Kamień nad Łyną, Loża Wolnomularska w Olsztynie

Kamień nad Łyną, Loża Wolnomularska w Olsztynie Dnia 14 maja 2022r. na wniosek Sprawiedliwej i Doskonałej Loży Gwiazda Morza na Wschodzie Gdańska, po

Radosnych Świąt życzymy sobie wszyscy. My także życzymy naszym zwolennikom i sceptykom Radosnych Świąt w miłej atmosferz...
05/04/2026

Radosnych Świąt życzymy sobie wszyscy. My także życzymy naszym zwolennikom i sceptykom Radosnych Świąt w miłej atmosferze.
W chwili ciszy i spokoju warto zastanowić się w jakim kierunku podąża Świat. Na chwilę zadumy proponujemy ważną w tych szczególnych czasach deskę jednego z naszych Braci.

„ Pokój na świecie zaczyna się przy rodzinnym stole”
To tytuł wystawy w poznańskim Centrum Kultury ZAMEK w 2018 roku. Tymczasem my ciosamy swoje kamienie, pracujemy by świat stał się lepszym. Czasami jesteśmy pytani, a może w chwilach zwątpienia zastanawiamy się czy to ma sens. Czy to nie walka z wiatrakami. Nie raz słyszę, „sam świata nie zbawisz”. Sam nie, ale jestem jednym z ogniw wielkiego, wolnomularskiego łańcucha. Historia świata pokazuje że jeden człowiek, jednostki negatywne zmieniały losy narodów. Dlaczego brak nam wiary że jeden człowiek, jednostki pozytywne mogą czynić świat lepszym?
Jako jednostka, mam wpływ na to by świat stał się lepszym. Zaczynając od siebie, od najbliższych, znajomych, sąsiadów i ludzi spotykanych na ulicy. Zaczynając od najbliższego otoczenia. Ktoś kiedyś powiedział, że masoni to egoiści bo ciosając swój kamień nie przekazują zdobytej i posiadanej wiedzy. Z moich obserwacji wynika, że nie każdy jest gotowy i zdolny do przyjmowania i pojmowania tego, co ma wpływ na nasze życie jako ogółu. Są to wyjątki. Większość ludzi ma marzenia i tęsknotę za światem spokoju, pokoju i bezpieczeństwa. Chcą oddychać czystym powietrzem.
W obecnym świecie polityki i biznesu, dominuje walka o byt. Ważne „ja”, nie „my”, a na pewno nie „ty”. Rozpychanie się łokciami na drodze do kariery, po trupach do celu. Nie bez powodu niedawno pisałem deskę „Duma, pycha i pokora” gdzie skupiłem się najbardziej na pysze i pokorze, mniej na dumie. Tak, uważam, że w świecie króluje pycha. Zbyt dużo pychy, zdecydowanie mało pokory. Czy możemy czuć się dumni z obecnego stanu naszej Matki Ziemi i jej mieszkańców? Zatracanie wartości ludzkich. Zatracone wartości braterstwa, równości, przyjaźni czy choćby szczerego koleżeństwa zastępowane są maską fałszywego, mimicznego uśmiechu którego nie widać w oczach, pustymi słowami i obietnicami bez pokrycia.
Czy możemy to zmienić? Sądzę, że tak. Oczywiście będzie to długotrwały proces. Budowniczowie katedr nie wieńczyli swoich budów w rok czy dwa. Poświęcali lata, a nawet całe życie by następnym pokoleniom pozostawić po sobie niedokończone dzieło. Wierzyli, że w chwili położenia kamienia węgielnego zaczynają długotrwały proces. Proces nie łatwy, proces wymagający poświęceń, proces na drodze którego pojawią się wypadki, trudności, chwile zwątpienia, ale w swojej wizji widzieli, że idą długą drogą- droga do sukcesu.
Praca u podstaw. Edukacja, przykład samym sobą bo od tego zaczynamy.
Jeżeli w najbliższym otoczeniu, w rodzinie, w pracy, wśród znajomych, w sąsiedztwie, będziemy budować dobre relacje nie stawiając wokół siebie muru, jest szansa, że swoim postępowaniem zarazimy innych. Może damy tym do myślenia, że można ze szczerym uśmiechem, empatią i pomocną dłonią iść przez życie.
