27/12/2025
Dziś mamy dla Was taką jakby opowieść wigilijną 😀
Dawno temu, kiedy jeszcze trochę ciężarnych ćwiczyło, na zajęcia przyszła nowa dziewczyna.
Powiedziala: "Cześć, mam na imię Ewelina. Będę mieć cesarkę na życzenie, bo tak się boję porodu".
Dziś młodzież powiedziałaby: "Nikt nie pytał" 😀
My powiedziałyśmy: "Jasne", a pomyślałyśmy, że to nie nasza sprawa jak kto rodzi.
Ewelina praktycznie co zajęcia informowała nas, że będzie miała cesarkę na życzenie, chociaż im bliżej porodu, tym jakby rzadziej. A trzeba dodać, że chodziła na zajęcia bardzo regularnie, dwa razy w tygodniu.
W końcu zniknęła (tak to już jest z naszymi ciężarnymi klientkami 😉).
Po jakimś czasie odezwała się do nas. Okazało się, że zdecydowała się urodzić naturalnie i poród wspomina całkiem dobrze (o ile to oczywiście możliwe w takiej sytuacji 😉).
Powiedziała, że tym, co sprawiło, że w ogóle zaczęła myśleć o porodzie naturalnym, najpierw nieśmiało, a potem z coraz większym przekonaniem, była aktywność fizyczna w ciąży, która dala jej moc, siłę, umiejętności i przekonanie "dam radę".