Towarzystwo Czwartkowe

Towarzystwo Czwartkowe Społeczeństwo - Kultura - Sztuka
Wiara - Ojczyzna - Nauka
Czwartek.

W   wspominamy dziś, w 91. rocznicę urodzin, profesora Leszka Bednarczuka – wybitnego językoznawcę, krzewiciela pamięci ...
30/05/2026

W wspominamy dziś, w 91. rocznicę urodzin, profesora Leszka Bednarczuka – wybitnego językoznawcę, krzewiciela pamięci o działalności AK na Wileńszczyźnie oraz członka honorowego Towarzystwa Czwartkowego.

Profesor Leszek Bednarczuk urodził się 30 maja 1935 r. w Wilnie. Był synem nauczycielki oraz oficera rezerwy Wojska Polskiego zatrudnionego w Nadleśnictwie Narocz. Od 1939 roku, w okresie okupacji, mieszkał w Kobylniku (obecnie Narocz) nad jeziorem Narocz.

Był jednym z najwybitniejszych polskich językoznawców drugiej połowy XX i początku XXI wieku: indoeuropeistą, slawistą i celtologiem, wieloletnim profesorem Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Krakowie, późniejszej Akademii Pedagogicznej, a obecnie Uniwersytetu Komisji Edukacji Narodowej. Z krakowskim środowiskiem akademickim był związany od 1960 roku. Przez dziesięciolecia kształcił kolejne pokolenia studentów i badaczy, pozostając jedną z ważnych postaci krakowskiej humanistyki.

Profesor Bednarczuk był członkiem Polskiej Akademii Umiejętności — najpierw jako członek korespondent, a od 2022 roku jako członek czynny. Był również związany z krajowymi gremiami naukowymi, w tym ze środowiskiem językoznawców skupionych wokół Polskiego Towarzystwa Językoznawczego i Komitetu Językoznawstwa PAN. Jego dorobek obejmuje ponad dziesięć książek, kilkanaście redagowanych publikacji oraz blisko 250 artykułów i recenzji. Publikował w wielu językach, a zakres jego zainteresowań obejmował językoznawstwo indoeuropejskie, języki słowiańskie, bałtyckie, celtyckie, bałkańskie, dzieje kontaktów językowych oraz problematykę etnogenezy Słowian i Bałtów.

Szczególne miejsce w jego dorobku zajmowały badania nad językami indoeuropejskimi. Profesor Bednarczuk był redaktorem i współautorem dwutomowej syntezy „Języki indoeuropejskie”, a także autorem prac poświęconych językowemu i kulturowemu dziedzictwu ziem dawnego Wielkiego Księstwa Litewskiego, w tym książki „Językowy obraz Wielkiego Księstwa Litewskiego”. Jako celtolog należał do bardzo wąskiego grona badaczy zajmujących się dawnymi językami celtyckimi, w tym językiem galijskim. W Polsce był w tej dziedzinie postacią wyjątkową.

Życiorys Profesora miał jednak również drugi, bardzo ważny wymiar — związany z pamięcią o Wileńszczyźnie, Armią Krajową i doświadczeniem wojny. Z partyzantami zetknął się jako dziecko. W 1943 roku poznał oddział majora Antoniego Burzyńskiego ps. „Kmicic”, dowódcy pierwszego polskiego oddziału partyzanckiego na Wileńszczyźnie. Te doświadczenia z dzieciństwa pozostały dla niego ważnym punktem odniesienia. Już jako dorosły badacz i świadek historii Profesor Bednarczuk podjął pracę dokumentacyjną nad losami żołnierzy Okręgu „Wilno” Armii Krajowej. Zbierał, nagrywał, porządkował i opracowywał wspomnienia partyzantów związanych z oddziałami „Kmicica”, „Łupaszki” i „Ronina”. Przygotował także kalendarium wydarzeń, opisy przebiegu działań, biogramy dowódców oraz materiały dotyczące żołnierzy i struktur terenowych.

Efektem tej pracy była książka „Od Naroczy do Niemna. Relacje partyzantów Kmicica – Łupaszki – Ronina Armii Krajowej na Wileńszczyźnie III.1943–VII.1944”, przygotowana wspólnie z Moniką Tomkiewicz. Publikacja ta ma szczególne znaczenie, ponieważ łączy warsztat badawczy z osobistą pamięcią człowieka, który sam pochodził z Wileńszczyzny i jako dziecko zetknął się z opisywanymi wydarzeniami oraz ich uczestnikami. Odwiedzał i wspierał tych, którzy przeżyli, a także gromadził ich wspomnienia do końca życia.” Wystąpił również jako ekspert w filmie dokumentalnym „Łupaszka”, wyprodukowanym w 2000 roku dla Telewizji Polskiej.

