Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w Otwocku

Zadzwoń Wskazówki dojazdu Strona internetowa Kontakt: organizacja

Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w Otwocku Oficjalna strona PCPR Otwock.

PCPR realizuje zadania z zakresu pomocy społecznej dzieciom, rodzinom, osobom starszym, chorym i niepełnosprawnym oraz zapewnia pieczę zastępczą dzieciom, których rodzice nie spełniają obowiązków opiekuńczych.

II Dąbrowiecki Bieg Leśny. 🏃299 osób stanęło na starcie. A razem z nimi setki osób, które tego dnia stworzyły coś znaczn...
05/10/2026

II Dąbrowiecki Bieg Leśny. 🏃
299 osób stanęło na starcie. A razem z nimi setki osób, które tego dnia stworzyły coś znacznie większego niż sportowe wydarzenie. 🌿

Na trasie każdy biegł swoim tempem, ale nikt nie był tam sam. Było wzajemne zagrzewanie do walki, doping, rozmowy, śmiech i ta szczególna atmosfera, która pojawia się wtedy, kiedy sport łączy ludzi wokół ważnego celu.
A tym celem był Filip. ❤️

To właśnie takie dni przypominają nam, że sport może być czymś więcej niż wynikiem na mecie. Może być sposobem na pomaganie, budowanie wspólnoty i dawanie komuś realnego wsparcia. Dziękujemy, że mogliśmy być częścią tego wydarzenia!

Dziękujemy Małgosia Woźnicka, Tomasz Laskus - Starosta Powiatu Otwockiego, Dariusz Olszewski, Tomaszowi Wyglądale - Wiceprzewodniczącemu Rady Powiatu Otwockiego oraz Andrzej Wojtyra - za obecność, zaangażowanie i wspólnie spędzony dzień pełen sportowej energii i dobrej atmosfery od pierwszych chwil aż po ostatnie emocje na mecie! Za sportowego ducha i za to, że równie mocno czują tę drugą, charytatywną stronę takich spotkań.

Dziękujemy Filipowi i jego Rodzicom za zaufanie i za to, że mogliśmy tego dnia być razem z Wami. ❤️

Magda Trebert za piękne zdjęcia. Dzięki nim emocje tego dnia zostaną z nami na dłużej.

Tomasz Celiński i Mateuszowi Mazkowi za ogrom pracy, świetną energię i atmosferę, którą było czuć zarówno podczas przygotowań, jak i w dniu wydarzenia.

Hannie Dowal i Janowi Szczęsnemu za zaufanie i możliwość współtworzenia tego wydarzenia.

I mamy jeszcze jedno szczególne podziękowanie dla naszego Zespołu.
Za zaangażowanie, gotowość do działania, setki drobnych rzeczy, których często nie widać na zdjęciach i za to, że można na Was zawsze liczyć. Dziewczyny, jesteście naprawdę świetne. 💪 ❤️‍🔥

Dziękujemy wszystkim uczestnikom, kibicom, wolontariuszom, partnerom i każdej osobie, która dołożyła swoją cegiełkę do tego dnia.
Ten bieg pokazał coś bardzo prostego: kiedy spotykają się sport, dobra energia i ludzie, którzy chcą zrobić coś dobrego, to można pobiec dużo dalej niż do mety. 🤩

Do zobaczenia na kolejnej trasie. 🙌

Współorganizatorem II Dąbrowieckiego Biegu Leśnego było Sołectwo Dąbrówka, reprezentowane przez Sołtys Hannę Dowal oraz Przewodniczącego Rady Sołeckiej Jana Szczęsnego wraz z Radą Sołecką. Wydarzenie zostało sfinansowane ze środków funduszu sołeckiego Sołectwa Dąbrówka.

30/09/2026

🏡 W Powiecie Otwockim wciąż są dzieci, które czekają na dom.
Nie szukamy bohaterów bez skazy. Szukamy ludzi, którzy mają otwarte drzwi i dużo miejsca w sercu 💛

Obejrzyjcie nasz nowy film - kilka prawdziwych pytań, które zadaje sobie każdy, kto choć przez chwilę myślał o rodzicielstwie zastępczym. I szczere odpowiedzi, bez lukru.
👉 Pierwszy krok to jeden telefon.
📞 22 719 48 10

Projekt „W Rodzinie" współfinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego Plus w ramach Programu Fundusze Europejskie dla Mazowsza 2021-2027, Priorytet VIII, Działanie 8.6.
Beneficjent: Powiat Otwocki, Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w Otwocku - Organizator Pieczy Zastępczej.

Są takie inwestycje, które najlepiej mierzyć nie w metrach kwadratowych, ale w dziecięcej radości. 💛Dziś z ogromną przyj...
29/09/2026

Są takie inwestycje, które najlepiej mierzyć nie w metrach kwadratowych, ale w dziecięcej radości. 💛

Dziś z ogromną przyjemnością możemy powiedzieć: mamy nowy plac zabaw! 🎈

Kolorowy, piękny i przede wszystkim taki, z którego nasze dzieciaki naprawdę się cieszą. To dla nich nowa przestrzeń do zabawy, ruchu, wspólnego spędzania czasu i zwyczajnie do bycia razem. 🌿

A ponieważ dobre rzeczy nie dzieją się same, chcemy dziś szczególnie podziękować tym, którzy pomogli nam tę przestrzeń stworzyć. 🤝
Pani Grażynie Kilbach - Przewodniczącej Rady Powiatu Otwockiego, za otwartość na potrzeby naszych dzieci i wspieranie pomysłów, które mają dla nich realne znaczenie.

