25/05/2026
🌴🌾Rezydencja Literacka w Barcelonie odc.V📕📖
Danuta Zasada
Kiedy zjawiam się – punktualnie o godzinie 10.00 – przed wejściem do Centrum
Sztuk Wyzwolonych Fundacji Joana Brossy znajdującego się przy ulicy Flassaders 40 na Starym Mieście, ciekawie zakomponowane drewniane drzwi są jeszcze zamknięte. Po chwili jednak rozsuwają się powoli i spotykam Marie Canelles, dyrektorkę ds. wizualnych i tekstowych. Prowadzi mnie do pracowni -magazynu, gdzie zaczynamy fascynującą podróż szlakiem wyobraźni katalońskiego poety. „U Brossy wszystko zaczynało się od języka” – mówi Maria. „Nawet jeśli konstruował swoje dzieła z przedmiotów materialnych, przetworzonych w taki czy
inny sposób, nadawał im nazwę poematów -obiektów.”
Po wejściu do tego niewielkiego, ale gęsto zabudowanego regałami pomieszczenia
natychmiast zwróciły moją uwagę poustawiane na półkach przezroczyste, zrobione z pleksi kwadratowe skrzynki o wymiarach około 30 x 30 cm, w których na
drewnianej podstawie znajdowały się kompozycje z najróżniejszych rzeczy:
nożyczek, luster, prętów, itp. Proszę Marię o wyjęcie jednej z nich. Na płaszczyźnie
przyklejony jest autentyczny bilet kolejowy z datą 18 lipca, potwierdzającą rozpoczęcie w Hiszpanii wojny domowej między rządem republikańskim wspieranym m.in. przez Katalończyków i Basków, a prawicową, nacjonalistyczną, monarchistyczną i związaną z faszystami opozycją. Na bilecie Brossa umieścił dużego, czarnego karalucha. Dla Katalończyków znaczenie tej kompozycji było oczywiste. Druga skrzynka, którą pokazuje mi Maria ma jako podstawę lustro z przyklejoną na nim pieczątką i napisem „prova rebutjada” (usunięty fragment), co prowadzi do uświadomienia sobie ingerencji wszechobecnej w czasach frankizmu cenzury. Oprócz poematów -obiektów w pomieszczeniu znajdują się oprawione w ramy poematy wizualne, lub – jak poeta nazywał je początkowo – eksperymentalne. Brossa budował je z liter, lub innych znaków (np. zaczerpniętych z języka matematyki, jak bardzo znany i często reprodukowany wiersz wizualny ze znakiem pierwiastka z 1941 roku). Poeta rysował, pisał ołówkiem na papierze, ale kiedy upadła dyktatura jego poematy wizualne przetwarzane były w warsztatach grafików techniką serigrafii i w tej formie mogły być wystawiane na wystawach oraz
powielane dla celów kolekcjonerskich. Wpływ twórczości Brossy widoczny jest,
kiedy spaceruje się po Barcelonie i natrafia na przekazy reklamowe. Zdarzyło mi
się, w czasie przesiadania z jednej linii metra na drugą, stanąć pośrodku pędzącego tłumu, żeby przyjrzeć się dużemu afiszowi, który, jak sądziłam jest dziełem Brossy. Wskazywał na to sposób zakomponowania tekstu złożonego głównie z liter A (bardzo Brossiański motyw!) z krótkim napisem na dole strony. Kiedy sprawdziłam, co oznacza napis, okazało się, iż jest to reklama firmy
oftalmologicznej. Kiedy opowiedziałam o tym Marii, ta pokazała mi poemat wizualny, który składa się z odwróconych liter umieszczonych w podobny sposób jak na planszach służących okulistom do badania wzroku.
Poematy wizualne – jak nazywał je Brossa – przenoszone były przez niego w przestrzeń miasta. Pisałam wcześniej o moich peregrynacjach po Barcelonie w
poszukiwaniu tych obiektów. Rozmowa z Marią siłą rzeczy nie wyczerpie wszystkich aspektów twórczości Katalończyka. Maria opowiada mi anegdotę, która przypomina o bardzo konwencjonalnych formach poetyckich, również obecnych w jego dorobku. Osobistością, która miała dla twórczości Brossy znaczenie wręcz
fenomenalne był poeta J.V. Foix (1893-1987), wprowadzający idee awangardy w Katalonii. Kiedy tworzący w awangardowym duchu Brossa pokazał Foixowi swoje poematy wizualne, ten poradził mu: ale zacznij też pisać sonety. Brossa posłuchał mentora i w ten sposób powstały sonety o klasycznej formie.
