Fundacja OPOR

Fundacja OPOR Fundacja OPOR to inicjatywa mająca na celu zapewnienie pomocy w działalności Ogólnopolskiego Por U.

Fundacja została powołana aktem notarialnym podpisanym w dniu 8 marca 2012 roku w Kancelarii Notarialnej w Warszawie. Osobowość prawną Fundacja uzyskała na podstawie wpisu do Krajowego Rejestru Sądowego. Swoją działalność Fundacja finansuje z majątku uzyskanego między innym z prowadzonej działalności gospodarczej, do której uprawniona jest albowiem po za rejestrem fundacji została wpisana równocze

śnie do rejestru przedsiębiorców. Fundacja po za działalnością gospodarczą prowadzi również działalność odpłatną i nieodpłatną pożytku publicznego zgodnie z przepisami Ustawy o pożytku publicznym i wolontariacie. Ta nowa inicjatywa nie ma zastępować dotychczas istniejących organizacji, ma tylko ich działalność uzupełniać. Dodatkowo Fundacja ma finansować przedsięwzięcia, które nie znajdują wsparcia finansowego ze strony innych organizacji. Ważnym elementem działania Fundacji jest to, że Fundacja uzyskała, jako jedyna organizacja w sferze działalności organizacji radioamatorskich status podmiotu zawodowo wykonującego działalność lobbingową zgodnie z przepisami Ustawy z dnia 7 lipca 2005 roku o działalności lobbingowej w procesie stanowienia prawa (Dz. z 2005 roku, nr 169 poz. 1414 z późniejszymi zmianami) i została wpisana pod numerem 00244 w rejestrze podmiotów prowadzących działalność lobbingową. Elementem działalności Fundacji jest również uruchomienie niezależnego od jakiejkolwiek organizacji członkowskiej biura QSL QSL POLAND, które świadczy usługę dla wszystkich zainteresowanych bez względu na przynależność organizacyjną i nie wymuszającego konieczność bycia członkiem organizacji. Od 1 października 2014 roku fundacja ma status organizacji pożytku publicznego.

„Trafiłem do cyfrowego skansenu PZK”Kiedy ktoś z zewnątrz słyszy o krótkofalarstwie, często wyobraża sobie coś fascynują...
14/05/2026

„Trafiłem do cyfrowego skansenu PZK”

Kiedy ktoś z zewnątrz słyszy o krótkofalarstwie, często wyobraża sobie coś fascynującego. Łączność przez satelity. Rozmowy z ludźmi z drugiego końca świata. Elektronikę, anteny, eksperymenty techniczne, komunikację kryzysową, balony stratosferyczne, trochę klimatu NASA i trochę świata hackerów starej szkoły. Pasję, która łączy technikę, wiedzę i przygodę.

I wiecie co? To wszystko naprawdę istnieje.

Problem zaczyna się wtedy, gdy człowiek próbuje dowiedzieć się o tym czegoś więcej poprzez Polski Związek Krótkofalowców.

Bo zamiast wejść do nowoczesnego świata technologicznej pasji, trafia do cyfrowego skansenu lat dwutysięcznych.

Pierwszy kontakt ze stroną PZK wygląda jak podróż w czasie. Zamiast prostego komunikatu „jak zacząć?”, „co daje krótkofalarstwo?”, „jak zdobyć licencję?”, człowiek dostaje ścianę komunikatów, archiwów, skrótów, linków typu readarticle.php?article_id=3 i organizacyjnego chaosu, który bardziej przypomina forum hobbystyczne sprzed 20 lat niż stronę największej organizacji krótkofalarskiej w Polsce.

Najbardziej zaskakuje jednak coś innego. Krótkofalarstwo samo w sobie jest dziś naprawdę nowoczesne. W komunikatach PZK przewijają się satelity QO-100, transmisje cyfrowe, Meshcore, ADS-B, balony stratosferyczne lecące na 45 kilometrów, systemy telemetryczne, eksperymenty techniczne, a nawet film fabularny „Radioamator” z Arkadiuszem Jakubikiem i Danutą Stenką.

To wszystko brzmi świetnie.

