Fundacja FIONA

Zadzwoń Wskazówki dojazdu Strona internetowa Kontakt: organizacja

Fundacja FIONA Fundacja FIONA - KRS 0000330288 Ania i Przemek Janiak

"Fundację założyliśmy razem, ponieważ dojrzała w nas potrzeba pomagania innym, którą od zawsze nosiliśmy w sobie, nieuświadomioną i uśpioną… Dzięki naszym Przyjaciołom – młodym ludziom z autyzmem i ich rodzicom – uświadomiliśmy sobie, że wykorzystując nasze doświadczenia i zdobytą wiedzę, dzieląc się energią i wiarą w sukces, możemy pomóc innym. Zrozumieliśmy, że dookoła nas są ludzie potrzebujący naszego wsparcia w trudnym procesie przekraczania barier na ich drodze ku integracji. Któregoś dnia wszystko zostało wypowiedziane i wkrótce zmaterializowała się FIONA… a hasło RAZEM stało się mottem naszej pracy."

To już 3 trzeci tydzień. 1000 puzzlaków🧩 w AUTONnOMII Fundacja FIONA ✨️Przygodę rozpoczęliśmy z grupą nieTUSową > drobne...
29/08/2026

To już 3 trzeci tydzień. 1000 puzzlaków🧩 w AUTONnOMII Fundacja FIONA ✨️

Przygodę rozpoczęliśmy z grupą nieTUSową > drobne korekty wprowadziły dziewczyny z Grupy JESTEM > w czwartek wsparła nas Ania z GIEREK... Dziś, na OKO przyszła Marysia i coś ruszyło 🥳

Kooperacja to rewelacja!

Nasz cykl spotkań pod hasłem "Moja książka..." startuje, już za dwa tygodnie. Aspiracje.com.pl - uważność na koszulkach ...
25/08/2026

Nasz cykl spotkań pod hasłem "Moja książka..." startuje, już za dwa tygodnie. Aspiracje.com.pl - uważność na koszulkach przypomniały cytat z "Książki o człowieku w spektrum autyzmu" - mamy nadzieję, że Jerzy i Weronika również odwiedzą AUTONnOMIĘ Fundacja FIONA podczas spotkania autorskiego ❤️

Przypominamy cytat z "Książki o człowieku w spektrum autyzmu" 🙂
Jerzy Yorgi Janiak - dzięki za te słowa 🥰

  - akcja wypełniona historiami 🩷
25/08/2026

- akcja wypełniona historiami 🩷

“Obóz letni 2004 chyba. Najlepiej dogadywałem się z jedną wychowawczynią, Edytą, która była starsza o parę lat. Mówiła cały czas, że jestem "wyczesany" i nie miałem pojęcia, co to znaczy, ale bardzo mnie lubiła i dużo się razem śmialiśmy. Pod wieczór dostałem polecenie, żeby przed spaniem "przesypać herbatę do słoika". Więc siadłem pod namiotem przy kuchni i zacząłem polecenie wykonywać. No i wykonuję, wykonuję, wykonuję. Przychodzi Edyta i wybucha śmiechem, mówi: "Co ty robisz!" Ja, sponad małej sterty rozerwanych torebek herbaty i słoika pełnego ich luźnej zawartości, stwierdzam, że przesypuję herbatę, ale właściwie dopiero wtedy zrozumiałem, że może troszkę zbyt dosłownie zastosowałem czasownik "przesypać" :D

Edyta skwitowała, że jestem "takim wyczesem, jakiego jeszcze nigdy nie spotkała". I po prostu siedzieliśmy i płakaliśmy ze śmiechu, a ja czułem się dziwnie doceniony. I dalej nie wiem, co to właściwie znaczy, ale to była jedna z tych niewielu chwil, kiedy wraz z kimś starszym od siebie, z kimś w roli autorytetu, po prostu mogłem się na spokojnie pośmiać z tych wszystkich dziwnych brainfartów i poczuć, że nie muszę się niczego wstydzić albo nawet, że ktoś mnie może za nie po prostu lubić.