Myślę, że w obecnych czasach dwie rzeczy są istotne do przetrwania w skali globalnej. Walka o czystą Ziemię, ekologia i światowy pokój. Sądzę, że na jedno i drugie mamy wpływ. Wspierając organizacje proekologiczne, sami dbając o środowisko dajmy przykład innym. Rozmawiajmy, edukujmy, reagujmy na niewłaściwe działania. Czy na świecie byłyby wojny wśród narodów hołdujących miłość do drugiego człowieka, poszanowanie odmiennego zdania i prawa do wolności sumienia, wyznania, odmienności? Czy gdyby te wartości wynoszone były z domu, ktoś dokonywałby mordu na drugim człowieku w imię złóż ropy naftowej, diamentów czy innych bogactw? Czy ludzie zabijaliby się wynosząc z rodzinnego domu wiedzę i wiarę, że życie jest wartością najwyższą? Mówi o tym poeta Petrarca: „Pięć wielkich wrogów pokoju może wejść do naszego wnętrza: chciwość, nadmierna ambicja, pycha, zawiść i złość. Jeśli wypędzimy tych wrogów, będziemy cieszyć się wiecznym pokojem”.
Czy pokój światowy musi polegać na równowadze strachu?
Myślę, że to pytanie może być tematem kolejnej deski. Może deski napisanej wspólnie w naszej Loży?
Nie bez powodu obrałem tytuł deski. To przy naszych rodzinnych stołach przekazujemy wartości młodszym pokoleniom. Pokój rodzi się w nas. Tam, gdzie ludzi wyklucza się ze względu na ich pochodzenie, kolor skóry, polityczną, religijną czy seksualną orientację, tam gdzie narusza się godność ludzką, tam nie można mówić o pokoju w pełnym tego słowa znaczeniu. To od nas zależy jaki będzie świat w kolejnych dekadach, kiedy nasze dzieci i wnuki staną się dorosłymi obywatelami świata. Dbamy o swoje posesje, domy, mieszkania. Sprzątamy, odświeżamy, remontujemy bo to nasz Dom. Planeta Ziemia to też nasz dom. Dlaczego tak bardzo go zaniedbujemy? Los przyszłego świata jest w naszych rękach. Jeżeli nie podniesiemy głów, nie zabierzemy głosu, nie zaczniemy angażować się oraz ingerować w sprawy ekologii i pokoju, przyczyniamy się do tego, że pokój w dalszym ciągu będzie zagrożony, a Matka Ziemia będzie umierać. My wraz z nią.
Mamy jeszcze wybór. Czy chcemy bezpiecznej przyszłości naszych dzieci i wnuków czy wolimy być obserwatorami ich życia w poczuciu zagrożenia?
Nie bądźmy „masonami egoistami” zatrzymując dla siebie to, czym możemy i powinniśmy dzielić się z bliźnimi.
Wychodząc z prac Loży, nieśmy światło wiedzy, edukacji, miłości do drugiego człowieka, wolności, równości i braterstwa.
Okazujmy empatię, pomagajmy tym, którzy pomocy potrzebują. Cyrkiel i węgielnicę nosimy przede wszystkim w sercach. Te noszone w klapie marynarki czy na sygnetach powinny zobowiązywać nas do przestrzegania wartości wolnomularskich, a nie wtajemniczonym pozwolić kojarzyć wolnomularstwo z ludźmi dobra, miłości, wiedzy i oświecenia. Szczególnie w państwach postkomunistycznych gdzie przez długie lata wypaczano obraz masonerii, czas najwyższy by wolnomularstwo postrzegane było jako środowisko przyjazne społeczeństwu.
Czy dane adresowe polskich Lóż będą mogły być kiedyś bezpiecznie publikowane, a ich członkowie przestaną obawiać się ujawnienia swojej przynależności do wolnomularstwa? Taki stan rzeczy byłby dla nas ogromnym sukcesem, bo odzwierciedlałby przełomowe zmiany w naszym kraju.
Ktoś mógłby powiedzieć, że z mojej deski wyziera naiwny idealizm bo przecież nigdy nie będzie tak, aby wszyscy ludzie kierowali się ideami i celami, o których powiedziałem. Co więcej, zazwyczaj pokojowo i bratersko nastawieni ludzie padają ofiarą tych agresywnych, zachłannych i wyrachowanych. Ale moim zdaniem nie ujmuje to sensowności walki choć jednej osoby o pokój, braterstwo, wolność i cały nasz dom w kosmosie. Nikt przecież nie wie, jaki wpływ na losy świata będzie miał jeden drobny czyn, jeden uśmiech, jedno słowo czy jeden gest. Pamiętajmy o efekcie motyla: trzepot skrzydeł jednego małego motyla w Jabłonnej, Cieszynie, Krakowie, Warszawie, Olsztynie czy w Gdańsku może po kilku dniach rozpogodzić niebo nad Paryżem.
Kamień rzucony do wody powoduje rozchodzenie się fal, kręgów na wodzie.
Tak my możemy działać na otoczenie. Bądźmy kamieniami...

