14/06/2026
O REPREZENTACJI, PLURALIZMIE I TYM, CZEGO NAPRAWDĘ DOTYCZYŁ TEKST I CELU NASZEJ PUBLIKACJI
Dziękujemy za obszerny i merytoryczny komentarz pana Cezarego Zycha, Sekretarza Polskiego Związku Krótkofalowców oraz Koordynatora Klubów Łączności LOK. Cieszy nas, że opublikowany tekst wywołał dyskusję na temat reprezentacji środowiska radioamatorskiego w nowo powołanym zespole ds. radioamatorskich przy Urzędzie Komunikacji Elektronicznej.
Jednocześnie chcielibyśmy odnieść się do kilku kwestii poruszonych w komentarzu.
Przede wszystkim publikacja „KTO NAPRAWDĘ REPREZENTOWAŁ POLSKICH RADIOAMATORÓW?” nie miała na celu stawiania komukolwiek zarzutów, kwestionowania legalności reprezentacji poszczególnych organizacji ani sugerowania konfliktu interesów w znaczeniu prawnym czy etycznym.
W tekście zwrócono uwagę na zupełnie inną kwestię, mianowicie na problem reprezentatywności i pluralizmu opinii w ciałach konsultacyjnych tworzonych przez administrację publiczną.
Nie budzi żadnych wątpliwości, że przedstawiciel LOK posiadał stosowne umocowanie do reprezentowania tej organizacji.
Nie budzi również wątpliwości fakt, że przedstawiciel PK-UKF reprezentował organizację zgodnie z udzielonym mu mandatem.
Podobnie nie kwestionujemy prawa Prezesa PZK do reprezentowania Polskiego Związku Krótkofalowców.
Pytanie postawione w artykule dotyczyło jednak czegoś innego.
CZY SYTUACJA, W KTÓREJ CZĘŚĆ UCZESTNIKÓW REPREZENTUJE RÓŻNE ORGANIZACJE, POZOSTAJĄC JEDNOCZEŚNIE CZŁONKAMI WŁADZ LUB STRUKTUR TEJ SAMEJ ORGANIZACJI ŚRODOWISKOWEJ, ZAPEWNIA REGULATOROWI MOŻLIWIE SZEROKI DOSTĘP DO NIEZALEŻNYCH OPINII I PERSPEKTYW?
Nie jest to zarzut, lecz pytanie o model reprezentacji środowiska.
W komentarzu wskazano, że wielu członków LOK jest jednocześnie członkami PZK. W naszej ocenie nie podważa to zasadności postawionego pytania. Wręcz przeciwnie. Pokazuje ono skalę wzajemnych powiązań organizacyjnych występujących w środowisku radioamatorskim i tym samym uzasadnia debatę na temat różnorodności reprezentacji.
Podobnie wygląda kwestia PK-UKF. W tekście nie twierdzono, że Polski Klub UKF nie jest samodzielną organizacją. Wskazano jedynie na istniejące i powszechnie znane związki personalne oraz historyczne pomiędzy PK-UKF a PZK. Są to fakty publicznie znane i niepodlegające sporowi.
Odnosząc się do kwestii Fundacji OPOR, należy podkreślić, że nigdzie nie stwierdzono, iż Fundacja reprezentuje wszystkich polskich radioamatorów lub wszystkie organizacje działające w tej sferze.
Byłoby to twierdzenie nieprawdziwe.
Fundacja OPOR wielokrotnie podkreślała, że środowisko radioamatorskie tworzą dziesiątki organizacji i setki lokalnych inicjatyw. Właśnie dlatego od lat wskazuje na potrzebę uwzględniania także głosu mniejszych podmiotów, które nie zawsze są obecne w najważniejszych gremiach konsultacyjnych.
Nie chodzi zatem o zastępowanie jednych organizacji innymi ani o tworzenie nowych grup wpływu.
Chodzi o zapewnienie możliwie szerokiego spektrum opinii.
W komentarzu poruszono również kwestię stanowisk składanych przez różne organizacje podczas konsultacji publicznych rozporządzenia dotyczącego Krajowej Tablicy Przeznaczeń Częstotliwości.
W naszej ocenie nie jest to sytuacja analogiczna.