Z Marią rozmawiamy też o zamiłowaniu Brossy do sztuk o proweniencji ludowej,
w tym do prestidigitatorstwa. Spacerując po Starym Mieście tydzień wcześniej,
zobaczyłam, że witryna sklepiku z artykułami do magicznych sztuczek jest otwarta. Weszłam do środka. Sprzedawcą okazał się Dani, praktykujący jako sztukmistrz u starszego mistrza. Właścicielka biznesu, obecnie już w zaawansowanym wieku i jej mąż – oboje magicy- znali Brossę, który był u nich częstym gościem. Ponieważ Brossa, jako „prawdziwy” poeta nigdy nie pracował zawodowo – mówi Maria – bywał często w domach u swoich majętnych przyjaciół, którym odpłacał za postawienie obiadu serią magicznych sztuczek. Nazywał je „juegos de manos”, co przetłumaczylibyśmy jako manualne akrobacje. O performatywnych i teatralnych zamiłowaniach Brossy nie zdążymy już
porozmawiać. Niektóre z performansów poety zostały utrwalone na taśmie filmowej w czasach, gdy występował na prywatnych pokazach. W okresie panowania generała Franco (1936 – 1975) były to jedyne miejsca pozwalające na takie formy wypowiedzi artystycznej, które nie wpisywały się w główny nurt sztuki
- promowanej przez autorytarny reżim.
Twórczość Joana Brossy daje możliwość szerokich interpretacji. Widzę tu zwłaszcza pole do popisu dla badaczy pracujących w ramach nauki interdyscyplinarnej, jaką jest kognitywistyka. Uczy ona jak funkcjonuje ludzki mózg. „Czytanie” albo oglądanie poematów wizualnych to oglądolektura (według badacza poezji wizualnej Tadeusza Nyczka). Kognitywistka analizuje poezję
wizualną jako formę komunikacji angażującej jednocześnie procesy językowe i mechanizmy percepcji wzrokowej. Wiersze obrazkowe wymagają od odbiorcy śledzenia znaków graficznych, co wywołuje specyficzny efekt w umyśle. Badacze kognitywni analizują też funkcję „pustych miejsc” w poemacie (tzw. światło). Światło oddziela słowa i tworzy hierarchię znaczeń oraz rytm, prowadząc oko czytelnika po płaszczyźnie (patrz: opłakane efekty, jakie przynosi zamieszczanie wierszy na Facebooku, dla którego każdy tekst to kontinuum!). Neuroobrazowanie (rezonans magnetyczny) pozwala zrozumieć, jak dochodzi w mózgu do scalenia tekstu i obrazu w jeden spójny komunikat. Kształt fizyczny tekstu aktywuje wyobrażenia zmysłowe (kiedy np. tekst odwzorowuje kształt góry) co ułatwia zrozumienie niekonwencjonalnie zapisanych treści.
Dzisiaj, kiedy awangardowe doświadczenia z poezją wizualną mają już raczej historyczny odcień, wciąż można, jak mi się wydaje, czerpać z dorobku takich twórców jak Katalończyk Joan Brossa albo P***k Stanisław Dróżdż (1939 – 2009). Zwłaszcza zwięzłość i pomysłowość językowa mogą być wciąż przydatne i
prowadzić do odświeżenia języka poetyckiego na naszym rodzimym gruncie.
Pożegnanie z Marią i zakończenie niezwykle interesującej wizyty w Fundacji
przypomina mi, iż moja trwająca trzy tygodnie (5–25 maja 2026) Rezydencja
Literacka w Barcelonie dobiegnie wkrótce końca. Przygoda z tak niezwykłym zjawiskiem, jakim jest wciąż wpływający na kształt dzisiejszej kultury – tej masowej i tej mniej popularnej (poezja!) - poeta kataloński Joan Brossa była bardzo ciekawa. Mam nadzieję, że również dla polskich czytelników zapoznanie się
z jego twórczością będzie źródłem przemyśleń i inspiracji.🙂