Dziękujemy Tomasz Laskus - Starosta Powiatu Otwockiego, Dariusz Olszewski - Wicestaroście Powiatu Otwockiego oraz Członkom Zarządu Powiatu Otwockiego: Paweł Walo, Panu Jarosławowi Lechowi i Panu Michałowi Margielskiemu za decyzję i środki, dzięki którym mogliśmy stworzyć tę nową, piękną przestrzeń. 🌱

Dziękujemy za zaufanie, wsłuchiwanie się w nasze potrzeby i za to, że kiedy mówimy: „to byłoby dobre dla naszych dzieci”, możemy wspólnie zrobić kolejny krok. 🤍
Mamy nadzieję, że przed nami jeszcze wiele dobrych pomysłów, które uda się zamienić w coś dobrego dla naszych dzieci. 💎

Rodzicielstwo zastępcze - prawdziwe pytania. 🤍Czasem dom nie robi się większy dlatego, że przybywa w nim pokój. Robi się...
28/09/2026

Rodzicielstwo zastępcze - prawdziwe pytania. 🤍

Czasem dom nie robi się większy dlatego, że przybywa w nim pokój.
Robi się większy, kiedy pojawia się w nim miejsce dla drugiego człowieka. ❤️‍🔥

Nina i Marek byli już rodzicami dwóch małych chłopców, kiedy zdecydowali się przyjąć do swojego domu Kasię - nastolatkę, którą Nina znała od wielu lat. Nie była to decyzja podjęta z dnia na dzień. Było w niej dużo rozmów, przygotowań i świadomości, że przed całą rodziną ważna zmiana. 🍀

Ich historia jest o bliskości, która buduje się każdego dnia. O tym, że bezpieczna przestrzeń nie musi być idealna, a miłość nie zawsze musi wyglądać tak samo. I o tym, że czasem wystarczy odważyć się zapytać, zamiast zakładać, że coś jest poza naszym zasięgiem.

To ostatnia rozmowa w naszej serii. Poznajcie Ninę i Marka. 🏡

Rozmowa powstała w ramach projektu „W Rodzinie”, współfinansowanego ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego Plus w ramach Programu Fundusze Europejskie dla Mazowsza 2021–2027.

RODZICE ZASTĘPCZY - PROJEKT „W RODZINIE”
Dom pełen krzeseł i uśmiechu.

Nina i Marek, młodzi rodzice dwóch małych synów ( 4 i 7 lat), a mimo to niecałe dwa lata temu zdecydowali się przyjąć do domu nastolatkę z pieczy zastępczej. W progu ich domu piętrzą się buty małe i duże, na wszystkie pory roku, a obok czeka wózek. Wszystko ma tu swoje miejsce, a jednak nic nie jest sztywne: to raczej porządek oswojony z życiem, ten pozytywny rodzaj rozgardiaszu, po którym od razu widać, że dom żyje. W kuchni stoi duży stół, miejsca starczy dla wszystkich. Marek wita mnie z uśmiechem, Nina częstuje kawą z pianką, naprawdę wyjątkowo dobrą, i w tej właśnie atmosferze, bez cienia pozy Nina i Marek opowiadają mi swoją historię.
P.S. Dodam, że są introwertykami jak mówią, ale ze względu na ważność tematu, przekraczają swoją strefę komfortu i udzielają wywiadu :).

Jak to się zaczęło
Magda: Macie dwójkę małych chłopców i pełne ręce roboty, a mimo to znaleźliście 2 lata temu w sobie i w swoim domu przestrzeń, żeby przyjąć do domu Kasię. Opowiecie o tym momencie?

Nina: Ten moment się zaczął właściwie dużo wcześniej. Moi rodzice byli rodziną zastępczą zawodową, a Kasia mieszkała u nich od czwartego roku życia, w sumie w pieczy zastępczej jest już dwanaście lat, z czego dziesięć spędziła u moich rodziców.

Magda: Byłaś już wtedy nastolatką, kiedy Kasia trafiła do domu Twoich rodziców?

Nina: Tak, byłam nastolatką, jak ona do nas przyszła. Później już właściwie więcej mnie nie było w domu niż byłam - studia, wyjazdy - ale często bywałam, jeździliśmy razem na wakacje. Jak rodzice gdzieś wyjeżdżali, to ja zostawałam z dziećmi. Ona po prostu z nami dorastała, a rodzice byli bliżej i bliżej emerytury, no i jak zostaliśmy małżeństwem... Możesz też coś mówić, nie muszę tylko ja. [Nina zwraca się do Marka śmiech]

Marek: Jak będzie mi źle, będę wetował. [śmiech]

Nina: No więc, przygotowywaliśmy się od początku naszego małżeństwa z taką myślą, że rodzice są starsi i to jest kwestia czasu, kiedy przejdą na emeryturę. Zastanawialiśmy się, co zrobić, żeby te dzieci miały dokąd pójść, gdyby nie wszystkie zdążyły się usamodzielnić.

Magda: Jak wyglądało to przygotowanie? Rozumiem, że zrobiliście kurs, zanim jeszcze wiedzieliście, czy w ogóle będzie potrzebny?

Marek: Zrobiliśmy sobie kurs na rodziny niezawodowe, żeby w razie czego być gotowi. Zaczęliśmy razem, ale w trakcie żona zaszła w ciążę i się źle czuła, więc ja go dokończyłem, a ona zrobiła swój kurs później, już w czasie pandemii - online.

Magda: A kiedy to się stało konkretną decyzją, nie tylko planem na przyszłość?

Nina: Przyszedł moment, że moi rodzice powiedzieli: no dobra, nie mamy już siły, musimy iść na emeryturę. I z całej czwórki, którą mieli pod opieką, została już tylko Kasia, jej starsza siostra była już dawno samodzielna.

Magda: Czy ktoś próbował Was zniechęcić, zanim się zdecydowaliście? Czy to była wyłącznie Wasza wspólna decyzja?

Marek: Na początku nikt nie wiedział, że podjęliśmy taką decyzję. Później, jak powiedzieliśmy rodzicom żony, to oni powtarzali, żebyśmy dobrze przemyśleli decyzję i zastanowili się 3 razy.

Nina: Mówili, że to jest po prostu trudna praca. Że są dzieci z trudnościami, z rzeczami nieprzepracowanymi. Że mamy już małe dzieci, które są bardzo absorbujące, a to jeszcze więcej pracy.

Nina: Ale zawsze dodawali, że będą po naszej stronie, że nam pomogą, że tylko chcą, żebyśmy dobrze to przemyśleli.

