Ochotnicza Straż Pożarna w Piekarach została założona najprawdopodobniej w 1894 r. Jako pierwsza (wraz z wołowicką) weszła w skład Krajowego Związku Ochotniczych Straży Pożarnych (KZOSP), odmiennie niż np. straże lisiecka czy czernichowska, które na początku działały jako niezależne organizacje, na podstawie odrębnych statutów. Pierwszym prezesem piekarskiej OSP został syn właściciela tutejszego
majątku ziemskiego Witold Milieski. Należy się zatem domyślać, że był jednym z inicjatorów powstania jednostki. W skład ówczesnego zarządu straży ogniowej w Piekarach oprócz prezesa wchodzili: naczelnik – był nim Antoni Kubera, oraz zastępca naczelnika – tę funkcję na przełomie wieków XIX i XX pełnił Piotr Suchoń (Suchan?). Piekarska OSP posiadała także instruktora, dbającego o wyszkolenie druhów. Tę funkcję pełnił Józef Jasiołek. Wprawdzie powyższe dane pochodzą z 1900 r., należy jednak przypuszczać, że nie zmieniły się one od 1894 r. OSP w Piekarach wchodziła w skład II Związku Okręgowego KZOSP i liczyła 16 członków czynnych oraz dwóch wspierających. Przez wieki na polskich wsiach dominowała zabudowa drewniana. Budynki mieszkalne oraz gospodarcze kryto strzechą. Gdy do tego jeszcze dodamy słomę i siano magazynowane w stodołach oraz na poddaszach nie będzie nas dziwić, że pożary były poważnym problemem dla ludności. Zdarzały się stosunkowo często, zwłaszcza po wielodniowych upałach. Piekarska straż dzielnie broniła mieszkańców swojej wsi przed ogniem. Wspomagała także wioski sąsiednie. Z pewnością nie zabrakło jej podczas trwającej 3,5 godziny akcji gaśniczej w czasie wielkiego pożaru Liszek w lipcu 1900 r. Dziennik „Czas” pisał bowiem, że łącznie do zwalczania ognia zgromadzono wtedy aż 14 sikawek z Liszek oraz okolic. W pierwszych latach XX w. ochotnicza straż w Piekarach przechodziła kryzys. ze składkami na Związek. Prawdopodobnie ludzie wchodzący dotąd w skład zarządu nie wywiązywali się ze swoich obowiązków lub zrezygnowali z działalności. Stagnację udało się jednak przezwyciężyć w 1905 r. Uzyskano zapomogę od Związku OSP w przyrządach pożarniczych wartości 50 koron oraz wybrano nowy zarząd. Naczelnikiem został Jan Zarzeczniak, jego zastępcą Rafał Ugorek. Komendantami oddziałowymi byli Piotr Sroka i Stanisław Jackowski, podkomendantami: Józef Zarzeczniak i Andrzej Soból. Jak widać po funkcyjnych straż przeszła również przebudowę strukturalną. Rok później jednostka otrzymała sztandar, który zachował się do dzisiaj. Umieszczona na nim data – 1906 – z braku innych danych była przyjmowana dotąd jako rok założenia straży. Po I wojnie światowej straż piekarska kontynuowała działalność. W wolnej Polsce podlegała założonemu w 1923 r. Związkowi Straży Pożarnych Województwa Krakowskiego, należąc do okręgu I obejmującego powiat Kraków. Z wydawanych w Bochni „Wiadomości pożarniczych” – pisma straży ochotniczych województwa krakowskiego – możemy się dowiedzieć, że w latach 1925 i 1926 w OSP Piekary przeprowadzone zostały inspekcje. W 1928 r. Polska Dyrekcja Ubezpieczeń Wzajemnych udzieliła OSP Piekary subwencji w postaci 24 m węża tłocznego, 4 m węża ssawnego oraz drabiny szczerbowskiego. Rok później również dzięki PDUW jednostka wzbogaciła się o kwotę 500 zł na zakup sikawki ręcznej. Były to więc niewątpliwie lata pomyślne dla piekarskich strażaków. Ówczesny zarząd w składzie: Rudolf Wójcik (prezes), Józef Feur (wiceprezes) Józef Ludwikowski (naczelnik) i Jan Jasiołek (sekretarz), działał bardzo skutecznie. Jednym z ważnych dni dla przedwojennej OSP Piekary była niedziela 9 czerwca 1929 r. Wówczas o godz. 10 rano w kościele parafialnym w Liszkach odbyła się uroczystość poświęcenia sztandaru jednostki. Najprawdopodobniej nie był to nowy sztandar (taki się nie zachował), lecz odnowiony, bądź przeszyty stary z 1906 r. Nadwiślańskie położenie Piekar powodowało, że tutejsi druhowie oprócz walki z ogniem zmuszeni byli zmagać się także z innym żywiołem – wodą. W okresie międzywojennym doszło w tych okolicach do dwóch dużych wylewów w 1925 i 1934 r. Sytuację pogarszał fakt, że aż do 1937 r., Wisła na tym odcinku nie posiadała wałów przeciwpowodziowych. Dumą każdej straży pożarnej jest wóz bojowy. Epoka samochodów gaśniczych dla OSP Piekary zaczęła się dopiero w PRL, wraz z zakupieniem pierwszego auta – Forda BB. Wcześniej do przewozu sprzętu gaśniczego używano zaprzęgu konnego. Zwierząt użyczał mieszkający w pobliżu strażnicy gospodarz o nazwisku Kowalik. Po wojnie wspierał strażaków w ten sposób także jego syn Wincenty. I tu ciekawostka, konie z czasem doszły do takiej wprawy, że na odgłos trąbki, a w czasach powojennych syreny, wypuszczone ze stajni same biegły do remizy. Polskie straże ogniowe, zwłaszcza wiejskie, oprócz szeroko rozumianej walki z pożarami, w zakres której wchodziły nie tylko akcje gaśnicze, ale także uświadamianie ludzi, jakie środki ostrożności należy zachowywać, by ograniczyć prawdopodobieństwo zaprószenia ognia, były organizatorami imprez kulturalnych i rozrywkowych. Pieniądze, które przy tej okazji udało się zarobić, były przeznaczane na zakup niezbędnego sprzętu gaśniczego, mundurów etc. Tak było również w Piekarach. Tutejsza remiza była świadkiem wielu zabaw i uroczystości.