Ci, którzy mieli okazję spotkać Profesora, podkreślali nie tylko jego erudycję i imponującą pamięć, ale również niezwykłą życzliwość, pogodę ducha, poczucie humoru i osobisty urok. My, jako członkowie Towarzystwa Czwartkowego, mieliśmy zaszczyt poznać profesora Leszka Bednarczuka, organizować spotkania, które prowadził i czerpać z Jego ogromnej wiedzy. Zmarł 2 listopada 2025 r. w Krakowie. Pozostawił po sobie dorobek naukowy ważny dla polskiego językoznawstwa, a zarazem świadectwo wierności pamięci o Wileńszczyźnie i jej wojennych losach.

M.S.

Przypominamy, że dzisiejsze spotkanie również odbędzie się w Parku Jordana 🌳Szukajcie nas na polanie między popiersiem I...
28/05/2026

Przypominamy, że dzisiejsze spotkanie również odbędzie się w Parku Jordana 🌳

Szukajcie nas na polanie między popiersiem Inki a popiersiem Rotmistrza. Dla mających słabą orientację w terenie i/lub nie lubiących zagadek, pinezka 📌 w komentarzu

Do zobaczenia!

Czasami nie wiadomo jak zacząć, co napisać. Może tak: Gdyby żył, Profesor skończyłby w sobotę 91 lat?Dla świata był wybi...
26/05/2026

Czasami nie wiadomo jak zacząć, co napisać. Może tak: Gdyby żył, Profesor skończyłby w sobotę 91 lat?

Dla świata był wybitnym językoznawcą. Dla nas był Kolegą a przy tym - świadkiem historii. Ceniliśmy go za naprawdę wielką skromność, równie wielką życzliwość i niemal młodzieńcze poczucie humoru.

W Towarzystwie kładziemy nacisk na te pozytywne rocznice. Dlatego chcemy uczcić rocznicę urodzin naszego Kolegi. W ramach spotkania postaramy się przybliżyć jego postać oraz powspominamy wspólne dzieje.

Spotkanie odbędzie się w Parku Jordana, na polanie między Inką a Rotmistrzem. Już w najbliższy Czwartek, 28 maja o 19:00.

Serdecznie zapraszamy!
Kamil A. Chaber, prezes TIV.

W   obchodzimy dziś 70. rocznicę powstania Piwnicy pod Baranami -  legendarnego krakowskiego kabaretu i klubu artystyczn...
26/05/2026

W obchodzimy dziś 70. rocznicę powstania Piwnicy pod Baranami - legendarnego krakowskiego kabaretu i klubu artystycznego. Początkowo miała być miejscem spotkań krakowskich studentów. Szybko nabrała charakteru literacko-muzycznego. Pierwsze przedstawienie odbyło się 16 grudnia 1956 r.

Najważniejszą postacią Piwnicy pod Baranami był jej współzałożyciel i wieloletni kierownik Piotr Skrzynecki (1930-1997) - reżyser, konferansjer i animator, określany jako jedna z najbardziej barwnych osób krakowskiej bohemy drugiej połowy XX wieku. Studiował historię sztuki, nie planował zostać konferansjerem. Jego znakami rozpoznawczymi były kapelusz, peleryna i dzwoneczek, którego dźwięk rozpoczynał kolejne epizody widowisk w piwnicy. Słynął także z organizacji publicznych obchodów swoich imienin i urodzin, a także celebrowania rocznic historycznych w formie plenerowych inscenizacji. Nie zawsze były to rocznice typowe. Zorganizował między innymi obchody 93. rocznicy elektryfikacji Krakowa.

Bardzo ważną postacią dla Piwnicy pod Baranami była także Janina Garycka (1920-1997) - polonistka, malarka, scenografka, konserwatorka zabytków, autorka bajek, poetka, a przede wszystkim kierownik literacki krakowskiego kabaretu. W czasie II wojny światowej była łączniczką Armii Krajowej. Była nazywana "szarą eminencją" Piwnicy pod Baranami. Rzadko można ją było zobaczyć na scenie, ale poświęcała mnóstwo czasu na wyszukiwanie tekstów w archiwach, starych książkach, prasie i broszurach. To właśnie te materiały budowały charakterystyczny, absurdalno-literacki humor Piwnicy. Jej mieszkanie przy Placu Na Groblach było określane jako druga siedziba Piwnicy. Przez lata spotykali się tam krakowscy artyści.

Dzięki Skrzyneckiemu, Garyckiej i dziesiątkom artystów Piwnica pod Baranami miała specyficzny styl nazwany piwnicznym. Występy były połączeniem poezji, piosenki, absurdu, improwizacji, satyry, liryki i artystycznej ekscentryczności.

Z Piwnicą pod Baranami byli związani m.in. Ewa Demarczyk, Marek Grechuta, Grzegorz Turnau, Anna Szałapak, Leszek Długosz, Wiesław Dymny, Jan Kanty Pawluśkiewicz, Zygmunt Konieczny, Zbigniew Preisner i Zbigniew Wodecki. Pod koniec lat 50. Piwnica stała się także ważnym miejscem dla polskiego jazzu. Występowali tam m.in. Krzysztof Komeda, Andrzej Kurylewicz, Jan „Ptaszyn” Wróblewski, Wojciech Karolak i Wanda Warska.

