CHRISTianer.pl

CHRISTianer.pl CHRISTianer.org to grupa osób wdrażająca w życie naukę Jezusa. Więcej informacji na naszej stronie na FB .org (english) Please visit .org

Pomagamy osobom bezdomnym i ubogim, oferując im jedzenie, ubranie i wszelką pomoc, żeby mogli stanąć na nogi.

English version: https://www.facebook.com/CHRISTianer.org/posts/pfbid02VeimRfF9QPTDax34a1FuT9938aWRjXcSLzPS38UxZzCr2s7jY...
05/04/2026

English version: https://www.facebook.com/CHRISTianer.org/posts/pfbid02VeimRfF9QPTDax34a1FuT9938aWRjXcSLzPS38UxZzCr2s7jYdcEG8MnRnWVVQmnl

Chrystus zmartwychwstał! Zawsze zaczynam post wielkanocny w ten sposób, ponieważ przypomina to znaną mi tradycję – w Wielkanoc chrześcijanie witali się właśnie tym stwierdzeniem.

Przygotowując się do tego święta, mieliśmy świetne spotkanie w zeszłym tygodniu oparte na Ewangelii Jana 3:16. Na pytanie: „Kto chce doświadczyć Bożej miłości w swoim życiu”, WSZYSCY nasi goście (z wyjątkiem nielicznych osób) podnieśli ręce i powtórzyli za mną „modlitwę grzesznika”, prosząc Jezusa o przebaczenie i oddając Mu swoje życie. Mam nadzieję, że większość z nich była szczera w swoich sercach i modlę się, aby to był punkt zwrotny w ich życiu.

Ponadto podzieliłem się tym, co przeczytałem tego dnia rano – Ew. Mateusza 28:5-6: „Wiem, że szukacie Jezusa ukrzyżowanego. Nie ma Go tu, bo zmartwychwstał, jak zapowiedział”.

Cóż, jeśli się nad tym zastanowić, trzeba zadać sobie pytanie, jak opisać Jezusa. W wielu kościołach znajduje się krzyż z rzeźbą ukrzyżowanego Jezusa. Rozumiem ideę artystów, ale to bardzo ważne: „ukrzyżowany Jezus” nie jest już ukrzyżowany. Zwyciężył śmierć i grzech, a teraz jest Królem królów, zasiadającym po prawicy Boga w niebie, władając wszechświatem. Tak samo jest z rzeźbami Dzieciątka Jezus na Boże Narodzenie – Jezus nie jest już bezbronnym niemowlęciem.

Kilka dni wcześniej byliśmy na pogrzebie, a kaznodzieja powiedział, że dzięki Wielkanocy mamy to, co najważniejsze dla chrześcijaństwa: paschał, Eucharystię, Kościół i tradycję. Cóż, myślę, że nie mógłbym się bardziej nie zgodzić. Dla mnie najważniejszym aspektem chrześcijaństwa jest miłość Jezusa do nas, którą udowodnił na krzyżu, oraz nadzieja na przyszłe, wieczne życie z Nim.

Obserwując świat, moglibyśmy nawet pomyśleć, że Wielkanoc to jajka, zające, kwiaty, koszyki wielkanocne… W dzisiejszych czasach tradycja zdaje się nawet nie wspominać o „ukrzyżowanym Jezusie”, a wręcz przeciwnie – uznaje jedzenie i sprzątanie domów za centralne elementy Wielkanocy.

Wspominając więc wszystko, co On dla Ciebie zrobił, całe cierpienie, wszystko, co powiedział, by Cię pokierować, kogo byś dziś szukał? „Ukrzyżowanego Jezusa”? „Wiecznego Sędziego”? „Baranka Bożego”? „Króla wszechświata”? „Tego, który kocha Cię bardziej niż kogokolwiek inny”?

Życzę Ci błogosławionych Świąt Wielkanocnych w obecności zmartwychwstałego Jezusa!

English version: https://www.facebook.com/CHRISTianer.org/posts/pfbid02xEevL1bCVujQW4dq3iPdjBAin4oWa2vz1FNkLhfMcdyn3WDSF...
29/03/2026

English version: https://www.facebook.com/CHRISTianer.org/posts/pfbid02xEevL1bCVujQW4dq3iPdjBAin4oWa2vz1FNkLhfMcdyn3WDSFHTyjZWiXpcT3oFpl

Jakiś czas temu zadałem w poście pytanie, dlaczego zazwyczaj wiesz, co powinieneś robić, a jednak robisz coś innego? To nie tylko Twój problem; myślę, że ten problem dotyczy dosłownie każdego. Czasami jest to wynik trwałej postawy (o tym pisałem wcześniej), ale czasami jest to wynik presji sytuacyjnej, i o tym właśnie mówiliśmy w zeszłym tygodniu – mówiliśmy o zaparciu się Jezusa przez Piotra.

Myślę, że słyszałeś tę historię przynajmniej raz: podczas Ostatniej Wieczerzy Jezus powiedział, że zostanie pojmany przez pogan. Wszyscy uczniowie Jezusa zaczęli zapewniać, jak bardzo będą Go bronić, a Piotr (najbardziej prominentny wśród uczniów) przewodził tym przechwałkom – powiedział nawet, że wolałby umrzeć niż pozwolić pojmać Jezusa.