Pierwsze tygodnie
Magda: Kiedy Kasia zamieszkała z Wami na stałe, Wasi synowie mieli dwa i pięć lat. Baliście się czegoś, zanim się pojawiła?

Marek: Samej różnicy wieku się nie baliśmy, tylko trochę tego, że wskakujemy od razu w nastolatkę. Z małym dzieckiem uczymy się razem z nim, widzimy, co na nie działa, a co nie. A tu dostajemy nastolatkę, którą trochę znamy, ale nie od zawsze i wiemy, że zaraz zacznie dojrzewać, zmieniać się.

Magda: Jak sobie radziliście na początku? Co było największym wyzwaniem tych pierwszych tygodni?

Nina: Najmłodszy był jeszcze mały, drzemkowo-kontaktowy. Wieczorem, jak go położyłam, ciężko mi było wyjść z sypialni i jeszcze coś robić, a tam siedziała nastolatka, która chciała, żeby z nią pograć, porozmawiać, coś obejrzeć. Musieliśmy się nauczyć dzielić, że mąż idzie do starszego dziecka, a ja zostaję z młodszymi. I musieliśmy jej wytłumaczyć, że to, że nie spędzamy czasu tylko z nią osobno, nie znaczy, że jej czasu nie poświęcamy. Że wspólny czas całej piątki też jest czasem dla niej.

Kasia i chłopcy
Magda: Czuje się, że między Kasią a chłopcami powstała prawdziwa więź?

Nina: Kasia jest z naszym najstarszym synem od jego urodzenia. Byli w tym samym domu, u moich rodziców, zanim się wyprowadziliśmy. Ostatnio przeglądałam stare zdjęcia - ona jest na każdym z nich. Czytała mu książeczki, bawiła się z nim na macie. Ta relacja zawiązała się bardzo mocno, jeszcze zanim to się stało oficjalne. A teraz, kiedy starszy syn poszedł do pierwszej klasy, sama poprosiła, żebyśmy wpisali ją na listę osób, które mogą go odbierać ze szkoły. Wpisaliśmy ją jako siostrę, bo tak sobie tę relację nazywają. Jak jej nie ma, chłopcy modlą się za nią wieczorem, pytają, kiedy wróci. Jak wraca, rzucają się na nią.

Skąd ta miłość
Magda: Skąd macie w sobie tyle miłości i ciepła?

Nina: Od rodziców.

Marek: Oboje jesteśmy z wielodzietnych rodzin - po sześcioro rodzeństwa z każdej strony. Nasi rodzice są po prostu dobrymi ludźmi, którzy bardzo dużo robią dobrego. Stąd też się tego nauczyliśmy.

Nina: To też jest fajne, że oni nie tylko o tym mówią, ale naprawdę są dla nas wsparciem, nie tylko przy Kasi, ale w całym naszym życiu. Mieszkamy teraz u rodziców Marka, remontujemy dopiero swoją część domu, i to dobro cały czas tu jest.

Co dalej
Magda: Kasia zbliża się do pełnoletności, kończy osiemnaście lat w marcu. Jak patrzycie na tę zmianę? Zostanie z Wami?

Marek: Spodziewamy się, że przynajmniej do końca roku szkolnego, w którym kończy 18 lat.

Nina: Mamy różne doświadczenia z domu moich rodziców. Jedno z dzieci trzeba było, brzydko mówiąc, popchnąć do usamodzielnienia i to był dobry wybór, bo dziś świetnie sobie radzi. Inne, w dniu swoich osiemnastych urodzin, miało już złożone papiery i się wyprowadziło. Różnie bywa. Kasia na razie chce zostać jeszcze trochę, ale już myśli do przodu - rozmawiała z koleżanką o wspólnym mieszkaniu po osiemnastce. Sama wybrała też zawodówkę, uczy się na cukiernika. Zawsze lubiła gotować, piec, to była jej pasja, nie nasz pomysł. Pokazaliśmy jej różne opcje, ale to ona wybrała tę drogę.

Magda: Czy był w tych dwóch latach moment, który był dla Kasi szczególnie ważny?

Marek: Do tej pory myślała, że jest jedyna - że tylko jej się tak trafiło, żeby mieć rodzinę zastępczą. W ramach jednego z projektów unijnych, wybierania drogi zawodowej, poznała inne dzieci w podobnej sytuacji, część nawet ze swojej szkoły, które znała z widzenia. Zobaczyła, że nie jest sama. To było bardzo ważne.

Co powiedzielibyście innym rodzinom
Magda: Co powiedzielibyście rodzinom, które wahają się przed przyjęciem nastolatka?

Marek: Trzeba mieć świadomość, że to jest nastolatek, który czasem zrobi coś głupiego - na pewno nie będzie najświętszym dzieckiem. Na wszystkich szkoleniach mówili nam, że jeśli dziecko zaczyna robić drobne wygłupy, to dobry znak, znaczy, że czuje się bezpiecznie. Gorzej, jeśli siedzi cicho w pokoju i wychodzi tylko na obiad.

Magda: A co powiedzielibyście rodzicom w ogóle, nie tylko przyszłym rodzinom zastępczym?

Nina: Rozmawiajmy z własnymi dziećmi o tym, że każde dziecko zasługuje na szacunek, życzliwość i akceptację - niezależnie od sytuacji rodzinnej. Wyjaśniajmy, czym jest piecza zastępcza, uczmy empatii i reagowania na dokuczanie.Tłumaczmy im, że dzieci z pieczy zastępczej nie są gorsze, żeby im nie dokuczały. To nie zawsze złośliwość, często zwykła niewiedza.

Magda: Zdarzyło się Wam samym z tym mierzyć, że trzeba było rozmawiać z własnymi synami?

Nina: Powiedzieliśmy im po prostu: wyobraźcie sobie, że nie macie rodziców. Jak byście się czuli, gdybyście nie mieli rodziców? Nie mieli mamy?

