03/06/2026
„Procesja jest świętym ruchem ludzi rzeczywiście ze sobą związanych, łagodną falą pełną spokoju i majestatu, pochodem z kornie złożonymi dłońmi, a nie z gorzko zaciśniętymi pięściami – pochodem, który nikomu nie zagraża, nikogo nie wyklucza, błogosławi nawet tym, co stoją zdziwieni z boku i patrzą, niczego nie pojmując” – pisał Karl Rahner.
Myślę, że Melchizedek (w pierwszym czytaniu) uczy o czymś jeszcze: nie tylko nie zagrażać, nie tylko nie wykluczać i błogosławić, ale prawdziwie docenić i pokochać tych, których spotkamy dziś jako Kościół na naszych drogach. Zgodzić się na to, że każdy mijany człowiek – wierzący lub nie – ma coś, z czego mogę czerpać, dar, który mogę jedynie pokornie przyjąć. Założyć, że świat, do którego przynosimy naszego Pana, nie jest zły i zepsuty (a Kościół nie stanowi w nim jedynej enklawy prawości i normalności) – ten świat bowiem, tak samo jak Kościół, jest dziełem dobrego Boga.
Być może więc pierwszym, co może we mnie zrobić to Boże Ciało, jest korekta wzroku – abym tam, gdzie wciąż patrzę na „obcych” z lękiem i rezerwą, umiała stawać się ich wdzięczną siostrą. W końcu kto wie, może Jezus, którego dziś będziemy nieść ulicami naszych miast i wsi, nie tylko kocha, ale też zwyczajnie lubi ten świat? Może ma w nim – również poza granicami Kościoła – nie tylko marnotrawnych synów, ale też dobrych przyjaciół?
Jak pozwolić Mu skorygować nasz wzrok? Bogu dzięki za papieża Benedykta, który przychodzi z rozwiązaniem: „Taka miłość może być urzeczywistniona jedynie wtedy, kiedy jej punktem wyjścia jest intymne spotkanie z Bogiem, spotkanie, które stało się zjednoczeniem woli, a które pobudza także uczucia. Właśnie wtedy uczę się patrzeć na inną osobę nie tylko jedynie moimi oczyma i poprzez moje uczucia, ale również z perspektywy Jezusa Chrystusa. Jego przyjaciel jest moim przyjacielem” („Deus caritas est”, 18).
(fragment tekstu z magazynu "Więź")
Skosztujcie i zobaczcie
Skosztujmy i zobaczmy
Skosztuj i zobacz (przejrzyj) :)