Jednak wtedy jeszcze nie myślałem o diagnozie. Taka myśl pojawiła się dopiero podczas imprezy na studiach. Rozmowa z dziewczyną, pierwszą otwarcie autystyczną osobą, którą poznałem w życiu. Po paru minutach rozmowy, powiedziała, że powinienem zrobić sobie badanie pod kątem autyzmu.

Oczywiście o niczym innym już nie myślałem tamtego wieczora, ale nie wypadało po prostu wyjść. Po powrocie do domu zrobiłem sobie test w necie (był to standardowy test w 2010 roku, który nie odzwierciedlał doświadczenia osób maskujących się) i dostałem wynik taki na pograniczu. I wtedy pomyślałem, że właściwie to nie ma znaczenia, bo już jestem dorosły :D Hue hue.

Ostatecznie około 2021 najlepszy przyjaciel powiedział mi, że nasza wspólna znajoma jest w trakcie diagnozy i od dawna uważa, że ja też powinienem.

Sama diagnoza nie dała mi wiele od razu. Myślałem, że to będzie jakiś olbrzymi zwrot akcji w moim życiu. Że nagle będę mógł wszystkim otwarcie mówić, że jestem autystyczny i wszystko będzie spoko. Nie.

Diagnoza może stać się po prostu kolejną łatką, czy to nakładaną na siebie, czy przypinaną przez innych. Dopiero dwa lata później znalazłem siłę, żeby zacząć więcej czytać o autyzmie. Okazało się wtedy, że o tej nowej, wszechmogącej łatce i nowej tożsamości nie wiem tyle, ile mi się wydawało. Co właściwie znaczy „nie maskować się”, jeśli robię to automatycznie od najmłodszych lat i nawet nie wiem, co jest „autentyczne”, a co jest maską?

Przełom nastąpił dopiero wtedy, gdy zacząłem terapię z osobą specjalizującą się w pracy z osobami autystycznymi. I nie jest to żaden spektakularny przełom. Po prostu wreszcie mam jakąś mapę i kierunek, do którego powoli dążę. Nie wkurzam się już na siebie, kiedy muszę na chwilę stanąć w miejscu.

Zacząłem poznawać, na czym polega mój własny autyzm, powoli tworzyć sobie jakiś tam podręcznik obsługi. Poczułem, że w dzieciństwie perfekcyjnie nauczyłem się znosić dyskomfort, do takiego stopnia, że sam przestałem go zauważać. Zacząłem na nowo poznawać, co tak naprawdę lubię, co mnie motywuje, w jakich godzinach najlepiej pracuję i w jakich warunkach mogę spotykać się z przyjaciółmi. I staram się, chociaż dalej się tego uczę, nie oceniać siebie za to wszystko. Okazało się też, że z dzieciństwa nie mam tylko stresujących wspomnień, ale było też wiele zabawnych momentów, do których nie miałem w pamięci dostępu, bo leżały pod pokładami wstydu.

Największa zmiana to chyba po prostu luz. Jako uczeń, który zawsze miał prawie same szóstki, a później dorosły, który wyśmienicie wykonywał swoją pracę, mogę sobie teraz na spokojnie powiedzieć, że jestem niepełnosprawny. Że nie muszę być we wszystkim najlepszy. I że są po prostu obszary (neurotypowego) życia, w których nigdy nie będę sobie radził tak jak "norma", ale jestem za to i pozostanę super wyczesem :D

O takim ponownym układaniu wspomnień z dzieciństwa, do którego wraca wiele osób zdiagnozowanych w dorosłości, a także o maskowaniu i trwającym całe życie poprawianiu samego siebie napisałem polsko-angielską sztukę pod tytułem How I WrotE a book at 6 AND PROOFREAD IT AT8. Pracuję nad nią obecnie z zespołem autystycznych osób związanych z londyńską sceną teatralną. Czekamy na decyzję w sprawie dofinansowania z Arts Council England, a w międzyczasie prowadzimy zbiórkę na pokrycie części kosztów realizacji spektaklu”



To była historia Maksa podesłana do nas w ramach akcji.

