29/07/2026
NIE KAŻDA osoba w żałobie potrzebuje psychologa... ale każda POTRZEBUJE ludzi, którzy nie będą jej diagnozować tylko dlatego, że po śmierci bliskiego człowieka przestała przypominać siebie sprzed straty.
• Płacze? - Powinna porozmawiać ze specjalistą
• Nie śpi? - To już chyba depresja
• Nie chce wychodzić z domu? - Musi zacząć nad sobą pracować
• Po kilku miesiącach nadal mówi o osobie, która umarła? - Zdecydowanie utknęła w żałobie
A MOŻE NIE UTKNĘŁA?!
Może właśnie próbuje nauczyć się żyć w świecie, który z dnia na dzień stał się dla niej obcy. Może jej układ nerwowy nadal reaguje na zagrożenie, bo bezpieczna dotąd rzeczywistość nagle się rozpadła. Może jej ciało jest wyczerpane, uwaga rozproszona, pamięć zawodna, a wykonywanie najprostszych czynności wymaga dziś wysiłku, którego z zewnątrz po prostu nie widać.
To wszystko może być częścią żałoby. Bolesnej, dezorganizującej i trudnej, ale niebędącej automatycznie chorobą!
Oczywiście są sytuacje, w których potrzebna jest pomoc psychologa, psychoterapeuty albo lekarza i nigdy nie wolno ich bagatelizować.
Problem zaczyna się jednak wtedy, kiedy specjalistyczną pomocą próbujemy zastąpić zwykłą ludzką obecność.
Psycholog nie zastąpi przyjaciół a terapia nie zastąpi relacji. Gabinet nie powinien być jedynym miejscem, w którym człowiek może wypowiedzieć imię osoby, która umarła, bez poczucia, że znowu psuje komuś dzień.
Nie każda żałoba wymaga leczenia.
Każda natomiast wymaga świata, który potrafi ją unieść! Nie oczekując, że po określonej liczbie tygodni człowiek wróci do „normalnej wersji siebie”.
Z serca,
Joanna 🤍