Zatrzymajmy się tutaj. Większość ludzi traktuje wypowiedź Piotra jako przechwałkę lub stwierdzenie bez pokrycia. Ale kiedy przyjrzysz się bliżej, okazuje się, że tak nie było. Piotr był śmiertelnie poważny i naprawdę wolał umrzeć, broniąc Jezusa. Skąd wiem? Nie tylko powiedział, że będzie bronił Jezusa, ale wziął ze sobą miecz (jako jedyny – wiemy, że podczas Ostatniej Wieczerzy były dwa miecze, więc nie wiem, czy Piotr wziął oba, albo kto wziął drugi, ale na pewno Piotr był uzbrojony i zdeterminowany).

Kiedy nadeszła chwila, Piotr był gotowy. Wyobraź sobie tę scenę – niezliczona liczba ludzi z mieczami, kijami i pochodniami w ciemności. Kto by się nie przestraszył? Wszyscy uczniowie po prostu uciekli, ale nie Piotr – on wyciągnął miecz i zaatakował tłum. Podkreślę to – nie czekał, ale sam zaatakował. Kiedy więc powiedział, że wolałby umrzeć w obronie Jezusa, naprawdę tak myślał i przygotował się na to. Kiedy nadeszła chwila, zrobił to, co zaplanował.

Jezus powstrzymał Piotra, więc założę się, że musiał być zdezorientowany. Tak czy inaczej, nie chciał zostawić Jezusa, więc poszedł za tłumem i wszedł na dziedziniec arcykapłana. I była tam młoda służąca, która zapytała (bez żadnej groźby): „A ty też byłeś z Jezusem?”. Piotr był tak przestraszony, że zaprzeczył.

Co tu się stało? Porównajmy zagrożenie w obu sytuacjach. W pierwszej było to bezpośrednie zagrożenie życia Piotra; a w drugiej, w najgorszym przypadku, ktoś by prychnął. W pierwszej sytuacji Piotr był gotowy na śmierć; w drugiej się wycofał. Dlaczego? Czy Tobie też się to zdarza? Masz wyobrażenie o sobie, kim jesteś, a potem nagle dzieje się coś i robisz coś, czego później żałujesz.

Istnieje kilka pomysłów na wyjaśnienie tego zjawiska, ale podoba mi się ten, który skupia się na przygotowaniu do sytuacji.

Przyjrzyjmy się przygotowaniom Piotra do obu sytuacji: w pierwszej poświęcił czas na przemyślenie, a nawet na zaakceptowanie swojego losu (zginięcia w obronie Jezusa). Przygotował się, wziął miecz i być może nawet miał okazję przypomnieć sobie swoje najlepsze ciosy. A kiedy nadszedł moment, zrobił to, na co był przygotowany.

Z drugiej strony, Piotr w ogóle nie przygotował się na drugą sytuację. Był tak skupiony na powstrzymaniu pogan przed aresztowaniem Jezusa, że nie pomyślał o tym, jak powinien się zachować, gdyby Jezus został aresztowany. Skutek był oczywisty: kiedy Piotr został zaskoczony, wpadł w panikę i wycofał się. Ten sam człowiek, który był na tyle odważny, by zaatakować nieznaną liczbę uzbrojonych mężczyzn, teraz bał się młodej służącej.

Czego powinieneś się z tego nauczyć? Założę się, że wiele razy zdarzyło się coś, a Ty w konsekwencji zrobiłeś lub powiedziałeś coś, czego później żałowałeś. Nasi goście podejmują decyzje zmieniające życie; są zdeterminowani; widzą sukces swoich decyzji… a potem spotyka ich stary kumpel (czyli „młoda służąca”) z alkoholem i pyta: „Ze mną się nie napijesz?”. I wszystkie decyzje tracą ważność, bo boją się kogoś zawieść.

A co z Tobą? W jakich sytuacjach popełniasz błędy? Czy postanawiasz opowiedzieć innym o Jezusie, ale kiedy nadchodzi moment, boisz się cokolwiek powiedzieć? Postanawiasz, że gdy inni planują coś złego, skonfrontujesz się z nimi, ale gdy nadejdzie moment, milczysz (a może nawet dołączasz do nich)? Postanawiasz unikać nieczystych myśli, ale gdy nadejdzie moment, poddajesz się pożądaniu? Itd.

Chodzi o to, że jeśli ciągle coś Ci się nie udaje, powinieneś poświęcić czas na przygotowanie się do kolejnej sytuacji. Weźmy przykład z Piotra – kiedy myślał o pierwszej sytuacji, analizował ją w myślach, zastanawiał się nad działaniami, potrzebnymi zasobami, scenariuszami itd. I zachowywał się tak, jak chciał.

Ja się nauczyłem, że najlepszym sposobem na przygotowanie się jest przemyślenie nadchodzących sytuacji i omówienie ich z Jezusem podczas porannej modlitwy. On wie dokładnie, co się wydarzy, i On wie, jak chce, abym zareagował (w pierwszej opisanej przeze mnie sytuacji Piotr zrobił to, co chciał i dowiódł swojej odwagi, ale nie zrobił tego, czego chciał Jezus). I chcę Cię zachęcić, abyś spróbował – porozmawiaj z Jezusem o rozpoczynającym się dniu, wyzwaniach, które przewidujesz, i zapytaj Go, co chce, abyś zrobił. A nawet wyobraź sobie swoje reakcje w myślach. I zauważ różnicę w efektach.