W tej historii jest tyle ważnych tematów, że nie wiem, od czego zacząć... Może zacznę od tego, że kiedyś miałam przyjaciela w sąsiedztwie o ksywie "Wyczes" i był za*****ty. Zdaje mi się, że totalnie czaję, co pod tą ksywą się mieści i lubię to w opór. Kolejne wątki w tej historii poruszyły mnie bardzo głęboko, bo dużo jest tam też o mnie i o doświadczeniach wielu, neuroatypowych osób, które w życiu poznałam. Zrzucanie maski, ciężka praca w budowaniu tożsamości na nowo, poznawaniu siebie samego, zdejmowania wstydu z "bycia innym". Strasznie się cieszę, że mogłeś dzięki diagnozie i swojemu procesowi sobie odpuścić, być sobie "niepełnosprawnym" choć podejrzewam, że taki jesteś jedynie w neurotypowym świecie. I cieszę się, że napotkałam "Wyczesa". Jejku, jakie wspaniałe wspomnienia mi przywołałeś... I zamierzam się w nich teraz pogrążyć. A Ty Maksymilian możesz teraz pobyć z tą wiedzą, ile dobrego dla kogoś zrobiło po prostu bycie w towarzystwie "Wyczesa". Dzięki wszystkim "Wyczesom" za to, że jesteście! 🖤

~Zu

Wolontariat jest super! Szkolenie dla wolontariuszy organizuje Fundacja Błękitne Motyle 🦋_______________________________...
25/08/2026

Wolontariat jest super! Szkolenie dla wolontariuszy organizuje Fundacja Błękitne Motyle 🦋

__________________________________
Wydarzenie dofinansowane w ramach projektu „Skrzydła Radości – Cykl Warsztatów oraz Pierwszy Integracyjny Festyn Fundacji Błękitne Motyle”, na który fundacja uzyskała grant w wysokości 49 500 zł w ramach Konkursu Regrantingu „DziałaMy lokalnie” realizowanego przez Stowarzyszenie Centrum Rozwoju Edukacji Obywatelskiej CREO i współfinansowanego z dotacji Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych w ramach konkursu „Moc lokalnych inicjatyw” – edycja 2025.
Zwieńczeniem projektu będzie Pierwszy Integracyjny Festyn Fundacji Błękitne Motyle objęty Honorowym Patronatem Burmistrza Miasta i Gminy Swarzędz – wydarzenie o charakterze otwartym i rodzinnym ❤🦋





Serdecznie zapraszamy na szkolenie dla wolontariuszy 🦋
Spotkanie poprowadzą osoby z wieloletnim doświadczeniem w działalności wolontariackiej oraz w pracy z osobami niepełnosprawnymi. Na zakończenie każdy uczestnik otrzyma certyfikat ukończenia szkolenia🦋

Wydarzenie dofinansowane w ramach projektu „Skrzydła Radości – Cykl Warsztatów oraz Pierwszy Integracyjny Festyn Fundacji Błękitne Motyle”, na który fundacja uzyskała grant w wysokości 49 500 zł w ramach Konkursu Regrantingu „DziałaMy lokalnie” realizowanego przez Stowarzyszenie Centrum Rozwoju Edukacji Obywatelskiej CREO i współfinansowanego z dotacji Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych w ramach konkursu „Moc lokalnych inicjatyw” – edycja 2025.
Zwieńczeniem projektu będzie Pierwszy Integracyjny Festyn Fundacji Błękitne Motyle objęty Honorowym Patronatem Burmistrza Miasta i Gminy Swarzędz – wydarzenie o charakterze otwartym i rodzinnym ❤🦋





Diagnoza to nie koniec - to początek. Początek drogi z większą świadomością, wiedzą o sobie lub drugim człowieku🌿.
21/08/2026

Diagnoza to nie koniec - to początek. Początek drogi z większą świadomością, wiedzą o sobie lub drugim człowieku🌿.

