04/07/2025
Coś dla ochłody.
W kraju susza. Słychać biadolenia, jak to Wisła wysycha w Warszawie i w Toruniu. Wodowskazy biją kolejne rekordy niskiego stanu wód.
A co z małymi strumieniami, potoczkami i drobnymi ciekami? Wiele z nich już przestało płynąć. Mają suche koryta. W męczarniach zginęły ryby, jeśli takie w nich żyły, a co z innymi stworzeniami? Ptak odleci, sarna odejdzie, małża już nie zdąży.
Tak sobie myślimy, może jeszcze wincyj wyprostowanych koryt rzeczułek, wincyj tłucznia z kamienia i siatek na dnie suchych cieków. Wincyj piniędzy na konta szemranych spółek, które żyją z dewastacji dorzeczy wielkiej rzeki jaką jest Wisła. Nikt nie tworzy programów przywracania renaturalizacji zdegradowanych ekosystemów małych rzek.
W Polsce mamy więcej rowów melioracyjnych, aniżeli krętych i meandrujących rzeczek razem wziętych...
Dlatego nie dziwujmy się, że wielka rzeka wysusza, kiedy od lat zmieniamy odwieczne stosunki wodne, osuszamy mokradła i torfowiska. Zasypujemy je, aby postawić tam kolejny dom, kolejne osiedle, bez pomyślunku, co dalej.
Woda, to nie worek bez dna. Kiedyś przestanie płynąć, ciurkać, sączyć się z zielonych dywanów łąk.
Powyżej zdjęcie Małej Rosicy...