05/04/2026
Radosnych Świąt życzymy sobie wszyscy. My także życzymy naszym zwolennikom i sceptykom Radosnych Świąt w miłej atmosferze.
W chwili ciszy i spokoju warto zastanowić się w jakim kierunku podąża Świat. Na chwilę zadumy proponujemy ważną w tych szczególnych czasach deskę jednego z naszych Braci.
„ Pokój na świecie zaczyna się przy rodzinnym stole”
To tytuł wystawy w poznańskim Centrum Kultury ZAMEK w 2018 roku. Tymczasem my ciosamy swoje kamienie, pracujemy by świat stał się lepszym. Czasami jesteśmy pytani, a może w chwilach zwątpienia zastanawiamy się czy to ma sens. Czy to nie walka z wiatrakami. Nie raz słyszę, „sam świata nie zbawisz”. Sam nie, ale jestem jednym z ogniw wielkiego, wolnomularskiego łańcucha. Historia świata pokazuje że jeden człowiek, jednostki negatywne zmieniały losy narodów. Dlaczego brak nam wiary że jeden człowiek, jednostki pozytywne mogą czynić świat lepszym?
Jako jednostka, mam wpływ na to by świat stał się lepszym. Zaczynając od siebie, od najbliższych, znajomych, sąsiadów i ludzi spotykanych na ulicy. Zaczynając od najbliższego otoczenia. Ktoś kiedyś powiedział, że masoni to egoiści bo ciosając swój kamień nie przekazują zdobytej i posiadanej wiedzy. Z moich obserwacji wynika, że nie każdy jest gotowy i zdolny do przyjmowania i pojmowania tego, co ma wpływ na nasze życie jako ogółu. Są to wyjątki. Większość ludzi ma marzenia i tęsknotę za światem spokoju, pokoju i bezpieczeństwa. Chcą oddychać czystym powietrzem.
W obecnym świecie polityki i biznesu, dominuje walka o byt. Ważne „ja”, nie „my”, a na pewno nie „ty”. Rozpychanie się łokciami na drodze do kariery, po trupach do celu. Nie bez powodu niedawno pisałem deskę „Duma, pycha i pokora” gdzie skupiłem się najbardziej na pysze i pokorze, mniej na dumie. Tak, uważam, że w świecie króluje pycha. Zbyt dużo pychy, zdecydowanie mało pokory. Czy możemy czuć się dumni z obecnego stanu naszej Matki Ziemi i jej mieszkańców? Zatracanie wartości ludzkich. Zatracone wartości braterstwa, równości, przyjaźni czy choćby szczerego koleżeństwa zastępowane są maską fałszywego, mimicznego uśmiechu którego nie widać w oczach, pustymi słowami i obietnicami bez pokrycia.
Czy możemy to zmienić? Sądzę, że tak. Oczywiście będzie to długotrwały proces. Budowniczowie katedr nie wieńczyli swoich budów w rok czy dwa. Poświęcali lata, a nawet całe życie by następnym pokoleniom pozostawić po sobie niedokończone dzieło. Wierzyli, że w chwili położenia kamienia węgielnego zaczynają długotrwały proces. Proces nie łatwy, proces wymagający poświęceń, proces na drodze którego pojawią się wypadki, trudności, chwile zwątpienia, ale w swojej wizji widzieli, że idą długą drogą- droga do sukcesu.
Praca u podstaw. Edukacja, przykład samym sobą bo od tego zaczynamy.
Jeżeli w najbliższym otoczeniu, w rodzinie, w pracy, wśród znajomych, w sąsiedztwie, będziemy budować dobre relacje nie stawiając wokół siebie muru, jest szansa, że swoim postępowaniem zarazimy innych. Może damy tym do myślenia, że można ze szczerym uśmiechem, empatią i pomocną dłonią iść przez życie.
Myślę, że w obecnych czasach dwie rzeczy są istotne do przetrwania w skali globalnej. Walka o czystą Ziemię, ekologia i światowy pokój. Sądzę, że na jedno i drugie mamy wpływ. Wspierając organizacje proekologiczne, sami dbając o środowisko dajmy przykład innym. Rozmawiajmy, edukujmy, reagujmy na niewłaściwe działania. Czy na świecie byłyby wojny wśród narodów hołdujących miłość do drugiego człowieka, poszanowanie odmiennego zdania i prawa do wolności sumienia, wyznania, odmienności? Czy gdyby te wartości wynoszone były z domu, ktoś dokonywałby mordu na drugim człowieku w imię złóż ropy naftowej, diamentów czy innych bogactw? Czy ludzie zabijaliby się wynosząc z rodzinnego domu wiedzę i wiarę, że życie jest wartością najwyższą? Mówi o tym poeta Petrarca: „Pięć wielkich wrogów pokoju może wejść do naszego wnętrza: chciwość, nadmierna ambicja, pycha, zawiść i złość. Jeśli wypędzimy tych wrogów, będziemy cieszyć się wiecznym pokojem”.