14/03/2026

14 marca: Święto liczby Pi i wspomnienie o Stephenie Hawkingu
W związku z umownym Międzynarodowym Dniem Liczby Pi (3.14, czyli 14 marca). Wszystkiego najlepszego!
Magiczna liczba Pi, znana już pitagorejczykom (którzy także wiązani są z mitycznymi początkami wolnomularstwa) mogłaby być doskonałym symbolem całej masonerii. Jest niewymierna - nigdy nie da się jej wyznaczyć do końca, podobnie jak definicji wolnomularstwa. Jest mostem łączącym Matematykę z Harmonią (wszak cała grecka architektura oparta była na uniwersalnym pięknie). Jest wreszcie doskonałą metaforą masońskiej drogi życia, która polega na ciągłym doskonaleniu i podążaniu w stronę ideału, zaś liczbę pi próbowano wyliczyć wyznaczając pole wielokątów coraz to bardziej przybliżających koło.
Liczba pi ma także wiele ciekawych własności. Przestępność ludolfiny (bo i tak bywała nazywana) oznacza, że niemożliwa jest kwadratura koła czyli klasyczna konstrukcja (linijką i cyrklem) kwadratu o powierzchni równej powierzchni danego koła.
Już starożytni Babilończycy próbowali oszacować jej wartość. Prawie 4000 lat temu wyliczono aproksymację wynoszącą 3.125.
Przybliżenie Pi (choć niezbyt dokładne) można także znaleźć w Biblii. Liczba ta pojawia się w Starym Testamencie przy okazji budowy świątyni Salomona. W Drugiej Księdze Kronik (Biblia Tysiąclecia, rozdział 4, werset 2) czytamy: „Następnie sporządził odlew okrągłego „morza” o średnicy dziesięciu łokci, o wysokości pięciu łokci i obwodzie 30 łokci.” Wynika stąd, że obwód koła jest trzy razy większy od średnicy (Pi=3).
Inne cywilizacje także pragnęły poznać dokładną wielkość pola koła o jednostkowym promieniu. Liu Hui, chiński matematyk żyjący w III wieku naszej ery podał wartość 3.1415.
W piramidzie Cheopsa stosunek sumy dwóch boków podstawy do wysokości wynosi 3,1416.Przypadek, czy zamierzony cel budowniczych? Nie wiadomo. W połowie XIX wieku matematyk William Rutherford podał liczbę pi z dokładnością aż do 440 miejsc po przecinku. W 2014 roku podano rozwinięcie do 13,3 bilionów miejsc po przecinku!
Jest więc pi symbolem tego do czego dążą wolnomularze - stałego doskonalenia się, stałej pracy i wysiłku, który wkładamy w to, aby lepiej poznać otaczający nas świat. A przy tym wszystkim, Pi jest jeszcze niezwykle piękna!
14 marca 1879 roku, w dzień poświęcony liczbie Pi, urodził się Albert Einstein.
14 marca 2018 roku, przeniósł się do Nieskończoności jeden z najwybitniejszych przedstawicieli Ludzkości - doskonały fizyk i matematyk, Stephen Hawking.
Przyszedł na świat w Londynie, w 1942 roku, w rodzinie znanego profesora biologii. Studia rozpoczął w słynnym University of Oxford, na wydziale nauk przyrodniczych (matematyka wówczas nie była osobnym kierunkiem).
Był człowiekiem śmiało wytyczającym cele i wytrwale do nich dążącym. Jego wykładowca fizyki, powiedział kiedyś o Hawkingu: „Jedyne czego potrzebował to przekonanie, że można to zrobić i robił to, nie oglądając się, jak robią to inni".
Wytrwałość i żelazna konsekwencja przydały się Hawkingowi później, gdy lekarze zdiagnozowali u niego stwardnienie zanikowe boczne. Młody naukowiec miał wówczas 21 lat i przygotowywał się do ślubu. Dawano mu wówczas 2-3 lata życia. Mimo postępującego paraliżu, mimo kolejnych cierpień, Hawking przeżył aż 55 lat - stając się najdłużej żyjącym człowiekiem z tą chorobą.
Hawking jest uważany za twórcę nowoczesnej fizyki teoretycznej i kosmologii. Jego prace dotyczyły m.in. czarnych dziur (udowodnił, że mogą one "parować" dzięki zjawisku, nazwanemu później promieniowaniem Hawkinga), Wielkiego Wybuchu, natury czasu oraz termodynamiki kwantowej.
Mimo kalectwa, przez całe życie był człowiekiem pełnym pasji, angażującym się w liczne działania medialne. Wystąpił w kilku filmach i serialach. Głos Hawkinga użyty był jako wielokrotnie w dubbingu, pojawił się też na ścieżce albumu Pink Floyd.
W 2007 roku fizyk wziął udział w locie samolotu Zero Gravity, w którym przez kilka minut doświadczał stanu nieważkości - będąc pierwszym i jedynym sparaliżowanym człowiekiem, który tego doświadczył. 29 sierpnia 2012 roku wystąpił w ceremonii otwarcia XIV Letnich Igrzysk Paraolimpijskich w Londynie.
Co ciekawe, Hawking nigdy nie bał się podejmować tematów, które nauka traktowała z dużą dozą sceptycyzmu. M.in. nie wykluczał możliwości podróży w czasie, którą dają np. tunele czasoprzestrzenne.
Hawking był agnostykiem, a słowa Bóg używał jako "wygodnej przenośni". Sam o sobie mówił, że nie jest religijny w tradycyjnym tego słowa znaczeniu. Pojęcie Boga rozumiał jako ucieleśnienie praw natury, uznając religijną koncepcję osobowego Boga za niemożliwą do spełnienia.
Hawking nie był wolnomularzem, ale wiele rysów jego charakteru, cech osobowości, a także przekonań sprawiało, że zapewne każda Loża przyjęłaby go do siebie.
Hawking jest bowiem symbolem Człowieka - niepokornego wobec swoich ograniczeń, przełamującego bariery i odważnie kroczącego drogą godności, nauki i pracy nad sobą - dla dobra całej Ludzkości.

