13/05/2026
Pocztówka z "wakacji". Bilbao to ciekawe zderzenie południowoeuropejskiego miasta z coraz bardziej „północnym” podejściem do mobilności. W ostatnich latach powstało tam kilkadziesiąt kilometrów dróg dla rowerów, szczególnie wzdłuż rzeki Nervión i w centrum miasta. Część tras jest odseparowana od ruchu samochodowego, pojawił się też system roweru publicznego Bilbaobizi. Infrastruktura tam, gdzie jest nowa, wygląda całkiem przyzwoicie, ale na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie mocno fragmentarycznej.
Ruch rowerowy jest raczej niewielki - zapewne duży wpływ ma bardzo górzyste ukształtowanie miasta. Wiele dzielnic położonych jest wysoko nad centrum i bez roweru elektrycznego codzienna jazda nie należy tam do najłatwiejszych. Najwięcej rowerzystów widać właśnie na płaskich trasach wzdłuż rzeki.
Jednocześnie ogromne wrażenie robi ruch pieszy. Wygląda na to, że podstawą mobilności jest tu schemat: „z buta do metra”. Metro działa bardzo sprawnie i faktycznie stanowi kręgosłup transportu w całej metropolii. Tramwaj również funkcjonuje, a centrum miasta jest mocno podporządkowane pieszym i transportowi publicznemu.
Bilbao jest też przykładem miasta, które przez lata mocno inwestowało w infrastrukturę drogową - obwodnic, tuneli i autostrad jest tam mnóstwo. Jak to w Hiszpanii: unijne pieniądze płynęły szerokim strumieniem. Ale jednocześnie w szeroko pojętym centrum bardzo wyraźnie ogranicza się ruch samochodowy. Miejsc parkingowych jest mało i są drogie, duża część ulic objęta jest strefami Tempo T30 i nawet Tempo 20, a część przestrzeni oddano pieszym.
W porównaniu z mocno „zasamochodowioną” Malagą Bilbao wypada pod tym względem naprawdę nieźle.
Ciekawym symbolem miasta jest most Zubizuri projektu Santiago Calatrava. Wygląda efektownie i świetnie prezentuje się na zdjęciach, ale pod względem funkcjonalności dla rowerzystów jest mocno dyskusyjny. Nawet jeśli pojawiają się pochylnie, dalej trafia się na schody, windy albo długie serpentyny podjazdów. Co ciekawe, mimo budowy podjazdów, stoją tam również znaki nakazujące zejście z roweru. To trochę pokazuje problem części hiszpańskiej infrastruktury: czasem bardziej liczy się efekt architektoniczny niż wygoda codziennego użytkowania.
Warto też zwrócić uwagę na tzw. „ulice szkolne”. Bilbao od kilku lat ogranicza ruch samochodowy przy części szkół, tworząc bezpieczniejsze dojścia dla dzieci i uspokajając ruch w ich otoczeniu.
Bilbao nie jest rowerowym rajem pokroju Amsterdamu czy Kopenhagi. Ale jest ciekawym przykładem miasta, które konsekwentnie ogranicza dominację samochodu, stawia na transport publiczny i ruch pieszy, a rower - nawet jeśli nadal niszowy - staje się elementem większej zmiany w myśleniu o przestrzeni miejskiej.