Piwnica pod Baranami nie była klasycznym kabaretem politycznym. Mimo to w czasach PRL artyści Piwnicy mieli problemy z władzami, a lokal bywał zamykany. Wynikało to m.in. z niechęci twórców do podporządkowania się cenzurze oraz z groteskowego, kłopotliwego dla urzędników charakteru tekstów.

Co ciekawe, w kamienicy, w której znajduje się Piwnica, już w XV i XVI wieku miała działać gospoda, a według badaczy literatury bywali tam m.in. Jan Kochanowski, Mikołaj Rej i Łukasz Górnicki.

M.S.

W   wspominamy, dziś, w 80 rocznicę urodzin, najbardziej utytułowaną polską sportsmenkę Irenę Szewińską.      Urodziła s...
24/05/2026

W wspominamy, dziś, w 80 rocznicę urodzin, najbardziej utytułowaną polską sportsmenkę Irenę Szewińską.

Urodziła się 80 lat temu w Sankt Petersburgu (wówczas Leningradzie) w rodzinie polsko-żydowskiej inżyniera akustyka Jakuba Kirszensteina i Eugenii z domu Rafalskiej. Jej rodzice poznali się w Uzbekistanie, gdzie przeniesiono ich zakłady pracy. Po wojnie zamieszkali w Warszawie. W 1953 r., po rozwodzie rodziców, mała Irena została z matką.

Lekkoatletykę rozpoczęła uprawiać w wieku 14 lat w szkole podstawowej nr 37 w Warszawie. Podczas jednego z treningów pobiegła tak szybko, że nauczyciel był pewny, że źle zmierzył czas. Wkrótce zaczęła treningi i starty w barwach Polonii Warszawa. W 1964 r., jako osiemnastolatka, osiągnęła pierwsze sukcesy międzynarodowe zwyciężając w rozgrywanych w Warszawie europejskich igrzyskach juniorów (przemianowanych później na mistrzostwa Europy juniorów) w biegu na 200 m i skoku w dal oraz z koleżankami w sztafecie 4x100 metrów.

Kilka miesięcy później, wciąż jako nastolatka, wywalczyła pierwsze medale olimpijskie podczas igrzysk w Tokio. Została wicemistrzynią olimpijską w skoku w dal i biegu na 200 m. Wraz z Teresą Ciepły, Haliną Górecką i Ewą Kłobukowską zostały mistrzyniami olimpijskimi, bijąc rekord świata, w biegu na 4 x 400 m. Dwa lata później zdobyła na Mistrzostwach Europy w Budapeszcie 4 medale, w tym 3 złote. Podczas igrzysk w Meksyku w 1968 r. została mistrzynią olimpijską, bijąc jednocześnie rekord świata, w biegu na 200 m. Dorzuciła brąz w biegu na dwukrotnie krótszym dystansie. W biegu sztafetowym Polki zgubiły pałeczkę.

Szewińska była w związku z tym atakowana przez prasę i władze na tle wydarzeń marca 1968 r. Rok wcześniej wyszła za mąż za Sławomira Szewińskiego. 20 lutego 1970 r. urodziła syna Andrzeja - reprezentanta i trzykrotnego mistrza Polski w siatkówce. Po zakończeniu kariery sportowej urodziła drugiego syna - Jarosława.

Przed kolejnymi igrzyskami - w Monachium w 1972 r. doznała kontuzji kostki. Mimo tego wywalczyła brązowy medal w biegu na 200 m. Lepiej poszło jej w Monachium, gdzie bijąc rekord świata, została mistrzynią olimpijską na 400 m.Cztery lata później - na igrzyskach w Moskwie po raz ostatni wystartowała w igrzyskach.

Łącznie zdobyła 7 medali olimpijskich - trzy złote, dwa srebrne i dwa brązowe. Wywalczyła też 10 medali Mistrzostw Europy, w tym 5 złotych. Była jedyną kobietą w historii, która podbiła rekordy świata na 100,200 i 400 m! Czterokrotnie wygrała plebiscyt Przeglądu Sportowego na najlepszego sportowca roku w Polsce.

Po igrzyskach w Moskwie zakończyła karierę sportową. Od razu została działaczką sportową, przez 29 lat pełniąc różne funkcje w Polskim Związku Lekkiej Atletyki w tym, od 1997 r. przez 12 lat była jego prezesem. Działała także w międzynarodowych organizacjach lekkoatletycznych oraz Polskim Komitecie Olimpijskim. Od 1998 rm była członkiem Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego.

W 2016 r. została odznaczona Orderem Orła Białego. W 2018 r. Międzynarodowa Federacja Lekkoatletyczna uznała włączyła ją do grona 12 najwybitniejszych postaci w historii lekkiej atletyki.