08/03/2026

Dziś, w Dniu Kobiet, zatrzymujemy się na chwilę refleksji nad tym, jak ogromną rolę odgrywa kobieca obecność w historii, kulturze i codziennym życiu.

Niezależnie od epoki czy miejsca, to właśnie kobiety były i są źródłem inspiracji, mądrości oraz siły, która pomaga światu stawać się lepszym.

W tradycjach symbolicznych i filozoficznych, które od wieków zajmują się poszukiwaniem prawdy, harmonii i doskonalenia człowieka, kobiecość często przedstawiana jest jako światło – subtelne, lecz niezwykle potężne. To światło intuicji, wrażliwości i wewnętrznej mądrości. Bez niego żadne budowanie – czy to materialne, czy duchowe – nie może być pełne.

Jeśli spojrzymy na świat jak na wielką budowlę, w której każdy z nas dokłada swoją cegłę, łatwo zauważyć, że kobiety od zawsze były jednymi z najważniejszych architektek tej konstrukcji. Budują nie tylko domy i rodziny, lecz także wartości, które przekazujemy następnym pokoleniom: empatię, odwagę, solidarność i odpowiedzialność za innych.

W symbolice wolnomularskiej często mówi się o pracy nad sobą i nad światem – o
budowaniu świątyni człowieczeństwa, której fundamentem są cnota, wiedza i braterstwo. Jednak żadna świątynia nie powstaje bez harmonii. A harmonia rodzi się tam, gdzie spotykają się różne siły: rozum i serce, działanie i troska, siła i łagodność. Kobiety od wieków są strażniczkami tej równowagi. To one wnoszą do świata wrażliwość, która uczy nas dostrzegać więcej niż tylko to, co widoczne. Uczą cierpliwości, która pozwala budować coś trwałego. Uczą także odwagi – tej cichej,
codziennej, dzięki której można zmieniać rzeczywistość krok po kroku.

Dlatego też dzisiejszy dzień to nie tylko tradycja kwiatów i życzeń. To także moment wdzięczności i uznania dla wszystkich kobiet – matek, córek, sióstr, partnerek, przyjaciółek, nauczycielek, liderek i tych, które każdego dnia po cichu czynią świat lepszym miejscem.

Niech ten dzień będzie przypomnieniem, że prawdziwa siła świata tkwi w równowadze i wzajemnym szacunku. Że światło, które kobiety wnoszą do życia, rozjaśnia drogę całej ludzkości.

DZIĘKUJEMY
///////\\\\\\ wszystkim Paniom
/////🌹\\\\\ za ich mądrość, która inspiruje!
///🌹🌹 \\\ za ich serce, które jednoczy ludzi!
/🌹🌹🌹\ za ich światło, które pomaga budować LEPSZY ŚWIAT!

Wszystkim Paniom życzymy nie tylko pięknego dnia, lecz także poczucia dumy z tego, jak wielką rolę odgrywacie w tej wspólnej budowie.

✨ Szczęśliwego Dnia Kobiet! ✨

09/02/2026

Rok wolnomularski 6025 dobiegnie końca w marcu, wraz z nadejściem wiosny.

Zanim nadejdzie ten czas, pomyślmy o czterech żywiołach i czterech porach roku.

Cztery żywioły porządkują świat: woda, ogień, powietrze i ziemia.

Cztery pory roku nadają mu rytm: wiosna, lato, jesień i zima.

Natura nie spieszy się — a jednak wszystko w niej dojrzewa we właściwym czasie.

Wiosna przypomina o początkach, a także o potrzebie cierpliwości, uważności i budowania trwałych fundamentów.

Życie rodzi się na nowo - nowe wyzwania, nowy początek.

Lato niesie energię działania. To czas światła, pracy i wewnętrznego ognia, który nadaje sens wysiłkowi.

Jesień uczy równowagi. Pozwala spojrzeć wstecz, uporządkować doświadczenia i oddzielić to, co istotne od tego, co zbędne. Świat przyrody szykuje się do snu, ale jeszcze czuć promienie ciepłego Słońca.