Jeżeli kilka odrębnych organizacji po przeprowadzeniu własnych analiz dochodzi do podobnych wniosków i samodzielnie przedstawia swoje stanowiska regulatorowi, jest to właśnie przejaw pluralizmu i aktywności obywatelskiej. Organ administracji otrzymuje wówczas informację, że określone rozwiązanie znajduje poparcie w różnych środowiskach.
Co więcej, trudno uznać za trafny argument, że podobieństwo formy dokumentów lub ich opracowanie przez te same osoby miałoby podważać samodzielność organizacji składających stanowiska. W sektorze organizacji społecznych korzystanie z tych samych ekspertów, prawników czy autorów opracowań jest zjawiskiem powszechnym. Istotne znaczenie ma to, kto ostatecznie podejmuje decyzję o poparciu danego stanowiska i bierze za nie odpowiedzialność.
ARTYKUŁ DOTYCZYŁ NATOMIAST SKŁADU OSOBOWEGO ZESPOŁU KONSULTACYJNEGO I SPOSOBU REPREZENTACJI POSZCZEGÓLNYCH ORGANIZACJI PODCZAS JEGO PRAC.
Odnosząc się do kwestii ZHR, przyjmujemy do wiadomości informację zawartą w komentarzu, że przedstawiciel ZHP nie był formalnie upoważniony do reprezentowania Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej. Jeżeli tak było, oznacza to jednocześnie, że ZHR nie posiadał własnej reprezentacji podczas pierwszego spotkania zespołu, co dodatkowo pokazuje, jak ważne jest precyzyjne określenie zasad reprezentacji poszczególnych środowisk.
Jednocześnie warto zauważyć, że informacja o zaproszeniu ZHR nie była publicznie znana w chwili publikacji artykułu. Jeżeli rzeczywiście zarówno ZHP, jak i ZHR otrzymały odrębne zaproszenia, jest to cenna informacja pokazująca, że intencją UKE było zapewnienie udziału obu organizacji harcerskich. Tym bardziej szkoda, że przedstawiciel ZHR nie uczestniczył w pierwszym spotkaniu.
W pełni zgadzamy się natomiast z jednym z głównych wniosków komentarza.
Nie jest możliwe zgromadzenie przy jednym stole przedstawicieli wszystkich organizacji posiadających pozwolenia radiowe i działających w obszarze radioamatorstwa. Taki postulat nigdy nie był formułowany ani przez nas, ani przez Fundację OPOR.
Skoro jednak nie da się zaprosić wszystkich, tym większego znaczenia nabiera pytanie o to, czy skład zespołu zapewnia możliwie szeroką reprezentację różnych środowisk, doświadczeń i punktów widzenia.
To właśnie było głównym przesłaniem opublikowanego tekstu.
Nie był on wymierzony przeciwko LOK, PZK, PK-UKF, ZHP ani żadnej innej organizacji. Jego celem było zwrócenie uwagi na znaczenie pluralizmu i różnorodności opinii w procesie konsultacji prowadzonych przez regulatora.
Mamy nadzieję, że dalsze prace zespołu ds. radioamatorskich będą przebiegały w atmosferze współpracy, wzajemnego szacunku oraz otwartości na głosy pochodzące zarówno z największych organizacji, jak i z mniejszych podmiotów współtworzących polskie środowisko radioamatorskie.
Na marginesie dziękujemy za zwrócenie uwagi na nieścisłości dotyczące wykorzystanych znaków graficznych. Warto jednak zauważyć, że grafika miała charakter wyłącznie ilustracyjny i nie stanowiła głównego elementu publikacji. Istotą artykułu była dyskusja o reprezentacji środowiska radioamatorskiego w pracach zespołu przy UKE, a nie analiza identyfikacji wizualnej poszczególnych organizacji. Niemniej uwaga dotycząca poprawności wykorzystanych logotypów jest słuszna i została uwzględniona poprzez wprowadzenie stosownych korekt do grafiki.
Nie zmienia to jednak faktu, że kwestia użytych znaków graficznych pozostaje zagadnieniem całkowicie pobocznym wobec zasadniczego tematu publikacji, którym była reprezentacja środowiska radioamatorskiego oraz zapewnienie pluralizmu opinii w pracach zespołu doradczego przy UKE.