16/01/2026
📢 CZY RADA MIEJSKA NAPRAWDĘ NIC NIE MOŻE? CZY PO PROSTU NIE CHCE?
ℹ Na wstępie chcemy wyjaśnić, że problem Spółdzielni Socjalnej „Nasielszczanie” to nie tylko problem jej pracowników, ale Nas wszystkich. Podobnie jak w temacie planowanego ogromnego „wysypiska śmieci” w Jaskółowie, tak ta sprawa pokazuje, że organy samorządowe, w szczególności Rada Miejska, nie działają i nie postępują właściwie. To tylko jeden z problemów, który trawi naszą gminę. Stąd nasze poruszenie tym tematem.
W sprawie Spółdzielni Socjalnej „Nasielszczanie” słyszymy od radnych jedno: „to nie my, to spółdzielnia jest niezależna”. Czy aby na pewno? Przypomnijmy fakty, o których zapomniano w ferworze unikania odpowiedzialności.
1️⃣ Mit o „dobrej kondycji” – katastrofa finansowa trwała od lat!
Często słyszymy narrację, że spółdzielnia działała sprawnie, a problemy pojawiły się nagle. Dokumenty finansowe bezlitośnie obalają ten mit. Spółdzielnia od dawna znajdowała się w spirali zadłużenia, która nieuchronnie prowadziła do upadku.
👉 Rok 2021: Spółdzielnia odnotowała gigantyczną stratę netto w wysokości 510 184,02 zł. To był pierwszy potężny sygnał ostrzegawczy, którego nie sposób było przeoczyć.
👉 Kolejne lata: Sytuacja spółdzielni nie poprawiała się i przynosiła kolejne straty, a zobowiązania rosły do niewyobrażalnych kwot liczonych w milionach złotych.
Widmo utraty pracy i braku wypłat wisiało nad pracownikami nie od maja 2024 roku, ale co najmniej od trzech lat! Władze Gminy doskonale o tym wiedziały – poprzedni burmistrz Bogdan Ruszkowski osobiście przewodniczył Walnym Zgromadzeniom.
Pytanie brzmi: co z tą wiedzą zrobili Radni? Przez lata obserwowali, jak długi rosną do milionów złotych, a majątek publiczny i los pracowników był realnie zagrożony. Nikt nie podjął żadnych działań naprawczych, nikt nie zażądał zmiany Statutu czy wzmocnienia kontroli. Pozwolono, by ta bomba zegarowa wybuchła w rękach niczego nieświadomych pracowników.
2️⃣ To RADA stworzyła te zasady gry (i mogła je ustalić inaczej!)
Często słyszymy, że „spółdzielnia rządzi się swoimi prawami”. To prawda, ale to Rada Miejska w 2017 roku, przyjmując uchwałę o utworzeniu podmiotu, zatwierdziła konkretny Statut.
👉 Zapisy o kontroli: Czy Gmina mogła mieć większą kontrolę? Tak! Statut mógł zawierać zapisy zabezpieczające interesy Gminy oraz mechanizmy kontrolne. Takich zapisów brak. Rada mogła zapisać w Statucie np. obowiązek kwartalnego raportowania wyników finansowych bezpośrednio do członków.
👉 Wadliwy Statut: Został przyjęty w formie, która przy bierności Gminy pozwoliła na całkowitą utratę kontroli nad majątkiem publicznym i losem pracowników.
3️⃣ Kadłubowy zarząd – sytuacja przewidywalna
Radni bronią się, że Zarząd jest niepełny, bo członkowie zrezygnowali. Oczywiście, rezygnacje się zdarzają.
👉 Paraliż decyzyjny: Jeśli Zarząd jest kadłubowy (tylko Prezes), Spółdzielnia traci zdolność do prawidłowej reprezentacji. To powinien być dla Gminy sygnał alarmowy do natychmiastowego zwołania Walnego Zgromadzenia w celu uzupełnienia składu.
👉 Bierność to wybór: Pozostawienie prezesa samemu sobie na tak długi czas to nie wypadek przy pracy, to systemowe zaniechanie nadzoru właścicielskiego ze strony Burmistrza, którego Rada powinna z tego rozliczyć. Warto zadać pytanie: kogo właściwie reprezentował prezes działający przez tak długi czas bez pełnego zarządu i realnej kontroli?
4️⃣ Wniosek o likwidację – instrument w rękach Rady
Skoro Spółdzielnia przestała realizować swoje cele, a pracownicy zostali bez wsparcia, jedynym uczciwym rozwiązaniem była terminowa likwidacja.
👉 Rola Rady: Rada Miejska powinna była zobowiązać Burmistrza do wystąpienia o zwołanie Walnego Zgromadzenia z konkretnym punktem: podjęcie uchwały o likwidacji Spółdzielni.
👉 Dlaczego to ważne: Tylko formalne i terminowe rozpoczęcie likwidacji otwierało drogę do wypłat z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych (FGŚP). Ale tak się nie zadziało!
Opieszałość Rady i Burmistrza (który bezkrytycznie zaufał prezesowi budzącemu zastrzeżenia) jest prawdopodobnie powodem, dla których pracownikom NIE NALEŻY SIĘ teraz wypłata z FGŚP. Burmistrz Kasiak na sesji przyznał, że jedynie „zapytał” prezesa, czy sobie poradzi z tym zadaniem. Usłyszał „tak” i na tym poprzestał. Efekt? Terminy minęły, a ludzie zostali z niczym.
5️⃣ Nadzwyczajna kontrola Komisji Rewizyjnej – wnioski na przyszłość
„Mleko się rozlało” – to fakt. Ludzie zostali bez pracy, pieniędzy, a środki publiczne „zaginęły”. Ale kontrola jest potrzebna z innego powodu:
👉 Kontrola: Radni nie muszą kontrolować spółdzielni i prezesa osobiście – ich ustawowym obowiązkiem jest kontrolować Burmistrza i rozliczać go z tego, jak sprawuje on nadzór właścicielski i dba o interesy Gminy wewnątrz spółdzielni.
👉 Zbędna zwłoka: Kadłubowy zarząd funkcjonuje od 15 lutego 2024 r. Dlaczego dopiero w październiku 2025 roku burmistrz Kasiak złożył wniosek do sądu o kuratora? Na co czekał 1,5 roku i dlaczego nie zainteresowało to radnych?
👉 Analiza błędów: Musimy wiedzieć, w którym momencie system zawiódł, aby nie powtórzyć tego scenariusza w przyszłości.
👉 Rekomendacje: Komisja pod wodzą radnego Kordowskiego powinna przygotować raport: co w Statucie było wadliwe, dlaczego Burmistrz nie reagował należycie od maja 2024 roku i jakie zmiany w nadzorze są konieczne.
👉 Koniec z fikcją: Odmawianie kontroli teraz to sygnał, że radni nie chcą się uczyć na błędach, za które zapłacili mieszkańcy.
💡 Podsumowując: radni mogli zrobić wiele – nie zrobili nic. Radni często pytają o podstawę prawną, zapominając, że ich najważniejszą „podstawą” jest ustawa o samorządzie gminnym. To ona nakłada na Radę Miejską obowiązek kontrolowania działań Burmistrza oraz wyznaczania kierunków jego pracy. Radni posiadają szerokie prawo do informacji i wglądu w dokumenty, z którego w tej sprawie – jak widać – nie chcieli korzystać przez lata.
Zasłanianie się „niezależnością spółdzielni” w obliczu milionowych długów jest jawnym unikaniem odpowiedzialności, którą radni przyjęli na siebie, składając ślubowanie. Skoro Burmistrz reprezentuje Gminę w Spółdzielni, to Radni mieli obowiązek rozliczać go z każdego braku nadzoru. A 175 dni „namysłu” Rady nad naszym wnioskiem o kontrolę to, jak widać, jedynie czas potrzebny na znalezienie kolejnej wymówki.
My nie odpuścimy pytania o odpowiedzialność za los mieszkańców i publiczne środki. Choć już pojawiają się głosy, że to wszystko nasza wina...