11/04/2026
‼️ Autostrada A50: spór o przebieg i pytania o przejrzystość procesu‼️
Decyzja o przebiegu autostrady A50 ma zapaść w najbliższych miesiącach. Wraz z nią rośnie nie tylko niepokój mieszkańców, ale też pytanie o przejrzystość całego procesu. Mieszkańcy terenów potencjalnie objętych różnymi wariantami nie protestują wyłącznie przeciw samej trasie. Zwracają również uwagę na to, że w tak ważnej sprawie decyzje powinny wynikać z rzetelnych analiz, jasnych kryteriów i otwartego procesu, który nie pozostawia miejsca na wątpliwości.
🟡 Czy politycy powinni angażować się w spór o przebieg strategicznych inwestycji?
W teorii odpowiedź wydaje się prosta: o takich sprawach powinny rozstrzygać przede wszystkim analizy społeczne, środowiskowe i ekonomiczne. W praktyce jednak mieszkańcy północnej części gminy Grójec oraz gmin Tarczyn i Prażmów zadają dziś pytanie, czy cały proces jest wystarczająco przejrzysty i czy końcowa decyzja będzie oparta wyłącznie na obiektywnych przesłankach.
W sprawie A50 źródłem części tych wątpliwości są publiczne wypowiedzi, które pojawiły się w ostatnich latach. Podczas lutowej sesji Rady Miejskiej w 2020 roku Dariusz Gwiazda - Burmistrz Gminy i Miasta Grójec powiedział: „mówiliśmy przed wyborami, że Grójec powinien zatroszczyć się o to, żeby ona [autostrada A50] nie przebiegała po pięćdziesiątce i z takim apelem zgłaszaliśmy się do pana ministra Marka Suskiego. I tutaj bym chciała podziękować, że może dzięki właśnie zabiegom pana ministra ta autostrada nie przecina Grójca po starej linii pięćdziesiątki (...). To jest na pewno sukces.”
Tego rodzaju publiczne podziękowanie dla Marka Suskiego może budzić pytania mieszkańców. Jeżeli słyszą oni, że przy tak dużej inwestycji pojawiały się polityczne interwencje lub starania, naturalna staje się wątpliwość czy cały dalszy proces będzie szczególnie przejrzysty i dobrze uzasadniony.
Mieszkańcy pamiętają wcześniejsze spory
Podobne obawy pojawiały się już wcześniej przy innych inwestycjach liniowych w regionie.
W 2016 roku, podczas protestów przeciw linii 2x400 kV Kozienice–Ołtarzew, mieszkańcy 13 gmin wyrażali sprzeciw wobec rozwiązań, które w ich ocenie były bardziej szkodliwe społecznie niż wariant wcześniej uznawany za optymalny.
W wywiadzie dla Jabłonka - Gazeta Informacyjno Reklamowa z sierpnia 2016 roku marszałek Stanisław Karczewski mówił: „Ostatnim naszym sukcesem, ze szczególnym zaangażowaniem posła Marka Suskiego, było przywrócenie pierwotnego przebiegu trasy linii energetycznej wysokiego napięcia Kozienice - Ołtarzew. Bardzo mocno wspieraliśmy mieszkańców, którzy nie chcieli zgodzić się na tę inwestycję.”
Z punktu widzenia mieszkańców problem nie polega na samym zabraniu głosu przez polityków, lecz na tym, że takie wypowiedzi mogą wzmacniać wrażenie, iż obok oficjalnych analiz i procedur funkcjonuje także mniej przejrzysty wymiar procesu decyzyjnego.
W materiałach protestacyjnych z 2016 roku mieszkańcy pisali, że nie chcą być „ofiarą złożoną na ołtarzu niekompetencji, opieszałości urzędniczej i politycznych układów”, a protestowi towarzyszyło hasło: „Nie będziemy ofiarami gabinetowych układów!”. Dziś te słowa wracają w lokalnej debacie jako wyraz obawy o to, by decyzje dotyczące A50 były podejmowane w sposób jasny i możliwy do społecznej kontroli.
🟡Protesty są formą nacisku na większą przejrzystość
Dzisiejsze protesty nie muszą być odczytywane wyłącznie jako reakcja emocjonalna. Dla wielu mieszkańców są przede wszystkim próbą zwrócenia uwagi na wagę procesu decyzyjnego. Ponieważ decyzja dotycząca przebiegu ma zapaść do czerwca, protestujący chcą przedstawić swoje argumenty zanim zapadną rozstrzygnięcia.
Protestowali już mieszkańcy terenów zagrożonych wariantami 4 i 4B. Z kolei 24 kwietnia przed siedzibą GDDKiA mają protestować mieszkańcy północnej części gminy Grójec oraz gmin Tarczyn i Prażmów, którzy obawiają się skutków wariantów 1, 1a, 2 i 3.
🟡 Różne grupy, różne argumenty
Warto przy tym jasno zaznaczyć, że argumenty obu grup nie są identyczne. Mieszkańcy sprzeciwiający się wariantom 4 i 4B zwracają uwagę przede wszystkim na ryzyko przecięcia gospodarstw sadowniczych. Jak mówił poseł Mirosław Maliszewski na dzisiejszym proteście: „Jesteśmy w rejonie sadowniczym, gdzie większość ziemi jest produkcji sadowniczej i podział gospodarstw, autostradą przechodzącą na środku, bez możliwości dojazdu na drugą część gospodarstwa, to po prostu problem, to praktycznie likwidacja gospodarstwa.”
Z kolei mieszkańcy protestujący przeciw wariantom 1, 1a, 2 i 3 mówią o możliwych wyburzeniach domów, podziale miejscowości, oraz skutkach dla przyrody, zasobów wodnych i krajobrazu oraz oczywiście o zagrożeniu dla sadownictwa w tej części gminy. Podnoszą też, że ich zdaniem należy w pierwszej kolejności rozważyć wykorzystanie istniejących korytarzy komunikacyjnych, jako rozwiązania potencjalnie mniej uciążliwego społecznie i przestrzennie.
🟡 Decyzja musi być transparentna i przekonująco uzasadniona
Przy tak dużych skutkach decyzja powinna być podjęta w sposób uczciwy, przejrzysty i oparty na jasnych kryteriach. Mieszkańcy chcą mieć pewność, że wszystkie warianty zostały rzeczywiście ocenione rzetelnie, a końcowe rozstrzygnięcie będzie można obronić nie politycznie, lecz merytorycznie.
🟡 Bez zaufania nawet dobra decyzja będzie kwestionowana
Tu leży sedno sprawy. Nawet decyzja oparta na rzetelnych analizach może spotkać się z oporem, jeśli mieszkańcy uznają, że proces nie był wystarczająco przejrzysty. Publiczne wypowiedzi o „zabiegach” czy „sukcesach” polityków sprawiają, że część osób zaczyna patrzeć na cały proces z większą nieufnością. A bez zaufania społecznego każda decyzja będzie trudniejsza do przyjęcia.
Dlatego dziś najważniejsze pytanie nie brzmi tylko: którędy ma przebiegać A50? Równie ważne jest to, czy mieszkańcy otrzymają jasne uzasadnienie, że decyzja została podjęta na podstawie analiz, a nie w atmosferze niedopowiedzeń. Tylko wtedy cały proces będzie mógł zostać uznany za wiarygodny.
A filmik z podziękowaniami od burmistrza do posła Marka Suskiego w komentarzu.