26/05/2026
Temat hulajnóg elektrycznych na ulicach polskich miast od dawna wzbudza dużo kontrowersji. Z jednej strony urządzenia ułatwiają przemieszczanie się po mieście, ale z drugiej, nieumiejętne korzystanie z hulajnóg przez ich użytkowników powoduje coraz więcej problemów (trudno byłoby wskazać osobę, która nie doświadczyła niebezpiecznych zachowań, zwłaszcza szybkiej jazdy chodnikiem, obok pieszych). Wg danych Komendy Głównej Policji w 2025 roku kierujący hulajnogami elektrycznymi uczestniczyli w 1158 wypadkach, co stanowi wzrost o 54 proc. w stosunku do roku 2024 (wówczas były to 752 zdarzenia).
Aż 11 osób zmarło w wyniku doznanych obrażeń, a 1055 osób zostało rannych. Dla porównania, w 2024 roku zginęło pięć osób, co oznacza wzrost liczby ofiar śmiertelnych o 120 proc.
Jak widać skala problemu jest coraz większa. Dodajmy, że pomimo ustanowienia w Miasto Poznań specjalnych stref przeznaczonych do parkowania hulajnóg (opłaconych ze środków budżetu miasta), nadal można spotkać w ciągach komunikacyjnych porzucone pojazdy.
Biorąc pod uwagę, że przestrzeń dla pieszych w wielu miejscach Poznania nie jest wystarczająca (mówiąc delikatnie), niebezpieczeństwo stwarzane przez użytkowników hulajnóg stanowi dużą uciążliwość głównie dla osób z niepełnosprawnością ruchową, osób niewidomych i słabowidzących, osób w wieku senioralnym, z dziećmi w wózkach, chociaż powiedzmy uczciwie - dla każdej osoby. Mówimy tutaj o ciężkim pojeździe poruszającym się z prędkością kilkudziesięciu km/h.
Jesteśmy ciekawi Waszego zdania. Czy przez opisane wyżej problemy nasze miasto jest mniej dostępne? Zależy nam na rozpoczęciu prawdziwej debaty na ten temat, bo być może rozwiązaniem, tropem coraz większej liczby metropolii europejskich (np. Paryża, Florencji czy Pragi), jest wycofanie z ulic współdzielonych e-hulajnóg?