Zmarła 29 czerwca 2018 r. po długiej walce z chorobą nowotworową. Po mszy świętej w Katedrze Polowej Wojska Polskiego z udziałem najwyższych władz państwowych została pochowana na Alei Zasłużonych warszawskich Powązek.

M.S.

W   obchodzimy dziś 160. rocznicę urodzin bohatera wojny z bolszewikami 1920 r., wybitnego wojskowego, generała Tadeusza...
19/05/2026

W obchodzimy dziś 160. rocznicę urodzin bohatera wojny z bolszewikami 1920 r., wybitnego wojskowego, generała Tadeusza Rozwadowskiego.

Urodził się w Babinie – wsi znajdującej się obecnie na Ukrainie, w obwodzie iwanofrankiwskim. Pochodził z rodziny o tradycjach wojskowych i patriotycznych, pieczętującej się herbem Trąby. Jego przodek – Maciej Rozwadowski był zasłużonym uczestnikiem odsieczy wiedeńskiej 1683 r., pradziad – Kazimierz Rozwadowski był brygadierem podczas powstania kościuszkowskiego, dziadek Wiktor był powstańcem listopadowym, a ojciec Tomisław – styczniowym. Ukończył studia w Technicznej Akademii Wojskowej w Wiedniu jako najlepszy na swoim roku, w stopniu podporucznika. Następnie studiował w Szkole Wojennej w Wiedniu przeznaczonej dla korpusu oficerskiego.

Znał sześć języków – polski, francuski, niemiecki, rosyjski, czeski i rumuński. Pełnił funkcję attaché wojskowego Austro-Węgier w Bukareszcie. Swoimi działaniami zjednał sobie przychylność zarówno Rumunów, jak i Austriaków. Rozwijał współpracę między oboma krajami nie tylko na polu wojskowym, lecz także gospodarczym. W 1894 r. ożenił się we Lwowie z hrabianką Marią z Komorowskich. Podczas pobytu w Rumunii urodziło im się troje dzieci – Melania, Józef i Kazimierz.

Po wybuchu I wojny światowej w 1914 roku objął dowództwo XII Brygady Artylerii armii austro-węgierskiej. W maju 1915 roku odegrał kluczową rolę w przełamaniu przez siły austriackie i niemieckie frontu w bitwie pod Gorlicami. Zasłynął innowacyjnym zastosowaniem artylerii – ruchomej zasłony ogniowej, polegającej na przesuwaniu ognia artyleryjskiego tuż przed nacierającą piechotą. Dzięki nowatorskiemu współdziałaniu artylerii i piechoty oddziały austro-węgierskie zajęły pozycje rosyjskie, zmuszając przeciwnika do odwrotu. Mimo sukcesów popadł w konflikt z władzami austro-węgierskimi z powodu swojej propolskiej postawy i sprzeciwu wobec represji wobec ludności polskiej.

Warto tu wspomnieć, że Rozwadowski znany był z licznych wynalazków na polu wojskowości, zwłaszcza artylerii. Zaprojektował m.in. nowy rodzaj pocisku – granatoszrapnel, który miał razić odłamkami po wybuchu w powietrzu, a następnie działać także po zetknięciu z celem.

Od 1918 r. służył w Wojsku Polskim. Został mianowany szefem Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. Później kierował Wojskami Polskimi w Galicji Wschodniej oraz Armią Wschód. Przyczynił się znacznie do zwycięstwa Polaków w wojnie z Ukrainą. W latach 1919-1920 był szefem Polskiej Misji Wojskowej w Paryżu. W tej roli reprezentował nasz kraj na konferencji w Spa. Jako jedyny przedstawiciel Polski stanowczo sprzeciwił się jej postanowieniom, które zakładały daleko idące ustępstwa Polski w sprawie granic w zamian za pomoc państw zachodnich w wojnie z bolszewikami. Gdy Armia Czerwona zbliżała się do Warszawy, Rozwadowski został wezwany do Polski.

22 lipca 1920 r. ponownie został szefem Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, co według wielu historyków było momentem przełomowym w wojnie z bolszewikami. Funkcję tę pełnił podczas całej bitwy warszawskiej i należał do głównych współtwórców polskiego zwycięstwa. Według części badaczy odegrał wręcz kluczową rolę, przygotowując zwycięski plan obrony stolicy. Propaganda piłsudczykowska w kolejnych latach fałszywie umniejszyła jego znaczenie w tej bitwie. Był autorem planu przegrupowania wojsk, które umożliwiło kontrofensywę. Rozwadowski wniósł optymizm i wiarę w zwycięstwo, co znacznie poprawiło morale dowódców i całej armii. Na początku sierpnia 1920 r. Rozwadowski przedstawił Piłsudskiemu dwa warianty miejsc koncentracji, skąd miało wyjść kontrnatarcie. Piłsudski wybrał plan przygotowany przez Rozwadowskiego przewidujący ograniczoną akcję manewrową, wychodzącą znad Wieprza, z równoczesnym uderzeniem wojsk wzmocnionego Frontu Północnego. Rozwadowski był odpowiedzialny m.in. za utrzymanie linii frontu pod Radzyminem i Ossowem. Ostatecznie bitwa zakończyła się wielkim sukcesem.