English version: https://www.facebook.com/CHRISTianer.org/posts/pfbid0DQSzno8uuuxK7vgWd9cpZ5eU7Lo94ebiH6TGmpjNkDP7Qe1KPH...
22/03/2026

English version: https://www.facebook.com/CHRISTianer.org/posts/pfbid0DQSzno8uuuxK7vgWd9cpZ5eU7Lo94ebiH6TGmpjNkDP7Qe1KPHPe64YC9yNnt2SGl

W zeszłym tygodniu czytaliśmy o znakach końca czasów i o tym, jak należy przygotować się na to, co ma nadejść. Zachęcam Cię do przeczytania całego 24 rozdziału Ewangelii Mateusza, ale poniżej zacytuję tylko jego niewielki fragment.

W części, której nie cytuję, Jezus przepowiada, że pojawi się wielu fałszywych proroków w Jego imieniu, nawet tych, którzy będą się wywyższać i wskazywać na siebie jako godnych chwały należnej Bogu; będą wieści o wojnach, głodzie i trzęsieniach ziemi. Co ciekawsze – wielu się „obrazi” (na Jezusa, na kościoły?), będzie zdradzać współbraci, będzie panowała nienawiść, a niektórzy będą twierdzić, że Chrystus powrócił i że można Go spotkać w jakimś konkretnym miejscu.

Ewangelia Mateusza 24:30: Wtedy ukaże się na niebie znak Syna Człowieczego, i wtedy będą lamentować wszystkie plemiona ziemi, i ujrzą Syna Człowieczego przychodzącego na obłokach niebieskich z wielką mocą i chwałą. 31 I pośle On aniołów swoich z trąbą o głosie potężnym, i zgromadzą wybranych Jego z czterech stron świata, od jednego krańca nieba aż do drugiego.
[…]
36 „Lecz o dniu owym i godzinie nikt nie wie, nawet aniołowie niebiescy, tylko sam Ojciec. 37 A jak było za dni Noego, tak będzie i z przyjściem Syna Człowieczego. 38 Albowiem jak w dniach przed potopem jedli i pili, żenili się i za mąż wydawali aż do dnia, w którym Noe wszedł do arki, 39 i nie spostrzegli się, aż przyszedł potop i pochłonął wszystkich, tak będzie i z przyjściem Syna Człowieczego. 40 Wtedy dwóch ludzi będzie na polu: jeden będzie wzięty, a drugi zostawiony. 41 Dwie będą mleć na żarnach: jedna będzie wzięta, a druga zostawiona. 42 Czuwajcie więc, bo nie wiecie, o której godzinie Pan wasz przyjdzie.
[…]
44 Dlatego i wy bądźcie gotowi, bo o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie. 45 „Któż więc jest sługą wiernym i roztropnym, którego pan jego ustanowił nad swoją służbą, aby im dawał pokarm na czas?” 46 Błogosławiony ów sługa, którego pan jego, gdy przyjdzie, zastanie tak czyniącego.

Chcę skupić się na trzech rzeczach. Po pierwsze, znak Jezusa widoczny na niebie dla wszystkich. Muszę przyznać, że gdy miałem około 6 lat, była to dla mnie straszna wizja. Pamiętam nawet senny koszmar, w którym zobaczyłem wielki krzyż na niebie, wiedząc, że to jest to i że za chwilę stanę przed Jezusem. Wstydziłem się wielu rzeczy, więc byłem przerażony do żywego. Oczywiście, teraz patrzę na to zupełnie inaczej – teraz nie mogę się doczekać powtórnego przyjścia Jezusa, ale potraktujmy to jako pytanie: jak bardzo chciałbyś zobaczyć znak Jezusa na niebie i spotkać Go w ciągu najbliższych 5 minut? Jeśli ta myśl nie jest dla Ciebie komfortowa, może powinieneś przemyśleć, czy robisz to, co powiedział Jezus: czuwasz i modlisz się, czy robisz to, co nakazał Ci Twój Pan.

Druga myśl dotyczy czasów Noego. Wyobraźmy sobie, że Noe buduje wielką arkę – oczywiście ludzie byli ciekawi i pytali, do czego ona służy. Kiedy dowiedzieli się o celu, niektórzy pewnie poczuli się rozbawieni (a niektórzy pewnie nawet śmiali się z Noego). Ale każdego dnia (a może każdego miesiąca, bo Noemu zbudowanie arki zajęło trochę czasu) słyszeli młotki i widzieli, jak konstrukcja staje się coraz większa. Chodzi mi o to: widzieli, jak to nadchodzi. Dzień po dniu, miesiąc po miesiącu, rok po roku. I nie chcieli nic z tym zrobić. Potem zewsząd nadciągnęły zwierzęta – ludzie musieli zauważyć bardzo dziwne zachowanie, więc pewnie zastanawiali się, o co chodzi. Mimo, że te znaki były widoczne postanowili je zignorować. Ale kiedy Noe wszedł do arki i zaczął padać ulewny deszcz, zdali sobie sprawę, że przeoczyli coś, co stanowiło śmiertelne zagrożenie.

Jezus przewidział, że to samo stanie się przy Jego powrocie – ludzie będą tak zajęci swoim życiem, że zignorują wszelkie znaki końca czasów. I większość z nich będzie zaskoczona. Wiem, że czytając takie stwierdzenia, każdy lubi myśleć, że problem dotyczy kogoś innego, ale pomyśl tylko – skąd wiesz, że to nie dotyczy Ciebie? Czy jesteś tak zajęty swoim życiem, że ledwo znajdujesz czas na modlitwę, czytanie Biblii, rozmowę z Jezusem i robienie tego, co On Ci mówi?