Marek: Młodszy się popłakał. Ale to wystarczyło. Te dzieci naprawdę dużo rozumieją, jeśli się z nimi rozmawia wprost, ale z sercem. Kilka miesięcy później starszy syn sam upomniał młodszego, kiedy ten znów zaczął o czymś wspominać przy Kasi: „Mieliśmy o tym nie rozmawiać, to dla Kasi bolesne” - i zmienił temat.

Magda ( do Marka): A co powiedziałbyś innym mężczyznom, którzy się wahają?

Marek: Tak, jak żona mówiła - bywa różnie, raz lepiej, raz gorzej, ale jest to warte wysiłku. To dziecko potrzebuje miłości, którą możemy mu dać.

Nina: Chociaż miłość to duże słowo. Nie trzeba czuć dokładnie tego samego, co do własnego dziecka, żeby było dobrze. Najważniejsze jest to, żeby dać bezpieczną przestrzeń, czułość, opiekę. Ale to i tak jest miłość, tylko innego rodzaju.

Marek: Już to, że chcesz dać dziecku bezpieczną przestrzeń, to już jest rodzaj miłości, to już jest wyjście ze swojej strefy komfortu, to już jest danie z siebie. A przecież danie z siebie to jest miłość. Tylko trzeba to zdefiniować w jakiś tam sposób. Może właśnie definicja miłości jest różna.

Mity, które warto obalić
Ta rozmowa miała już swój naturalny koniec, podziękowania, dopijanie pysznej kawy i chowanie mikrofonu…. Ale zanim wyszłam, Nina i Marek zaczęli mówić dalej i to, co mówili, wydało mi się zbyt ważne, żeby zostało tylko między nami. Włączyłam nagrywanie jeszcze raz.

Nina: Do tych rodzin, które się boją, bo mają za małe mieszkanie - niech nie boją się przyjść i porozmawiać z placówką. Czasem można dostać pomoc w wynajmie większego mieszkania, dopłatę do czynszu.

Marek: W okolicy jest nawet gotowy dom, do którego szuka się rodziny, żeby poprowadziła w nim rodzinny dom dziecka. Dostaje się cały dom, trzeba tylko w nim zamieszkać z dziećmi.

Magda: A co z wiekiem? To też częsty powód wahania.

Nina: Moi rodzice zaczęli być rodziną zastępczą, jak mieli po pięćdziesiątce.

Magda: A jeśli chodzi o standard życia, warunki mieszkaniowe?

Nina: Dla tych dzieci dużo ważniejsza niż wystrój jak z reklamy jest bezpieczna przestrzeń. Dla nich lepiej jest spać na kanapie, która ma już kilka lat, ale mieć przy sobie kogoś bezpiecznego, niż mieć nowe łóżko za kilka tysięcy złotych i nikogo.

Marek: Dla niektórych dzieci to, że ktoś nazywa zwykłą kanapę „brakiem standardów”, może być prawdziwym szokiem, bo te dzieci bywają różne, czasem naprawdę mają za sobą dużo trudniejsze warunki.

Magda: A finansowo? Rodziny często obawiają się, że same nie udźwigną kosztów.

Nina: To nie jest tak, że zostajesz zupełnie sam. Jest wsparcie na przyjęcie dziecka, czasem dofinansowanie do wakacji, dostęp do 300+ i 800+, mimo że to nie jest rodzina biologiczna, bo faktyczna opieka jest sprawowana u nas. A rodziny zawodowe dostają wynagrodzenie, zależne od liczby dzieci pod opieką. Niewielkie, ale jest.

Marek: Trzeba tylko wiedzieć, jakie wnioski złożyć i je składać.

Rozmowa kończy się tak, jak zaczęła - przy dużym stole, wśród gwaru domu, w którym nigdy nie brakuje krzeseł.

Magda: Bardzo wam dziękuję za tę piękną, inspirującą historię i za to, że idzie ona już drugim pokoleniem w waszej rodzinie.

Nina: Dziękujemy bardzo.

Marek: Dziękuję.

Podsumowanie
Historia Niny i Marka pokazuje, że rodzicielstwo zastępcze rzadko zaczyna się od zera - czasem to kontynuacja czegoś, co zaczęło się pokolenie wcześniej. To opowieść o dwojgu bardzo młodych ludzi, którzy świadomie przygotowywali się na decyzję, zanim jeszcze zapadła, o cierpliwym uczeniu dzieci, tych małych i tej już prawie dorosłej, czym jest bezpieczna przestrzeń, czym jest miłość. I o tym, że najważniejszych mitów na temat rodzicielstwa zastępczego - o pieniądzach, o wieku, o standardzie mieszkania - wcale nie jest trudno obalić. Wystarczy zapytać.

Rozmawiała: Magda Trebert - psycholożka i reżyserka. Materiał w ramach projektu „W Rodzinie”, współfinansowanego ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego Plus w ramach Programu Fundusze Europejskie dla Mazowsza 2021-2027.

Rodzicielstwo zastępcze - prawdziwe pytania. 🤍„Moja siostra miała 22 lata, kiedy została moją mamą.”Dziś Ela ma 23 lata....
24/09/2026

Rodzicielstwo zastępcze - prawdziwe pytania. 🤍

„Moja siostra miała 22 lata, kiedy została moją mamą.”
Dziś Ela ma 23 lata. Studiuje, pracuje, ma partnera, plany i swoje dorosłe życie. Nadal mieszka z siostrą. Nie dlatego, że musi. Dlatego, że chce. 🌈

Ale za tym spokojnym „dzisiaj” jest historia, o której niełatwo mówić. O dorastaniu, którego nie dało się zaplanować. O siostrze, która sama była bardzo młoda, a mimo to wzięła odpowiedzialność za dziecko. O wdzięczności, którą czasem trudno wypowiedzieć na głos. ❤️‍🩹

W drugim wywiadzie naszej serii spotykamy się z dorosłą, usamodzielnianą wychowanką pieczy zastępczej. To bardzo osobista rozmowa. O tym, co zostaje w człowieku na lata. O bliskości, której czasem trzeba się dopiero nauczyć. I o tym, że nie wszystko, co najważniejsze, potrafimy powiedzieć słowami.