W kolejnych latach pełnił funkcję Głównego Inspektora Jazdy, a następnie Głównego Inspektora Kawalerii odpowiadając m.in za reorganizację tych formacji. 12 maja 1926 r., po wybuchu zamachu majowego, stanął na czele legalnych wojsk rządowych walczących przeciwko puczowi Piłsudskiego. Po dymisji prezydenta Stanisława Wojciechowskiego i zawieszeniu broni został, wraz z innymi oficerami dowodzącymi siłami rządowymi, aresztowany i osadzony w więzieniu w Wilnie. Przebywał tam w fatalnych warunkach, a podporządkowane Piłsudskiemu władze zwlekały z postawieniem go w stan oskarżenia. W październiku 1926 r. Sąd Okręgowy w Warszawie uznał, że nie ma powodów dla dalszego przetrzymywania Rozwadowskiego w więzieniu. Generał nie wyszedł jednak na wolność wskutek osobistej interwencji Piłsudskiego. Jednocześnie trwała nagonka na Rozwadowskiego w prosanacyjnej prasie.

W kwietniu 1927 r. został przeniesiony w stan spoczynku, a w kolejnym miesiącu wskutek społecznej petycji w obronie uwięzionych oficerów zwolniony z więzienia. Pobyt w fatalnych warunkach bytowych w więzieniu spowodował jednak znaczne pogorszenie stanu zdrowia Rozwadowskiego i w konsekwencji jego śmierć w Warszawie 18 października 1928 r. Według niektórych historyków Rozwadowski był w więzieniu podtruwany, co doprowadziło ostatecznie do jego zgonu. Zgodnie z ostatnią wolą został pochowany na Cmentarzu Obrońców Lwowa, wśród swoich podkomendnych. Po II wojnie światowej cmentarz ten był dewastowany przez Sowietów. Brak zainteresowania władz komunistycznej Polski doprowadził do utraty wiedzy o miejscu pochówku Rozwadowskiego, które do dziś jest nieznane.
W czasie pobytu w więzieniu spisał swoje wspomnienia z czasów Wielkiej Wojny. Tuż przed śmiercią opracował referat poświęcony problemom obronności Polski. Postulował w nim m.in. utworzenie specjalnej formacji – armii wysokiego pogotowia, zdolnej do natychmiastowej reakcji na atak ze strony sowieckiej Rosji lub Niemiec.

M.S.

W   obchodzimy dziś 125 rocznicę urodzin wielkiego Polaka - bohatera trzech wojen, ochotnika do Auschwitz, działacza pod...
13/05/2026

W obchodzimy dziś 125 rocznicę urodzin wielkiego Polaka - bohatera trzech wojen, ochotnika do Auschwitz, działacza podziemia antykomunistycznego.

Witold Pilecki urodził się 13 maja 1901 roku w Ołońcu na terenie Karelii. Już podczas I wojny światowej młody Witold założył zastęp harcerski w Hawryłkowie na Mohylowszczyźnie. Majątek Pileckich został zrabowany przez bolszewików, a rodzina uciekła do Wilna i dalej do Sukurczy, gdzie się osiedliła. Witold Pilecki wrócił wkrótce do Wilna, gdzie podjął naukę w gimnazjum i przystąpił do organizowania oddziałów samoobrony przed bolszewikami.

W pierwszej fazie wojny z bolszewikami walczył w oddziale Jerzego Dąmbrowskiego. W 1920 roku ponownie wstąpił w szeregi wojska i walczył w wojnie polsko-bolszewickiej na przedmieściach Warszawy. W Wilnie Pilecki ukończył liceum i próbował kontynuować edukację na Uniwersytecie Stefana Batorego w Wilnie. Z powodów ekonomicznych studiów tych nie ukończył i podjął pracę zarobkową.

Po powrocie do majątku rodzinnego w Sukurczach angażował się w życie rodzinne (ślub w 1931 r. z Marią Ostrowską, narodziny dwojga dzieci – Zofii i Andrzeja) oraz działalność zawodową, społeczną i patriotyczną (założenie spółdzielni mleczarskiej, ochotniczej straży pożarnej, oddziału harcerskiego przygotowującego młodzież do służby wojskowej).

W 1939 roku wybuchła wojna − ppor. Pilecki został zastępcą komendanta kawalerii 41. Dywizji Piechoty Rezerwy. Wkrótce rodzina Pileckich musiała uciec z Sukurczy na teren Generalnej Guberni. Utworzył Tajną Armię Polską w okupowanej Warszawie. Aresztowania żołnierzy Tajnej Armii Polskiej oraz coraz większa liczba więźniów osadzanych w Auschwitz i rozszerzająca się zła sława obozu wpłynęły na decyzję Witolda Pileckiego, aby dobrowolnie się tam udać.