Przez bardzo długi czas myślałam, że jeśli tylko zdobędę wystarczająco dużo wiedzy, w końcu zrozumiem siebie.

Czytałam książki. Szukałam informacji o autyzmie i ADHD.

Oglądałam materiały, porównywałam swoje doświadczenia z tym, co opisywały inne osoby.

Kiedy zaczęłam podejrzewać u siebie autyzm, miałam ogromną potrzebę dowiedzenia się wszystkiego.

Chciałam zrozumieć, dlaczego od dziecka czułam się inna, dlaczego pewne rzeczy przychodzą mi trudniej, dlaczego tak bardzo męczą mnie sytuacje, które dla innych wydają się zwyczajne.

A jednak nawet kiedy wiedziałam już bardzo dużo, nadal czegoś mi brakowało.
Brakowało mi miejsca, w którym mogłabym po prostu powiedzieć: „Hej, ja też tak mam”.

Brakowało mi osób, z którymi nie musiałabym od początku tłumaczyć, dlaczego coś jest dla mnie trudne.

Brakowało mi rozmowy z kimś, kto rozumie, jak dziwne może być uczucie, kiedy przez większość życia próbujesz zrozumieć siebie, a dopiero po latach zaczynasz dostawać odpowiedzi.

Moja droga do diagnozy autyzmu wcale nie była prostym momentem olśnienia.

Przez lata myślałam, że problem jest we mnie.

W liceum miałam depresję, ale długo nawet sama przed sobą nie potrafiłam nazwać tego, co się ze mną dzieje. Chodziłam do szkoły, uśmiechałam się, spotykałam z ludźmi i z zewnątrz mogło wyglądać, że wszystko jest w porządku.

W środku czułam jednak coś zupełnie innego.

Po diagnozie depresji dostałam odpowiedź na część swoich doświadczeń, ale nie na wszystko.

Nadal nie rozumiałam, dlaczego mój sposób funkcjonowania tak bardzo różni się od innych osób. Przez wiele lat myślałam, że jestem po prostu słaba, leniwa, zbyt wrażliwa albo że powinnam bardziej się postarać.

Dopiero później zaczęłam poznawać autyzm i ADHD.

Początkowo miałam w głowie bardzo stereotypowy obraz autyzmu. Myślałam, że autyzm wygląda zupełnie inaczej niż moje życie.

A potem zaczęłam czytać, oglądać materiały, słuchać osób autystycznych i coraz częściej pojawiało się we mnie to bardzo dziwne uczucie: „To przecież jestem ja”.

Rok później dostałam diagnozę autyzmu.

I może właśnie wtedy zaczęła się kolejna część mojej drogi.

Bo diagnoza nie sprawiła, że nagle wiedziałam wszystko. Wręcz przeciwnie. Otworzyła ogromną liczbę nowych pytań.

Co właściwie oznacza bycie osobą autystyczną?

Dlaczego przez tyle lat nie rozumiałam swoich potrzeb?

Które moje zachowania wynikają ze mnie, a które są efektem ciągłego dopasowywania się do innych?

Dlaczego niektóre sytuacje tak bardzo mnie przeciążają?

Jak mam teraz budować relacje, pracować, odpoczywać i żyć w sposób, który będzie bardziej zgodny ze mną?

Zaczęłam się uczyć. Naprawdę dużo.

Czytałam kolejne książki, artykuły i materiały. Szukałam informacji o autyzmie, ADHD, maskowaniu, przeciążeniu sensorycznym, emocjach, relacjach i potrzebach osób neuroatypowych.

Z czasem sama zaczęłam dzielić się tą wiedzą, bo zobaczyłam, jak bardzo wiele osób jej potrzebuje.

Ale zrozumiałam też coś bardzo ważnego.

Sama wiedza nie zawsze wystarcza.

Możesz przeczytać dziesięć książek o autyzmie i nadal mieć potrzebę porozmawiania z kimś, kto naprawdę rozumie Twoje doświadczenia.