Tylko dlaczego organizacja reprezentująca to środowisko wygląda tak, jakby Internet zatrzymał się dla niej w 2000 roku?

Czytając komunikaty PZK ma się momentami wrażenie, że organizacja bardzo chce pokazać, że „coś się dzieje”. I rzeczywiście dzieje się dużo. Problem polega na tym, że większość tej energii pochodzi z lokalnych klubów, pojedynczych pasjonatów i oddolnych inicjatyw. Centrala wygląda raczej jak administrator tablicy ogłoszeń niż nowoczesna organizacja rozwijająca środowisko.

Dobrym przykładem jest komunikat o… przypinkach organizacyjnych. Kilka akapitów o dystrybucji przypinek napisanych językiem niemal narodowego programu logistycznego. „100% pewności”, „każdy bez wyjątku”, „proces konsekwentnie doprowadzamy do końca”. Człowiek z zewnątrz czyta to i zaczyna się zastanawiać: czy naprawdę największym sukcesem organizacji technologicznej w 2026 roku jest rozesłanie przypinek?

Potem pojawia się projekt QO-100 i nagle widać przebłysk czegoś naprawdę wartościowego. Pomysł budowy taniego, powtarzalnego zestawu satelitarnego DIY dla klubów to dokładnie ten kierunek, którego krótkofalarstwo potrzebuje. Tylko nawet tutaj komunikacja bardziej przypomina opowieść o „wizji” niż konkretny projekt techniczny.

Najbardziej symboliczne jest jednak coś innego.

Na końcu komunikatu redakcja publikuje wzniosłe motto o „odpowiedzialności za słowo”, „służbie prawdzie” i „moralnym obowiązku”. Problem w tym, że kilka stron wcześniej komunikat jest pełen literówek, błędów formatowania i fragmentów wyglądających jak uszkodzony automatyczny translator.

To właśnie cały problem PZK w pigułce.

Ogromna tradycja. Duży potencjał środowiska. Masa ludzi z wiedzą i pasją. A obok tego chaos komunikacyjny, brak nowoczesnego podejścia i wrażenie organizacji, która bardziej pielęgnuje własne rytuały niż otwiera się na nowych ludzi.

A przecież krótkofalarstwo mogłoby dziś przeżywać renesans.

W czasach dronów, satelitów, cyberbezpieczeństwa, elektroniki DIY, survivalu, komunikacji kryzysowej i technologii kosmicznych powinno być naturalnym magnesem dla młodych ludzi. Powinno współpracować ze szkołami, uczelniami, maker-space’ami, środowiskami STEM i nowoczesną edukacją techniczną.

Tymczasem człowiek, który chce wejść do tego świata, trafia na stronę wyglądającą jak archiwum urzędu z początku wieku.
I to jest chyba największy paradoks PZK.

Bo problemem polskiego krótkofalarstwa prawdopodobnie nie jest brak pasji. Problemem jest to, że ta pasja została zamknięta w organizacyjnej formie, która kompletnie nie potrafi opowiedzieć o sobie współczesnemu światu.

„Radioamator”, czyli jak PZK próbuje dopisać się do cudzego filmuKomunikat PZK próbuje stworzyć wrażenie, że organizacja...
14/05/2026

„Radioamator”, czyli jak PZK próbuje dopisać się do cudzego filmu

Komunikat PZK próbuje stworzyć wrażenie, że organizacja uczestniczy w czymś wyjątkowym i niemal współtworzy wielki filmowy projekt o krótkofalarstwie. Tekst budowany jest dokładnie według klasycznego schematu „podgrzewania atmosfery” i kreowania poczucia ekskluzywnego dostępu do tajemnicy. Pojawiają się zwroty o „odsłanianiu kart”, „nieujawnianiu wszystkiego”, „stopniowym zdradzaniu szczegółów”, „pozostawaniu na nasłuchu”. Wszystko to ma budować napięcie i sugerować, że PZK znajduje się w centrum ważnego przedsięwzięcia filmowego.

Problem polega jednak na tym, że po zestawieniu komunikatu z publicznie dostępnymi informacjami okazuje się, iż rzeczywistość wygląda znacznie bardziej zwyczajnie.