Zima prowadzi ku ciszy. Ta cisza skłania do refleksji, oczyszczenia i głębszego poznania samego siebie.

Każda pora roku ma swój cel tak, jak każdy żywioł ma swoje miejsce.

Prawdziwa harmonia rodzi się wtedy, gdy uczymy się żyć w rytmie Natury i świadomie kształtować własną drogę ku Światłu.

6 stycznia: Drogą starożytnych MędrcówNiektóre tradycje chrześcijańskie (m.in. katolicka, prawosławna i obrządków wschod...
06/01/2026

6 stycznia: Drogą starożytnych Mędrców
Niektóre tradycje chrześcijańskie (m.in. katolicka, prawosławna i obrządków wschodnich) wspominają dziś wizytę w betlejemskiej stajence Trzech Króli - czy też, bardziej poprawnie: Trzech Magów lub Mędrców.
My zastanowimy się więc dziś chwilę nad starożytnymi mądrościami - czyli sztuką alchemii i jej wpływem na Wolnomularstwo.
Dziś mówiąc o alchemikach mamy najczęściej przed oczami obraz nieco zdziwaczałego szarlatana, który w paranaukowej pogoni za kamieniem filozoficznym trwoni czas w próżnej gonitwie za nieosiągalnymi mrzonkami. Takie myślenie jest jednak bardzo uproszczone - aby nie powiedzieć wprost: fałszywe.
Alchemia od wieków była uważana za wzniosłą naukę synkretyczną. Sam termin pochodzi zresztą od arabskiego "al-chimija", co oznacza "stapiać, łączyć". Alchemia łączyła elementy zawarte w chemii, fizyce, sztuce, semiotyce, psychologii, parapsychologii, metalurgii, medycynie, astrologii, mistycyzmie i religii. Była dziedziną nauki - w tym rozumieniu, w jakim pojmowano to w czasach jej współczesnych, zanim jeszcze pojawiła się współczesna definicja empiryzmu, doświadczenia i metody naukowej.
Alchemia wywodzi się z Egiptu, z czasów starożytnych. Wzbogacała ją też helleńska filozofia przyrody, nauki Bliskiego Wschodu i Rzymu. Już 300 lat przed naszą erą sformułowano koncepcję Kamienia Filozoficznego - substancji idealnej, mającej m.in. własność przekształcania innych substancji w metale szlachetne.
Warto jednak dodać, że dla starożytnych alchemików inspiracją do poszukiwań była nie tyle materialna wartość złota, ale osiągnięcie Zrozumienia, czy też Poznania. Kamień Filozoficzny nie był tak upragnionym celem dlatego, że mógł uczynić znalazcę bogaczem, ale dlatego, że umożliwiał mu zrozumienie natury wszechświata. Innymi słowy - drogą alchemika było poszukiwanie Oświecenia i prawdy o naturze rzeczy.
Wielki wpływ na alchemię miała także nauka arabska, stojąca na niezwykle wysokim poziomie. Największym jej przedstawicielem arabskim był Dżabir Ibn Hajjan (760–815) zwany Geberem. Do czterech żywiołów (ziemi, powietrza, ognia i wody), będących podstawowymi elementami materii, dodał dwie „zasady bezpośrednie” (siarkę i rtęć), z których złożone były wszystkie metale. To właśnie te symbole do dziś dnia odnaleźć można w wolnomularstwie.
Czy oznacza to, że w loży masońskiej próbujemy zamienić ołów w złoto? Właściwie - odpowiedź na to pytanie powinna brzmieć: i tak i nie. Nie - bo w loży nie prowadzi się doświadczeń chemicznych. Tak - jeśli tylko uznać ołów i złoto za Symbole. W Wolnomularstwie przekształcamy nasze ludzkie niedoskonałości tak, aby stawać się lepszymi ludźmi. Podążamy do doskonałości (choć wiemy, że jest ona nieosiągalna). Loża jest tyglem, w którym stapiamy się i budujemy na nowy, jest alembikiem - w którym to, co czyste i szlachetne podlega uwzniośleniu, a to co jest złe - pozostaje jako osad, który podlega usunięciu.
Jednym słowem - wolnomularstwo to swego rodzaju humanistyczna i filozoficzna alchemia.
I właśnie dlatego jest Sztuką Królewską, Ars Regia.

