10/06/2026
Kochani,
chciałbym opowiedzieć Wam trochę szerzej, co obecnie dzieje się przy Zjazdowej i na jakim etapie jesteśmy z tworzeniem miejsca, które od dawna jest naszym wspólnym marzeniem.
Wiemy, że oczekiwania wobec Łopocyńskie 26-300 są bardzo duże. Bardzo często dostajemy pytania: „Kiedy otwarcie?”, „Kiedy będzie można przyjść?”, „Kiedy to miejsce zacznie działać?”. I szczerze mówiąc — gdyby wszystko zależało tylko od naszych chęci, serca i determinacji, to drzwi byłyby dla Was już dawno otwarte.
To miejsce miało i nadal ma być przestrzenią dla ludzi. Nie tylko dla mieszkańców Opoczna, ale dla naszej lokalnej, powiatowej społeczności. Dla każdego, kto potrzebuje rozmowy, wsparcia, bezpieczeństwa, zrozumienia i zwykłej ludzkiej obecności. Chcemy, żeby Łopocyńskie 26-300 było miejscem, do którego można przyjść bez wstydu, bez oceniania i bez strachu. Miejscem, w którym człowiek nie zostaje sam ze swoim problemem.
To ma być również miejsce dla ludzi, którzy chcą normalności. Dla tych, którzy mają dość bycia traktowanymi inaczej tylko dlatego, że mają swoje poglądy, własne zdanie albo odwagę mówić o tym, co myślą. Chcemy stworzyć przestrzeń, w której lokalna społeczność będzie miała swój głos w ważnych dla naszego regionu sprawach. Miejsce, gdzie będzie można rozmawiać, spotykać się, działać i wspólnie szukać rozwiązań, zamiast dzielić ludzi na „swoich” i „obcych”.
Niestety największą przeszkodą jest remont, który trwa już ponad rok.
Zakres prac jest naprawdę ogromny. Pomieszczenie nie jest małe, a sam budynek jest stary, więc wiele rzeczy, które z pozoru wydają się proste, w praktyce okazuje się dużo trudniejsze, bardziej czasochłonne i droższe. To nie jest remont, w którym wystarczy pomalować ściany, postawić kilka mebli i zaprosić ludzi do środka. Tutaj każdy etap wymaga pracy, pieniędzy, materiałów i rąk do pomocy.
Na co dzień jestem przy tym wszystkim praktycznie sam. Robię to, co potrafię i na ile pozwalają mi siły. Na początku zaangażowało się kilka firm, za co jestem bardzo wdzięczny, bo bez tej pomocy nie bylibyśmy nawet w tym miejscu, w którym jesteśmy dzisiaj. Jednak od ponad pół roku ta walka stała się w dużej mierze jednoosobowa.
Piszę pisma do firm, rozmawiam z właścicielami firm budowlanych, proszę, tłumaczę, pokazuję, po co to wszystko robimy. Niestety nie przynosi to większych rezultatów. Rozumiem, że każdy ma swoje obowiązki, koszty i pracę, ale jednocześnie nie ukrywam, że bez większego wsparcia bardzo trudno będzie nam doprowadzić remont do końca.
Najprostszym rozwiązaniem byłoby oczywiście wynająć ekipę remontową, zapłacić za usługę i po prostu czekać na efekt. Doskonale o tym wiem. Tylko że kwoty, o których mówimy, są dla mnie astronomiczne. Już same koszty materiałów budowlanych potrafią sprawić, że człowiek łapie się za głowę. A przecież do materiałów dochodzi jeszcze robocizna, rachunki, utrzymanie budynku i wszystko to, czego nie widać na zdjęciach, a co trzeba opłacać miesiąc po miesiącu.
Prywatnie wraz z Anna Wilk nie jesteśmy w stanie dalej finansować tego przedsięwzięcia wyłącznie z własnych środków. Już teraz musimy myśleć o tym, jak utrzymać budynek przez kolejny sezon grzewczy, bo ostatni sezon naprawdę mocno dał po kieszeni. Do tego dochodzą bieżące opłaty, rachunki i koszty, które również są na naszej głowie.
Dlatego obecnie musimy skupić się także na tym, żeby górna część budynku zaczęła przynajmniej częściowo pokrywać bieżące koszty, które dodatkowo ponosimy. To konieczne, jeśli chcemy utrzymać cały obiekt i nie doprowadzić do sytuacji, w której koszty nas po prostu przerosną. I od razu chcę to jasno podkreślić: działania związane z górą budynku NIE będą finansowane ze zbiórki. Piszę to wprost, żeby nikt po raz kolejny nie próbował rozsiewać nieprawdziwych informacji i sugerować rzeczy, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z naszym planem, dodatkowa przestrzeń będzie już wtedy przygotowana do naszej poszerzonej działalności.
Nie jesteśmy finansowani przez nikogo z zewnątrz. Nie stoją za nami żadne układy, żadni sponsorzy ani osoby, które miałyby w tym własny interes. To miejsce powstaje oddolnie — z naszej pracy, naszych prywatnych środków, pomocy ludzi dobrej woli i zbiórki prowadzonej na remont.
Wszelkie sugestie, że jest inaczej, są po prostu nieprawdziwe i bardzo szkodzą temu przedsięwzięciu.
