31/03/2022
‼️BARDZO WAS PROSIMY O UWAGĘ ‼️
EDIT: OCZYWIŚCIE ŻE SZUKAMY POMOCY DLA PANA JANKA. Szukam, pisze, wysyłam. Nie zatrzymujemy się na kojcach i budach. Ale mając przed sobą człowieka który nie ma nic a mówi o tym że dorobi na kojce psów to na tym się na te chwilę skupiliśmy by przestał o tym myśleć i zajął się sobą.
WPROST - SZUKAMY KOGOŚ KTO POSTAWI NA POSESJI DOMEK ( mały, holenderski, całoroczny)
Kontakt Martyna - 795845366
https://zrzutka.pl/wea8wr
Tragedię, która spotkała Pana Janka i Panią Beatę ze wsi Gizałki- las trudno opisać słowami.
Jakiś czas temu podpalono im stodołę i garaż. Wcześniej samochód. W zniszczonym garażu Pan Janek trzymał wszystkie swoje sprzęty, dzięki którym dorabiał na życie. Przeżyli ludzie, przeżyły zwierzaki - na szczęście! Pojechaliśmy zawieźć karmę, zastanawiając się jak im pomóc. Pan Janek optymistycznie spoglądał w przyszłość – wierzył, że da radę podnieść się z nieszczęścia jakie ich spotkało. Choć przekonując nas do wizji najbliższych tygodni łzy same leciały z jego oczu.
Nie spodziewaliśmy się, że najgorsze jeszcze przed nim…
O 5 rano zadzwonił telefon. DOM PANA JANKA SPŁONĄŁ W NOCY Z SOBOTY NA NIEDZIELĘ. Nie zostało nic, ogień pochłonął wszystko. Oboje zostali bez jakichkolwiek środków do życia. Z płonącego domu uratowali najcenniejsze dla nich, zwierzęta - psy i koty. Wszystkie psy przeżyły, niestety, trzem kotom się nie udało. Razem ze swoimi zwierzętami zostali bez dachu nad głową. Pan Janek śpi w samochodzie na posesji z psami, nie ma mowy, by pozostawił je bez opieki. Choć został bez niczego to myśli skąd zabrać pieniądze, by postawić psom bezpieczny kojec. Sam nie będzie jadł, nie skorzysta z mieszkalnej pomocy gminy, ale nie myśli porzucić zwierząt.
Choć głos rozsądku podpowiada, by oddać psy, on ich nie odda. Te psy to wszystko co mu pozostało; to jego rodzina, o którą dbał jak potrafił, żyjąc bardzo, bardzo skromnie. Teraz nie ma nic. Nie planujemy odbierać mu psów, bo jeśli cokolwiek miałoby tego człowieka złamać jeszcze bardziej to zabranie jego przyjaciół. Poza spalonymi obiektami zostało podwórko, ale na tę chwilę nie ma gdzie bezpiecznie ulokować psów. Z pomocą przyszła niezastąpiona Hirszfeld z Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami Oddział Milicz ❤️ zabrała do siebie 9 psiaków, a w sobotę trafią również kociaki, które bezpiecznie będą mogły przeczekać do czasu aż będą warunki, by zwierzaki wróciły do Pana Janka. Pan Janek, zamiast myśleć o sobie, myśli jak i za co zbudować im bezpieczne kojce i budy. Nie miał wiele, teraz nie ma nic.
Nie mają rodziny która może pomóc, nie mają nikogo.
I tutaj my prosimy Was o pomoc!
Postanowiliśmy zebrać środki na postawienie kojców - solidnych i wytrzymałych, z ocieplonymi budami oraz na doraźną pomoc finansową. Psów jest 15!
https://zrzutka.pl/wea8wr
Jesteśmy świadomi, że zbieramy dużą kwotę, jednak nadal będzie to kropla w morzu potrzeb. Nie możemy przejść obojętnie obok tragedii tych ludzi.
Więc bardzo prosimy Was o pomoc.
O podpaleniu pisała Gazeta Jarocińska oraz wiele innych portali.
Będziemy się starali zorganizować też inną pomoc, ponieważ psy to jedno, ale plany mieszkaniowe są nieznane. Pan Janek nie chce opuszczać swojej posesji.
W RAMACH PRZYPOMNIENIA: Pana Janka poznaliśmy pod koniec 2019 roku, szukając błąkającej się suni trafiliśmy na posesję zastając 37 psów. Szczeniaki zabraliśmy do siebie, po naszej interwencji gmina Gizałki zainteresowała się tą sytuacją i pokryła koszty sterylizacji i kastracji psów. Od tamtej pory zaszczepiliśmy, zaczipowaliśmy, a także jako TOZ Jarocin odrobaczamy i zabezpieczamy przeciwko pchłom i kleszczom oraz systematycznie zawozimy karmę. Od pierwszego przyjazdu do Pana Janka udało się nam wyadoptować 24 psy z pomocą wielu dobrych ludzi. Żaden z psów nie był wychudzony. Jak przy pierwszym spotkaniu pan Jan powiedział że da do miski psom a sam nie będzie jadł, my możemy to potwierdzić.