Łacińskie słowo określające przesilenie to “solstitium”, stąd wzięło się angielskie “solstice”. Pochodzi ono od “sol” cz...
21/12/2025

Łacińskie słowo określające przesilenie to “solstitium”, stąd wzięło się angielskie “solstice”. Pochodzi ono od “sol” czyli Słońce oraz “sistere” czyli zatrzymać się. Z powodu długości roku słonecznego (ok. 365 dni 5 godzin 49 minut) i stosowania lat przestępnych, przesilenie zimowe na półkuli północnej przypada 21 albo 22 grudnia. Już od 22 grudnia, każdy kolejny dzień – aż do przesilenia letniego – będzie coraz dłuższy. Początkowo zmiany będą niewielkie, a pełną prędkość osiągną w czasie równonocy wiosennej. To także najdłuższa Noc i najkrótszy Dzień w roku - a więc, można powiedzieć, czas największej Ciemności. Ale i początku odradzania się Światła.
Ten dzień był ważny dla Ludzkości od jej zarania. To właśnie z niego narodziły się kulty solarne, to właśnie w dzień Zimowego Przesilenia miał się urodzić bóg Mitra. Starożytni wiązali go z kultem Mitry, starożytnego boga solarnego, którego religia narodziła się w II tysiącleciu p.n.e. W mitologii indyjskiej Mitra opiekował się porządkiem społecznym, równowagą państwa, przyjaźnią i umowami. Starożytna Persja wyobrażała Mitrę jako opiekuna sprawiedliwości i porządku, pogromcę Prabyka. Z kolei w Imperium Romanum Mitra był patronem prawa i sztuk, często identyfikowanym z Apollinem i Heliosem.
W starożytnym Rzymie religia mitraistyczna była równorzędnym konkurentem dla rodzącego się chrześcijaństwa. Kto wie, czy gdyby nie splot przypadków - Europa nie byłaby dziś mitraistyczna?
Z biegiem lat, kult Mitry w starożytnym Rzymie przekształcił się do nowej, synkretycznej formy - czci Słońca Niezwyciężonego, Sol Invictus. W tym bóstwie stopiono jak w tyglu aspekty męskiego Mitry, kobiecej Isztar (tu warto dodać, że jednym z tytułów przypisywanych tej egipskiej bogini było określenie Gwiazda Morza!) i kilku innych bóstw. Święto Sol Invictus obchodzono 25 grudnia. Jeśli ta data wydaje się nam znajoma, to jest to nieprzypadkowe. Wczesnochrześcijański kościół wybrał 25 grudnia na dzień Bożego Narodzenia (choć wedle ustaleń, Chrystus urodził się w marcu) z czysto politycznych przesłanek - chodziło o to, aby "przykryło" ono pierwotne, pogańskie święto Sol Invictus (Słońca Niezwyciężonego).
Dawni Słowianie, a także inne starożytne ludy, w porze zimowego przesilenia rozpoczynały huczne, trwające przeszło tydzień obchody świąt związanych z narodzinami nowego Słońca. Współcześnie związek człowieka z naturą i tym co niezmienne znacznie osłabł, przez co dziś do zimowego przesilenia nie zwykliśmy przywiązywać aż tak dużej wagi. Mimo to zwyczaj świętowania końcem grudnia zdaje się nieśmiertelny – choć dziś czas ten nazywa i interpretuje się inaczej, wciąż w zbiorowej świadomości wiąże się z tryumfem światła nad ciemnością. Właśnie ten moment przełamania władzy nocy i zwycięstwa dnia w wielu kulturach związany był z ważnymi świętami. Starożytni Rzymianie zimowe przesilenie zwykli nazywać, za cesarzem Aurelianem, mianem „czasu niezwyciężonego Słońca”, z tej okazji obchodzili huczne Saturnalia. W tym okresie świętowali również Słowianie. Wśród słowiańskich ludów moment górowania Słońca wiązał się z rozpoczęciem celebrowania, które w zależności od regionu i czasu nazywane było mianami: Święta Godowego, Szczodrych Godów, Święta Zimowego Staniasłońca bądź Kolędy. Wraz z nastaniem na słowiańskiej ziemi chrześcijaństwa poszczególne tradycje godowe zaczęto interpretować na nowe sposoby, stopniowo odchodząc w ten sposób od dawnego kultu solarnego. Szczodre Gody z biegiem czasu przekształciły się we współczesne obchody Bożego Narodzenia. Jezus Chrystus wraz ze swymi domniemanymi narodzinami w tym czasie zdołał w jakiś sposób przyćmić postacie Swarożyca, Dadźboga i Swaroga– słowiańskich bogów wiązanych z kultem solarnym. Za sprawą Jezusa stopniowo zaczęto zapominać również o Mitrze, Ajonie, Ozyrysie i innych bóstwach, które wśród różnych ludów utożsamiane były ze słońcem i odradzającym się życiem. W Rzymie obchodzono Saturnalia, w Persji narodziny Mitry, u Słowian – Gody.
Gdy chrześcijaństwo podbijało nowe obszary wypierając poprzednie wierzenia, narodziny Jezusa ustalono tak, by podmienić stare święta. Ponieważ na początku naszej ery przesilenie zimowe przypadało na 25 grudnia. Do dziś właśnie tego dnia obchodzimy Boże Narodzenie.
To także symboliczny moment dla nas, wolnomularzy. Znak Nadziei, że nawet w najsmutniejszych dniach, pozostaje wiara w powrót Światłości i w zachowanie kosmicznej Równowagi. W tym miejscu warto dodać, że wolnomularstwo w wielu aspektach odnosi się do starożytnych misteriów mitraistycznych, traktując je jako historyczną drogę do oświecenia. Wolnomularstwo jest bowiem drogą wewnętrznego przeżycia - a nie akademickich nauk, które można poznać z książek czy artykułów konferencyjnych.
Wolnomularstwo nie jest instytucją religijną, ale dziś warto pochylić się nad dziedzictwem historii Ludzkości, które od wieków sprawiało, że w środku zimy patrzyliśmy z nadzieją na Wschód, z którego przychodziło życiodajne Słońce.
21 grudnia światło Słońca znów pokona Ciemność, a dnia zacznie przybywać. Wracamy dziś myślami do nieco ezoterycznych i historycznych myśli o cyklu solarnym.
Wolnomularstwo niejedno ma imię. Obok ściśle racjonalistycznego, oświeceniowego ma też prądy nieco bardziej ezoteryczne i ulotne. Warto dziś przypomnieć, że w filozofii masońskiej pojęcie Równowagi zajmuje jedno z ważniejszych miejsc. Wolnomularze w każdym smutku starają się dostrzec Nadzieję, zaś w każdej chwili szczęścia pamiętają, że jest ono przemijające. Wolnomularstwu jest obcy radykalizm obu stron - zarówno głębin rozpaczy, jak i wszechogarniającego triumfalizmu.
W tym aspekcie i z okazji Zimowego Przesilenia warto przypomnieć sobie o solarnej równowadze - oto w chwili, gdy świat pogrążony jest w pozornej śmierci Zimy, dni są krótkie i ciemne, a ludziom towarzyszy często depresja, pojawia się pierwszy promyk dłuższego Słońca. Początkowo niedostrzegalnie, ale dzień zaczyna się wydłużać. Słońce - nasza kosmiczna matka zaczyna coraz szczodrzej obdarzać nas swoimi promieniami. Życie, dziś uśpione pod zmarzniętą ziemią, już niedługo zacznie powracać. Z martwej na pozór materii, odrodzi się nowe - zielone, prężne i pełne energii.
A więc: ze Śmierci - Życie, ze Smutku - Radość, z Marazmu - Rozkwit.
Pamiętajmy też, że gdy my dziś świętujemy Odrodzenie Słońca - na półkuli południowej przypada dzień, w którym nasza Gwiazda zaczyna się starzeć i niknąć: dni stają się coraz krótsze, a wkrótce nastanie pora powolnego kładzenia się na zimowy spoczynek. Określenie “przesilenie zimowe” to typowa “północocentryczność”. Na półkuli południowej to środek lata, więc pewnie zgrabniejszą nazwą byłoby “przesilenie grudniowe”.
Bo wszystko znajduje się w wiecznej Równowadze
Symbolicznie rzecz ujmując 25 grudnia jest tym dniem, w którym Słonce budzi się ponownie do życia, wzrasta i daje ludziom nadzieję, czyli najgorsze będzie już za nami !

