11/08/2026
Są takie interwencje, po których długo nie można dojść do siebie. Są takie obrazy, których nie da się wymazać z pamięci. 💔
Otrzymałyśmy anonimowe zgłoszenie dotyczące tragicznych warunków bytowych i nieprawidłowego utrzymywania zwierząt.
To nie był nasz rejon. Mogłyśmy powiedzieć: „to nie nasza sprawa”. Mogłyśmy przekazać zgłoszenie dalej i na tym zakończyć.
Ale treść zgłoszenia mroziła krew w żyłach. Nie potrafiłyśmy przejść obok tego obojętnie.
Pojechałyśmy… To, co zobaczyłyśmy na miejscu, przerosło nasze najgorsze wyobrażenia.
Zwierzęta zamknięte w skrajnie małych klatkach, uwiązane na łańcuchach i sztywnych uwiązach. Niektóre z nich nie były nawet w stanie swobodnie zmienić pozycji. Kot zamknięty w opuszczonym budynku, który służył jako „magazyn”.
Wokół pełno śmieci, puszek i butelek po alkoholu.
I rzecz najbardziej podstawowa, której nie miało żadne z tych zwierząt, czyli woda.
Ale prawdziwy dramat rozgrywał się w budynku, w którym przetrzymywane były kozy. Łańcuchy miały zaledwie około 20 centymetrów.
Bez dostępu do wody.
Bez odpowiedniej ilości pożywienia.
Wyłysiałe.
Skrajnie wychudzone.
Przerażone. Jedna z kóz miała łańcuch wrośnięty w szyję.
To jest widok, którego nie da się zapomnieć.
Wiecie, co w tym wszystkim jest jeszcze bardziej przerażające?
„Właściciele” tego gospodarstwa nie widzieli w tym nic złego.
Dla nich to najwyraźniej było normalne. Tak po prostu miało być. Jakby zwierzęta nie potrzebowały wody, przestrzeni, jedzenia i możliwości swobodnego poruszania się.
Bo przecież… „To tylko zwierzęta.”, „Wylewają wodę.”,
„Nikt nie będzie im przynosił wody co pięć minut.”
Takich słów używają „gospodarze”, którzy przecież tak bardzo zależy na ich zwierzętach...
Tylko, że to zależy, to nie miłość. Ani nawet szacunek!
Trzymanie zwierzęcia na 20-centymetrowym łańcuchu?
Pozwolenia, żeby łańcuch wrósł w szyję?
Patrzenia na skrajnie wychudzone, wyłysiałe zwierzę i uznawania, że „tak już musi być”?
To nie jest miłość. To okrucieństwo! To jest cierpienie zwierząt, które zostało znormalizowane.
I wtedy pojawia się pytanie, które wraca do nas cały czas:
Jak można patrzeć na takie cierpienie i nic nie zrobić?
Bo najgorsze jest to, że ta posesja nie stała na odludziu.
Zaraz za płotem byli sąsiedzi. Inni mieszkańcy byli świadomi...
To właśnie jest najbardziej przerażające.
Bo czasami słyszymy, że „taka jest wieś”, że „zwierzęta zawsze były na łańcuchach”, że „tak się kiedyś trzymało zwierzęta”.
Nie. To nie jest żadna tradycja. Wymówką nie powinno być, że to jest wieś. To jest cierpienie zwierząt. Niestety, wciąż są miejsca w Polsce, które wyglądają tak, jakby czas zatrzymał się w średniowieczu. Miejsca, w których zwierzę nie jest czującą istotą, ale rzeczą. Elementem gospodarstwa, o którego podstawowe potrzeby nie trzeba się troszczyć.
Jeszcze w niedzielę powiadomiłyśmy gminę i PIW o sytuacji. Czekamy na wyniki przeprowadzonej dziś kontroli, na którą właściciel zwierząt czekał (tak, właściciel został uprzedzony o kontroli 🤦🏻♀️).. Niestety wiemy, że zwierzęta nie zostały odebrane i nadal potrzebują pomocy.
Musimy też powiedzieć jasno… nie jesteśmy w stanie samodzielnie zabezpieczyć zwierząt gospodarskich. Nie posiadamy odpowiedniego zaplecza, miejsca ani warunków, aby interwencyjnie przyjąć kozy i pozostałe zwierzęta.
🚨Dlatego zwracamy się z ogromną prośbą do organizacji i osób, które mają możliwość zabezpieczania zwierząt gospodarskich.‼️
‼️Jeżeli możecie pomóc w interwencyjnym odbiorze, transporcie, zapewnieniu miejsca lub dalszym zabezpieczeniu tych zwierząt, prosimy skontaktujcie się z nami.‼️
One naprawdę nie mogą czekać.
Nie chcemy, żeby ten post był tylko kolejnym opisem ludzkiego okrucieństwa.
Chcemy, żeby był wołaniem o pomoc.
Dlatego prosimy… nie bądźcie obojętni.
Jeżeli widzicie zwierzę przetrzymywane w dramatycznych warunkach, bez wody, jedzenia, schronienia, uwiązane w sposób uniemożliwiający mu normalne funkcjonowanie - reagujcie.
Nie odwracajcie wzroku.
Bo dla Was może to być tylko jedno zgłoszenie.
Dla tego zwierzęcia może to być jedyna szansa na życie bez cierpienia.
My nie mogłyśmy przejść obojętnie.
I zrobiłybyśmy to ponownie. ❤️🩹
---------
Więcej informacji może udzielić
Urząd Gminy w Wilczynie 📱63 268 30 32 oraz
Powiatowy Inspektorat Weterynarii w Koninie 📱63 242 95 73