13/05/2026
Część trzecia PODMIOTY I GRUPY SPOŁECZNE DOTKNIĘTE SKUTKAMI POLITYKI KLIMATYCZNEJ
Zasięg podmiotowy skutków opisywanej polityki jest wyjątkowo szeroki. Dotyka ona praktycznie wszystkich obywateli Rzeczypospolitej Polskiej, choć z różną intensywnością i poprzez różne mechanizmy.
Gospodarstwa domowe: bezpośredni wpływ na obywateli będzie miało w szczególności wprowadzenie systemu ETS2, obejmującego emisje z paliw wykorzystywanych w transporcie drogowym oraz ogrzewaniu budynków. Komisja Europejska zakłada istotne koszty społeczne nowego systemu. Wprowadzony w celu ich kompensowania Społeczny Fundusz Klimatyczny pokryje jednak jedynie niewielką część kosztów związanych z wymuszonymi przez ETS2 inwestycjami dekarbonizacyjnymi. Najbardziej dotknięte będą gospodarstwa domowe o niższych dochodach, szczególnie te ogrzewające domy węglem lub gazem oraz korzystające z samochodu jako podstawowego środka transportu. Według raportu „Analiza wpływu ETS2 na koszty życia Polaków” autorstwa Wandy Buk i Marcina Izdebskiego w 2030 r. koszt ETS2 dla przeciętnej rodziny, korzystającej z pieca węglowego wyniesie około 3 tysięcy złotych, a w kolejnych będzie gwałtownie rósł do poziomu ponad 7,5 tys. złotych w 2035 roku. System ten ma zatem charakter regresywny: relatywnie bardziej obciąża osoby biedniejsze, mieszkańców mniejszych miejscowości, właścicieli starszych domów oraz osoby pozbawione realnej alternatywy transportowej. Oznacza to trwałe, wieloletnie obciążenie gospodarstw domowych, a nie jednorazowy koszt transformacyjny.
Właściciele nieruchomości: dyrektywa o efektywności energetycznej budynków (EPBD, 2024) zobowiązuje państwa członkowskie do stopniowej eliminacji budynków o najgorszej klasie energetycznej ze standardowego obrotu. W Polsce w 2021 r. było ponad 5,6 mln zamieszkanych budynków jednorodzinnych i 552 tys. budynków wielorodzinnych, co obrazuje skalę potencjalnego oddziaływania tych regulacji. Koszt głębokiej termomodernizacji jednego domu jednorodzinnego wynosi od 150 000 do 300 000 złotych. Dla wielu obywateli poniesienie takich nakładów może okazać się niemożliwe i może skutkować utratą wartości nieruchomości.
Rolnictwo: jest sektorem silnie uzależnionym od paliw, energii elektrycznej, nawozów, ciepła oraz transportu. Wzrost cen energii i emisji CO2 bezpośrednio przekłada się na droższe nawozy, natomiast wyższe ceny paliw podnoszą koszty pracy maszyn rolniczych i transportu płodów rolnych.
Dodatkowo, wymogi ograniczenia nawożenia azotowego prowadzą do spadku plonów i dochodów gospodarstw, przy jednoczesnym braku mechanizmów rekompensujących utracone przychody.
Sektor w 2023 roku odpowiadał za ponad 11% całkowitych emisji gazów cieplarnianych w UE, głównie w związku z produkcją zwierzęcą oraz stosowaniem nawozów. Projektowane regulacje, wynikające z celu redukcji emisji o 90% do 2040 roku, dotyczące emisji metanu z hodowli zwierząt oraz tlenku azotu z nawożenia gruntów, wymuszą ograniczenie pogłowia i zmniejszenie powierzchni upraw. W konsekwencji wzrośnie zależność od importu, co może prowadzić do pogorszenia bezpieczeństwa żywnościowego UE. Sytuację dodatkowo pogłębia nierówna konkurencja z importem.
Unijni producenci podlegają rygorystycznym normom środowiskowym, sanitarnym i dotyczącym dobrostanu zwierząt, podczas gdy żywność importowana często nie spełnia tych samych wymogów.
Tworzy to strukturalną asymetrię konkurencyjną, szczególnie dotkliwą dla małych i średnich gospodarstw rodzinnych, które mają ograniczone możliwości absorpcji rosnących kosztów regulacyjnych. Koszty te mają charakter wielowarstwowy. Wzrost cen nawozów azotowych – wynikający zarówno z wysokich cen energii, jak i planowanych ograniczeń ich stosowania – bezpośrednio zwiększa koszty produkcji rolnej. Dodatkowo nowe obowiązki sprawozdawcze i administracyjne generują kolejne obciążenia, nieproporcjonalnie uderzające w mniejsze podmioty.
W efekcie polityka klimatyczna i środowiskowa wywiera na sektor rolny skutek zbliżony do obserwowanego w przemyśle energochłonnym: ograniczenie krajowej produkcji i stopniowe zastępowanie jej importem z państw o niższych standardach. Oznacza to przenoszenie emisji poza granice UE przy jednoczesnej utracie miejsc pracy i dochodów w europejskim rolnictwie. Przemysł energochłonny i pracownicy: przemysł energochłonny – obejmujący hutnictwo, produkcję cementu, sektor chemiczny, nawozowy, papierniczy oraz część przetwórstwa – znajduje się dziś pod silną presją polityki klimatycznej. Wynika ona nie tylko z wysokich cen energii, lecz także z rosnących kosztów uprawnień do emisji CO₂. Mechanizm darmowych uprawnień, który miał ograniczyć zjawisko przenoszenia produkcji poza Unię Europejską, okazał się niewystarczający.
Obecnie sytuacja ulega dalszemu zaostrzeniu. W ramach polityki klimatycznej od 2026 roku darmowe uprawnienia będą stopniowo wygaszane, a do 2034 roku europejski przemysł zostanie całkowicie pozbawiony tego instrumentu ochronnego. Oznacza to dodatkowy wzrost presji kosztowej w sektorach już teraz przenoszących produkcję poza Unię Europejską.
Konsekwencje tych zmian wykraczają poza sam przemysł. Zamknięcie zakładu w Europie nie eliminuje globalnego popytu na dany produkt – produkcja przenosi się do krajów o niższych standardach środowiskowych, gdzie często wiąże się z wyższą emisyjnością. W efekcie Europa traci miejsca pracy, zdolności produkcyjne oraz wpływy podatkowe, podczas gdy globalne emisje rosną. Co istotne, każde miejsce pracy w przemyśle ciężkim generuje dodatkowo od 3 do 5 miejsc pracy w usługach i całym łańcuchu dostaw, co potęguje skalę negatywnych skutków. Proces ten jest już widoczny na przykładzie sektora chemicznego. Z analiz Europejskiej Rady Przemysłu Chemicznego wynika, że od 2022 roku tempo wygaszania produkcji w Europie wyraźnie przyspieszyło. Zamknięte instalacje odpowiadają łącznie za około 37 mln ton mocy produkcyjnych, czyli blisko 9% całkowitego potencjału unijnej chemii.
Dodatkowo, wykorzystanie mocy produkcyjnych w europejskim przemyśle chemicznym spadło do około 74%, wobec ponad 81% historycznie. Tak niski poziom jest sygnałem, że kolejne instalacje mogą zostać wyłączone. W praktyce oznacza to dalsze zamykanie zakładów oraz kolejne fale zwolnień pracowników – zarówno bezpośrednio w przemyśle, jak i w powiązanych sektorach gospodarki.
Ograniczenie sprzedaży samochodów spalinowych od 2035 r.: forsowana przez UE transformacja motoryzacji już dziś osłabia jeden z filarów europejskiej gospodarki. Choć Komisja Europejska wycofała się z planu całkowitego zakazu aut spalinowych po 2035 r., utrzymanie rygorystycznych limitów emisji nadal uderza w przemysł motoryzacyjny, który w latach 2023–2024 masowo redukował zatrudnienie i zamykał zakłady. Szczególnie groźne jest to dla Polski — jednego z największych w Europie producentów części i podzespołów motoryzacyjnych. Według raportu Polskiego Instytutu Ekonomicznego branża odpowiada nawet za 300 tysięcy miejsc pracy i 8,5% wartości eksportu, a jej fundamentem pozostaje produkcja komponentów do pojazdów z napędami konwencjonalnymi. Osłabienie sektora automotive oznacza więc realne ryzyko utraty miejsc pracy, spadku eksportu i osłabienia konkurencyjności całej gospodarki.