04/02/2026
Nasz dzień zaczyna się zwyczajnie… o 7 rano. Pakujemy termosy, sprawdzamy listy, a potem każdy z nas idzie do swojej pracy. Bo jesteśmy zwykłymi ludźmi – z obowiązkami, zmęczeniem, codziennością.
A jednak gdzieś w środku dnia zaczyna rosnąć ta myśl, że wieczorem ktoś będzie na nas czekał… że dla kogoś ta zupa to nie tylko posiłek, ale czasem jedyny ciepły moment dnia.
Około 16 pojawia się pierwsze dobro – termos zupy od Pani Olgi. To zawsze coś więcej niż jedzenie… to serce wlane w każdy litr. O 16:30 spotykamy się w Stowarzyszeniu. Pakujemy torby, stoły, krzesła, apteczkę… Pakujemy też troskę, uważność i nadzieję, że dziś zdążymy wszędzie tam, gdzie ktoś nas potrzebuje.
Ruszamy.
Siemieńcowa, restauracja z Dobronia – kolejny termos, kolejne dobro.
Potem restauracja Włókniarz – następna porcja ciepła.
Piekarnia Państwa Sworzyńskich – świeży chleb, który pachnie domem… takim, którego wielu z naszych podopiecznych już dawno nie ma.
17:45 – dworzec PKP. Pierwsze spojrzenia, pierwsze uśmiechy, czasem zmęczone oczy, czasem ciche „dobrze, że jesteście”.
18:30 – kościół pw. św. Maksymiliana Kolbego.
19:15 – plac przy Urzędzie Miasta.
To tam powoli schodzą się nasi podopieczni. Każdy z własną historią, z ciężarem, którego często nie widać na pierwszy rzut oka. Otrzymują ciepłą zupę… ale tak naprawdę spotykamy się po coś więcej. Po rozmowę. Po chwilę bycia zauważonym. Po zwykłe ludzkie „jak się dziś czujesz?”.
W tym samym czasie druga grupa rusza w teren – na pustostany, w ciemne miejsca, gdzie często nikt nie zagląda. Szukają tych, którzy już przestali wierzyć, że ktoś jeszcze zapuka. Staramy się dotrzeć do każdego… bo wiemy, że czasem jedna miska ciepłej zupy może uratować nie tylko ciało, ale i resztki nadziei.
Około 21 wracamy. Zmęczeni, często przemarznięci, ale z sercem, które wie, że to był ważny dzień. Siadamy razem, podsumowujemy, rozmawiamy, czasem milczymy… bo nie wszystko da się ubrać w słowa.
I choć jutro znów będzie zwykła codzienność… wiemy, że gdzieś na ulicach są ludzie, którzy czekają. A my – dopóki starczy sił – będziemy wracać.❤️