Film „Radioamator” nie jest projektem PZK ani filmem tworzonym „o PZK”. To normalna profesjonalna produkcja Watchout Studio, realizowana przez uznanego reżysera Tomasza Habowskiego. Od początku wiadomo było również, że jest to komediodramat obyczajowy opowiadający o emerytowanym robotniku i wdowcu przeżywającym emocjonalną przemianę po śmierci żony.

Jak zapowiadają twórcy, „Radioamator” będzie zabawną i pełną wzruszeń opowieścią o 65-letnim wdowcu, świeżo emerytowanym robotniku, który po latach pracy i samotności odkrywa, że nigdy nie jest za późno, by zacząć od nowa. Trafia on do sanatorium, gdzie woli towarzystwo radiostacji niż innych kuracjuszy. Sytuację odmienia spotkanie z buntowniczą kobietą, która otwiera go na niespodziewaną bliskość.

Krótkofalarstwo stanowi więc w tej historii element osobistej pasji bohatera, a nie główną oś filmu czy opowieść o środowisku radioamatorskim jako takim.

Tymczasem komunikat PZK próbuje przedstawić sytuację niemal tak, jakby środowisko krótkofalarskie otrzymało własną wielką filmową produkcję i jakby sam związek był jednym z kluczowych uczestników przedsięwzięcia. W rzeczywistości z samego tekstu wynika jedynie, że PZK pomaga konsultacyjnie, aby „radio pojawiło się na dużym ekranie”. To zupełnie co innego niż kreowana atmosfera współtworzenia filmu.

Warto też zauważyć charakterystyczny ton całego komunikatu. Z jednej strony pojawia się narracja o rzekomych „niedowiarkach”, którzy mieli uważać projekt za „opowieść bez pokrycia”. Z drugiej strony autor używa języka mającego wywołać emocjonalne poczucie uczestniczenia w czymś historycznym. Problem w tym, że sam fakt realizacji filmu nie jest żadną sensacją ani tajemnicą. Informacje o produkcji, obsadzie, producentach i planie zdjęciowym były już wcześniej publicznie dostępne w mediach branżowych i lokalnych.

W praktyce więc komunikat PZK bardziej przypomina próbę dopisania organizacji do medialnego sukcesu profesjonalnej produkcji filmowej niż przekazanie rzeczywiście przełomowych informacji dla krótkofalowców. Całość buduje narrację: „patrzcie, dzieje się coś wielkiego i jesteśmy przy tym”, choć faktycznie rola PZK wydaje się co najwyżej pomocnicza i konsultacyjna.

Najciekawsze jest jednak to, że sam opis filmu pokazuje coś zupełnie odwrotnego niż próbuje sugerować komunikat. „Radioamator” według oficjalnych informacji nie jest filmem o organizacjach krótkofalarskich, sporcie radioamatorskim czy środowisku PZK. To kameralna, emocjonalna historia człowieka samotnego, zagubionego i dojrzewającego do emocji. Radio jest tu raczej symbolem izolacji, pasji i kontaktu ze światem niż osią opowieści o krótkofalarstwie.

I być może właśnie dlatego komunikat PZK musi tak mocno budować atmosferę „wielkiego wydarzenia”. Bo same fakty są znacznie spokojniejsze niż kreowana wokół nich legenda. A tu można znaleźć wypowiedź na ten temat: https://youtu.be/JBwOPZvaSYs?si=8wdnww4W4fVPlVW2

Zmieniły się twarze. System został ten samMinęły dwa lata od zmiany władz Polski Związek Krótkofalowców, a w środowisku ...
11/05/2026

Zmieniły się twarze. System został ten sam

Minęły dwa lata od zmiany władz Polski Związek Krótkofalowców, a w środowisku krótkofalarskim coraz częściej słychać to samo pytanie: co właściwie się zmieniło?

Miało być nowocześnie, otwarcie i z energią do działania. Miało być większe wsparcie dla klubów, uproszczenie struktur, lepsza komunikacja i realna walka o rozwój krótkofalarstwa w Polsce.