26/11/2025

Masoneria nie może opierać się na ukrywaniu lub fałszowaniu danych, dlatego GOdF zapewnia swoim członkom pełen dostęp do informacji o swojej strukturze. Godne podkreślenia jest też to, że zarządzanie tak dużą organizacją musi opierać się na sprawnej administracji i analizowaniu stanu obecnego. W wolnomularstwie nie ma miejsca na bałagan, prowizorkę i kreatywne żonglowanie danymi. To właśnie dlatego GOdF przetrwał tak długo i obecnie jest największą obediencją masońską na Starym Kontynencie.

Wprawdzie większość z danych jest dostępna wyłącznie dla członków Wielkiego Wschodu Francji (niezależnie od stopnia!), ale aby przybliżyć naszą organizację możemy podzielić się kilkoma liczbami:

* W GOdF działa około 1500 regularnych lóż symbolicznych (błękitnych), zgrupowanych w strukturach zwanych Regionami.
* żaden oficer regularnej loży nie może być oficerem w innym warsztacie (dzięki czemu nie ma tzw. "lóż widm")
* w naszym kraju działa na razie 6 polskich lóż GOdF: w Warszawie, Gdańsku, Olsztynie, Krakowie i Cieszynie.
* polskie loże należą do Regionu XIV, w skład którego wchodzą przede wszystkim warsztaty z Europy Wschodniej i Południowej
* Region XIV składa się z około 100 warsztatów
* ok. 85% wolnomularzy GOdF to Bracia, a 15% to Siostry
* 98% członków GOdF opłaca składki, a pozostałe 2% czasowo korzysta z różnych form braterskiego wsparcia
* uczniowie i czeladnicy stanowią ok. 20% wszystkich członków GOdF
* ok. 3% członków ma mniej niż 35 lat

12/10/2025

11 października 2025 roku miało miejsce wielkie wydarzenie dla naszej Loży.

