17/10/2025
W październiku 1944 roku, w lasach nieopodal wsi Szla w powiecie przasnyskim, doszło do jednej z największych potyczek partyzanckich na północnym Mazowszu podczas II wojny światowej. To tutaj, 17 października 1944 roku, żołnierze Armii Krajowej z oddziału „Łowcy” stoczyli dramatyczną walkę z przeważającymi siłami niemieckimi.
Oddział AK „Łowcy”, dowodzony przez por. Henryka Kierzkowskiego ps. „Raban”, stacjonował w lasach pomiędzy wsiami Kobylaki-Czarzaste i Kobylaki-Wólka. W tym czasie w jego szeregach przebywał również dziesięcioosobowy oddział wywiadowczy Armii Czerwonej pod dowództwem mjr. Władimira Szajkina ps. „Orłow”. Grupa ta, zrzucona w lipcu 1944 roku w okolicach Żelaznej, dysponowała radiostacją utrzymującą łączność z dowództwem II Frontu Białoruskiego.
Gdy Niemcy wykryli sygnały radiowe, zaplanowali szeroko zakrojoną obławę. O zagrożeniu poinformował „Łowców” wywiad AK z Ośrodka Jednorożec ps. „Liwiec”. Partyzanci natychmiast przenieśli się pod Szlę, zajmując pozycje w starych okopach z czasów I wojny światowej.
Świt 17 października 1944 roku przyniósł dramatyczne wydarzenia. Oddział „Łowców”, liczący 73 żołnierzy, przygotował się do obrony, dzieląc siły na trzy grupy tworzące tzw. „trójkąt obronny”.
I drużyna pod dowództwem Ryszarda Żbikowskiego „Skiby” zajęła pozycje od strony Jednorożca.
II drużyna Maksymiliana Rafalskiego „Raka”, wraz z grupą „Orłowa”, obsadziła kierunek od strony Szli.
III drużyna Józefa Milewskiego „Rozmaryna” ulokowała się u podnóża wzgórza.
Około południa Niemcy, w sile ponad tysiąca żołnierzy wspieranych przez dwa samochody opancerzone, rozpoczęli natarcie. Pierwsze strzały padły w kierunku pozycji „Raka”. Mimo ogromnej przewagi przeciwnika, partyzanci skutecznie odparli atak, tracąc dwóch żołnierzy – Mirona Morawskiego „Mazura” i Alfonsa Kocota „Wytrycha”.
W trakcie kolejnych starć poległ Janusz Kołodziejski „Jastrząb”, fotograf oddziału. Zmierzch przyniósł koniec walk – około godziny 17:30 Niemcy wycofali się w kierunku nadleśnictwa Przejmy, pozostawiając po sobie ślady ciężkich zniszczeń.
Bilans starcia był dramatyczny. „Łowcy” stracili trzech żołnierzy – „Mazura”, „Wytrycha” i „Jastrzębia”. Straty niemieckie wyniosły co najmniej 12 zabitych i ponad 20 rannych. Poległych partyzantów pochowano wieczorem w dole wykopanym wcześniej przez telegrafistów grupy „Orłowa”.
Po bitwie oddział, prowadzony przez Stanisława Rożka „Przeboja”, wycofał się w kierunku rzeki Orzyc. Mjr „Orłow” ze swoją grupą dotarł do Żelaznej i Rzodkiewnicy, a następnie ukrywał się w Nadleśnictwie Przejmy.
Po zakończeniu wojny wyszło na jaw, że mjr Szajkin „Orłow” był funkcjonariuszem NKWD i organizatorem aparatu bezpieczeństwa (UB) w Przasnyszu, co doprowadziło do represji wobec wielu żołnierzy Armii Krajowej z oddziału „Łowcy”.
W miejscu bitwy, w lesie pod Szlą, znajduje się dziś mogiła poległych żołnierzy – cichy świadek ich odwagi i poświęcenia. Co roku członkowie Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Przasnyskiej oraz harcerze z Jednorożca oddają im hołd, pielęgnując pamięć o bohaterach lokalnego podziemia.