Możesz mieć diagnozę i nadal czuć się zagubiona. Możesz dopiero podejrzewać u siebie autyzm, ADHD albo AuDHD i kompletnie nie wiedzieć, od czego zacząć.

Możesz godzinami szukać informacji w internecie, a jednocześnie zastanawiać się, gdzie znaleźć ludzi, z którymi można spokojnie porozmawiać.

I wiem, że dla wielu osób właśnie to jest ogromnym problemem.

Gdzie znaleźć rzetelną wiedzę o autyzmie? Jak zrozumieć swoją neuroatypowość? Z kim porozmawiać po diagnozie?

Co zrobić, kiedy dopiero zaczynam podejrzewać u siebie ADHD albo autyzm? Gdzie poznać inne neuroatypowe osoby, które nie będą patrzeć na mnie jak na kogoś „dziwnego”?

Bardzo długo sama szukałam odpowiedzi na takie pytania.

Dlatego tak bardzo cieszy mnie, że coraz częściej pojawiają się miejsca, w których można nie tylko zdobywać wiedzę, ale też po prostu być z innymi osobami, które mają podobne doświadczenia.

Są grupy, spotkania i przestrzenie tworzone z myślą o osobach autystycznych, osobach z ADHD oraz osobach, które podejrzewają u siebie neuroatypowość, ale nie mają jeszcze formalnej diagnozy.

I nie piszę o tym po to, żeby kogokolwiek do czegoś przekonywać.

Piszę, bo wiem z własnego doświadczenia, jak bardzo można potrzebować takiego miejsca.

Czasami nie potrzebujemy kolejnej książki. Potrzebujemy usłyszeć od drugiej osoby: „Rozumiem. Też tak miałam”.

Dla mnie poznawanie siebie było długim procesem. Nie skończyło się w dniu diagnozy i prawdopodobnie nigdy się nie skończy.

Nadal uczę się rozpoznawać swoje potrzeby, zauważać momenty przeciążenia, rozumieć swoje reakcje i oddzielać to, czego naprawdę chcę, od tego, czego przez lata nauczyłam się oczekiwać od siebie.

I chyba właśnie dlatego tak mocno wierzę, że edukacja o neuroróżnorodności powinna być czymś więcej niż tylko przekazywaniem informacji.

Wiedza może dać Ci odpowiedzi.

Ale czasami potrzebujesz też człowieka, z którym możesz o tych odpowiedziach porozmawiać.

Jeśli jesteś osobą autystyczną, masz ADHD, AuDHD albo dopiero zastanawiasz się, czy możesz być neuroatypowa, chcę Ci powiedzieć jedną rzecz: nie musisz od razu wiedzieć wszystkiego. Możesz być zagubiona. Możesz mieć pytania.

Możesz potrzebować czasu. Możesz dopiero zaczynać poznawać siebie.

Ja też kiedyś zaczynałam od jednego pytania: „Dlaczego ja właściwie taka jestem?”
I odpowiedź zajęła mi lata.

I na koniec chcę zostawić tutaj jeszcze jedną informację, bo wiem, że wiele kobiet właśnie teraz może być na etapie dużego przeciążenia i mieć w głowie mnóstwo pytań: „Dlaczego myślę, działam i odczuwam inaczej?”.

Czasami trudno znaleźć spokojną przestrzeń, w której można porozmawiać o autyzmie, ADHD, AuDHD, codziennym przeciążeniu i własnych potrzebach bez konieczności tłumaczenia wszystkiego od początku.

Ale istnieją kameralne spotkania grupowe dla dorosłych kobiet z diagnozą lub autodiagnozą.

Można tam lepiej zrozumieć swoje doświadczenia, posłuchać innych osób i zobaczyć, że niektóre trudności nie są tylko naszym indywidualnym problemem.

Takie spotkania mogą być ważne dla kobiet neuroatypowych, które czują się przeciążone, samotne ze swoimi doświadczeniami albo mają wrażenie, że ciągle muszą tłumaczyć innym, dlaczego funkcjonują w określony sposób.

