06/03/2026
Mijający tydzień z pewnością nie należał do udanych dla poznańskiej Platformy Obywatelskiej, ani władz miasta.
We wtorek gruchnęła wiadomość o konieczności powtórzenia przetargu na przebudowę Palmiarni. Wybrana wcześniej oferta z najniższą ceną została odrzucona na wniosek Krajowej Izby Odwoławczej z powodu błędów rachunkowych popełnionych przez wykonawcę. Pozostałe oferty znacząco przekraczały budżet przeznaczony na ten cel, co oznacza, że procedurę przetargową trzeba rozpocząć od nowa. Spółka PIM zapewnia, że zdąży z realizacją inwestycji w założonym terminie i rozpoczęto już nawet prace przygotowawcze. Czas jednak ucieka, a koszty budowy wciąż rosną.
W środę w „Gazecie Wyborczej” ukazał się artykuł Mikołaja Woźniaka dotyczący kulisów wyborów w poznańskiej Platformie. Według informacji gazety Marek Niedbała (były poseł SLD, szef Inicjatywy Polskiej w Poznaniu) miał uzgodnić z Bartoszem Zawieją (szefem KO w Poznaniu i posłem na Sejm) przejęcie koła Jeżyce. To właśnie tam mieli masowo zapisywać się działacze Inicjatywy Polskiej — niewielkiej partii, która niedawno została wchłonięta przez PO. Plan ostatecznie spalił na panewce, ponieważ lokalni działacze zorientowali się, że coś jest nie tak, choć nie wszędzie zdążono zareagować na czas. Cała ta sytuacja pokazuje jednak, jak bardzo podzielona jest poznańska Platforma oraz jak chętnie jej liderzy sięgają po prawne kruczki i wsparcie osób jeszcze niedawno spoza partii, by osiągnąć swoje cele.
W czwartek „Głos Wielkopolski” ujawnił — choć dla wielu była to tajemnica poliszynela — że pierwszy zastępca prezydenta Poznania Marcin Gołek ukończył dwusemestralne studia w (nie)sławnym Collegium Humanum. Dzięki nim mógł zasiadać w radach nadzorczych spółek we Wrocławiu. W sprawie tej uczelni wciąż toczy się postępowanie prokuratorskie. W listopadzie 2024 roku zatrzymano nawet prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka (który oczywiście nie przyznaje się do winy). Postawiono mu cztery zarzuty: oszustwa oraz wręczenia łapówki rektorowi Collegium Humanum w zamian za świadectwo ukończenia studiów MBA.
Sam Marcin Gołek twierdzi dziś, że wstydzi się studiowania w Collegium Humanum i zapewnia, że zniszczył dyplom ukończenia tej uczelni. Tyle że samo zniszczenie dyplomu niewiele zmienia, jeśli z jego posiadania czerpało się konkretne korzyści finansowe. Refleksja przyszła — jak to często bywa — dopiero po nagłośnieniu sprawy przez lokalne media, bo wcześniej ten dokument najwyraźniej nie stanowił dla wiceprezydenta żadnego problemu.
Od wielu lat prezydent miasta i jego otoczenie próbują przekonywać mieszkańców, że rekordowe w skali kraju wynagrodzenia dla prezesów i zarządów miejskich spółek wynikają z rzekomo wyjątkowych kompetencji osób nominowanych na te stanowiska (przypomnijmy: mówimy o zarobkach rzędu 700–800 tysięcy złotych rocznie). Gołek nie jest tu wyjątkiem. Urząd Miasta wydał bowiem 54 249 złotych na dofinansowanie studiów w Collegium Humanum dla 13 urzędników — dyrektorów i kierowników. Były to pieniądze wydane z publicznych środków, czyli w naszym, podatników, imieniu.
Dziś natomiast Marcelina Zawisza z Partii Razem przeprowadziła interwencję poselską w gabinecie prezydenta w Urzędzie Miasta Poznania w sprawie mieszkańców osiedla maltańskiego, którzy od dwóch lat bezskutecznie zabiegają o spotkanie z Jackiem Jaśkowiakiem. Urzędujący prezydent miasta zaprezentował się przy tej okazji z bardzo niekorzystnej strony. Najpierw próbował odmówić spotkania z posłanką, tłumacząc się ważnym spotkaniem — mimo że zgodnie z ustawą o wykonywaniu mandatu posła i senatora miał obowiązek niezwłocznie ją przyjąć. Następnie wyszedł do niej w dresie i oznajmił, że może ewentualnie umówić się na rozmowę za miesiąc, nie odnosząc się w żaden sposób do obecnych w urzędzie mieszkańców osiedla. Na koniec, wyraźnie wzburzony, wyszedł, wymachując rękami i rzucając w stronę posłanki słowa: „Pani może chcieć”, po czym zamknął za sobą drzwi. Całą tę scenę pokazała poznańska telewizja regionalna WTK.
Działacze Koalicji Obywatelskiej w Poznaniu będą w weekend wybierać nowe władze swoich struktur w atmosferze skandalu i w cieniu kolejnych afer ujawnianych przez lokalne media (na marginesie: jak widać, pogłoski o śmierci lokalnego dziennikarstwa są — przynajmniej w Poznaniu — mocno przesadzone. I oby tak pozostało jak najdłużej). Tymczasem miasto ma prezydenta, który nie potrafi spotkać się z mieszkańcami i porozmawiać z nimi jak człowiek z człowiekiem, a przez swoje aroganckie zachowanie stopniowo traci poparcie własnego elektoratu (by się o tym przekonać wystarczy przeczytać komentarze pod ostatnimi enuncjacjami Jacka Jaśkowiaka).
Na koniec jeszcze jeden fakt. Na początku tego fatalnego — przynajmniej dla prezydenta i jego otoczenia — tygodnia Jacek Jaśkowiak namaścił posła z Poznania, Adama Szłapkę, na swojego następcę. O ile jeszcze kilka lat temu nominacja z ramienia Platformy niemal automatycznie oznaczała zwycięstwo w wyborach na prezydenta miasta, o tyle tym razem decydenci nie będą mogli spać spokojnie.
Czego sobie i Państwu życzę.