Zamiar ten zrealizował 19 września 1940 r. podczas łapanki na Żoliborzu, skąd pod nazwiskiem Tomasza Serafińskiego dostał się do Auschwitz jako więzień nr 4859. Jesienią 1941 r. otrzymał awans na porucznika, co potwierdzało, że Pilecki poszedł do obozu ochotniczo, aby zorganizować tam konspirację wojskową i zdobyć wiarygodne dane o zbrodniach popełnianych przez Niemców. W ZWZ-AK obowiązywała zasada, że nie awansowano więźniów. Jako Tomasz Serafiński dotarł do Oświęcimia w nocy z 21 na 22 września 1940 roku.

Podczas pobytu w obozie Auschwitz Pilecki prowadził aktywną działalność: podtrzymywał współwięźniów na duchu, przekazywał im wiadomości z zewnątrz obozu i wiadomości od więźniów na zewnątrz, pomagał potajemnie zdobywać żywność i odzież, wreszcie organizował ruch oporu i spisywał notatki, które przerodziły się w raport rotmistrza, w którym została opisana sytuacja panująca w obozie.

Po ponad dwóch i pół roku pobytu Pileckiego w obozie zadanie, z jakim przybył dobrowolnie do Oświęcimia, zostało wykonane wzorcowo. Jego konspiracyjna siatka liczyła już prawie sto osób, a około pięciuset ludzi znało go z nazwiska, wiedziało, że odgrywa ważną rolę w obozowym podziemiu. W każdej chwili groziła Pileckiemu dekonspiracja. Jedyną gwarancją jego ocalenia mogła być ucieczka. Pilecki postanowił uciec z Auschwitz wraz z Janem Redzejem i Edwardem Ciesielskim. Do ucieczki przygotowano fałszywe dokumenty, cywilne ubrania, płyn do zacierania śladów przed pościgiem psów, pieniądze. Pilecki celowo postarał się o przydział do pracy w piekarni obozowej, oddalonej od obozu o około dwa kilometry. Więźniowie uciekli stamtąd w nocy z 26 na 27 kwietnia.

Przed swoją ucieczką, jeszcze w obozie, Pilecki dowiedział się, że Tomasz Serafiński żyje i nadal działa w konspiracji. Świadomy niebezpieczeństwa, jakie może ściągnąć na Serafińskiego, Pilecki dotarł do niego po swojej ucieczce i ostrzegł go, przybywając do domu Serafińskich w Wiśniczu: "Jestem Witold Pilecki, zbiegły z Oświęcimia, gdzie przebywałem pod nazwiskiem Tomasza Serafińskiego i przyszedłem porozumieć się z nim oraz zwrócić nazwisko, sądząc, że nie przyniosłem mu ujmy w ciągu trzech lat więzienia". Prawdziwy Tomasz Serafiński ps. „Lisola”, wówczas zastępca komendanta AK w Wiśniczu, był zaskoczony całą sytuacją. Z czasem zaprzyjaźnił się z Pileckim i obaj korespondowali ze sobą przez kolejne lata.

Po ucieczce z obozu Witold Pilecki został oddelegowany do organizacji konspiracyjnej o kryptonimie NIE. W czasie powstania warszawskiego, w drodze wyjątku (członkowie NIE mieli zakaz czynnej walki w powstaniu), Pilecki dowodził obroną tzw. Reduty Witolda, bronionej wyjątkowo długo. Po porażce Niemiec, do Polski wkroczyli Sowieci. AK oraz NIE zostały rozwiązane. Powstała organizacja Wolność i Niezawisłość, mająca na celu walkę z komunistami. W ramach dalszej działalności konspiracyjnej Pilecki współpracował z ludźmi z dawnej Tajnej Armii Polskiej, zbierał informacje o działaniach NKWD, polskich komunistach itd.

W 1946 r. na rozkaz generała Andersa Pilecki został wysłany na zachód. Pilecki zwlekał jednak z wyjazdem ze względu na działalność konspiracyjną i rodzinę. Po odwołaniu rozkazu Pilecki wrócił do kraju, gdzie działał w ruchu oporu, nie angażując się jednak w walkę z bronią w ręku.

W wyniku infiltracji podziemia antykomunistycznego przez komunistów 8 maja 1947 r. Pilecki został zatrzymany na rozkaz Wydziału II Departamentu III Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego i osadzony w X Pawilonie więzienia mokotowskiego w całkowitej izolacji. Był poddany torturom. W odpowiedzi na petycję współwięźniów w obronie Pileckiego, Józef Cyrankiewicz (również były więzień Auschwitz) stwierdził, że nie należy brać pod uwagę działań Tomasza Serafińskiego, czyli samego Pileckiego, w Auschwitz, lecz trzeba rozprawić się z nim jako z „wrogiem ludu i Polski Ludowej”. Cyrankiewicz próbował przypisać sobie zasługi Pileckiego. Rotmistrz został skazany na karę śmierci. Nie zastosowano prawa łaski. 25 maja 1948 r. o godzinie 21.30 wykonano wyrok śmierci przez rozstrzelanie. Ciało zostało pochowane potajemnie, prawdopodobnie na Łączce. Do dzisiaj nie udało się odnaleźć jego szczątków.

