05/10/2026
🇵🇱 CZY KTOŚ OSWAJA POLAKÓW Z MYŚLĄ O WYBORACH BEZ WYBORÓW?
Słowa wiceministra sportu Ireneusza Rasia wywołały poważne pytania. W rozmowie z Radiem Wnet powiedział:
„Mało kto bierze pod uwagę to, że do wyborów może nie dojść z powodu eskalacji rosyjskiej agresji. Jeżeli będziemy mieć wojnę, to jak wynika z konstytucji, wybory się nie odbędą”.
Czy to tylko hipotetyczny scenariusz? Raś później podkreślił, że właśnie tak należy traktować jego słowa i zaprzeczył, aby nieprzeprowadzenie wyborów było oficjalnym wariantem rozważanym przez rząd.
Ale właśnie dlatego warto o tę sprawę pytać.
Bo mówimy o wyborach parlamentarnych w 2027 roku. O podstawowym prawie obywateli do decydowania o przyszłości państwa.
Konstytucja rzeczywiście przewiduje, że w czasie stanu nadzwyczajnego wybory nie są przeprowadzane, a kadencje odpowiednich organów ulegają przedłużeniu.
I tu pojawia się pytanie zasadnicze:
Dlaczego członek rządu już dziś publicznie rozważa taki scenariusz?
Od miesięcy słyszymy o rosnącym zagrożeniu ze strony Rosji, eskalacji wojny i konieczności przygotowania Polski na najgorsze warianty.
A teraz przedstawiciel rządu mówi wprost o możliwości, że w określonych okolicznościach wybory się nie odbędą.
Czy to tylko polityczna dywagacja? Czy ostrzeżenie przed realnym zagrożeniem? A może po prostu przypomnienie konstytucyjnych mechanizmów na wypadek wojny?
Tego nie wolno rozstrzygać poprzez polityczne emocje. Polacy mają prawo oczekiwać jasnych odpowiedzi.
Tym bardziej że najnowszy sondaż United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski pokazuje, że 54,3 proc. badanych negatywnie ocenia pracę Donalda Tuska jako premiera, a 37,4 proc. ocenia ją pozytywnie. Badanie przeprowadzono 4–6 września 2026 roku na próbie 1000 dorosłych P***ków.
I jest jeszcze jedna lekcja z naszej najnowszej historii.
PRZEWODÓW, 2022 ROK.
Po tragicznym uderzeniu rakiety, w którym zginęło dwóch P***ków, pojawiły się ogromne emocje i presja dotycząca odpowiedzialności za zdarzenie. Prezydent Andrzej Duda mówił wówczas o konieczności zachowania spokoju i poczekania na ustalenia śledczych.
To pokazuje, jak ogromna odpowiedzialność spoczywa na polskich władzach w sytuacji zagrożenia.
Bezpieczeństwo Polski nie może być przedmiotem politycznych eksperymentów.
Żadnych pochopnych decyzji.
Żadnych działań ponad głowami obywateli.
Żadnego oswajania społeczeństwa z myślą, że wybory mogą po prostu się nie odbyć — bez jasnego wyjaśnienia, w jakich dokładnie okolicznościach i na jakiej podstawie prawnej.
Dlatego pytanie pozostaje aktualne:
🇵🇱 CO TAK NAPRAWDĘ JEST DZIŚ ROZWAŻANE ZA ZAMKNIĘTYMI DRZWIAMI?
I czy możemy mieć pewność, że w 2027 roku Polacy pójdą do urn zgodnie z konstytucyjnym kalendarzem?
Odpowiedź na to pytanie należy się wszystkim obywatelom.