12/05/2026
W ostatnim czasie na rynku antykwarycznym pojawił się niepublikowany dotąd amatorski film (zob. link w komentarzu) z uroczystości pogrzebowych marszałka Józefa Piłsudskiego. Został przejęty przez Archiwa Państwowe na prawie pierwokupu, zasilił zasób Narodowe Archiwum Cyfrowe.
Na nagraniu, wśród ogromnych tłumów świeckich i duchowieństwa, widać także dominikanów. Warto więc zestawić film (który pokazuje tylko obraz) z zapisami kronikarskimi braci nowicjuszy. W kronice nowicjatu za lata 1933–1937 (sygn. KrSt 43, s. 158–160) zachował się opis żałobnych wydarzeń związanych ze śmiercią i pochówkiem marszałka. Prezentujemy go poniżej, cytując dosłownie:
„13 V (poniedziałek). Dziś na przechadzce zauważyliśmy zmianę w mieście: domy udekorowane były flagami czarnemi i o barwach państwowych, opuszczonemi do połowy masztu. Żałoba panowała w mieście. Różne przypuszczenia nasuwają się nam. U celu przechadzki dowiedzieliśmy się od O. Magistra, że umarł p. marszałek Polski – Józef Piłsudski. (…) Później dowiedzieliśmy się od O. Magistra, że śp. marszałek Piłsudski ma być pochowany w podziemiach Wawelu i że pogrzeb jego w Krakowie odbędzie się w sobotę. Odtąd nurtowała w nas ciekawość, czy też weźmiemy udział w tym pogrzebie”.
„18 V (sobota). Dziś program był zmieniony z powodu pogrzebu marsz. J. Piłsudskiego. (…) Dochodziła godzina siódma, gdy przybyliśmy na stację, gdzie już czekały inne zakony, ustawiane podług swej starożytności; nasze miejsce oczywiście było na końcu. Byli nawet O.O. Kameduli, przyłączyli się do O.O. Karmelitów Bosych, przypuszczalnie dla białych kap. Ulice, któremi miał przechodzić pogrzeb tak były zapełnione ludźmi, że z siłą musieliśmy przeciskać się, zdążając na stację. Na miejscu przed dworcem kolejowym czekaliśmy przeszło godzinę. Koło nas przechodzili ks. ks. biskupi, którzy przybyli na pogrzeb. Było ich dziewięciu. Jeden tylko arcybiskup książę Sapieha. Był również biskup obrz. grec. ks. Kocyłowki. Około godziny 8.30 pogrzeb ruszył. Na samym przodzie za krzyżem szły zakony żeńskie, później męskie, a potem duchowieństwo świeckie w komżach w tak wielkiej liczbie, że nawet wzrokiem nie można było ogarnąć odległości przez nie zajętej. Stąd też ani trumny, ani przedstawicieli rządu i państw obcych, którzy szli za nią wcale nie widzieliśmy. Szliśmy trójkami po obu stronach ulicy. Ulice, któremi przechodził kondukt pogrzebowy, były przystrojone licznemi flagami czarnemi oraz płonącemi pochodniami. Ulice te były obłożone szeregami wojska, za którem stały masy nieprzeliczone ludności. Pogrzeb przechodził ulicami: Basztową, Dunajewskiego, Szczepańską, Rynkiem wzdłuż A-B, koło kościoła Marjackiego i św. Wojciecha, następnie koło wieży ratuszowej, ulicą Wiślną i Straszewskiego do Wawelu. Gdy już wchodziliśmy na ulicę Straszewskiego, rozpoczął dzwonić Zygmunt. Wspaniały i uroczysty oraz poważny jego dźwięk podnosił i potęgował nastrój żałobny. Na stokach góry Wawelu stały niezmierne tłumy ludzi. Na murach Wawelu stali wieśniacy w narodowych strojach: Górale, Ślązacy, Krakowiacy itd. Przed katedrą stały delegacje ze sztandarami półków [sic!] wojska polskiego. Sztandary zaś innych organizacyj wojskowych i cywilnych oraz szkolnych stały wzdłuż ulic, któremi posuwał się kondukt pogrzebowy. Wszedłszy na dziedziniec Wawelu, z powodu braku miejsca zmuszeni byliśmy posuwać się dalej i już niepodobna było się cofnąć. Stąd musieliśmy wyjść z dziedzińca drugą bramą. Nie byliśmy więc na uroczystościach pogrzebowych w Katedrze i nawet nie widzieliśmy trumny marszałka. Przez planty, przepełnione ludnością, wróciliśmy do klasztoru. Później, na rekreacji, dowiedzieliśmy się od O. Magistra o szczegółach pogrzebu, których nie widzieliśmy i dalszych uroczystościach, na których nie byliśmy. Trumna śp. marsz. spoczywała na armacie; za nią postępowała jego rodzina, potem p. prezydent Rzplitej; następnie członkowie rządu polskiego i przedstawiciele państw obcych. Między nimi był z Francji marszałek Petain, z Niemiec min. Gering. Przed katedrą p. prezydent krótko przemówił. W katedrze odprawił Mszę św. ks. abp Sapieha, a egzekwie ks. bp Kocyłowski. Potem zaraz zniesiona została trumna do podziemi katedry na ramionach generałów. Po tych uroczystościach odbyła się na mieście defilada wojska, które przybyło i wzięło udział w pogrzebie. Aż do wieczora niezwykły ruch panował w mieście, którego odgłosy do nas wyraźnie dochodziły. Kraków w tym dniu wyraźnie ożywił się”.
Dziękujemy p. Adrian Kędzierski za wskazanie filmu i sceny związanej z dominikanami. Screen z filmu nie jest wyraźny, mimo to dominikanie są nam widoczni, chociaż nie jesteśmy w stanie rozpoznać ich twarzy. Na drugim zdjęciu fragment kroniki nowicjatu z opisem konduktu pogrzebowego.