Czy pokój światowy musi polegać na równowadze strachu?
Myślę, że to pytanie może być tematem kolejnej deski. Może deski napisanej wspólnie w naszej Loży?
Nie bez powodu obrałem tytuł deski. To przy naszych rodzinnych stołach przekazujemy wartości młodszym pokoleniom. Pokój rodzi się w nas. Tam, gdzie ludzi wyklucza się ze względu na ich pochodzenie, kolor skóry, polityczną, religijną czy seksualną orientację, tam gdzie narusza się godność ludzką, tam nie można mówić o pokoju w pełnym tego słowa znaczeniu. To od nas zależy jaki będzie świat w kolejnych dekadach, kiedy nasze dzieci i wnuki staną się dorosłymi obywatelami świata. Dbamy o swoje posesje, domy, mieszkania. Sprzątamy, odświeżamy, remontujemy bo to nasz Dom. Planeta Ziemia to też nasz dom. Dlaczego tak bardzo go zaniedbujemy? Los przyszłego świata jest w naszych rękach. Jeżeli nie podniesiemy głów, nie zabierzemy głosu, nie zaczniemy angażować się oraz ingerować w sprawy ekologii i pokoju, przyczyniamy się do tego, że pokój w dalszym ciągu będzie zagrożony, a Matka Ziemia będzie umierać. My wraz z nią.
Mamy jeszcze wybór. Czy chcemy bezpiecznej przyszłości naszych dzieci i wnuków czy wolimy być obserwatorami ich życia w poczuciu zagrożenia?
Nie bądźmy „masonami egoistami” zatrzymując dla siebie to, czym możemy i powinniśmy dzielić się z bliźnimi.
Wychodząc z prac Loży, nieśmy światło wiedzy, edukacji, miłości do drugiego człowieka, wolności, równości i braterstwa.
Okazujmy empatię, pomagajmy tym, którzy pomocy potrzebują. Cyrkiel i węgielnicę nosimy przede wszystkim w sercach. Te noszone w klapie marynarki czy na sygnetach powinny zobowiązywać nas do przestrzegania wartości wolnomularskich, a nie wtajemniczonym pozwolić kojarzyć wolnomularstwo z ludźmi dobra, miłości, wiedzy i oświecenia. Szczególnie w państwach postkomunistycznych gdzie przez długie lata wypaczano obraz masonerii, czas najwyższy by wolnomularstwo postrzegane było jako środowisko przyjazne społeczeństwu.
Czy dane adresowe polskich Lóż będą mogły być kiedyś bezpiecznie publikowane, a ich członkowie przestaną obawiać się ujawnienia swojej przynależności do wolnomularstwa? Taki stan rzeczy byłby dla nas ogromnym sukcesem, bo odzwierciedlałby przełomowe zmiany w naszym kraju.
Ktoś mógłby powiedzieć, że z mojej deski wyziera naiwny idealizm bo przecież nigdy nie będzie tak, aby wszyscy ludzie kierowali się ideami i celami, o których powiedziałem. Co więcej, zazwyczaj pokojowo i bratersko nastawieni ludzie padają ofiarą tych agresywnych, zachłannych i wyrachowanych. Ale moim zdaniem nie ujmuje to sensowności walki choć jednej osoby o pokój, braterstwo, wolność i cały nasz dom w kosmosie. Nikt przecież nie wie, jaki wpływ na losy świata będzie miał jeden drobny czyn, jeden uśmiech, jedno słowo czy jeden gest. Pamiętajmy o efekcie motyla: trzepot skrzydeł jednego małego motyla w Jabłonnej, Cieszynie, Krakowie, Warszawie, Olsztynie czy w Gdańsku może po kilku dniach rozpogodzić niebo nad Paryżem.
Kamień rzucony do wody powoduje rozchodzenie się fal, kręgów na wodzie.
Tak my możemy działać na otoczenie. Bądźmy kamieniami...