08/05/2026
Jakiś czas temu pisaliśmy Wam, że nie jesteśmy w stanie przyjmować nowych podopiecznych, mając pod opieką zwierzaki czekające miesiącami i latami na domy, o które zupełnie nikt nie pyta.
Ponieważ Natka i Romek znaleźli w końcu domy (po 1,5 roku oczekiwania) czujemy się w obowiązku pomóc kolejnej istocie i wiemy, że nie zostawicie nas z tym samych.
Poznajcie Jagę - ok. 7/8-letnią kotkę, która prawie umarła z niedożywienia :(
Jagusia trafiła do nas 29 kwietnia z okolic Muszyny. Została tam odłowiona przez naszą znajomą wolontariuszkę Klaudię, która tym samym ocaliła ją przed okrutną śmiercią na ulicy. Jagusia była kotką bezdomną (ale najprawdopodobniej porzuconą). Rok temu została odłowiona na kastrację, a po niej wróciła niestety w miejsce bytowania. Teraz, po roku została znaleziona w stanie praktycznie agonalnym. Klaudia udzieliła jej pierwszej pomocy i schronienia, następnie poprosiła nas o przyjęcia dziewczynki pod nasze skrzydła. Miejsce, które zrobiło się u nas po ostatnich adopcjach, okazało się być miejscem dla niej.
Rokowania Jagi są wciąż ostrożne - mamy ogromne niedożywienie i odwodnienie organizmu. Kotka trafiła do nas ważąc 1,9 kg, a jest z tych większych kotków. Jej ciało to sama skóra i kości, które czuć przy każdym dotyku, w każdym miejscu. Aktualnie mierzymy się z refeeding syndrome, ostrymi biegunkami, anemią i ogólnym osłabieniem. Bardzo martwią nas też strasznie powiększone węzły chłonne w układzie pokarmowym. Koteczka jest żywiona karmą specjalistyczną w małych i częstych porcjach. Codziennie wozimy ją na szpital, gdzie dostaje kroplówki i jest pod ciągłą opieką lekarzy. Wykonaliśmy jej już kilkukrotnie badania krwi, testy na panleukopenię (negatywne), usg oraz badania kału i moczu. Staramy się niczego nie przegapić, a lekarze robią wszystko, by jej pomóc. Po pobytach w szpitalu, Jagusia odpoczywa w troskliwym domu tymczasowym pod opieką Marysi, która dba o nią bardzo.
Na ten moment najbardziej prosimy o kciuki. Musimy postawić tę cudną dziewczynkę na łapki, a po bardzo długim okresie głodowania, jej organizm jest naprawdę bardzo słaby. Leczenie bardzo powolutku zaczyna przynosić efekty, ale cieszymy się jeszcze ostrożnie. Dzięki wsparciu osób, które przeznaczyły na nasze działania swoje 1,5 procenta mamy zasoby finansowe, by ją ratować, dlatego z tego miejsca ogromnie Wam dziękujemy!