22/07/2026
To będzie prawdziwa historia.
Pana Wiesława bolały plecy, coś jakby ciężej się chodziło. 😓
Wraz z żoną, panią Grażyną, rozpoczęli pielgrzymkę po lekarzach. 🩺🥼🚑💉🚑
W końcu diagnoza - to SLA.
Szok dla wszystkich. Długo do nich nie docierało, co to za choroba.
Do czasu...
Szpital i od razu grubo. Intensywna Opieka Medyczna. Respirator.
Po stabilizacji oddechu - decyzja szpitala - pan Wiesław idzie do domu.
A tam, pani Grażyna musiała nauczyć sie w trybie pilnym opieki nad mężem podłączonym do respiratora.
Wtedy nie ma czasu na strach, wahanie - musisz działać. To walka 24h/dobę. Non stop.
Ciężko, ale dawali radę.
I znowu szpital - pan Wiesiu wylądował w jednym z wojewódzkich oddziałów opieki dla wentylowanych mechanicznie.
Jeszcze ciężej.
Odwiedziny najbliższych rzadsze, bo dalej do Poznania.
Pokój jednoosobowy, wydawałoby się, że jakby luksusowo...
Ale bez telewizora i co gorsza bez aparatu słuchowego, to "zbyt cenny sprzęt", żeby personel brał za niego odpowiedzialność, "bo jak zginie, to kto zapłaci"🫣
Ręce już głuche, nie słuchają pana Wiesia. Całe dnie w łóżku. Nic się nie dzieje i tak dzień po dniu.
Separacja, izolacja, odosobnienie, więzienie
w ciele i w pokoju, bez widoków na zmianę...
Aż wiosną 2026 pan Wiesław przyjechał na nowy poznański oddział dla pacjentów wentylowanych mechanicznie.
Tego dnia na Oddziale byli uczniowie z zaprzyjaźnionej szkoły podstawowej. Było jak w ulu😂 Lekarka przeprowadza wywiad, sąsiad (też oddychający przez respirator) ogląda TV z kanałem sportowym.
Widać wielkie oczy pana Wiesia, który nie wie o co tu chodzi, skąd tu tyle ludzi wokół niego. Jeszcze nie wie, czy to dobrze, czy źle.
Z czasem oswaja sie z nowym miejscem. Uśmiecha się, nie tylko oczami😁
Codziennie przychodzi fizjoterapeuta - Pan Hubert❤️.
Z każdą osobą wykonuje dostosowane ćwiczenia (niektórych nawet pionizuje!)
Pan Wiesiu ćwiczy ręce, zaczyna też siadać.
Aż przychodzi czas na....
SPACER!
Nie był na świeżym powietrzu (pomijając transport do/z szpitali) od 21 miesięcy!
Na tę okoliczność trzeba spakować cały sprzęt (prawie jak na wyprawę na Mount Everest 💪)
Asysta w komplecie.
Przesiadka na wózek. 👨🦼
Winda. Czapka na głowę.
Emocje!!! 💓
Oczarowanie. ⛅🌲🐦
Personel się delikatnie wycofuje.
Pani Grażyna i pan Wiesiu siedzą sobie razem, prawie zwyczajnie. (ale czujne oko lekarza i fizjoterapeuty pilnuje ich z sąsiedniej ławki😉).
Jak to opisać? Kiedy po tak długim czasie ktoś może znowu poczuć słońce, wiatr, zapach sosen.
Czyli można się zorganizować i wyjść z pacjentem respiratorowym na spacer?
Można! ❤️
Pani Grażyna odwiedza męża codziennie, widzi jego determinację i gorliwość w ćwiczeniach (ręce znowu są angażowane do pracy).
Gdyby mąż mógł jeszcze choć przez chwilę pooddychać bez respiratora...
Ale jak mówi, na poznańskim oddziale jest to co najważniejsze dla pacjenta - opieka i towarzystwo. Tu nie ma problemu, żeby włożyć aparat do ucha, wtedy chory może usłyszeć co opowiadają w TV, albo na korytarzu.
Chory nie jest zawieszony w samotności.
Sami widzicie - sprzęt do opieki nie wystarczy. Jest nieodzowny, to jasne, jednak atmosferę, jasne emocje, nadzieję chorego na poprawę sytuacji, a przez to aktywne jego włączanie się w ćwiczenia, które zmieniają rzeczywistość - to praca zespołowa całego PERSONELU ❤️.
Z serca dziekujemy za Wasze zaangażowanie
i szukanie nieszablonowych rozwiązań!
❤️😍
Tak utrwalają się najlepsze praktyki oraz tworzy się kultura organizacyjna Oddziału👍🤩
Bardzo chcemy aby NASZ POZNAŃSKI Oddział był miejscem najlepszej opieki nad pacjentami oddychającymi przez respiratory💙🩵💙🩵
Niech sie nam ROZWIJA i ROŚNIE!