Ostatnią rzeczą, o której chciałem wspomnieć, to samo przygotowanie – czyli na czym polega bycie gotowym. Jezus powtórzył kilkakrotnie: „Czuwajcie i módlcie się”, „róbcie, co wam powiedziano”. Powiedział również, że będzie rozliczał każdego nawet z każdego wypowiedzianego bezużytecznego słowa. Nowy Testament podkreśla, że owce Jezusa powinny znać Jego głos, że musimy być napełnieni Duchem Świętym, że musimy żyć w Nim, a On musi żyć w nas (w bardzo bliskiej relacji). Jezus nie wymaga od nas robienia czegoś, co przekracza nasze możliwości – On po prostu chce, abyśmy zdecydowali, kogo kochamy bardziej: siebie czy Jego. I absolutnie nie chodzi o to, żeby coś wypowiedzieć, ale o to, aby postępować zgodnie z tym, w co wierzymy.

Pamiętaj, proszę, że tydzień wcześniej czytaliśmy o mądrym i głupim budowniczym – o tym, który wiedział, co zrobić, ale nie zastosował tej wiedzy w praktyce i tym, który to zrobił. Oczywiście, wiedza, co robić, nie poprawia Twojej sytuacji. Ale zrobienie czegoś z tą wiedzą – zmienia Twoje położenie. Co więc praktycznie zrobisz ze swoimi obserwacjami, że nadchodzi czas końca? Co więcej, nawet jeśli uważasz, że nie dożyjesz momentu, w którym zobaczysz to wszystko na własne oczy, to i tak każdego dnia jesteś o jeden dzień bliżej spotkania się z Jezusem twarzą w twarz – czy jesteś na to przygotowany?

English version: https://www.facebook.com/CHRISTianer.org/posts/pfbid02Yeu6pL8reScgafcZKafdiAiGbEyM5kGDuZo5BWP6AUUExdUdw...
15/03/2026

English version: https://www.facebook.com/CHRISTianer.org/posts/pfbid02Yeu6pL8reScgafcZKafdiAiGbEyM5kGDuZo5BWP6AUUExdUdwC9wP77oSwzj4BZrl

Czy wiesz, co powinieneś robić, ale z jakiegoś powodu tego nie robisz? To bardzo powszechne wśród naszych gości w autobusie, ale z mojego doświadczenia wynika, że problem ten dotyczy prawie każdego – potrzeba dyscypliny, aby robić to, co przynosi korzyści w dłuższej perspektywie, a nie to, co przynosi rezultaty tu i teraz. Wygląda na to, że ten problem nie jest czymś nowym dla naszych czasów, ponieważ Jezus mówił o tym samym problemie 2000 lat temu.

Ew. Łukasza 6:46-49: Dlaczego mówicie do mnie: Panie, Panie, a nie czynicie tego, co mówię? Pokażę wam, do kogo jest podobny każdy, kto przychodzi do mnie i słucha słów moich, i czyni je. Podobny jest do człowieka budującego dom, który kopał i dokopał się głęboko, i założył fundament na skale. A gdy przyszła powódź, uderzyły wody o ów dom, ale nie mogły go poruszyć, bo był dobrze zbudowany. Kto zaś słucha, a nie czyni, podobny jest do człowieka, który zbudował dom na ziemi bez fundamentu i uderzyły weń wody, i wnet runął, a upadek domu owego był wielki.

Prawdopodobnie znasz tę historię. W niektórych Bibliach nosi ona tytuł „mądry i głupi budowniczy”. Ale dziś chcę, abyście skupili się na problemie wiedzy i nierobienia tego, co się wie.

Przez długi czas myślałem, że człowiek, który budował na piasku, po prostu nie wiedział, jak budować. Ale skoro był budowniczym, możemy założyć, że wiedział dokładnie, jak zbudować porządny dom. Nawet jeśli nie był profesjonalistą, to widzimy, że potrafił zbudować ściany, dach, zamontować okna itd., więc z pewnością miał większą wiedzę o budowaniu domów niż ja, a nawet ja wiem o ważności budowania na fundamentach: kiedy byłem dzieckiem, widziałem, jak budowane są domy i widziałem fundamenty. Nawet nie interesując się tą dziedziną, widziałem dziesiątki fundamentów. Można zatem założyć, że ten człowiek wiedział, że fundamenty są niezbędne.

W związku z tym pytanie brzmi: dlaczego nie położył fundamentów? Powiedzieliśmy już, że wiedział, że powinien. Ale wciąż widzimy, że tego nie zrobił. Po zarządzaniu kilkoma projektami budowlanymi nauczyłem się, że zazwyczaj, gdy coś robisz, masz ograniczone zasoby: czy to pieniądze, materiały, czy czas. Zawsze istnieje limit, do którego musisz się dostosować. A to oznacza, że musisz dokonywać wyborów: przeznaczasz więcej środków na to, a mniej na tamto itd.

Fundamenty są niewidoczne po ukończeniu domu. Oznacza to, że jeśli zainwestujesz w budowę solidniejszych fundamentów, nikt tego nie zauważy. Wszyscy zauważą, jeśli masz większe okna, wyższy dom, fantazyjne ozdoby itp. Ale fundamenty są głęboko pod domem i na co dzień nawet nie pamiętasz o ich istnieniu. Jedyny moment, w którym pamiętasz o fundamencie, to moment, w którym dom jest poddawany dużej presji z zewnątrz, a słabe fundamenty mogą doprowadzić do zawalenia się całej konstrukcji.

