04/05/2026
Kochana, cudowna Karolino, jesteśmy z Tobą całym sercem 💚❤️💚 Jesteśmy z Tobą, bo jesteś świetną, czującą i autentyczną osobą, którą bardzo lubimy i cenimy. Jesteśmy z Tobą, bo wnosisz nowe, dobre, zdrowe wzorce do świata.
Twoje wykłady i warsztaty otwierają głowy i serca małym i dużym. Ogromnie się cieszymy, że miałyśmy możliwość współpracować z Tobą najpierw w projekcie z przedszkolakami, a później na spotkaniach z dorosłymi mieszkańcami i mieszkankami Milanówka. Jeśli będziesz miała na to przestrzeń, my na pewno będziemy chciały znów wspólnie z Tobą działać. (Na żadne inne zajęcia nie miałyśmy tylu chętnych!) Wiemy, że Twój przekaz bardzo trafia do ludzi. Dodajesz otuchy, pokazując, że wrażliwość na krzywdę roślin i zwierząt w połączeniu z prawem może być kluczem do zmiany. I bardzo Ci za to dziękujemy. 💚💚💚
Najpierw gdy usłyszałam o sytuacji ze zdjęciem, pomyślałam sobie, że rzeczywistość schodzi na kolejne poziomy absurdu i głupoty. Teraz gdy przeczytałam o wcześniejszych "wydarzeniach", jestem wstrząśnięta skalą podłości, zawiści i okrucieństwa.
Karolina, jeśli możemy Ci w jakikolwiek sposób pomóc, daj, proszę znać. Bardzo mocno Cię przytulamy i życzymy, żeby te wszystkie chore historie nie miały do Ciebie żadnego dostępu. ❤️💚❤️
W imieniu zwierząt i przyrody - głosem adwokatki
Drodzy, Drogie,
Poniższy post jest obroną Karoliny Kuszlewicz, która jest jedną z nas, a która doświadcza od dłuższego czasu ataków zmierzających do jej poniżenia i osłabienia. Nie są to działania myśliwych, hodowców czy indywidualnych oprawców zwierząt, ale ataki płynące od kilku osób z wewnątrz środowiska, na które nie można się dłużej godzić. Z uczciwości i solidarności wobec Karoliny musimy dziś publicznie stanąć w jej obronie, zwracając się do Was o to samo.
Oto nasze stanowisko w sprawie prób zastraszania jej, upokarzania i umniejszania jej pracy.
Sześć miesięcy temu na profilu Facebook Pani Anny Plaszczyk pojawił się post, w którym właściwie cała olbrzymia praca Karoliny na rzecz zwierząt zostaje zanegowana. W poście tym Karolina jest wielokrotnie nazwana „osobą żebrzącą”, książki przez nią napisane i wydane przez jedno z najlepszych prawniczych wydawnictw są przedstawione jako całkowicie bezwartościowe, a sprawy przez nią prowadzone są wymysłem. Pani Plaszczyk dopuściła się pomówienia Karoliny o wykorzystywanie śmierci jej ukochanej Zi do osiągania korzyści i autopromocji. Oto kilka fragmentów z tego, mającego na celu, upokorzenie Karoliny postu: „Są ludzie, którzy karmią swoje ego popularnością i lajkami. Do tego stopnia, że posuną się do wszystkiego – do nieustannego użalania się nad sobą i utratą bliskich – tu na grubo wjeżdża turpizm w najgorszym wydaniu. Ileż razy można „wyciągać” zwłoki z grobu tylko po to, by dostać współczujące komentarze?” [to dotyczy Zirki], „Są ludzie, którzy wmawiają innym, że muszą wygrywać plebiscyty nie dla siebie, lecz dla celu społecznego jaki reprezentują” [to z kolei dotyczy nominacji, jaką Karolina otrzymała w bardzo dużym plebiscycie, który ostatecznie dzięki zaangażowaniu tysięcy ludzi, wygrała, otrzymując tytuł „Człowiek dla Planety” i ze sceny, na gali transmitowanej przez TVN na żywo, powiedziała, że nagrodę swoją dedykuje „wyzwoleniu wszystkich zwierząt”], „Osoba żebrząca strasznie dużo mówi o swojej działalności na rzecz jakiegoś środowiska. Opowiada o wyczerpujących podróżach i gigantycznym poświęceniu dla sprawy. Problem polega na tym, że nigdy nie słyszymy o efektach tego „poświęcenia” [jako MWZ przypominamy w tym miejscu, że Karolina, m.in. oddała ziemię, której jest właścicielką, zwierzętom i walczy sądowo o jej zachowanie dla zwierząt, wytyczając cały ruch , starający się o zachowanie ostoi dla zwierząt na terenach miejskich]. Niechęć do Karoliny prezentowana we wspomnianym poście jest tak duża, że nawet z faktu, iż pracuje również akademicko dla zwierząt zrobiony jest jej zarzut ośmieszania środowiska prozwierzęcego. Wszystko to napisane zostało w tonie całkowicie podważającym zaufanie do Karoliny, a wielokrotne powtórzenia (kilkanaście razy) „osoba żebrząca” zmierzały do upokorzenia Karoliny i zniechęcenia do niej jako do osoby, której rzekomo ma zależeć tylko na sławie oraz pieniądzach. Cytat: “Osoba żebrząca utrzymuje, że niemal musi jeść książki bo wszystko robi pro bono. Natomiast konkretne doniesienia przeczą takiej działalności osoby żebrzącej. Osoba żebrząca ma konkretne stawki, raczej rynkowe. Jak się w to wgłębić to ma się wrażenie, że nie wstaje z łóżka za darmo.”- tak, jakby karygodnym grzechem Karoliny było to, że jak każdy człowiek za swoją pracę potrzebuje otrzymywać wynagrodzenie [w tym miejscu warto przypomnieć, że przez wiele lat w sprawie obrony karpi przed sądami Karolina występowała pro bono, co wymagało setek, a może nawet tysięcy godzin pracy; brała aktywny udział w społecznej akcji ratowania świebodzińskich gawronów; gdy myśliwy zabił 16-letniego chłopca, postanowiła odnaleźć jego rodzinę z Kazachstanu i wesprzeć ją prawnie, niezależnie od wynagrodzenia].
Znamienny jest też czas tego ataku: moment, gdy wokół nominacji Karoliny do tytułu “Człowiek dla Planety” wytworzyła się atmosfera wspólnego działania i radości. Plebiscytu, do którego Karolina nie startowała sama - po prostu dowiedziała się o tej nominacji i była zachęcana przez aktywistów/ki do zawalczenia o wygraną, aby głos zwierząt był słyszalny również w innych środowiskach.
To niestety nie wszystko. Katarzyna Topczewska paszkwil ten bezpardonowo atakujący i poniżający Karolinę wprost poparła i skomentowała: „Nic dodać, nic ująć. W punkt”. Swoją pełną aprobatę wyraziła ikoną "super" w odniesieniu do treści postu, a zadowolenie z niego poparła uśmieszkiem. Post został napisany bez podawania nazwiska, jednak w taki sposób, że osoby ze środowiska zorientowały się, że chodzi o Karolinę. W komentarzach funkcjonowała jako “K.”. To było kpienie z jej pracy, dorobku zawodowego i naukowego, z jej wrażliwości, z jej żałoby. Niewymienienie nazwiska zapewne podyktowane było chęcią uniemożliwienia lub utrudnienia ewentualnej obrony prawnej.
Napisaliśmy list do Międzynarodowego Ruchu na Rzecz Zwierząt Viva, z którym związane są Anna Plaszczyk oraz Katarzyna Topczewska z prośbą o zajęcie stanowiska i powzięcie działań mających na celu przeciwdziałanie próbom niszczenia Karoliny i jej pracy. Zrobiliśmy to, ponieważ cenimy pracę wielu osób w tej fundacji i wierzyliśmy, że wyznajemy z nią wspólne wartości w zakresie sprzeciwiania się każdej formie przemocy, także przemocy słownej. Odpowiedź Vivy była dla nas wstrząsająca. Organizacja odpisała, że nie widzi problemu i nie jest stroną w tej sprawie. Rozumiemy, że formalnie nie jest stroną, ale przecież tworzymy wspólny ruch, a hejterskie ataki płyną od osób związanych z tą fundacją. Cytujemy: „Prawo do oceny działalności osób publicznych jest elementem wolności słowa, co Fundacja szanuje, także w odniesieniu do własnych wolontariuszy i pracowników. Fundacja nigdy nie ograniczała i nie zamierza ograniczać swoich wolontariuszy, pracowników lub współpracowników w wyrażaniu ich prywatnych poglądów. Wręcz tego rodzaju naciski na pracowników, jak oczekiwanie, aby nie zamieszczali wpisów o określonej treści czy też usuwanie zamieszczonych wpisów, mogłyby mieć nawet charakter mobbingu (oprócz sytuacji w której dotyczyłyby na przykład pochwały działalności wprost sprzecznej ze statutowymi celami Fundacji, czyli na przykład niehumanitarnego traktowania zwierząt). W przypadku publikowania przez wolontariusza czy pracownika ich własnej oceny innej osoby, która prowadzi działalność publiczną, (a z tego co można przeczytać jest oceniana i komentowana bardzo różnie, także w gronie osób z nami współpracujących, które zarówno popierają jak i mają krytyczny osąd do działalności p. Karoliny Kuszlewicz) - nie widzimy pola do ingerencji pracodawcy.” Trudno nam uwierzyć, że Fundacja rzeczywiście nie rozumie. na czym polega różnica pomiędzy wolnością słowa, uprawnioną krytyczną opinią w jej ramach, a hejtem i językiem pogardy. Merytoryczna krytyka pozostawia przestrzeń na dialog, a w jego trakcie i po zakończeniu pozwala stronom zachować do siebie szacunek, pomimo odmiennych stanowisk. Nie ma na celu odarcia kogoś z godności i zohydzenia w środowisku. To dalekie od wpisu jakiego dopuściła się p. Plaszczyk. Jej post jest szyderczy, umniejszający, autorka podejmuje próbę zdeprecjonowania dorobku, powołując się na „szeptanie po kątach”. W sposób wyjątkowo niegodziwy uderza także w obszar bardzo delikatny, związany z żałobą Karoliny, którą ta postanowiła upublicznić, dzięki czemu po raz kolejny udało jej się zmieniać złe normy dotyczące postrzegania zwierząt, myślenia o nich, ich podmiotowości i miejsca w społeczeństwie. Viva choćby w jednym zdaniu nie potępiła takich zachowań. Listy z apelem o przeciwdziałanie atakom na Karolinę napisali również prof. Andrzej Elżanowski, Magdalena Gałkiewicz, Daniel Petryczkiewicz, Przemek Staroń i Biuro Urbanistyki Wielogatunkowej. Od Fundacji Viva, wszyscy dostaliśmy identyczną odpowiedź. Karolina została z poczuciem, że kwestią czasu jest kolejny atak.
Te wydarzenia wywołały u Karoliny na tyle poważne spustoszenie emocjonalne, że przez kilka tygodni była zmuszona do wyłączenia się z pracy na rzecz zwierząt (przerwę na jej profilu mogliście odnotować, na początku lutego informowała o problemach ze zdrowiem i potrzebie rekonwalescencji). Tak właśnie działa prawdziwy hejt - niszczy człowieka. Karolina rozpoczęła też leczenie, aby przywrócić możliwość dalszego funkcjonowania i pracy.
Kilka dni temu adw. Katarzyna Topczewska wysłała do Karoliny ostateczne wezwanie przedsądowe żądając usunięcia z jej profilu zdjęcia oraz napisania publicznych przeprosin za błąd polegający na niepodaniu nazwiska autorki tegoż zdjęcia, zrobionego podczas protestu w obronie zabijanych masowo dzików. Na zdjęciu widoczny jest transparent z hasłem oraz rysunek zabitego dzika. Działanie to, choć uprawnione, jest tak rażąco nieproporcjonalne do czynu, że trudno nie odczytać go jako kolejnego ataku. Ważnym jest aby zauważyć w jakim momencie ma ono miejsce: w momencie wielotygodniowej walki Karoliny o dziki, dla której wyłączyła się ze swojego normalnego trybu pracy, w momencie ogromnego zaangażowania i przekierowania na tę walkę większości swojego czasu i sił i że dotyczy zdjęcia, które opublikowała z entuzjazmem i radością jako hołd dla protestujących, rozpoczynając od słów “Wspaniałe osoby na przeciwko rzezi dzików w Warszawie!”. Sama ta sytuacja może wydać się mało istotna, jednak ujawniamy ją, bo jest kolejną odsłoną czegoś dużo większego. Karolinie zarzucony został "wyjątkowy popis hipokryzji" i celowe przywłaszczenie sobie cudzego zdjęcia. Nie chodzi więc o żadne rozwiązywanie sporów, tylko o dowodzenie jej złej woli.
Jako kolektyw Marszu Wyzwolenia Zwierząt kategorycznie i z całą stanowczością sprzeciwiamy się próbom zastraszania, hejtowania oraz niszczenia psychicznego a także negowania, umniejszania i deprecjonowania wielkiego dorobku pracy Karoliny i kogokolwiek. Nie zgadzamy na niszczenie aktywistów i aktywistek, ekspertów i ekspertek i osób walczących z systemową przemocą wobec zwierząt.
Praca Karoliny jest wybitna, co potrafi ocenić każda osoba zaangażowana w obronę zwierząt. Na nią w swoich wyrokach powołuje się Naczelny Sąd Administracyjny (także na tę książkę, która ma być nic nie warta). Karolina łączy aktywizm z pracą naukową, jako jedna z bardzo nielicznych z bardzo radykalnym przekazem dociera do mediów głównego nurtu. Próby niszczenia jej są wymierzone wprost także w tych, których broni: w zwierzęta. Karolina 17 lat temu. obroniła pracę magisterską z ochrony zwierząt, potem zrobiła aplikację adwokacką i od 2014 r. rozpoczęła pracę adwokacką dla zwierząt. Pisze książki, zarówno upowszechniające podstawową wiedzę, jak i takie, które mają wspierać organy ścigania i wymiar sprawiedliwości w sprawach zwierząt, stworzyła podcast “Kurs stawania w obronie zwierząt”, w otwartym dostępie, dla każdego (który zdobył branżowe nagrody za “Podcast roku”), za chwilę będzie bronić swój doktorat, w którym łączy teorię i filozofię prawa z praktyką rozstrzygania spraw dotyczących zwierząt. Tyle lat pracy i nauki to ogromny zasób dla zwierząt - niepojęte jest, że są osoby, które chciałyby go zniszczyć. Chcemy, żebyście wiedzieli, że dwie opisane sytuacje są jedynie eskalacją wcześniejszych złośliwości wobec Karoliny, która przez cały czas milczała i nie reagowała żeby nie trwonić energii i czasu. Nadto, ataki były przeprowadzane w taki sposób, aby uniemożliwić Karolinie obronę. Dlatego z radykalną uczciwością w jej obronie stajemy my i na kuluarowe ataki odpowiadamy po prostu opowiadając prawdę. Karolina rozważa od kilku miesięcy wycofanie się z działań z uwagi na obawy przed kolejnymi atakami. Takie momenty dla ruchu prozwierzęcego są ważnym testem: czy będzie milczał i zostawi zaatakowaną osobę tak, jakby to był jej własny problem czy powie "stop", widząc, że chodzi w tej obronie także o obronę sprawy zwierząt.
My wyraźnie mówimy stop. Jesteśmy z Tobą, Karolina!
Monika Kohut
Dagmara Jemioła
Elwira Sztetner
Joanna Wiśniewska
Joanna Wydrych
Adam Gac
Michał Dobrzyński