Rozmowa z osobami o podobnych doświadczeniach może pomóc lepiej zrozumieć siebie, swoje potrzeby i codzienne trudności.

Nie chodzi tylko o diagnozę, ale też o możliwość spokojnego bycia wśród osób, które mogą rozumieć więcej bez długiego wyjaśniania.

Takie miejsca istnieją w różnych miastach.

Przykładowo w Krakowie odbywają się kameralne spotkania dla kobiet od 18. roku życia z diagnozą lub autodiagnozą autyzmu, ADHD albo AuDHD.

Prowadzą je specjalistki pracujące z osobami neuroatypowymi.

Oczywiście wiem, że to nie musi być dla każdego, dlatego jest bezpłatne spotkanie wstępne, żeby dowiedzieć się co i jak.

Osobiście polecam, bo dopóki nie poznałam moich neuroatypowych przyjaciół, brakowało mi takiego miejsca gdzie mogę ściągnąć maskę.

Szczegóły do spotkań w Krakowie wysyłam w komentarzu.

A jeśli zauważę podobne spotkania w innych miastach, na pewno podzielę się tym na relacji.

Jeśli macie czas, możliwości i czujecie, że taka przestrzeń mogłaby być dla Was pomocna, możecie spokojnie sprawdzić, czy to coś dla Was.

Nie trzeba od razu podejmować decyzji.

Czasami wystarczy najpierw dowiedzieć się czegoś więcej i zobaczyć, czy dobrze czujecie się z taką formą spotkań.

Dużo osób do mnie piszę - gdzie poznać ludzi podobnych do mnie?

I tu właśnie jest trochę łatwiej, bo w takich grupach są wyłącznie osoby z diagnozą lub samodiagnozą autyzmu czy ADHD (czy AUDHD).

Nie trzeba od początku tłumaczyć, dlaczego hałas męczy, czemu potrzebujecie czasu na odpowiedź albo dlaczego po spotkaniu chcecie pobyć chwilę w ciszy.

Nie trzeba.

Wspomnienia ze szkolnej ławki... We wspomnianiach Neuroverse, jak w lustrze mogą się przejrzeć osoby s spektrum 📚📖
20/08/2026

Wspomnienia ze szkolnej ławki... We wspomnianiach Neuroverse, jak w lustrze mogą się przejrzeć osoby s spektrum 📚📖

Jako że dzieciaki wracają zaraz do szkoły, to postanowiłam Wam opowiedzieć o tym, jak to jest być neuroatypowym w klasycznej szkole. Problemem takich dzieciaków (w tym moim, gdy byłam dzieckiem) nie było to, że sobie nie radziłam z nauką, tylko to, że szkoła wymagała ode mnie wielu godzin funkcjonowania w środowisku, które chronicznie przekraczało moje możliwości regulowania się. Nie chodzi mi tu o neuroafirmację tylko, bo mamy na to badanka pokazujące, że środowisko sensoryczne, autonomia, poczucie sprawczości mają ważny udział w tym, ile czasu jesteśmy w stanie w tej szkole spędzić. Dodatkowo przy ADHD problem dotyczy jeszcze funkcji wykonawczych, pamięci roboczej, kontroli uwagi i zarządzania odrabianiem prac domowych (sic!).

Szkoła przede wszystkim jest sensorycznie agresywna. Jeśli ktoś ma nadwrażliwość sensoryczną (a przypominam, że weszła ona do ICD-11 jako kryterium diagnostyczne dla spektrum autyzmu), to typowy dzien oznacza jarzeniówki, pogłos, echo, szuranie krzesłami, kilkadziesiąt mówiących (w najlepszym wypadku, przecież to dzieci) osób, krzyki, dzwonki, zapachy stołówek, perfum, potu, kilkunastu różnych płynów do płukania, niechciany dotyk w tłumie, zmiany temeperatur i trzymanie sików w pęcherzu przez np. 30 minut, bo “Ty zawsze znajdziesz pretekst, żeby wyjść, siadaj na dupie i koncentruj się”.