Tego dnia, w wyniku decyzji Rady Najwyższej 33° przy Wielkim Wschodzie Francji, zapalono światła gdańskiej loży wyższych stopni Rytu Szkockiego Dawnego i Uznanego pod nazwą wyróżniającą "POD TRZEMA KOMPASAMI".

Loża jest oczywiście naturalnym rozwinięciem naszego warsztatu masonerii błękitnej, czyli loży "Gwiazda Morza". Wymownym tego świadectwem jest zresztą pieczęć, w której można odnaleźć podobieństwa z pieczęcią LGM. W tym miejscu chcemy też skierować wielkie podziękowania za nieocenioną pomoc w pracach nad powołaniem "Pod Trzema Kompasami" do krakowskiej Loży Gabriel Narutowicz i osobiście dla B:. Dominique Lesage'a.

Podczas prac inicjujących z niezwykłym wzruszeniem przyjęliśmy Patent Loży, opatrzony pieczęciami Rady Najwyższej i Wielkiego Kolegium Rytów z Paryża. Reprezentuje on formalne uznanie i stanowi widomy znak tradycji sięgającej najdawniejszej historii RSDiU. Od tego momentu, każda inicjacja nowego członka Loży Doskonalenia i każda podwyżka do kolejnego stopnia wtajemniczenia będą wiązały się z pięknym dyplomem wystawionym przez paryską Radę Najwyższą 33° i dekorowanym pieczęcią gdańskiego warsztatu.

Loża "Pod Trzema Kompasami" jest lożą mieszaną. Daje Braciom i Siostrom możliwość praktykowania dalszej drogi inicjacyjnej w masonerii do stopnia 14 RSDiU włącznie. Dzięki opiece Rady Najwyższej 33 i Wielkiego Kolegium Rytów GOdF członkowie nowej Loży Doskonalenia uzyskują dostęp do unikalnych zasobów, kompetencji oraz doświadczeń a także do wiedzy gromadzonej w prastarych archiwach Rytu. To niezwykła szansa na podążanie ścieżkami wyższej masonerii wedle najlepszych, uznanych i sprawdzonych wzorców. Dla nas jest to też szczególne wezwanie do zachowania najwyższych standardów pracy masońskiej.

Dodajmy, że naszą lożę spotkało wielkie wyróżnienie - ceremonię zapalenia świateł przeprowadzili dostojni Goście - Bracia z Rady Najwyższej, zaś czele delegacji stał sam Wielki Suwerenny Komandor, B:. Chr:. Confortini 33°, który specjalnie przyleciał na tę okazję do Polski. To jest naprawdę niezwykły zaszczyt i rzadka sytuacja.

Potwierdza to wielkie zaufanie Wielkiego Wschodu Francji oraz Rady Najwyższej 33° i jest wyrazem gwarancji wsparcia dla nowej loży. Zabierając głos, nasz Dostojny Brat wyraził swoje zadowolenie z faktu powstania warsztatu i podkreślił, że podczas prac zobaczył autentyczne przywiązanie do wartości RSDiU prezentowane przez gdańskich wolnomularzy. Z uznaniem wypowiadał się o organizacji prac oraz o opanowaniu rytuału. Zaznaczył też, że liczy na szybki rozwój loży i wykorzystanie niewątpliwego potencjału. Z kolei Prezydent Regionu obiecał nam, że przyleci do nas na pierwsze inicjacje nowych członków do 4 stopnia (a te odbędą się już niedługo!).

Dodajmy także, że w pieczęci loży ponownie widnieje gdański okręt - kogga, tym razem uzupełniony trzema kompasami. To symbol związany z podróżą - nie tylko tą symboliczną, w siebie, która jest doświadczeniem każdego masona, ale także i jak najbardziej dosłowną, związaną z budowaniem relacji z innymi warsztatami. Głęboko wierzymy, że tradycja wzajemnego odwiedzania się zachęci Braci i Siostry z innych warsztatów wyższych stopni do odwiedzenia gdańskiego warsztatu. Mamy już potwierdzone relacje z bratnimi warsztatami - m. in. z Francji i Belgii.

Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że po blisko stuleciu, tradycja wyższych stopni RSDiU powraca do prastarego Gdańska. Światła nowego warsztatu lśnią jasno, dając nadzieję wszystkim wędrowcom i poszukującym!

Podróżujcie szczęśliwie i odnajdźcie drogę do swojego bezpiecznego portu!

Adres

Olsztyn

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Kamień nad Łyną, Loża Wolnomularska w Olsztynie umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij