21/08/2026
"Z pamiętnika dh Mary" czyli o rejsie w który na s/y Opole na trasie Górki zachdnie➡️Gdańsk➡️Grönhögen➡️Szkiera➡️Karlskrona➡️Utklippan➡️Władysławowo popłynęli dh: Mary, Ala i Mikołaj.
Krótka opowieść o naszej wyprawie 😁.
11.08 dotarliśmy do Gdańska, zrobiliśmy zakupy i pojechaliśmy do portu w którym cumuje Opole. Po jednej nocy spędzonej jeszcze w Gdańsku, 12.08 około 0800 wyruszyliśmy w drogę - naszym celem było Grönhögen na szwedzkiej Olandii. Wszyscy zgodnie podczas przelotu oddali hołd Neptunowi. Była to jednak noc pełna wrażeń. Doświadczyliśmy zaćmienia słońca na wodach Bałtyku, jak i spadające perseidy. Około 1700 13.08 z wdzięcznością przywitaliśmy stały ląd. Następnego dnia (14.08) wybraliśmy się na wycieczkę rowerową do latarni morskiej i rezerwatu ptaków w Öland. Po powrocie wyruszyliśmy w dalszą podróż, tym razem za cel obierając Karlskronę. W drodze podziwialiśmy malownicze szkiery. Aby zafundować nam dodatkową atrakcję kapitan zdecydował się na zacumowanie do skały zamiast przybijać do portu w Karlskronie. 15.08 wstaliśmy o 0500 (!) by podziwiać wschód słońca nad malowniczym szkierem. Następnie udaliśmy się do Karlskrony, gdzie zwiedzaliśmy muzeum marinistyczne. Po wypłynięciu udaliśmy się na archipelag Utklippan - poza fokami, mewami, opuszczonymi domkami ornitologów, portem i garstką żeglarzy, nie było tam nic. 16.08 z wiejącym nam w żagle 6B płynęliśmy do Polski. Zmieniając się w obserwacji horyzontu co 4h, śpiąc dwie, czuwaliśmy i prowadziliśmy nawigację aż do polskiego portu. Zacumowaliśmy we Władysławowie i wybraliśmy się na spacer do Rozewia, żeby zobaczyć latarnię morską. Zrobiliśmy 20 000 kroków, co zwiększyło naszą średnią z tygodniowego chodzenia tylko do mesy i na pokład (to jest 3 kroki :)). Następnego dnia dokończyliśmy klar na jachcie i wyruszyliśmy pociągiem do Opola. Mieliśmy fantastycznego kapitana, który opiekował się nami i wyznaczał nam nowe wyzwania, którym z radością i słowem "służba!" na ustach sprostaliśmy.