Druga sprawa to przerywanie lekcji tym zasranym dzwonkiem (sic!). Autysta potrzebuje chwili, żeby wejść w zadanie, potrzebuje chwili też, żeby je skończyć, jeśli to ma nie szarpać jego układem nerwowym. Jak sobie już zbuduje model tego, co ma robić to fru. Koniec, zamykaj zeszyt, pakuj się i wy*ierdalaj do innej sali, z innymi ścianami, obrazkami, w ogóle znajdź ją w tłumie i hałasie, po drodze zjedz kanapkę, zrób siku, potem skup się na nowym zadaniu - po prostu wejdź w nie na nowo, na wszystko masz 10 min. Co za quest, ja pie*dole ;) . I to wszystko ma zrobić dziecko z niewykształconym jeszcze do końca mechanizmem regulacji. Dla adehadowców mamy odwrotną katastrofę - każda zmiana otoczenia, kolejny zestaw bodźców, rzeczy do zapamiętania. Świetna też okazja, żeby zgubić zeszyt albo piórnik, zapomnieć polecenie, utknąć w kiblu. “Przerwa” to tak naprawdę nie jest przerwa, tylko quest. Nie ma tam miejsca na odpoczynek tak, jak mają dorośli, kiedy idą na fajka w pracy.

Kolejny temat to zmuszanie do kontaktu społecznego. Jakaś praca w grupach, wymuszanie kontaktu wzrokowego z jakimiś hasełkami typu “patrz jak do Ciebie mówię”, “nie szanujesz mnie”, “co Ty taki nieśmiały”. odpowiadanie przy całej klasie - j a p i e * d o l e. Dobieranie w pary. Dobieranie w zespoły na WF-ie. Apele, wycieszki, integracje, zielone szkoły, szatnia wspólna na ten WF, stołówka i te cholerne przerwy na korytarzu. Czyli oprócz nauki drugi rodzaj pracy, polegający na monitorowaniu innych i dostosowywaniu swojego zachowania do innych tak, żeby “wyglądać neurotypowo”. Tak jak inni chcą, bo inaczej “jest niemile”.

Noooo i teraz funkcje wykonawcze. Pamiętaj o stroju, pracy domowej, zeszycie, kasztanach, plastelinie, pilnuj czasu, nie rozpraszaj się, siedź spokojnie, skup się, “zdolny ale leniwy”. Szkoła tu nadchodzi z “cudownym rozwiązaniem” w postaci wydłużenia czasu pracy, które nie do końca działa :) za to piętnuje dzieciaka jako tego “gorszego” albo “niepełnosprawnego” - bo “myśli wolniej”. Dużo lepiej byłoby po prostu dawać polecenia na piśmie, pozwolić na tworzenie checlist - nauczyć tego w ogóle! Podzielić zadanie na etapy albo “zagrzać” do rozpoczęcia zadania. Albo choćby umożliwić ruch w trakcie jego wykonywania :) .

No i oceny. Mam poczucie, że w szkole ocenia się niekoniecznie wiedzę, a wykonanie, bo można np. zajebiście rozumieć fizykę, ale wolniej pisać i nie zdążyć przepisać zadania z tablicy. Można mieć dysleksję, dysgrafię i zgubić zeszyt, pominąć drugą stronę testu, odczytać wieloznaczne polecenie niezgodnie z kluczem, który autor miał na myśli, można też nie umieć spontanicznie odpowiadać ustnie przed trzydziestoma dzieciakami w klasie i nauczycielem, którego zadaniem jest nas ocenić. Można pod presją mieć pustkę w bani. Ja sobie myślę, że dla neurotypowych dzieci to też może być masakra. A jak dzieciak chce się regulować, to dostaje karę, bo się wierci, rysuje w trakcie słuchania, stimmuje, zakłada kaptur, nie patrzy nauczycielowi w oczy. To wszystko, co nas reguluje interpretowane jest jako brak szacunku. Fajnie by było oceniać to, czy dane zachowanie rzeczywiście uniemożliwia naukę temu dziecku lub innym dzieciom w klasie, a nie czy wygląda na zachowanie “grzecznego ucznia” :) .

No i teraz wyobraźmy sobie, że takie dziecko czy nastolatek wraca ze szkoły, przorany tym wszystkim, co opisałam wyżej i bach. Czekają na niego jeszcze 2h pracy domowej. Przez 6-8 godzin taka osoba była doprowadzana na skraj wyczerpania psychicznego i fizjologicznego, no i po powrocie nie ma odpoczynku, tylko “idzie do drugiej roboty”. No i jak ma zacząć, to dostaje melta i ch*j z tego jest, cała rodzina cierpi. Bo w tym wszystkim nie można pominąć rodziny - rodziców, którzy muszą sami po swojej ośmiogodzinnej mordędze w świetlówkach (pewnie sami są neuroatypowi) uspokoić jeszcze zmeltowanego, miotającego się jak szatan młodzieńca, przypilnować, żeby nie zrobił sobie krzywdy lub nie rozwalił chaty, a potem zmusić do odrobienia tej pracy domowej, często odrobić z nim (lub za niego ;) ), żeby nauczyciel w Librusie nie zamieścił listu z pogróżkami.

Aha! Nie ma że boli, dziecko musi następnego dnia do szkoły iść, bo nie zda przez frekwencję a rodzice będą mieli MOPS na głowie. Przypomnę tylko, że burnout może spowodować utracenie pewnych umiejętności i znaczne pogorszenie funkcji wykonawczych, czyli robi się jeszcze ciężej. Mamy obiecujący kierunek - flex-schooling, który może się sprawdzić przy dzieciach neuroatypowych, a polega na łączeniu edukacji w szkole i poza nią. Nie chodzi o 17 różnych przywilejów dla dzieci neuroatypowych, tylko naprawdę DROBNE dostosowania, które NIC nie kosztują. Samo bycie rozumianym i akceptowanym, sprawczość i umożliwienie autoregulacji w sposób, który nie przeszkadza innym uczniom - bez oceniania może już drastycznie obniżyć poziom przeciążenia.

Jeśli chcecie się tego nauczyć - dawajcie do nas na szkolenia. A jeśli chcecie jako rodzice poznać lepiej układy nerwowe Waszych dzieci i dowiedzieć się, jak im pomóc (i przy tym sobie) przejść przez szkołę tak, żeby nie była koszmarem, to zbieramy chętnych na warsztaty dla rodziców połączone z grupą wsparcia dla nich, zgłoście chęć uczestnictwa do naszej Julki na *[email protected]* - od Waszych chęci zależy, czy grupa dla rodziców ruszy :) . Link do badań i do naszych szkoleń w komentarzu.

Fundacja Błękitne Motyle 🦋 Zaprasza!
20/08/2026

Fundacja Błękitne Motyle 🦋 Zaprasza!

Serdecznie zapraszamy 🦋Zaplanowaliśmy warsztaty twórcze i kulinarne, aby każdy uczestnik - Mały i Duży - mógł znaleźć coś dla siebie 😉🦋

Wydarzenie dofinansowane w ramach projektu „Skrzydła Radości – Cykl Warsztatów oraz Pierwszy Integracyjny Festyn Fundacji Błękitne Motyle”, na który fundacja uzyskała grant w wysokości 49 500 zł w ramach Konkursu Regrantingu „DziałaMy lokalnie” realizowanego przez Stowarzyszenie Centrum Rozwoju Edukacji Obywatelskiej CREO i współfinansowanego z dotacji
Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych w ramach konkursu „Moc lokalnych inicjatyw” – edycja 2025.





Adres

Poznan

Telefon

+48697717291

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Fundacja FIONA opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Kontakt: Organizacja

Wyślij wiadomość do Fundacja FIONA:

Skróty

Udostępnij