Rozumiem więc przykład Jezusa tak: obaj ci ludzie mieli wybór: zbudować solidniejsze fundamenty i przygotować się na zagrożenia, które mogą się wydarzyć lub nie. Albo zbudować większy, bardziej imponujący dom. Jeden z nich wiedział, że bez fundamentów cała konstrukcja może się zawalić, więc postanowił zbudować mniejszy, bezpieczniejszy dom. Drugi również wiedział, że fundamenty są ważne w momencie zagrożenia, ale miał nadzieję, że nie będzie aż tak źle, więc zignorował fundamenty i zbudował większy, bardziej imponujący dom. Wiemy, jak ta historia się skończyła.

Wnioskiem dla nas jest to, że nasza relacja z Bogiem, czystość naszych serc, czy nasze przebaczenie innym (o czym mówiliśmy wcześniej) to rzeczy, których inni ludzie nie widzą. To są rzeczy, o których mówił Jezus i nauczał, że są one niezbędne. Jak już masz fundament, to możesz zaangażować się w działalność kościoła, organizacji charytatywnych, grup uwielbienia itp. Ale nigdy nie można stawiać tych drugich rzeczy na pierwszym miejscu, przed zbudowaniem fundamentów, na których budowane jest całe Twoje życie.

Nie powiedziałem nic nowego, prawda? Ale pytanie brzmi: jeśli to wiesz, czy to praktykujesz? Wiesz, czym są fundamenty i jak są ważne, ale czy inwestujesz siebie w ich budowanie? Jeśli nie, to… przeczytaj tę historię jeszcze raz, a dowiesz się, co się stanie, gdy nadejdą trudne czasy.

English version: https://www.facebook.com/CHRISTianer.org/posts/pfbid0gepaxc2q5PH6BXZwarMKAqkXwodwRmhE95b9PvyUX6V3TMcgx8...
08/03/2026

English version: https://www.facebook.com/CHRISTianer.org/posts/pfbid0gepaxc2q5PH6BXZwarMKAqkXwodwRmhE95b9PvyUX6V3TMcgx8SfPCX13xXPS44Al

W zeszłym tygodniu czytaliśmy o dwóch najważniejszych przesłaniach, których Jezus nauczał swoich uczniów: o wierze i przebaczeniu. Dlaczego są one tak ważne i dlaczego łączą się ze sobą? Zobaczmy w Ewangelii Marka 11:22-26.

Jezus im odpowiedział: „Miejcie wiarę w Boga! Zaprawdę, powiadam wam: Kto powie tej górze: «Podnieś się i rzuć się w morze», a nie zwątpi w sercu swoim, lecz wierzy, że stanie się to, co mówi, spełni mu się. Dlatego powiadam wam: O cokolwiek w modlitwie prosicie, wierzcie, że otrzymacie, a spełni się wam. A gdy stajecie do modlitwy, jeśli macie coś przeciwko komuś, przebaczcie mu, aby i wam przebaczył wasze przewinienia. A jeśli nie przebaczycie, i Ojciec wasz w niebie nie przebaczy wam waszych przewinień”.

Po pierwsze, należy zauważyć, że to Jezus połączył te dwa obszary. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że Ewangelia Marka to historia, którą napisał na podstawie tego, co przekazał mu Piotr, zobaczymy, że jest najkrótsza, wypełniona tylko tymi opowieściami, które Piotr uważał za kluczowe. Wierzę zatem, że opisanie tych tematów w jednym miejscu nie jest przypadkowe.

Najpierw spróbujmy lepiej zrozumieć temat wiary. Niektórzy mówią, że wierzą w Boga. Ale w większości przypadków ta wiara to nic więcej niż słowa. Jezus mówi, że gdybyśmy naprawdę wierzyli, moglibyśmy zmienić rzeczywistość. Łatwo powiedzieć górze: „Wierzę bez wątpienia – rzuć się w morze”, ale czy naprawdę nie miałbyś wahania w sercu? Pamiętam historię o kimś, kto próbował tego i po jakimś czasie powiedział: „To nie działa, wiedziałem od początku”. To tylko dowodzi, że nigdy nie wierzył.

Jak wierzyć bez cienia wątpliwości? Myślę, że w tym fragmencie Jezus daje nam cenną wskazówkę: postępuj tak, jakby to, o co prosiłeś, już się spełniło. Pomyśl tylko: czasami czekasz, aż coś się wydarzy, i jesteś tak jakby zawieszony, dopóki nie uznasz, że to się wydarzyło. Jeśli czekasz zbyt długo, możesz nawet przeoczyć moment, w którym to coś się wydarzyło, i czekać na coś, co już się zmaterializowało. A co radzi Jezus? Jeśli prosisz i wierzysz, postępuj tak, jakby to się wydarzyło.

Przypomnij sobie historię, w której Piotr miał iść po wodzie do Jezusa. Nie wyskoczył z łodzi, ale zajęło mu chwilę, zanim wstał, usiadł na burcie, potem przełożył pierwszą nogę przez burtę, potem drugą, a później opuścił nogi na wodę. W międzyczasie jego umysł krzyczał: „Zwariowałeś? Nie pamiętasz wujka X, który wypadł z łodzi w nocy i zginął?” Ale Piotr nie czekał, aż pojawi się utwardzona droga na wodzie – poprosił Jezusa o możliwość chodzenia po wodzie i zachowywał się tak, jakby ta możliwość została mu dana. I to właśnie powiedział nam Jezus – wiara to nie brak wiedzy i nierozumienie, dlaczego coś jest trudne, ale decyzje, które podejmujesz – czy te decyzje odzwierciedlają to, w co wierzysz, czy też ujawniają, że mówisz coś, ale postępujesz, jakby to nie miało się wydarzyć?