Tymczasem wielu krótkofalowców ma dziś poczucie, że zmieniły się nazwiska, ale nie sposób funkcjonowania organizacji.

Nadal brakuje wyraźnej strategii rozwoju. Nadal młodzi ludzie trafiają do hobby głównie dzięki pojedynczym pasjonatom, a nie systemowym działaniom związku. Nadal nie rozwiązano problemów związanych z promocją krótkofalarstwa, obecnością w mediach czy współpracą z administracją państwową i edukacją. W wielu miejscach środowisko działa bardziej siłą oddolnej społecznej pracy niż dzięki realnemu wsparciu centrali.

Coraz częściej pojawia się też zarzut zamknięcia organizacji na krytykę. Zamiast szerokiej dyskusji i otwartości na nowe pomysły, część środowiska widzi przede wszystkim wzajemne utwierdzanie się w przekonaniu, że „wszystko idzie dobrze”. Problem w tym, że liczby i aktywność środowiska nie pokazują żadnego przełomu.

Nie widać również większej aktywności w kwestiach strategicznych dla przyszłości krótkofalarstwa:
• uproszczenia egzaminów i zwiększenia ich dostępności,
• aktywizacji młodzieży,
• współpracy z obronnością i zarządzaniem kryzysowym,
• wykorzystania nowoczesnych technologii,
• budowania realnego zaplecza szkoleniowego,
• obecności krótkofalarstwa w szkołach i organizacjach młodzieżowych.

Wielu operatorów ma dziś poczucie zmarnowanego czasu. Dwa lata to wystarczająco długo, by pokazać kierunek zmian. Tymczasem dominujące wrażenie jest takie, że Polski Związek Krótkofalowców nadal bardziej zajmuje się sam sobą niż przyszłością całego środowiska.

Krótkofalarstwo w Polsce nadal ma ogromny potencjał. Są doświadczeni operatorzy, nowoczesne technologie, pasjonaci, młodzież zainteresowana radiem, elektroniką i łącznością kryzysową. Problem polega na tym, że potencjał ten od lat nie jest skutecznie wykorzystywany.

I właśnie dlatego po dwóch latach wielu krótkofalowców mówi dziś krótko: miało być nowe otwarcie, a wyszła kontynuacja starego układu.

Od ‘bądź zmianą’ do ‘pozostańcie na nasłuchu’ – historia niespełnionych obietnic SP5EIle razy można zaczynać od nowa? O ...
01/05/2026

Od ‘bądź zmianą’ do ‘pozostańcie na nasłuchu’ – historia niespełnionych obietnic SP5E
Ile razy można zaczynać od nowa? O pamięci środowiska i projektach SP5E

[informacja 1 z 31 sierpnia 2022 roku – komunikat PZK
3. Bądź zmianą, którą chcesz zobaczyć

Masz wiedzę i doświadczenie, którymi chcesz się podzielić? Szczególnie szukam osób, które chcą wesprzeć projekt w zakresie przeprowadzania łączności przez satelity oraz ISS, organizowania misji balonowych, wykonywania prostych projektów DIY zahaczających o krótkofalarstwo (związanych z łącznością w pasmach ISM oraz krótkofalarskich), przygotowania do egzaminu, organizowania i pracy na stacji remote. Nie zamykamy się jednak tylko na te tematy. Może po prostu chcesz wesprzeć projekt. Nie ma znaczenia czy jesteś członkiem PZK, czy krótkofalowcem niezrzeszonym, ani miejsce zamieszkania. Będzie przygoda i na pewno będzie ciekawie. Jeśli chcesz dołączyć i wspierać projekt odezwij się proszę pisząc na adres: [email protected]
Chciałbym również wykorzystać doświadczenia z DARC, dlatego dodatkowo szukam krótkofalowców, którzy są jednocześnie nauczycielami. Niezależnie od tego jakiego przedmiotu uczą. Magicy, którym nie są obce hasła takie jak Docker, Wordpress czy Matrix, są też więcej niż mile widziani!

Przypominam - we wrześniu ruszamy z projektem w ramach którego chcę, aby krótkofalarstwo było bardziej widoczne w szkołach. Zachęcimy szkoły i młodych do odkrycia krótkofalarstwa i podjęcia różnych aktywności w nowym roku szkolnym. Nasza pasja nie musi być przedstawiana jako hobby "leśnych dziadków". Wielu młodych wybiera własną drogę. Robią szalone rzeczy. Mają odwagę i naprawdę zmieniają świat... Warto z nimi rozmawiać! Od czego zaczynamy? We wrześniu zapraszamy do współpracy szkoły i czekamy na zgłoszenia. Tu mamy wszystko już praktycznie zapięte na ostatni guzik. Tak łatwiej przetrzeć szlak, nawiązać lokalne kontakty. Mamy konkretne propozycje, ale też zobaczmy jakie są pomysły/potrzeby i w oparciu o nie przygotujemy plan gry na cały rok szkolny. Tam, gdzie nie będzie zgłoszeń szkół/nauczycieli, damy dodatkowo szansę młodym na przejęcie inicjatywy.
Info. Krzysztof SP5E]

[informacja 2 z 29 kwietnia 2026 roku – komunikat PZK
Kiedy pasja staje się opowieścią

Od ponad roku dojrzewa projekt, o którym dotąd mówiliśmy niewiele. Nie dlatego, że brakowało nam entuzjazmu - przeciwnie, towarzyszył nam od pierwszej rozmowy. Chodziło raczej o to, by pozwolić tej inicjatywie ułożyć się, nabrać kształtu, znaleźć właściwy ton. Dziś możemy zdradzić pierwsze szczegóły. Zaangażowaliśmy się w produkcję filmową. Nie dokument. Nie materiał promocyjny. To historia fabularna, w której krótkofalarstwo nie pojawia się na marginesie, nie miga w tle na kilka sekund. Jest częścią życia głównego bohatera - jego pasją, jego sposobem na kontakt ze światem. I na tym etapie możemy powiedzieć tylko tyle. Za nami wiele rozmów o wizji artystycznej, o scenografii, o tym, jak pokazać radio tak, by widz nie tylko je zobaczył, ale poczuł.
Pracowaliśmy również z aktorem - nie po to, by nauczyć go krótkofalarstwa, lecz by pomóc mu poczuć, czym dla wielu z nas jest radio. I tu dochodzimy do sedna. Choć krótkofalarstwo jest dla nas życiową pasją, nadal pozostaje mało znane szerszej publiczności. Żeby dostrzec jego urok, trzeba na chwilę zwolnić. Zatrzymać się w codziennym biegu. Dać sobie moment ciszy, w której można usłyszeć coś więcej w szumie. Fotel kinowy oraz domowa kanapa są do tego idealnym miejscem. To przestrzeń, w której widz może wejść w czyjąś historię i pozwolić, by coś w nim zarezonowało. Wkrótce opowiemy więcej. Na razie - pozostańcie na nasłuchu.

Info. Krzysztof SP5E]
Jest w tej najnowszej zapowiedzi SP5E coś znajomego. Ten sam ton. Ta sama miękka narracja o „wizji”, „pasji”, „rezonowaniu”. I to samo wrażenie, że znów jesteśmy bardziej na poziomie opowieści niż realnego działania.
Bo jeśli cofnąć się do 31 sierpnia 2022 roku, to tamten komunikat zaczynał się dokładnie tak, jak zaczynają się wszystkie ambitne projekty: od energii, otwartości i bardzo konkretnych obietnic.
„Bądź zmianą, którą chcesz zobaczyć” – brzmiało jak zaproszenie do realnej pracy. Były konkretne obszary: satelity, ISS, balony, DIY, egzaminy, stacje remote. Była wizja wejścia do szkół, budowania środowiska, współpracy z nauczycielami. Było nawet „mamy wszystko praktycznie zapięte na ostatni guzik”.
Minęły lata.
I co zostało?
Hasło.
Bo trudno dziś wskazać trwały efekt tamtej inicjatywy w skali, która odpowiadałaby temu rozmachowi zapowiedzi. Nie ma systemowego wejścia do szkół, nie ma widocznego programu edukacyjnego, który zmieniłby postrzeganie krótkofalarstwa wśród młodych. Nie ma „zmiany”, o której mowa była wprost.
Dlatego dzisiejsza zapowiedź filmu nie jest odbierana w próżni. Ona siłą rzeczy trafia na pamięć tamtych deklaracji.
I tu zaczyna się problem.
Bo znów dostajemy narrację o czymś dużym, ważnym i… niedookreślonym. Film fabularny. Praca z aktorem. Budowanie emocji. „Wkrótce więcej”. To wszystko brzmi dobrze, tylko że dokładnie tak samo brzmiało „we wrześniu ruszamy”.
Najbardziej uderza powtarzalność schematu:
najpierw wizja → potem opowieść → potem cisza.
A środowisko krótkofalarskie nie potrzebuje dziś kolejnej opowieści. Ono potrzebuje dowodów, że ktoś jest w stanie dowieźć projekt od zapowiedzi do efektu.
Bo problem krótkofalarstwa nie polega na tym, że „jest mało znane”. Problem polega na tym, że od lat powtarza się te same slogany o potrzebie popularyzacji, za którymi rzadko idzie trwała struktura działania. Warsztaty pojawiają się i znikają. Inicjatywy startują i gasną. A potem pojawia się kolejna „wizja”.
I dokładnie w tym kontekście trzeba czytać zdanie o tym, że „aktor ma poczuć, czym dla wielu z nas jest radio”.
Świetnie. Tylko że środowisko już „czuło”. Wielokrotnie. W projektach, które miały zmieniać rzeczywistość. I z tego czucia niewiele wynikało, jeśli nie było zaplecza, konsekwencji i odpowiedzialności za efekt.
Film może być szansą. To prawda. Nawet dużą.
Ale tylko pod jednym warunkiem: że nie stanie się kolejnym nośnikiem narracji, która kończy się na zapowiedzi.
Bo dziś największym deficytem nie jest brak zainteresowania krótkofalarstwem.

Największym deficytem jest wiarygodność inicjatyw, które mają je promować.

I dlatego zamiast kolejnego „pozostańcie na nasłuchu”, coraz więcej osób w środowisku zadaje sobie proste pytanie:

czy tym razem za słowami pójdzie cokolwiek więcej niż tylko dobrze napisany tekst?

To już ostatnia chwila zostało tylko 2 dni aby w deklaracji podatkowej za rok 2025 wskazać kto otrzyma 1,5%. Wskaż KRS 0...
28/04/2026

To już ostatnia chwila zostało tylko 2 dni aby w deklaracji podatkowej za rok 2025 wskazać kto otrzyma 1,5%. Wskaż KRS 0000418242.

Zostało już tylko 11 dni, żeby zdecydować, komu przekazać 1,5% swojego podatku. To nic nie kosztuje, a może realnie wesp...
19/04/2026

Zostało już tylko 11 dni, żeby zdecydować, komu przekazać 1,5% swojego podatku. To nic nie kosztuje, a może realnie wesprzeć ważne działania społeczne.

Jeśli chcesz pomóc – wpisz w swojej deklaracji podatkowej numer KRS 0000418242.
To prosty gest, który ma znaczenie.

Dziękujemy za każde wsparcie

02/04/2026
Nowe rozporządzenie dla krótkofalowców – co się zmienia od 10 kwietnia 2026 r.26 marca 2026 r. w Dzienniku Ustaw ogłoszo...
27/03/2026

Nowe rozporządzenie dla krótkofalowców – co się zmienia od 10 kwietnia 2026 r.

26 marca 2026 r. w Dzienniku Ustaw ogłoszono długo wyczekiwane Rozporządzenie Ministra Cyfryzacji z dnia 19 marca 2026 r. w sprawie pozwoleń radiowych dla służby radiokomunikacyjnej amatorskiej. Nowe przepisy wejdą w życie już 1 maja 2026 r., co oznacza, że środowisko krótkofalarskie wchodzi w nową rzeczywistość regulacyjną w bardzo krótkim czasie.

Dlaczego to rozporządzenie jest ważne

To nie jest „kolejna techniczna zmiana”. To akt, który w praktyce:

określa zasady wydawania pozwoleń radiowych dla krótkofalowców,
reguluje warunki korzystania z częstotliwości,
wpływa na funkcjonowanie całego środowiska radioamatorskiego w Polsce.

Innymi słowy – to fundament tego, kto i na jakich zasadach może nadawać.

Co oznacza wejście w życie już 1 maja 2026 roku.

Tu jest kluczowa rzecz: bardzo krótki vacatio legis.

W praktyce oznacza to, że:

osoby planujące uzyskanie pozwolenia muszą szybko odnaleźć się w nowych zasadach,
organizacje (np. kluby, fundacje, środowiska krótkofalarskie) powinny pilnie przeanalizować skutki zmian,
pojawia się ryzyko okresu przejściowego chaosu interpretacyjnego – co niestety często się zdarza przy tego typu regulacjach.https://dziennikustaw.gov.pl/D2026000040601.pdf

Marek Lipski -  nowym Dyrektorem Departamentu Częstotliwości Urzędu Komunikacji ElektronicznejEkspert PIIT w zakresie pr...
09/02/2026

Marek Lipski - nowym Dyrektorem Departamentu Częstotliwości Urzędu Komunikacji Elektronicznej

Ekspert PIIT w zakresie problematyki pól elektromagnetycznych PEM nowym Dyrektorem Departamentu Częstotliwości Urzędu Komunikacji Elektronicznej. Absolwent Elektroniki i Telekomunikacji na Wydziale Elektrycznym Politechniki Poznańskiej.

W latach 1996-1998 pracował jako projektant dla jednego z wiodących w Polsce integratorów systemów okablowania strukturalnego wraz z dedykowanymi systemami zasilającymi, aby następnie w latach 1998-2001 pełnić funkcję kierownika działu projektowego nadzorując ogół działalności i prac projektowych.

Od 25 lat związany jest z telefonią mobilną. W roku 2001 rozpoczął współpracę z firmą Siemens Sp. z o.o. – najpierw w dziale odpowiedzialnym za budowę i uruchomienie sieci komórkowej, a następnie w dziale Network Engineering na stanowisku Specjalisty ds. Rozwoju Sieci.

Po zawiązaniu spółki Nokia Siemens Networks powstałej z połączenia dwóch branż zajmujących się rozwojem systemów telekomunikacji ruchomej należących do firm Nokia oraz Siemens, w roku 2004 objął kierownictwo Sekcji w Dziale Network Management and Radio w centrum badawczo-rozwojowym we Wrocławiu, gdzie we współpracy z partnerami w Monachium i w Berlinie zajmował się m.in. opracowywaniem reguł oraz narzędzi wykorzystywanych do planowania, wymiarowania i optymalizacji sieci GSM i UMTS, oceną wpływu nowych funkcjonalności na zasięg, pojemność i jakość sieci komórkowej oraz definiowaniem kluczowych wskaźników jakościowych. Wraz z rozwojem firmy, w roku 2007 objął kierownictwo Działu Planowania i Optymalizacji Sieci,
w którym pełnił równolegle funkcję Project Managera.

W roku 2009 związał się z firmą P4 Sp. z o.o. – operatorem sieci komórkowej PLAY, gdzie przez 12 lat pracował jako ekspert w dziale Radio Network Planning and Quality, biorąc m.in. udział w opracowywaniu standardów rozwiązań technologicznych mobilnych sieci radiowych, badaniu i monitorowaniu jej jakości oraz zajmując się problematyką PEM. W roku 2020 objął stanowisko Dyrektora Biura Regionalnego w Warszawie, gdzie był odpowiedzialny za budowę i rozwój sieci komórkowej PLAY. na obszarze pięciu województw. Dodatkowo, jako ekspert w dziedzinie planowania i optymalizacji aktywnie wspierał strategiczne dla Spółki projekty, szkolił współpracowników oraz współpracował przy realizacji projektów wymagających koordynacji zarówno z innymi operatorami jak i z administracją publiczną.

Od maja 2025 roku związany z Instytutem Łączności – Państwowym Instytutem Badawczym.

27/01/2026

Prawo, które udaje prawo. PKE i radioamatorzy w próżni

Ustawa Prawo komunikacji elektronicznej miała być nowoczesna, porządkująca, europejska. W części dotyczącej radioamatorów wyszło jednak klasycznie po polsku. Jest przepis, jest ustawa, są obietnice. Nie ma rozporządzenia. A skoro nie ma rozporządzenia, to nie ma prawa. Jest papier, który niczego nie uruchamia.

Radioamatorzy dostali w PKE status obywateli drugiej kategorii. Formalnie zostali zauważeni. Praktycznie zostali zawieszeni w próżni.

Martwe prawo w praktyce

Od wejścia w życie PKE minęły miesiące. W tym czasie nie wydano kluczowego rozporządzenia wykonawczego, bez którego przepisy dotyczące radioamatorów są niewykonalne. Nie da się stosować norm, które odsyłają do aktów, których nie ma. To nie jest problem interpretacyjny. To elementarna zasada państwa prawa.

Efekt?

* brak jasnych podstaw do egzaminów i procedur,
* niepewność po stronie UKE i komisji egzaminacyjnych,
* chaos organizacyjny w środowisku,
* ryzyko arbitralnych decyzji administracyjnych,
* faktyczne zamrożenie rozwoju krótkofalarstwa.

Prawo miało uporządkować. Zablokowało.

Kto za to odpowiada

Tu nie ma miejsca na rozmywanie winy. To nie jest „system”, „poprzednicy” ani „złożoność procesu legislacyjnego”.

Odpowiedzialność jest konkretna i personalna.

Ministerstwo Cyfryzacji
To resort odpowiada za przygotowanie i wdrożenie PKE. Skoro ustawa została uchwalona, to obowiązkiem ministerstwa było zapewnienie ciągłości regulacyjnej. Nie zrobiono tego.

Departament Telekomunikacji
To tu powstają projekty, uzgodnienia i finalne wersje rozporządzeń. Brak aktu wykonawczego przez wiele miesięcy oznacza albo niekompetencję, albo całkowitą obojętność wobec środowiska radioamatorskiego.

Michał Gramatyka
Wiceminister właściwy dla tego obszaru firmuje ten stan rzeczy politycznie. Cisza, brak harmonogramu, brak komunikacji, brak odpowiedzialności. Jeżeli nadzorowany obszar produkuje prawo martwe, to nie jest to „wypadek przy pracy”. To jest zaniedbanie.

Radioamatorzy jako koszt uboczny

Najgorsze jest jednak coś innego. W tej historii widać jasno, że radioamatorzy nie są dla administracji partnerem ani nawet realnym adresatem prawa. Są przypisem. Hobby. Marginesem.

Tymczasem to środowisko:

* wspiera systemy łączności kryzysowej,
* szkoli kadry techniczne,
* buduje kompetencje radiowe i cyfrowe młodzieży,
* działa tam, gdzie państwo często nie dociera.

I właśnie to środowisko dostaje ustawę, która bez rozporządzenia jest bezużyteczna.

To nie jest drobiazg legislacyjny

Brak rozporządzenia to nie „opóźnienie”. To naruszenie zaufania obywateli do państwa. Parlament uchwala prawo, rząd go nie wdraża, a obywatele mają się domyślać, jak żyć i działać w tej luce.

Tak wygląda prawo martwe. Tak wygląda państwo, które nie dowozi własnych ustaw.

Jeżeli Ministerstwo Cyfryzacji nie potrafi doprowadzić do końca regulacji dotyczącej radioamatorów, to pytanie brzmi prosto:
czy to jest nieudolność, czy świadoma decyzja, że ten obszar nie zasługuje na uwagę?

W obu wariantach odpowiedzialność spoczywa dokładnie tam, gdzie powinna. Na ministerstwie, na departamencie i na politycznym kierownictwie.

Prawo Komunikacji Elektronicznej w części radioamatorskiej dziś nie działa. I to nie wina radioamatorów. To wina tych, którzy mieli obowiązek je uruchomić i nie zrobili tego do dziś.

Adres

Ochota
02-042

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Fundacja OPOR umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Ta Organizacja

Wyślij wiadomość do Fundacja OPOR:

Udostępnij