Niestety musimy też powiedzieć o czymś, co bardzo utrudnia nam działanie. Pojawiające się nieprawdziwe informacje na nasz temat nie pomagają w prowadzonym przedsięwzięciu. Wręcz przeciwnie — szkodzą, podcinają zaufanie i sprawiają, że część osób zaczyna patrzeć na to miejsce zupełnie inaczej, niż powinna.
Najbardziej przykre jest to, że takie informacje wychodzą od osób, które jako pierwsze powinny być zainteresowane tym, że coś takiego powstaje. Od osób, które — wydawałoby się — są „na świeczniku” tego miasta i powinny cieszyć się z każdej oddolnej inicjatywy, która tworzy nową przestrzeń dla lokalnej społeczności. Powinny być wdzięczne, że ktoś próbuje zrobić coś własnymi rękami, bez wielkich pieniędzy, bez zaplecza i bez oczekiwania, że ktoś poda wszystko gotowe.
Z ich strony nie było rozmowy. Nie było realnego zainteresowania. Nie było pytania: „Jak możemy pomóc?” albo chociaż: „O co w tym wszystkim chodzi?”. Jest za to mącenie, puszczanie w eter fake newsów i budowanie wokół tego miejsca atmosfery podejrzeń. A później my musimy tłumaczyć się z rzeczy tak absurdalnych, że trudno uwierzyć, że w ogóle trzeba je prostować.
To jest naprawdę przykre i męczące. Zamiast skupiać się wyłącznie na remoncie, zbieraniu środków, szukaniu pomocy i tworzeniu miejsca dla ludzi, musimy tracić energię na wyjaśnianie nieprawdy. A przecież ta energia powinna iść w coś dobrego — w pracę, w działanie, w budowanie przestrzeni, która może służyć całej naszej lokalnej, powiatowej społeczności.
Nie jesteśmy milionerami. Jesteśmy zwykłymi ludźmi, którzy dzielą się tym, co mają. I robimy to z serca. Ale „szary człowiek” nie jest w stanie samodzielnie przekazać lokalnej społeczności gotowego miejsca, nawet jeśli bardzo tego chce. Gdybyśmy mieli takie możliwości finansowe, pewnie już dawno by tak było. Dzisiaj jednak musimy powiedzieć szczerze: robimy dużo ponad swoje możliwości — czasowe, finansowe i zdrowotne.
Od początku zbiórki, czyli od marca 2025 roku udało się zebrać ponad 11 tysięcy złotych. To były różne wpłaty: za koszulki, kubki, od rodziny, znajomych, uczniów z „Prywatnej” i od zwykłych ludzi, którzy po prostu chcieli dołożyć swoją cegiełkę. Za każdą złotówkę jesteśmy ogromnie wdzięczni. Naprawdę. Każda wpłata była dla nas sygnałem, że to, co robimy, ma sens.
Ale musimy też powiedzieć uczciwie: gdybyśmy mieli korzystać tylko z zebranych środków, niewiele udałoby się zrobić. Remont takiego miejsca pochłania ogromne pieniądze, a potrzeby są nadal duże.
Dlatego dziś prosimy Was nie tylko o wsparcie finansowe, ale też o coś, co nic nie kosztuje, a może bardzo pomóc.
Udostępnijcie zbiórkę 👇
pomagam.pl/6m8bnn
Wyślijcie link znajomym w wiadomości prywatnej.
Opowiedzcie komuś o tym miejscu.
Pomóżcie nam dotrzeć do ludzi, firm i osób, które być może będą chciały dołożyć swoją cegiełkę.
Nie każdy może wpłacić dużą kwotę i my to rozumiemy. Ale każda złotówka ma znaczenie. Każde udostępnienie ma znaczenie. Każda osoba, która usłyszy o Łopocyńskie 26-300, to kolejna szansa, że uda się przyspieszyć remont i w końcu otworzyć drzwi dla tych, którzy tego miejsca naprawdę potrzebują.
To nie jest projekt dla mnie.
To nie jest lokal „na pokaz”.
To ma być miejsce dla ludzi. Dla mieszkańców całego powiatu. Dla lokalnej społeczności. Dla tych, którzy często nie wiedzą, gdzie pójść, z kim porozmawiać i do kogo się odezwać.
Będziemy wdzięczni za każdą pomoc — finansową, rzeczową, remontową, organizacyjną i każdą formę dobrego słowa.
Dziękujemy, że jesteście z nami.
Dziękujemy za każdą złotówkę, każde udostępnienie i każdą wiadomość wsparcia.
RAZEM możemy więcej! Razem możemy doprowadzić to miejsce do końca.
Każda pomoc przybliża nas do dnia, w którym Łopocyńskie 26-300 naprawdę otworzy swoje drzwi.
Proszę o udostępnienie tego posta. Niech idzie dalej bo dobre informacje powinny szybko się rozchodzić. To nic Was nie kosztuje a nam może tylko pomóc.
Bartosz Ziębaczewski
Szanowni Państwo, Z radością i nadzieją zwracam się do Was z prośbą o wsparcie mojej inicjatywy, która ma na celu przeprowadzenie generalnego remontu pomieszczenia, gdzie będzie udzielana pomoc osobom potrzebującym wsparcia: młodzieży, wykluczonym, uzależnionym oraz ich rodzinom, boryka...