W 1990 roku Witold Pilecki został uniewinniony, zaś w 2006 r. został pośmiertnie odznaczony Orderem Orła Białego przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego. W ostatnich latach postać Pileckiego została przywrócona do pamięci Polaków. Powstały liczne artykuły naukowe, książki (także za granicą, m.in. we Włoszech i Japonii), filmy, spektakle i pieśni poświęcone rotmistrzowi. Pojawiły się jego pomniki, a co roku ku jego czci organizowane są marsze.

Również nasze Towarzystwo organizuje w maju każdego roku pikniki rotmistrzowskie poświęcone naszemu bohaterowi. Najbliższy już w czwartek za tydzień 21 maja w krakowskim Parku Jordana. Więcej informacji podamy wkrótce.

M.S.

W   dziś 100. rocznica tragicznego wydarzenia, jakim był zamach majowy – zbrojny zamach stanu dokonany przez marszałka J...
12/05/2026

W dziś 100. rocznica tragicznego wydarzenia, jakim był zamach majowy – zbrojny zamach stanu dokonany przez marszałka Józefa Piłsudskiego przeciwko legalnym władzom II Rzeczypospolitej, który pochłonął blisko 400 ofiar śmiertelnych. Jego skutkiem było wprowadzenie autorytarnych rządów sanacji.

Józef Piłsudski wycofał się z życia politycznego w 1923 r. Wielokrotnie wyrażał niezadowolenie z sytuacji politycznej w Polsce, konstytucji marcowej, parlamentaryzmu oraz sposobu sprawowania cywilnej kontroli nad armią. Ta ostatnia kwestia była dla Piłsudskiego szczególnie istotna. Trzeba przyznać, że sytuacja polityczna nie była najlepsza. Częste zmiany rządów utrudniały walkę z kryzysem gospodarczym i prowadzenie stabilnej polityki zagranicznej. Warto jednak zaznaczyć, że po reformach Władysława Grabskiego pojawiały się już symptomy stabilizacji gospodarczej.

Do dziś trudno historykom rozstrzygnąć czy Piłsudski planował zamach majowy z dużym wyprzedzeniem. Wiele przesłanek wskazuje jednak, że przynajmniej rozważano scenariusz siłowego przesilenia. W najbliższym mu legionowym środowisku pojawiały się takie pomysły już w 1922 r. po zamordowaniu prezydenta Gabriela Narutowicza oraz w 1923 r. po powołaniu rządu Wincentego Witosa tzw. Chjeno-Piasta. Oficer i historyk Władysław Pobóg-Malinowski pisał, że w 1923 r. Piłsudski wezwał do siebie Kazimierza Bartla i polecił mu przygotować się w ciągu kilku miesięcy do objęcia funkcji premiera.

20 listopada 1925 r. premierem został Aleksander Skrzyński. Ministrem spraw wojskowych mianował gen. Lucjana Żeligowskiego, zwolennika Piłsudskiego. Żeligowski przeprowadził zmiany w wojsku korzystne dla Marszałka i jego obozu, a następnie umożliwił koncentrację oddziałów w Rembertowie. Po zmianie rządu nowy minister spraw wojskowych, gen. Juliusz Malczewski, znalazł się wobec faktów dokonanych. Na premiera — po raz trzeci w II RP — został desygnowany Wincenty Witos.

9 maja Witos zwrócił się do Piłsudskiego w „Nowym Kurierze Polskim”: „Niechże wreszcie Marszałek Piłsudski wyjdzie z ukrycia, niechże stworzy rząd, niech weźmie do współpracy wszystkie czynniki twórcze, którym dobro państwa leży na sercu. Jeśli tego nie zrobi, będzie się miało wrażenie, że nie zależy mu naprawdę na uporządkowaniu stosunków w państwie”. Dzień później, przy poparciu stronnictw tworzących tzw. Chjeno-Piasta, rząd Witosa został oficjalnie utworzony. Piłsudski na łamach „Kuriera Porannego” odpowiedział Witosowi, że „staje do walki [...] z głównym złem państwa: panowaniem rozwydrzonych partii i stronnictw nad Polską”. W nocy z 11 na 12 maja nastąpiły ruchy kilku oddziałów dowodzonych przez zwolenników Marszałka w stronę Warszawy.