Drugim tematem jest przebaczenie. Dlaczego te dwa zagadnienia zostały połączone? Myślę, że Jezus wielokrotnie pokazywał, że On (i Ojciec) są przede wszystkim zainteresowani Twoim zbawieniem. Dlatego, niezależnie od tego, w jakiej rozpaczliwej sytuacji się znajdujesz, Bóg nadal bardziej interesuje się zbawieniem Twojej duszy niż ciała. Innymi słowy, nie oczekuj, że Bóg odpowie zawsze zgodnie z Twoją prośbą; jeśli jest coś w Tobie, co Bóg chce naprawić. Jezus powiedział, że jeśli nie przebaczysz, nie będzie Ci przebaczone. A jeśli nie zostanie Ci przebaczone, nie możesz przyjść do Tronu Bożego, aby prosić. Dlatego w Ewangelii Marka 16:17-18 czytamy o znakach, które będą towarzyszyć tym, którzy uwierzą i zaczną chodzić z Jezusem (oznacza to, że musieli przebaczyć innym, ponieważ Bóg im przebaczył).

Wiem, że przebaczenie nie jest łatwe. Znam kilka historii, w których ludzie pytali mnie: „Czy przebaczyłbyś coś takiego?” i trudno mi powiedzieć „tak”, jeśli nigdy nie doświadczyłem tego, co oni. Ale myślę, że istnieje rozwiązanie: pomyśl o tym, co stało się z Jezusem. Żołnierze Go pojmali, upokorzyli, pluli na Niego, biczowali Go itd. W końcu Go ukrzyżowali, a nawet wtedy się z Niego naśmiewali. Mogli po prostu wykonać swoją pracę, ale nie, czerpali przyjemność z zadawania Mu bólu. A co zrobił Jezus? Przebaczył im, a nawet modlił się za nich, aby Bóg również im przebaczył.

Dlatego dla mnie Jezus jest mistrzem przebaczania – jeśli nie wiesz, jak przebaczać, mogę nie być w stanie Cię tego nauczyć. Ale Jezus może – dlaczego więc nie powiesz Mu: „Chcę wybaczyć, ale nie wiem jak – pomóż mi!”? On chce Ci pomóc i wie wszystko o Tobie, Twojej sytuacji, jak bardzo Cię coś boli itd. I najprawdopodobniej doświadczył gorszego traktowania od innych niż Ty, więc naprawdę wie, jak pomóc. Ale pomoże Ci tylko wtedy, gdy naprawdę tego chcesz i o to poprosisz. Pamiętaj, proszę – przebaczenie nie jest opcjonalne; jest obowiązkowe, jeśli chcesz, aby Bóg Tobie wybaczył Twoje winy. Najwyższy więc czas, abyś stał się tym, który przebaczył wszystko.

English version: https://www.facebook.com/CHRISTianer.org/posts/pfbid02fDVJ4PscuFECLbxuQWV7JcCYDHCVvJ5THD2PUCf7nb6onywcn...
01/03/2026

English version: https://www.facebook.com/CHRISTianer.org/posts/pfbid02fDVJ4PscuFECLbxuQWV7JcCYDHCVvJ5THD2PUCf7nb6onywcnhp4WH9gaJfW5E48l

Która religia jest właściwa? Prawdopodobnie odpowiedziałbyś, że Twoja – i właśnie dlatego do niej należysz. Odpowiedź na to pytanie znajduje się poniżej, więc proszę czytaj dalej.

Po pierwsze, musimy ustalić, czym jest religia. Niektórzy twierdzą, że Chrześcijaństwo jest religią, ale ja się z tym nie zgadzam – religia to zbiór zasad, obrzędów, zwyczajów itp. Miłość do Boga nie jest religią, ale zwyczaj chodzenia do kościoła w określony dzień tygodnia, modlitwy o określonej porze, spożywania Wieczerzy Pańskiej w pierwszą niedzielę miesiąca itp. – to jest religia. Innymi słowy, rozróżniam umysł od ciała, a religia dotyczy ciała.

Na przykład, w czasach Jezusa istniały dwie główne religie wielbiące tego samego Boga Izraela – Żydzi mieli jedną, mieli swoje zwyczaje, miejsca święte, obrzędy itp., a drugą religią byli Samarytanie, którzy mieli te same fundamenty, ale zamiast wielbić Boga w Jerozolimie, wielbili Go na Górze Samarii. To rozróżnienie nie mówi nic o sercach i umysłach ludzi; dotyczy różnic czysto fizycznych.

Pierwszą religię stworzył pierwszy człowiek, Adam. Kiedy Bóg dał Adamowi jedyne przykazanie (nie jeść owoców z konkretnego drzewa), Ewa nie była obecna. Następnie Ewa została stworzona i kiedy rozmawiała z wężem, powiedziała, że nie wolno jej nawet dotykać owoców tego drzewa. Widzisz różnicę? Możemy sobie tylko wyobrazić, że Adam miał naprawdę dobre intencje. Kiedy wyjaśniał Ewie przykazanie, pomyślał, że lepiej będzie, jeśli ona nawet nie dotknie tego owocu. Ale ta dobra intencja została wykorzystana przez węża, aby udowodnić, że przykazanie nie działa – wyobrażam sobie, że był w stanie pokazać Ewie, że po dotknięciu owocu nie umarł. I Ewa również nie umarła, co było ostatecznym dowodem na to, że przykazanie „nie dotykaj, bo umrzesz” nie działa.

Jezus również wypowiadał się na temat religii – jeden z przykładów to, gdy Samarytanka zapytała Jezusa, która religia jest lepsza, a On odpowiedział: „Żadna – Bóg jest Duchem, a ci, którzy Go czczą, powinni oddawać Mu cześć w Duchu i prawdzie. Ojciec bowiem szuka takich osób, które będą oddawały Mu cześć w taki sposób” (zobacz Ew. Jana 4:23-24).

Ale w zeszłym tygodniu czytaliśmy inny fragment (Ew. Jana 6:60-65): Wielu tedy spośród uczniów jego, usłyszawszy to, mówiło: Twarda to mowa, któż jej słuchać może? A Jezus, świadom, że z tego powodu szemrzą uczniowie jego, rzekł im: To was gorszy? Cóż dopiero, gdy ujrzycie Syna Człowieczego, wstępującego tam, gdzie był pierwej? Duch ożywia. Ciało nic nie pomaga. Słowa, które powiedziałem do was, są duchem i żywotem, Lecz są pośród was tacy, którzy nie wierzą. Jezus bowiem od początku wiedział, którzy są niewierzący i kto go wyda. I mówił: Dlatego powiedziałem wam, że nikt nie może przyjść do mnie, jeżeli mu to nie jest dane od Ojca.

Chcę, abyś zapamiętał z tego dwie główne rzeczy – po pierwsze, mamy tu stwierdzenie, które Jezus wypowiedział tuż po długiej rozmowie z faryzeuszami, którzy byli mistrzami religii żydowskiej. Jezus podkreśla jednak, że to Duch daje życie, a ciało w niczym nie pomaga. Zatem cokolwiek czynisz lub czego nie czynisz, co jest związane z Twoim ciałem (nieważne, czy pielgrzymujesz do jakiegoś miejsca świętego, będziesz obrzezany, przyjmiesz chrzest, przystąpisz do pierwszej komunii itd.), nie da Ci życia. Nie oznacza to, że wszystkie zwyczaje są złe – nawet apostoł Paweł, po powrocie do Jerozolimy, odprawiał obrzędy żydowskie, więc nie uważał ich za złe. Najważniejsze jest jednak zrozumienie, że te obrzędy, te religijne czynności, nie dadzą Ci życia!

Życie, które możesz otrzymać, pochodzi wyłącznie od Ducha albo z Ducha. Zatem z perspektywy zbawienia wszystkie religie są takie same: nie dają Ci zbawienia. Co więcej, niektóre religie zachęcają wyznawców do powierzenia problemu zbawienia w ręce przywódców, co może prowadzić do sytuacji, w której ludzie, zamiast szukać Królestwa Bożego, fałszywie wierzą, że wszystko jest w porządku.

Jak więc uzyskać to zbawienie? Jezus odpowiada: „Nikt nie może przyjść do Mnie, jeśli mu to nie zostało dane przez Ojca”. Jest to zgodne z pierwszym wnioskiem, ponieważ Jezus podkreśla, że nie ma takiej rzeczy, którą Ty sam mógłbyś zrobić, ani którą mogliby zrobić Twoi przywódcy religijni, aby doprowadzić Cię do Jezusa. Jedynym, który może otworzyć Ci drogę, jest sam Bóg.

Och, cóż więc możemy zrobić, jeśli to jest problem Jego woli? Cóż, nie o to chodzi – Biblia mówi nam, że Bóg chce zbawić każdego człowieka (1 List do Tymoteusza 2:4, 2 List Piotra 3:9). Pytanie zatem nie brzmi, czy On chce Cię zbawić – On chce. Chodzi o to, czy chcesz o to poprosić, i kogo prosisz? Jeśli prosisz ciało (Twoich przywódców religijnych), nie mogą Ci pomóc. Ale jeśli prosisz Boga, On Ci odpowie (Ew. Łukasza 11:13): Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec wasz niebieski da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą!

Widzisz więc, że z perspektywy otrzymania Ducha Świętego wszystkie religie są tak samo bezużyteczne – nie mogą dać Ci Ducha Świętego; to Ty musisz poprosić o to samego Boga (nie żadnego człowieka), a On Ci odpowie.

English version: https://www.facebook.com/CHRISTianer.org/posts/pfbid0GwChtLEiP58aMAaqeHh7UFGB45svnTtbbvzojjC5hjyKhFsLTY...
22/02/2026

English version: https://www.facebook.com/CHRISTianer.org/posts/pfbid0GwChtLEiP58aMAaqeHh7UFGB45svnTtbbvzojjC5hjyKhFsLTYE8EhN3HZ9Nwg5bl

Czy Twoje życie wygląda tak: wszystko jest w porządku, a potem dopuszczasz się jakichś złych czynów, prosisz Boga o przebaczenie i wszystko jest znowu w porządku… i tak dalej? Kiedyś słyszałem, że jeśli ktoś chce walczyć z grzechem w swoim życiu, będzie to wciąż i wciąż ten sam grzech. Ale w Biblii czytamy, że jeśli wyznajemy nasze grzechy Bogu, On jest wierny i nam przebaczy (1 List Jana 1:9) – więc nie ma się czym martwić, prawda?

Pozwól, że zburzę tę perspektywę słowami Jezusa: Ewangelia Marka 9:43-50: Jeśli twoja ręka jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją. Lepiej jest dla ciebie ułomnym wejść do życia, niż z dwiema rękami pójść do piekła, w ogień nieugaszony, gdzie „robak ich nie umiera i ogień nie gaśnie”. I jeśli twoja noga jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją. Lepiej jest dla ciebie wejść do życia chromym, niż z dwiema nogami być wrzuconym do piekła, w ogień nieugaszony, gdzie „robak ich nie umiera, a ogień nie gaśnie”. I jeśli twoje oko jest dla ciebie powodem grzechu, wyłup je. Lepiej jest dla ciebie wejść do królestwa Bożego z jednym okiem, niż z dwojgiem oczu być wrzuconym do piekła ognistego, gdzie „robak ich nie umiera, a ogień nie gaśnie”. Sól bez smaku jest bezużyteczna. „Albowiem każdy będzie zaprawiony ogniem, a każda ofiara będzie zaprawiona solą. Dobra jest sól, ale jeśli sól zwietrzeje, czymże ją posolić? Miejcie sól w sobie i zachowujcie pokój między sobą”.

Ten fragment brzmi wręcz brutalnie – Jezus powiedział, że uwolnienie się od grzechu nie jest opcjonalne. Jeśli nadal jesteś związany grzechem, skąd wiesz, że należysz do Boga? Gdybyś należał, grzech nie kontrolowałby Twojego życia. Jeśli więc wielokrotnie robisz rzeczy, o których wiesz, że są złe, to jest coś, czemu powinieneś natychmiast się przyjrzeć.

W cytowanym przeze mnie fragmencie Jezus powiedział, że grzechu nie należy akceptować. I dosłownie stawia problem na ostrzu noża. Mówi: zidentyfikuj problem i zajmij się nim. Lepiej dla Ciebie, jeśli nawet będzie bolało i staniesz się niepełnosprawny, niż gdybyś kontynuował swoje życie, nie rozwiązując problemu. Nie wiem, jak to brzmi dla Ciebie, ale dla mnie wizja odcięcia sobie ręki lub stopy, czy wydłubania oka, kojarzy się z czymś zbyt okrutnym. Ale jeśli Jezus powiedział, że to, co spotka tych, którzy nie zajmą się problemem, jest jeszcze gorsze… to nawet nie jestem w stanie tego sobie wyobrazić.

Ale czy Jezus zachęca nas do tego, byśmy po prostu krzywdzili swoje ciała? Myślę, że nie – w Biblii jest wiele fragmentów, które mówią, że nie powinniśmy wyrządzać sobie krzywdy. O co więc Mu chodziło? Wyobrażam sobie, że gdyby ktoś potraktował przesłanie Jezusa poważnie i doszedł na przykład do wniosku, że problem tkwi w jego dłoni, postanowiłby ją odciąć… To wyobrażam sobie, że po tym, jak ktoś położy rękę na stole, przyłoży do niej nóż… Wtedy każdy zdałby sobie sprawę, że problem nie leży w dłoni. To nie Twoja ręka okrada innych. To nie Twoja noga sprawia, że idziesz w złym kierunku. To nie Twoje oko pożąda tego, czego nie powinno.

Problem tkwi w Twoim umyśle. I wierzę, że Jezus chciał powiedzieć: jeśli masz problem z grzechem, zidentyfikuj jego przyczynę i pozbądź się jej. To nie żart; to poważna sprawa. Nawet jeśli dotarcie do przyczyny byłoby dla Ciebie bolesne, lepiej to przepracować i się jej pozbyć. Ale przede wszystkim: przestań szukać wymówek – jeśli obwiniasz cokolwiek innego niż swoje własne decyzje: pozbądź się tych rzeczy.

Zapytam Cię więc – jeśli jakiś konkretny grzech ciągle powraca do Twojego życia… jaka jest Twoja wymówka? Dlaczego dochodzisz do punktu, w którym wcale nie chcesz być? Dlaczego nie zająłeś się przyczyną problemu? Jezus chce, żebyś to zrobił – i w trakcie tego procesu prawdopodobnie odkryjesz prawdziwą przyczynę. Ale dopóki siedzisz i obwiniasz coś, nie możesz dotrzeć do sedna problemu.

W Biblii znajdujemy kilka miejsc, w których Bóg mówi nam: „Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty”. I o to właśnie chodzi – jeśli chcesz spotkać Jezusa w niebie, nie możesz tam pójść, jeśli nie jesteś święty. Oczywiście, to Duch Święty nas uświęca, ale jeśli akceptujemy powtarzający się grzech, to tak, jakbyśmy powiedzieli Mu: nie dotykaj tego obszaru, chcę, żeby był nieczysty. Wtedy ryzykujesz, że On Cię nie uświęci w tym obszarze. Jan pisze o tym w swoim liście: Każdy, kto w Nim trwa, nie grzeszy. Każdy, kto grzeszy, nie widział Go ani Go nie poznał. (1 List Jana 3:6 – zachęcam do przeczytania całego rozdziału).

Jezus powiedział również: Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie (Ew. Mateusza 26:41). Jak więc widzisz, problem przeciwstawienia się grzechowi w Twoim życiu, odmowa prowadzenia grzesznego życia nie jest opcją – jest koniecznością, jeśli chcesz, aby Duch Święty Cię uświęcił i przygotował na spotkanie z Bogiem. I chcę Cię zachęcić: nie zgadzaj się na cokolwiek, co nie jest święte – jeśli w Twoim życiu jest coś nieświętego, czuwaj i módl się, aby to zwalczyć, i nie szukaj wymówek – bez względu na to, jak trudne to jest, powinieneś się tego pozbyć.

Adres

Jana Spychalskiego 34
Poznan
61-553

Godziny Otwarcia

13:00 - 15:00

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy CHRISTianer.pl umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij