06/10/2026
DISCLAIMER JAKO ALIBI DLA CHAMSTWA
„Bez obrazy, ale…”
„Nie chcę cię urazić, ale…”
„To nic osobistego, ale…”
„To tylko moje zdanie.”
„Ja po prostu mówię wszystko wprost.”
I oto dokonuje się pewien mały cud językowy.
Człowiek może właśnie przygotowywać się do powiedzenia komuś czegoś pogardliwego, upokarzającego albo zwyczajnie chamskiego, ale przed właściwym komunikatem stawia mały znak ostrzegawczy. Disclaimer.
I od tej chwili wydaje mu się, że jest kryty.
„Nie chcę być niemiły, ale jesteś żałosny, głupi i nikt cię nie będzie chciał.”
No przecież powiedział, że nie chce być niemiły.
„Bez obrazy, ale naprawdę fatalnie wyglądasz.”
No przecież było „bez obrazy”.
„To tylko moja opinia.”
A więc najwyraźniej odbiorca nie ma już prawa zauważyć, że ta „opinia” została podana w formie poniżenia.
Nie. To tak nie działa.
Disclaimer nie jest gumką do wymazywania funkcji komunikatu.
Jeżeli komunikat wyraża pogardę, to poprzedzenie go słowami „nie chcę cię urazić” nie sprawia, że pogarda znika.
Jeżeli coś jest osobistym atakiem, „to nic osobistego” nie czyni go bezosobowym.
Jeżeli mówisz komuś coś w sposób obraźliwy, „bez obrazy” nie powoduje, że odpowiedzialność za obrazę magicznie przechodzi na odbiorcę.
I tu pojawia się drugi, bardzo modny mechanizm:
„Twoje emocje są twoją odpowiedzialnością.”
Oczywiście, że emocje powstają w człowieku. Oczywiście, że ich natężenie może zależeć od jego historii, przekonań, doświadczeń i interpretacji.
Tylko że z tego nie wynika, że każdy powód tych emocji również znajduje się wyłącznie w nim.
Jeśli zdradził cię partner, przyczyna bólu nie znajduje się wyłącznie w twoim „nieprzepracowanym schemacie”.
Jeśli ktoś cię publicznie upokorzył, nie musi to oznaczać, że „masz trigger do przepracowania”.
Jeśli ktoś regularnie komunikuje ci pogardę, nie rozwiązuje sprawy zdaniem:
„To twój problem, że tak to odebrałeś.”
Można odpowiadać za własne emocje i jednocześnie oczekiwać od innych odpowiedzialności za ich zachowanie.
Te dwie rzeczy nie są ze sobą sprzeczne.
To samo dotyczy powoływania się na autyzm.
Autyzm może oznaczać, że ktoś nie odczytał aluzji, nie zauważył subtelnego sygnału, nie przewidział reakcji albo powiedział coś zbyt dosłownie.
Ale sytuacja zmienia się w chwili, kiedy druga osoba mówi:
„To, co powiedziałeś, było dla mnie poniżające.”
Od tego momentu informacja została przekazana wprost.
I teraz bardzo dużo mówi o człowieku to, co zrobi z tą informacją.
Może odpowiedzieć:
„Nie przewidziałem tego. Rozumiem. Następnym razem powiem to inaczej.”
Albo:
„Ja tylko jestem szczery.”
„Taki już jestem.”
„Mam autyzm.”
„To twoje emocje.”
„Nie będę chodził wokół ciebie na paluszkach.”
Pierwsza reakcja mówi: mam trudność komunikacyjną, ale potrafię uwzględnić drugiego człowieka.
Druga mówi coś zupełnie innego.
Nie trzeba intuicyjnie wyczuwać wszystkich reguł społecznych, żeby posiadać empatię poznawczą.
Można nie wiedzieć z góry, że coś zaboli.
Ale kiedy człowiek już ci to powiedział, dalsze udawanie, że „nie wiadomo, o co mu chodzi”, przestaje być problemem z odczytywaniem sygnałów.
Dlatego warto rozdzielić dwie rzeczy:
SZCZEROŚĆ — przekazuję to, co naprawdę myślę.
CHAMSTWO — przekazuję to w sposób, który poniża drugiego człowieka, a później odmawiam odpowiedzialności za formę.
Jedno nie wymaga drugiego.
Prawo do własnej opinii nie oznacza prawa do dowolnego traktowania ludzi.
A disclaimer nie jest immunitetem.
Jeżeli przed wypowiedzeniem zdania czujesz potrzebę powiedzenia:
„nie chcę cię urazić, ale…”,
być może właśnie zauważyłeś, że sposób, w jaki zamierzasz coś powiedzieć, może być raniący.
I może zamiast produkować sobie alibi, warto zmienić zdanie, które ma nastąpić po „ale”.
Bo intencja może mieć znaczenie.
Ale nie unieważnia treści.
Nie unieważnia formy.
I nie unieważnia skutku.
Jarvis