02/06/2026
Krótka rozmowa o lokalności pszczoły miodnej
Przywołuję rozmowę sprzed kilku lat, bo ostatnio trochę się w tym temacie działo.
Uważam na przykład, że nie wszystkie zapisy dotyczące pszczoły miodnej, zawarte w Planie Odbudowy Zasobów Owadów Zapylających, powinny być usunięte. Na przykład promowanie pszczelarstwa opartego na pszczole lokalnej powinno tam zostać.
Jeśli na przykład pszczelarz chce, mógłby oprzeć swoją gospodarkę / hobby na takiej pszczole. Państwo mogłoby tego pszczelarza wtedy jakoś "zachętowo" potraktować.
Dlaczego? Bo nawet jeśli ktoś nie zgadza się z przynależnością części pszczół miodnych do dzikich owadów zapylających (choć UE się zgadza), to mamy też zachowanie bioróżnorodności gatunków gospodarskich (stare odmiany pszenicy, rasy owiec, świnek, bydła). Czemu nie dbać o bioróżnorodność wśród pszczół?
------------------------------
[Maciej Perzyna] - po ilu pokoleniach zaczyna się lokalność?
[Michał Smyk] - Jeśli kupimy matkę nieunasienioną, połowę zasobów genetycznych jej rodziny dostarczą lokalne trutnie. Czyli zakładając, że na trutowiskach krążą przedstawiciele rodzin, które przezimowały ostatnią zimę na danym terenie, nasze pszczoły są "półlokalne" już po kilku tygodniach. Z samymi matkami (czyli mitochondrialnym DNA) jest trudniej. "Czegoś w tym kierunku" można spodziewać się w drugim - trzecim roku. Osobiście mam krainki wychowujące sobie własne matki od roku 2019, mam też krainki po AMM robiące to samo od 50 lat.
[Maciej Perzyna] - ciekawe. "Czegoś w tym kierunku" czyli czego? Spróbuj zdefiniować to co traktujesz jako założenia hodowlane.
[Michał Smyk] - Ludzkość funkcjonuje od całkiem wielu lat, stosując pewną liczbę pojęć, których nikt dokładnie nie zdefiniował: np. "czas", "miłość", czy "życie".
Myślę, że "lokalność", w przypadku pszczół to cecha o rozmytych granicach i pewnej stopniowalności. I jako taka powinna nam wystarczyć.
Do tego mając sukcesywnie mieszany (od mniej więcej 1850 roku) krajobraz genetyczny, trzeba przyjąć bardziej elastyczne podejście do lokalności.
Wreszcie - będąc amatorem, wcale nie trzeba się silić na wysoki poziom precyzji. Przyjmuję, że lokalność to kilka pokoleń wychowywania matek przez pszczoły stojące na danym miejscu (obszarze, województwie), oraz unasienianie z wolnego lotu.
Pomocniczo - zobacz na pierwszy obrazek. Tak to wyglądało w drugiej połowie lat 50-tych, mniej więcej 10 lat po tym, kiedy zadecydowano o nieimportowaniu matek/ rodzin pszczelich z zagranicy w ogóle. [Źródło: Bornus L., Demianowicz A., Gromisz M. (1966): Morfometryczne badania krajowej pszczoły miodnej Apis mellifica L.. Pszczeln. Zesz. Nauk. 10(1-2-3-4):1-46.]
----------------
[Maciej Perzyna] - jakie znaczenie mają hodowcy "lokalni" jeśli importują matki z całego świata, albo mieszańce takich matek???
[Michał Smyk] - Hodowca to dla mnie hodowca. Selekcjoner. Udoskonalacz. Stawiam go w opozycji do powielaczy.
[Maciej Perzyna] - no i ilu znasz hodowców?
[Michał Smyk] - Wojtek Pelczar z AGĄ, ci od linii CT46, ci od "Dobrej", ci od "Karolinki", od "Sawy", chyba "Nieski", "Wojsławki"
Są jeszcze tacy "powielacze z głową", co starają się zainteresować publikę pszczołą śodkowoeuropejską.
To tak od razu z rękawa. Pewnie jest więcej.
-----------
Jak mapa lokalności mogłaby wyglądać 80 lat później - prezentuję na drugim obrazku. Rozważania w toku.