11/09/2025
Cześć, czuwaj!
W dniach 17-24.08 byliśmy na obozie wędrownym po górach, a dokładniej zdobywaliśmy szczyty zaliczające się do Korony Gór Polskich! Nie obyło się bez trudności i problemów, ale daliśmy radę 💪 A żeby dowiedzieć się trochę więcej o naszym obozie, zapraszamy do przeczytania relacji ze wszystkich dni naszego wędrowania:
DZIEŃ 1 (niedziela)
Późnym popołudniem wyruszyliśmy z Ostrołęki w daleką, długo ciągnącą się drogę pociągami. Z Ostrołęki do Tłuszcza, dalej do Warszawy i Wrocławia, gdzie mieliśmy 4-godzinny postój na drzemkę na wrocławskim Dworcu Głównym.
DZIEŃ 2 (poniedziałek)
Jeszcze w nocy wsiedliśmy we Wrocławiu w pociąg do Jeleniej Góry, skąd przetransportowaliśmy się do Trzcińska i ruszyliśmy na piechotę na miejsce oficjalnego startu naszego obozu - Szałasu Muflon w Komarnie. Po dotarciu na miejsce dostaliśmy chwilę na odpoczynek i zjedzenie śniadania, po czym ruszyliśmy na pierwszy szczyt - Skopiec, który zdobyliśmy w miarę sprawnie. Ze szczytu zeszliśmy i poszliśmy pieszo do Jeleniej Góry do naszego kolejnego miejsca noclegowego.
DZIEŃ 3 (wtorek)
Wstaliśmy wcześnie (niestety tak jak codziennie), spakowaliśmy się, posprzątaliśmy i wyruszyliśmy na pociąg z Jeleniej Góry do Szklarskiej Poręby, skąd mieliśmy zdobywać dwa kolejne cele naszej wędrówki. Pierwszą bez większych przeszkód zdobyliśmy Wysoką Kopę. Następnie z pewnymi trudnościami, wspólnie się motywując całą drużyną, podeszliśmy do Schroniska na Hali Szrenickiej, gdzie mieliśmy przenocować a następnego dnia zdobyć Szrenicę.
DZIEŃ 4 (środa)
Zdobyliśmy Szrenicę, a następnie zeszliśmy do Szklarskiej Poręby, skąd pojechaliśmy pociągiem do Karpacza, gdzie w miejscu noclegowym, na polu namiotowym, miał się odbyć odpoczynek po poprzednich wysiłkach, żeby nabrać sił na kolejne dni wędrówek.
DZIEŃ 5 (czwartek)
Tego dnia w planach mieliśmy zdobycie Śnieżki. Wstaliśmy (oczywiście) rano, zjedliśmy śniadanie, przygotowaliśmy się i ruszyliśmy w drogę. Śnieżka zdobyta, powrót do miejsca noclegowego.
DZIEŃ 6 (piątek)
Spakowaliśmy namioty I ruszyliśmy Na pociąg z Karpacza do Wałbrzycha, niedaleko którego znajdował się nasz kolejny cel - Waligóra. Pieszo z Wałbrzycha dotarliśmy do Schroniska Andrzejówka, gdzie mieliśmy kolejny nocleg w namiotach. Podjęliśmy decyzję, że najpierw rozstawimy namioty i chwilę odpoczniemy, bo przecież na szczyt Waligóry jest tylko 500m, I na górę wejdziemy późnym popołudniem. Jednak niezawodne mapy.cz pokazały, że te wcześniej wspomniane 500m idzie się 40 minut, czego doświadczyliśmy na własnej skórze. Duże przewyższenie od schroniska do szczytu dało nam się we znaki, ale ten szczyt również zdobyliśmy, jednak bez przybocznego Pepe, który przez problemy z kolanami podjął dojrzałą decyzję zrezygnowania z podejścia. Waligórę zdobyliśmy więc we trzech (doliczając jednego wędrownika z Płocka który przez obóz pracował z nami, w czterech). Następnie przyszedł czas na wyczekiwany sen.
DZIEŃ 7 (sobota)
Zebraliśmy namioty i wyruszyliśmy spowrotem do Wałbrzycha. Tego dnia mieliśmy dwie opcje: wchodzić na Ślęże lub zwiedzać Wrocław. Wybraliśmy opcję numer 2, jako że kolejnego dnia wyjeżdżaliśmy najwcześniej ze wszystkich jednostek uczestniczących w obozie, żeby o zdrowej porze być już w domu. Dzień więc spędziliśmy na zwiedzaniu (z lekkim zabarwieniem historycznym dzięki jednej z wędrowniczek 265 WDW-ek "Kieczera") pięknego miasta jakim jest Wrocław. Wieczorem dotarliśmy na miejsce noclegowe i po raz pierwszy na całym obozie, zepsuła nam się pogoda, co spowodowało szybkie rozstawianie namiotów, żeby mieć jak najbardziej suche rzeczy. Kolację zjedliśmy pod namiotem z powodu ulewnego deszczu I poszliśmy spać.
DZIEŃ 8 (niedziela)
Wstaliśmy rano, zebraliśmy namioty i poszliśmy na mszę do wrocławskiej Archikatedry. Po mszy miał miejsce apel kończący obóz, z którego szybkim tempem wyruszyliśmy na Dworzec Główny, żeby zdążyć na pociąg do Warszawy. Stamtąd za to już pociągiem prosto do domu. Zmęczeni, ale szczęśliwi, zakończyliśmy nasz obóz w Ostrołęce i rozeszliśmy się do domów.
Oczywiście nie wszystko da się zawrzeć w słowach, nie każdy moment można opisać, ale chcielibyśmy podziękować wszystkim, z którymi dane nam było wędrować przez ten tydzień (37 Płocka Drużyna Wędrowniczek ,,Vivalbero’’, 44 Patrol Wędrowniczy i wcześniej oznaczonym 265 WDW-ek "Kieczera")! Mamy nadzieję, że jeszcze spotkamy się na harcerskim szlaku 🫡. W szczególności, dziękujemy Druhowi z Płocka, który przez cały obóz działał razem z nami w ramach Lapisu. Bartosz Miecznik cieszymy się, że cię poznaliśmy i oby więcej wspólnych wydarzeń!