Poznajcie historię Eli. 🌿

Rozmowa powstała w ramach projektu „W Rodzinie”, współfinansowanego ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego Plus w ramach Programu Fundusze Europejskie dla Mazowsza 2021–2027.

RODZICE ZASTĘPCZY - PROJEKT „W RODZINIE”

Ela ma dziś 23 lata. Kiedy była nastolatką, jej rodziną zastępczą została jej własna siostra - wtedy zaledwie dwudziestodwuletnia dziewczyna, sama dopiero ucząca się dorosłości. Dziś Ela studiuje, pracuje, ma partnera i wciąż mieszka z siostrą, nie dlatego, że musi, tylko dlatego, że chce.

Przyjmuje mnie w domu, w którym mieszkają z siostrą, poznaję jej chłopaka, a pies od razu m***a ogonem na przywitanie.

Magda: Cieszę się, że zgodziłaś się ze mną porozmawiać i podzielić się swoimi doświadczeniami. Masz dziś 23 lata, jesteś już dorosła, a Twoją rodziną zastępczą została Twoja własna siostra. Pamiętasz początek waszego wspólnego życia?

Ela: Szczerze? Niewiele. Miałam wtedy jakieś jedenaście, dwanaście lat i chyba nie do końca rozumiałam, co się dzieje. Tata cały czas był obecny w moim życiu, ale z powodu choroby nie mógł się mną zaopiekować, więc ktoś musiał przejąć nad nami prawną opiekę. Została nim moja siostra. Dopiero później, już w gimnazjum, naprawdę zrozumiałam, że ona jest teraz moją mamą zastępczą.

Magda: Ile wtedy miała lat Twoja siostra?
Ela: Dwadzieścia dwa. Rozmawiałyśmy o tym niedawno - sama się zdziwiłam, jak bardzo była wtedy jeszcze młoda.

Magda: To rzeczywiście młody wiek, żeby wziąć na siebie taką odpowiedzialność. Bycie siostrą i jednocześnie opiekunką prawną to specyficzna sytuacja, musiała nagle stać się dla Ciebie kimś więcej niż siostrą. Jak wyglądały te dwie role obok siebie?

Ela: Tak naprawdę to bardziej istniało na papierze. W codziennym życiu dalej traktowałam ją jak siostrę. Zmieniło się to, że nagle to ona musiała pilnować spraw urzędowych, chodzić na wywiadówki, podejmować decyzje, które wcześniej należały do rodzica.

Magda: Studiujesz teraz, prawda? Na którym roku jesteś?

Ela: Na trzecim. Finanse i rachunkowość. Za chwilę piszę licencjat, potem idę na magisterkę, pewnie też coś związanego z księgowością.

Magda: A Twoja siostra miała wpływ na ten wybór, czy to była całkowicie Twoja decyzja?

Ela: Trochę jedno, trochę drugie. To ona mnie w tę stronę pchała - w naszej rodzinie nikt wcześniej nie skończył studiów, ona sama nie miała takiej możliwości. Chciała, żebym miała wyższe wykształcenie i większe szanse w życiu, niż miała ona.

Magda: I jak oceniasz dziś tę decyzję?

Ela: Dobrze, choć gdybym miała inne możliwości finansowe, poszłabym na studia dzienne. Teraz utrzymuję się sama, więc studiuję zaocznie i pracuję jednocześnie. Momentami żałuję, że mam mniej godzin zajęć - nauczyłabym się więcej, ale to był świadomy wybór.

Magda: Nadal mieszkacie razem, mimo że jesteś już dorosła. To chyba ogromny sukces waszej relacji. Powiedziałabyś coś więcej o tym, jak dziś wygląda życie z siostrą?

Ela: Bywają kłótnie, oczywiście, ale jest nam też po prostu wygodniej mieszkać razem, dzielimy opłaty, ja czasem zajmuję się jej synem, moim siostrzeńcem, kiedy ona musi wyjść. Będzie miał niedługo dziewięć lat. Tata zdążył go jeszcze poznać, zanim zmarł kilka lat temu.

Magda: Czy myślisz, że wasza relacja różni się dziś od typowej relacji sióstr?

Ela: Już nie. Kiedy skończyłam osiemnaście lat, siostra postawiła sprawę jasno, że sama muszę zacząć dokładać się do rachunków, patrzeć na pewne rzeczy bardziej dorośle. Oczywiście nadal mnie wspiera i pomaga, ale dziś to już naprawdę czysto siostrzana relacja, bez tamtej dawnej hierarchii.

Magda: Masz dziś kontakt z innymi osobami z Twojej biologicznej rodziny?

Ela: Tak. Dwa lata temu odzyskałyśmy z siostrą kontakt z moimi przyrodnimi siostrami, od strony mamy. Napisałyśmy do nich, umówiłyśmy się na spotkanie, kiedy akurat byłyśmy w ich okolicy. Od tamtej pory spędzamy razem święta - czasem u nas, czasem gdzieś razem wyjeżdżamy. To było piękne, odzyskać tę część rodziny.

Magda: Co powiedziałabyś dziś dziecku albo nastolatkowi, który trafia pod opiekę kogoś z rodziny: cioci, babci, starszego rodzeństwa, i może się tego bać?
(milczy przez chwilę)

Ela: Ciężkie pytanie. ( głos się zawiesza, Ela się śmieje ale czuć wzbierające się łzy).
Co bym powiedziała? Ja też powiem, że nie jestem taka uczuciowa. Też tak nie lubię rozmawiać o takich rzeczach.

Magda: Nie musisz odpowiadać na to pytanie. Mogę sobie jedynie wyobrazić, że to nie było proste doświadczenie.

Ela: Kiedy trafiłam pod opiekę siostry, byłam już w wieku buntu, nie rozumiałam, dlaczego to ona nagle ma nade mną władzę. Dziś wiem, że ten bunt był niepotrzebny. Ona sama nawet nie zdążyła zdać matury, bo tata zachorował, a ona musiała jednocześnie zajmować się mną i nim. Była młodsza, niż ja jestem teraz, kiedy to na siebie wzięła.

Magda: Nie możesz mieć do siebie pretensji. Byłaś wtedy dzieckiem. Dziewczynką. Wydarzyło się coś niespodziewanego, na co w ogóle nie byłaś przygotowana.

Ela: Wiem. Ale to nie znaczy, że łatwo mi o tym mówić. Tak jak mówiłam, nie jestem bardzo uczuciowa.. Myślałam, że tak jakby też przepracowałam z paroma psychologami, bo tutaj, powiedzmy, że było narzucone, z ośrodka, żebym chodziła i rozmawiała o tym i myślałam już że mam to przepracowane ( pojawia się znowu płacz).

Magda: (cicho kiwa głową) Każdy z nas zasługuje na miłość. Zobacz w jakim miejscu jesteś. Kształcisz się, jesteś zadbana, promienista, jesteś w relacji, jesteś zdrowa, masz dobry kontakt z siostrą. Mieszkacie w ślicznym domu. Jesteś inspiracją dla innych, dla mnie.

Magda i Ela uśmiechają się do siebie. Siedzą chwilę w ciszy, wracając z przeszłości do tu i teraz.

Magda: I jak, zeszło trochę?

Ela: Tak, trochę już tak. (uśmiech). No ale co jeszcze mogę dodać tak w sprawie tej rodziny?

Magda: Oczywiście.

Ela: To jedną rzecz chciałabym w sumie powiedzieć. Tylko chwilę. (Ela zbiera się w sobie, bierze głęboki wdech). To też, tak jak mówiłam, nie jestem za bardzo uczuciowa. No chyba że do partnera. To jest właśnie takie coś, że do przyjaciół, do siostry, szczególnie właśnie z rodziny czy właśnie przyjaciół, nie potrafię ich przytulić, coś im powiedzieć ciepłego. Do partnera tak.[szlochanie] Na przykład jak siostra mi raz mówiła, że mnie kocha, nie potrafiłam jej tego powiedzieć, bo nie jestem tak uczuciowa. [szlochanie] Mimo tego właśnie, ile dla mnie zrobiła, to taką mam blokadę, żeby jej cokolwiek powiedzieć. [szlochanie] No ale tak jak dużo osób też mówi, że właśnie mimo młodego wieku to, że podziwiają. Ja również to podziwiam za to, że mnie wzięła, no bo inaczej bym trafiła do domu dziecka. Też bardzo jej za to dziękuję. Nie wiem, skąd ta blokada się bierze, może z tego, że nikt mi tego nigdy nie mówił.
(przeciera łzy wierzchem dłoni)

Magda: To całkowicie zrozumiałe, nikt Cię tego nie nauczył. Jesteś w procesie otwierania się na uczucia, wszystko jeszcze przed Tobą. Ale zobacz na swoją drogę, ile zrobiłaś - to piękne że potrafisz tę bliskość okazać partnerowi.

Ela: Tak. Ludzie, którzy poznają moją historię, mówią, że mimo wszystko dobrze sobie poradziłam. I chyba zaczynam w to wierzyć. Gdyby nie ona, trafilibyśmy do domu dziecka. Za to jestem jej wdzięczna do dziś, nawet jeśli nie zawsze umiem to powiedzieć na głos.

Magda: Może ta rozmowa będzie iskierką, żeby kiedyś jej to powiedzieć. A może nie, ale na pewno to w Tobie jest, i ona przecież czuje, że ją kochasz. Myślę, że jesteś bardzo wrażliwą osobą.
(śmieje się przez łzy)

Ela: No jestem. Jestem, aczkolwiek nie pokazuję tego.

Magda: Jesteś jeszcze bardzo młodą osobą, to wszystko jest w procesie poznawania siebie, poznawania emocji. Jesteś na pięknej drodze.

Ela: Może kiedyś to się zmieni. Może bardziej będę się otwierać przed siostrą.

Magda: Co jest dla Ciebie dziś najważniejsze?

Ela: Rodzina. Siostra, siostrzeniec, partner, przyjaciele. I zdrowie — bo dla mnie to już nie jest oczywistość.

Magda: Dziękuję Ci bardzo za tę rozmowę i za to, że zdecydowałaś się otworzyć. Życzę Ci by Twoje marzenie zwiedzania Londynu się wkrótce spełniło.

Ela: Dziękuję, bardzo bym chciała.

Podsumowanie
Historia Eli pokazuje, że rodzina zastępcza nie zawsze oznacza obcych ludzi otwierających drzwi - czasem to własna siostra, sama jeszcze bardzo młoda, bierze na siebie odpowiedzialność, na jaką niewielu dorosłych by się zdecydowało. To opowieść o wdzięczności, której czasem trudno nazwać wprost, o bliznach, które mimo upływu lat wciąż się odzywają, i o determinacji, która pozwoliła Eli dziś studiować, pracować i budować własne, dojrzałe życie - mimo trudnego startu.

Rozmawiała: Magda Trebert - psycholożka i reżyserka. Materiał w ramach projektu „W Rodzinie”, współfinansowanego ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego Plus w ramach Programu Fundusze Europejskie dla Mazowsza 2021–2027.

Dobrze jest spotkać się nie tylko po to, żeby razem spędzić czas, ale też po to, żeby rozmawiać o tym, co naprawdę ważne...
23/09/2026

Dobrze jest spotkać się nie tylko po to, żeby razem spędzić czas, ale też po to, żeby rozmawiać o tym, co naprawdę ważne. 🌿

Za nami Piknik dla Rodzin pełen śmiechów, dobrej zabawy, rozmów i zwyczajnej, dobrej obecności. Bardzo dziękujemy, że byliście z nami tak licznie. Za wspólny czas, za otwartość i za rozmowy o rodzicielstwie zastępczym - o tym, co nie zawsze jest łatwe, ale może zmienić czyjeś życie i stać się początkiem ważnej rodzinnej historii. 🤍

Szczególne podziękowania kierujemy do Dyrektor Małgosia Woźnicka, Wicestarosty Otwockiego Dariusz Olszewski oraz Wiceprzewodniczącego Rady Powiatu Otwockiego Tomasza Wyglądały za wspólne rozpoczęcie pikniku, obecność i wsparcie na każdym etapie przygotowań. 🌱

Dziękujemy całemu naszemu Zespołowi, który włożył w to wydarzenie mnóstwo pracy, energii i serca. Bez Was nie byłoby tego spotkania. 🫶

Cieszymy się, że mogliśmy być razem. I mamy nadzieję, że takich spotkań będzie coraz więcej - podobnie jak rodzin zastępczych, które w naszym powiecie otwierają swoje domy i serca dla dzieci potrzebujących bezpiecznego miejsca. 🏡

Dziękujemy, że byliście z nami. 🤍

Piknik został zorganizowany w ramach projektu „W Rodzinie”, współfinansowanego ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego Plus w ramach Programu Fundusze Europejskie dla Mazowsza 2021–2027.

18/09/2026
Rodzicielstwo zastępcze - prawdziwe pytania. 🤍Jak wygląda rodzicielstwo zastępcze naprawdę? Co dzieje się w domu, kiedy ...
18/09/2026

Rodzicielstwo zastępcze - prawdziwe pytania. 🤍

Jak wygląda rodzicielstwo zastępcze naprawdę? Co dzieje się w domu, kiedy pojawia się w nim dziecko? I co sprawia, że ktoś decyduje się otworzyć swój dom dla dziecka, którego wcześniej nie znał?

W ramach projektu „W Rodzinie”, współfinansowanego ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego Plus w ramach Programu Fundusze Europejskie dla Mazowsza 2021–2027, przeprowadziliśmy serię rozmów z rodzicami zastępczymi i dorosłą wychowanką pieczy zastępczej. 🌱

Chcemy zaprosić Państwa do tych rozmów. Do poznania naszych rodzin, ich codzienności, wyzwań, radości i historii. Bez uproszczeń i bez gotowych odpowiedzi. Po prostu prawdziwie.

Na początek poznajcie Anię i Wojtka. 🏡

RODZICE ZASTĘPCZY - PROJEKT „W RODZINIE”
Dom, do którego wciąż ktoś przylatuje.

Ania i Wojtek są po pięćdziesiątce. Ich dorosłe dzieci - dziś 26 i 22 lata - dawno mogły wyfrunąć z gniazda, ale żadne z nich się nie spieszy. Do tego samego domu, niecałe dwa lata temu, dołączyła dwójka: Kacper (12 lat), Marysia (10 lat), a pół roku temu najmłodsza Ala (8 lat). Kiedy pytam, czy nie jest im już trochę ciasno, oboje się śmieją - mówią, że to chyba dom, z którego po prostu nikt nie chce odlecieć.
Skąd ten pomysł

Magda: Jesteście parą po pięćdziesiątce, macie dorosłe, samodzielne już dzieci — moglibyście teraz ruszyć w świat, podróżować. Skąd wzięła się myśl, żeby zamiast tego otworzyć dom dla kolejnych dzieci?

Ania: Zawsze chciałam mieć pięcioro dzieci. Nie wyszło, mam dwoje - więc pomyślałam: dlaczego nie? W pewnym momencie stanęłam przed takim murem, a mąż mnie popchnął: “No to zacznij działać” - powiedział, i tak to się zaczęło.

Wojtek: Ja rozwiązywałem głównie sprawy techniczne - który pokój przygotować, co przebudować. Ale to ona jest inicjatorką całego pomysłu.

Magda: Czy miałaś jakieś wątpliwości, zanim jeszcze zaczęliście formalności?

Ania: Pytałam na internetowej grupie dla rodzin zastępczych, czy w ogóle się nadajemy. Jesteśmy po pięćdziesiątce, nie miałam wtedy stałego zatrudnienia, mąż ma swoją firmę. Bałam się, że jesteśmy za starzy.

Magda: I co usłyszałaś w odpowiedzi?

Ania: W kilkanaście minut rozwiali mi te wątpliwości. Powiedzieli, że jesteśmy idealnym małżeństwem do tego - bo już ustabilizowanym, spokojnym. A zdrowotnie? PCPR bada nas co dwa lata. To najważniejsze.
Dwoje zagubionych dzieci

Magda: Pamiętacie dzień, kiedy Kacper i Marysia przyjechali do Was po raz pierwszy?

Ania: Weszły do domu i to były takie dwoje zagubionych dzieci.

Wojtek: Kacper przez pół roku prawie się nie odzywał. Zmieniliśmy mu szkołę, poszedł do zwykłej klasy - i sam sobie poradził, choć wszyscy się trochę obawiali, czy da radę.

Ania: Marysia miała spore zaległości - nikt wcześniej nie dbał o to, żeby czytała, żeby poznawała słownictwo. Włożyła w to mnóstwo pracy, to był dla niej naprawdę duży wyczyn. W klasie od razu ją polubili - jest bardzo sympatyczna.

Magda: Czy starsze, dorosłe już dzieci też się w to włączyły?

Ania: Tak, moja córka pomagała im z angielskim, a syn podpowiedział Kacprowi, że przepisywanie tekstu pomaga mu bardziej niż samo czytanie. Uczyliśmy się tego wszystkiego razem, całą rodziną.
Rodzina zawodowa i trzecie dziecko

Magda: Skąd decyzja o trzecim dziecku?

Ania: Latem zrobiliśmy kurs na rodzinę zawodową. PCPR powiedział wprost: jeśli chcecie być zawodową rodziną, musicie wziąć kolejne dziecko. Zgodziliśmy się, ale zdecydowaliśmy się poczekać, aż Kacper i Marysia będą u nas naprawdę zadomowieni.

Wojtek: Nie chcieliśmy, żeby to była dla nich nagła zmiana. Woleliśmy poczekać, aż oboje poczują się u nas bezpiecznie.

Magda: Jak wyglądały przygotowania do przyjęcia kolejnego dziecka?

Ania: Najpierw przygotowaliśmy dzieci na nowego członka rodziny - pokazaliśmy plusy. Że Kacper będzie miał swój pokój tylko dla siebie - do tej pory byli razem z Marysią ale przyjęcie Ali wymagało “stworzenia” kolejnego pokoju. Że Marysia będzie miała koleżankę do zabawy. Dzięki temu poszło łagodnie.
“Codzienna przewidywalność”

Magda: Jak dziś wygląda Wasza więź z dziećmi? Czy macie swoje “dobre rutyny” budujące u dzieci przewidywalność i bezpieczeństwo?

Ania: Z Marysią ta więź ma już solidne podstawy. Jest także między nami taka normalna czułość - przytulenie na dzień dobry, buziak na dobranoc. To coś co było dla niej obce. Dziś - to nasza wspólna miła codzienność.

Magda: A z Kacprem i Alą?

Ania: Ta więź dopiero się buduje. Każde dziecko potrzebuje czasu by poczuć się bezpiecznie, szczególnie po przejściach - a Ala przecież jest z nami dopiero pół roku. Kacper z kolei jest bardziej zamknięty w sobie. Ma jeszcze swoje zaszłości. Może się kiedyś otworzy - na razie po prostu potrzebuje więcej czasu niż dziewczynki.

Magda: Czego musieliście uczyć od zera - czego może inne dzieci w tym wieku nie muszą się już uczyć?

Ania: Nie były nauczone prostych rzeczy - mycia zębów, sprzątania po sobie. To wszystko trzeba było budować od zera. Dziś mamy już swoje rytuały - wieczór planszówek jest u nas wspólnym czasem.

Magda: A jak wygląda współpraca z PCPR, te okresowe oceny?

Ania: Na jednym ze spotkań usłyszałam od pani dyrektor żart, który do dziś wspominam z uśmiechem - że u nas jest za idealnie, że trzeba znaleźć jakiś minus. W końcu coś się znalazło - że mamy tylko jedno biurko zamiast dwóch (z uśmiechem). Wiadomo, każde dziecko musi mieć swoją przestrzeń do nauki, ale i tak potem siedzą u mnie w pokoju i odrabiają na łóżku. Chcą być po prostu blisko.
Do ludzi po 50tce

Magda: Co powiedzielibyście parom w podobnym wieku, które się nad tym zastanawiają?

Ania: Nie ma nad czym się zastanawiać. Znajomi powiedzieli mężowi, że odmłodniał.
Wojtek: Trzeba nabrać dystansu do siebie, przestać się patrzeć na swój koniec nosa.
Magda: Czujesz, że jesteście dziś innymi rodzicami niż wtedy, gdy Wasze własne dzieci były małe?

Ania: Zdecydowanie. Jesteśmy spokojniejsi, bardziej wyrozumiali, mamy też po prostu więcej czasu niż wtedy.

Wojtek: Chyba nie jesteśmy dobrym materiałem na wywiad, bo u nas nie ma żadnych wielkich problemów, a to złe historie się najlepiej opowiada. Też mamy świadomość, że to dopiero początek naszej drogi… wszystko przed nami… co będzie, jak będą nastolatkami (śmiech).

Magda: To właśnie takich historii najbardziej brakuje. Większość rodzin zastępczych to babcie, ciocie, ktoś z bliskich - Wy jesteście jednym z niewielu przykładów pary, która otworzyła dom dla zupełnie obcych dzieci, mając już swoje dorosłe.
“My” zamiast “ja”

Magda: Aniu, zdecydowałaś się być „zawodową mamą”. Oczywiście razem jesteście rodziną zastępczą zawodową ale to Ty zdecydowałaś zmienić swoją, jakby nie było, „pracę”. Co zmieniło się w Tobie samej przez ten czas?

Ania: Trzeba było zrezygnować z odrobiny wygodnictwa, ze swojego „ja”. Teraz to już nie jest „ja”, tylko „my”. Ciociu, zawieziesz mnie? Ciociu, nakarmisz mnie? Ciociu, poczytasz ze mną? Całe dnie tak teraz wyglądają, ale to daje radość. Widać, że te dzieci rozkwitają. Wysłałam ostatnio zdjęcie dziewczynek do domu dziecka, do pani, z którą jestem w kontakcie, a ona sama powiedziała: jak wyładniały!

Magda: To naprawdę miłe coś takiego usłyszeć. Życzę Wam by dzieci dalej rozkwitały, a Państwo razem z nimi. Bardzo dziękuję za tę rozmowę.

Wojtek: Jeżeli miałoby zostać tak, jak jest teraz, to już jest super.

Ania: Damy radę. Trzeba z nim rozmawiać, tłumaczyć i tłumaczyć jeszcze raz - ale damy radę. My tez bardzo dziękujemy.

Historia Ani i Wojtka pokazuje inne oblicze rodzicielstwa zastępczego - parę po pięćdziesiątce, z dorosłymi, samodzielnymi już dziećmi, która mimo wątpliwości o wiek i siły otworzyła dom dla trojga obcych dzieci. To opowieść o budowaniu więzi krok po kroku, o uczeniu rzeczy pozornie oczywistych, i o rezygnacji z własnej wygody na rzecz „my” zamiast „ja”. Brak dramatu? Takie historie mało się „sprzedają”, a jednak to jest możliwe i prawdziwe. I chyba właśnie dlatego ta historia jest tak ważna.

Rozmawiała: Magda Trebert - psycholożka i reżyserka. Materiał w ramach projektu „W Rodzinie”, współfinansowanego ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego Plus w ramach Programu Fundusze Europejskie dla Mazowsza 2021–2027.

Adres

Ulica Komunardów 10
Otwock
05-402

Godziny otwarcia

Poniedziałek 08:00 - 16:00
Wtorek 08:00 - 16:00
Środa 08:00 - 16:00
Czwartek 08:00 - 16:00
Piątek 08:00 - 16:00

Telefon

+48227194810

Strona internetowa

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w Otwocku opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Kontakt: Organizacja

Wyślij wiadomość do Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w Otwocku:

Skróty

Udostępnij