Rankiem 12 maja prasa podała nieprawdziwą informację o ostrzelaniu domu Piłsudskiego w Sulejówku, co dodatkowo rozgrzało nastroje jego zwolenników. Piłsudski udał się do Belwederu, licząc na rozmowę z prezydentem i wymuszenie dymisji rządu Witosa, lecz Stanisława Wojciechowskiego tam nie zastał. Historycy ostrożniej oceniający jego intencje wskazują, że Marszałek mógł początkowo chcieć jedynie wywrzeć presję na prezydencie, gromadząc przychylne sobie oddziały pod Rembertowem. Minister spraw wojskowych w rządzie Witosa generał Juliusz Malczewski wezwał do stolicy kilka jednostek i mianował generała Tadeusza Rozwadowskiego dowódcą obrony Warszawy. Szefem sztabu został mianowany płk Władysław Anders. Około 15:00 oddziały Piłsudskiego wyruszyły na Warszawę w liczbie około 15 tysięcy żołnierzy. Strona rządowa zmobilizowała około 10 tysięcy żołnierzy, z których jednak niemal połowa nie dotarła do stolicy z powodu strajku kolejarzy związanych z PPS. Generał Malczewski rozkazał obsadzić wszystkie warszawskie mosty. Wyznaczony do tego zadania oddział okazał się jednak popierać Piłsudskiego, wobec czego do 17:00 obsadzony był tylko most Poniatowskiego.

To właśnie na nim doszło o 17:00 do kluczowego spotkania Józefa Piłsudskiego z prezydentem Stanisławem Wojciechowskim. Było to symboliczne starcie legalnej władzy państwowej z dowódcą wojsk, które maszerowały na stolicę. Według relacji Wojciechowskiego prezydent powiedział, że stoi „na straży honoru wojska polskiego”, po czym dodał: „Reprezentuję tutaj Polskę, żądam dochodzenia swych pretensji na drodze legalnej”. Piłsudski miał odpowiedzieć: „Dla mnie droga legalna zamknięta”. Porozumienia nie osiągnięto. Piłsudskiemu odmówiono przejścia przez most Poniatowskiego, lecz jego oddziały dostały się do Warszawy przez most Kierbedzia. Piłsudski tymczasem wrócił do koszar. Według świadków był zmęczony i zrezygnowany. Piłsudski liczył zapewne, że prezydent Wojciechowski, z którym dobrze się znał z czasów działalności w PPS ustąpi jego żądaniom. W pozycji leżącej wspominał dawne boje z towarzyszami walk sprzed lat niezajmując się bieżącą sytuacją. Co ciekawe, część świadków przypisuje mu podobne zachowanie w ważnych chwilach Bitwy Warszawskiej. Dowództwo objęli generał Gustaw Konstanty Orlicz-Dreszer oraz ppłk Józef Beck.

Około 18:30 oddziały wierne rządowi otworzyły ogień do przechodzących przez most Kierbedzia. Wymiana ognia zakończyła się ich wycofaniem do centrum miasta. Władze ogłosiły w Warszawie stan wyjątkowy. Z czasem przewagę uzyskiwały oddziały wierne Piłsudskiemu. Co więcej, część oddziałów rządowych przechodziła na ich stronę.

Walki trwały trzy dni. Zginęło 379 osób, w tym 164 cywilów, a 920 osób zostało rannych. Aby uniknąć dalszego rozlewu krwi, prezydent Stanisław Wojciechowski i premier Wincenty Witos podali się do dymisji. Zachowano przy tym formalną ciągłość państwa: po dymisji prezydenta obowiązki głowy państwa przejął marszałek Sejmu Maciej Rataj. Realna władza przeszła jednak w ręce obozu Piłsudskiego. Piłsudski formalnie nie został prezydentem — odmówił przyjęcia tego urzędu. Prezydentem wybrano Ignacego Mościckiego, zaś premierem został Kazimierz Bartel.

Najważniejszym skutkiem zamachu majowego było rozpoczęcie rządów sanacji, czyli obozu politycznego Piłsudskiego. Sanacja głosiła hasło „uzdrowienia” życia publicznego, ale w praktyce oznaczała stopniowe ograniczanie demokracji parlamentarnej i wzmacnianie władzy środowiska skupionego wokół Marszałka. Deklarowanego „uzdrowienia” życia publicznego nie udało się osiągnąć. Przeciwników obozu piłsudczykowskiego spotykały później represje polityczne: więzienia, proces brzeski oraz osadzenia w Berezie Kartuskiej. Do symbolicznych i do dziś budzących spory spraw należą śmierć gen. Tadeusza Rozwadowskiego i zaginięcie gen. Włodzimierza Zagórskiego. W niektórych aspektach sanacja zwiększyła sprawczość państwa, ale odbywało się to kosztem demokracji i zasad państwa prawa. Piłsudski nie stworzył też stabilnego mechanizmu sukcesji politycznej ani wojskowej. Po jego śmierci pogłębiło to słabości obozu sanacyjnego i utrudniło państwu skuteczne przygotowanie się do wyzwań końca lat trzydziestych.

M.S.

Adres

Kraków

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Towarzystwo Czwartkowe umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij