Stowarzyszenie dla Rozwoju Gminy Koziegłowy

Stowarzyszenie dla Rozwoju Gminy Koziegłowy Stowarzyszenie dla Rozwoju Gminy Koziegłowy powstało w listopadzie 1999 roku. Realizuje zadania społeczno-kulturalne, rekreacyjne, inwestycyjne.

Działa na rzecz mieszkańców i lokalnej społeczności.

29/05/2026

W Koziegłowach zamek stał… Aut: Jan Słupski. Koziegłowy (powiat myszkowski) nie leżą w bezpośredniej bliskości Szlaku Orlich Gniazd, niemniej pasjonaci fortalicji wiedzą, że niegdyś znajdował się tam średniowieczny zamek. W odróżnieniu od pobliskich jurajskich fortyfikacji, ten nie został zbudowany na wzniesieniu, ani na wapiennej skale, ale na terenie równinnym. W tamtych czasach otoczony był trudnodostępnymi bagnami i stał w miejscu wczesnośredniowiecznego grodziska otoczonego charakterystycznymi wałami. Bardzo ciekawą genezę osiedlenia się na tym miejscu rycerskiego rodu podaje red. R. Radzik w tekście „Niezłomny major” na stronach Kwartalnika „Wyklęci” w numerze datowanym na kwiecień-czerwiec 2023 r. Tekst ów dotyczy majora Mariana Kozłowskiego, żołnierza Narodowych Sił Zbrojnych z czasu ostatniej wojny oraz podziemia antykomunistycznego w czasie powojennym, bezpośredniego potomka założyciela rodu. Rodzina Kozłowskich… …pieczętowała się prastarym piastowskim herbem „Zerwikaptur” zamiennie zwanym „Koziegłowy”, co podaje wspomniany autor, opierając się na cytatach znanych heraldyków oraz przekazach obecnych od wielu wieków w rodzinie Kozłowskich. Powstanie herbu datuje się na lata 1106–1120, czyli sam początek XII wieku, podczas panowania Bolesława II Krzywoustego. Wedle legendy protoplasta rodu w walce z pogańskimi Prusami jednym cięciem miecza ściął głowy trzech nieprzyjaciół, które ubrane były w kozie łby. Za ten czyn miał ponoć ów herb otrzymać. Motyw ten wykorzystał w swojej twórczości Henryk Sienkiewicz, nieco go modyfikując. Nazwy herbu natomiast nie należy kojarzyć z czynnością „zrywania kaptura” lecz raczej z łacińskim określeniem „servi captur” co oznacza „łowcę niewolników” – idąc za tym domysłem protoplasta rodu miał jakoby uczestniczyć w wyprawach na tereny pogan w celu „pozyskiwania siły roboczej”. Inna wersja doszukuje się źródła nazwy w słowach „cervi captur” oznaczających łowcę jeleni, czyli zapalonego myśliwego. Musiało to się wydarzyć przed 1106 rokiem, bowiem już wtedy właścicielem zamku w Koziegłowach był słynny Drogosław. Kiedy umarł Bolesław Krzywousty, doszło do walk o władzę pomiędzy jego synami. Po śmierci dwóch z nich – Władysława Wygnańca i Bolesława Kędzierzawego – księciem seniorem został Mieszko, zwany Starym. Nowy władca nie przypadł do gustu krakowskim panom, stąd zbuntowali się oni i wprowadzili na tron jego brata Kazimierza, nazwanego Sprawiedliwym. Kozłowscy w tym konflikcie stanęli po stronie prawowitego władcy, Mieszka. Ostatecznie Mieszko przegrał tę walkę, nowy władca wraz ze swoimi poplecznikami ukarał Kozłowskich odebraniem herbu oraz dóbr ziemskich uzasadniając to ich rzekomym „warcholstwem i rozbojami przeciw prawowitemu władcy i rodowi biskupa krakowskiego Fulko Pełka herbu Lis”. Majątek przekazano krewnemu biskupa – Mikołajowi herbu Lis, wojewodzie krakowskiemu. Nowy pan na Koziegłowach zniszczył siedzibę rodu poprzednich właścicieli. Kozłowscy natomiast rozproszyli się po kraju, działając nadal na rzecz Ojczyzny pod herbem „Zerwikaptur”, w imię swego zawołania: „Wiara – Męstwo – Skromność”. Sposób, w jaki potraktowani zostali potomkowie Drogosława, wywołało oburzenie znacznej części możnych rodów. W 1240 roku książę Henryk Pobożny uznał to za rażącą niesprawiedliwość i zdecydował przywrócić im herb „Koziegłowy” oraz oczyścić z anatemy zarówno żyjących jak i zmarłych członków rodu. Dokonał tego sejm, uznając działanie Kazimierza za bezprawne i bezzasadne. W sejmowych dokumentach zapisano, że ród Kozłowskich z Koziegłów ma nadal w tarczy ten sam herb, nazywa się zamiennie „Zerwikaptur” i „Koziegłowy” oraz przysługuje mu prawo pisać: „z Koziegłów”. Ostatnie echo tych wydarzeń miało miejsce 27 kwietnia 1792 r. Wówczas ostatni król Polski wrócił do sprawy i przedstawił ją na posiedzeniu sejmu, który potwierdził przywrócenie rodzinie herbu „Koziegłowy Zerwikaptur” – dokument odnośny znajduje się w Archiwum Głównym Akt Dawnych w Warszawie. Jan Długosz wprawdzie napisał bardzo niepochlebną opinię o tej rodzinie („złodzieje i rabusie”). Pomimo iż kronikarz i jego dzieło cieszą się wielkim poważaniem, to do takiej opinii należy podchodzić z dużą dozą ostrożności, ponieważ może ona wynikać z bardzo subiektywnych przesłanek. Zwłaszcza, że według relacji przytoczonej przez wspomnianego R. Radzika, familia ta położyła na przestrzeni wieków znaczne zasługi dla Rzeczpospolitej. Pierwsza budowla… …powstała w XII w. najpewniej w miejscu wcześniejszego osadnictwa, miała konstrukcję drewniano-ziemną. Do chwili obecnej widoczne są otaczające to miejsce wały ziemne. Rodzina Kozłowskich pomimo rehabilitacji najpewniej nie odzyskała tamtejszych dóbr, jako że geneza zamku przypisywana jest familiantom pieczętującym się „Lisem”. Nie ustalono w sposób jednoznaczny kto zbudował w tym miejscu kolejną fortyfikację. Brani są pod uwagę zarówno wojewoda krakowski Mikołaj herbu Lis (1177– 1206) jak też podkomorzy krakowski i zarazem starosta bydgoski Mściwoj z Kwiliny (1336–85). Budowla i jej załoga miała strzec przebiegającego w pobliżu prastarego szlaku handlowego z Krakowa do Opola i Lelowa. Istnieją trzy wersje dotyczące osoby inicjatora budowy murowanego zamku: mógł nim być Mściwój z Kwiliny, bądź jego syn Krystyn z Koziegłów (ok. 1330–1417 starosta kolski i kasztelan sądecki), lub jego wnuk piszący się także jako Krystyn z Koziegłów (ok. 1360-1437 także starosta kolski i kasztelan sądecki). Wysoce prawdopodobne jest, iż któryś nich rozpoczął budowę, a potomek ją dokończył. Świadczyć o tym może stwierdzenie archeologów prowadzących w tym miejscu wykopaliska w latach 2022–23 pod kierunkiem Artura Gintera z Uniwersytetu Łódzkiego, którzy stwierdzili, że wieża bramna (o wymiarach 9×9 m i grubości murów do 2,4 m) powstała znacznie później niż mury obwodowe. Zamek był w rękach rodu Koziegłowskich, m. in. Jana Koziegłowskiego (syna Krystyna II z Koziegłów) również w II poł. XV w. W 1519 syn Jana, Krystyn, sprzedał go biskupowi krakowskiemu Janowi Konarskiemu. Odtąd zamek był własnością biskupstwa aż do roku 1790. Stopniowo popadał w ruinę, o czym wspomina w swoich zapiskach bp Samuel Maciejowski (w czym wydatnie pomogły najazdy książąt śląskich), pod koniec XVI w. podjęto nieudaną ponoć próbę jego odbudowy. Istnieją publikacje, w świetle których zamek zburzyli Szwedzi ostrzeliwując działami podczas Potopu w ostatnich dniach 1655 r., odstępując uprzednio od niezdobytej Jasnej Góry i kierując się w stronę Krakowa. Ponoć przez kilka dni zamku bronił ówczesny właściciel burgrabia i starosta Stanisław Kawecki, uchodząc następnie nocą wskutek niemożności stawienia skutecznego odporu. Liczne grono historyków wątpi jednak w tę wersję przytaczając źródła, według których zamek już pod koniec XVI w. był w ruinie. Ostatecznego zniszczenia pozostałości murów dokonali w 1865 r. Rosjanie w czasie zaborów. Zdecydowali o rozebraniu ich i wykorzystaniu pozyskanych kamieni do budowy drogi do pobliskiego Gniazdowa. Familia herbu „Lis”… …była w średniowieczu stosunkowo dobrze ustosunkowana, to znaczy miała wysoką pozycję w polityce wewnętrznej ówczesnej monarchii, co pozwalało zdobywać i pomnażać posiadaną fortunę, z jednej strony dzięki pełnionym odpowiedzialnym funkcjom, nie bez wpływu posiadanych talentów i umiejętności biznesowych, a także wskutek mariaży z podobnymi sobie możnymi rodami. Rodzinny majątek wydatnie powiększył Krystyn I z Koziegłów, który często towarzyszył królowi Władysławowi Jagielle w podróżach i wyprawach wojennych jak. np. w 1387 r. na Litwę, celem zaprowadzenia chrześcijaństwa, a także pod Grunwaldem, gdzie dowodził swoją 42. Chorągwią. Krystyn znany był także jako człowiek przedsiębiorczy. Król Jagiełło odwiedził na zamku jego syna, co odnotowano w roku 1426. Świetnym przykładem korzystnych mariaży może być Krystyn II z Koziegłów, trzykrotnie żonaty: po raz pierwszy z Piechną, córką wojewody krakowskiego Piotra Kmity, zmarłą w 1417 r. Po raz drugi ożenił się z córką Jana z Oleśnicy, a zarazem siostrą biskupa krakowskiego Zbigniewa Oleśnickiego, która najprawdopodobniej na imię miała Małgorzata i zmarła w roku 1430. Trzecią z kolei wybranką została Katarzyna, córka Piotra Szafrańca, zmarła w 1439 r., a więc dwa lata po mężu. Krystyn II także kontynuował pomnażanie odziedziczonego po ojcu majątku. W tym kontekście nazwa herbu „Lis” wydaje się idealnie współgrać ze sprytem przedstawicieli tego rodu… W działaniach Lisów można dopatrzeć się też zasady, że wyrazem siły i znaczenia ówczesnych, zaliczanych do elity feudalnej rodów, były ich siedziby. Punktem honoru możnowładców było zamieszkiwanie w zamkach godnych piastowanego urzędu, a co za tym idzie, zapewnienie potomkom rezydencji cieszących się równym prestiżem. Znany jest dokument z 1472 r., w którym napisano, że w rezydencji tej znajdowała się kaplica, piekarnia oraz świetlica koło wieży zamku, a wały były zwieńczone dwoma rzędami parkanów. Koziegłowscy zatrudniali na zamku w Koziegłowach zatem piekarza w piekarni, którą usytuowano przy bramie ogrodzenia zamkowego. Częste wystawiane przez Koziegłowskich dokumentów na zamku wiązało się także z koniecznością zatrudniania pisarza zamkowego. Posługi religijne względem rodziny wypełniali kapelani zamkowi. Już w 1401 r. poświadczony jest bezimiennie kapelan Krystyna z Koziegłów, kasztelana sądeckiego, a w 1472 r. kapelan zamku w Koziegłowach Mateusz. Koziegłowskim jednak ta forma posługi religijnej nie wystarczała, ze względu na częste i dalekie podróże, jakie odbywali. Pragnieniem rodziny było posiadanie ołtarza przenośnego, przy którym kapelan przyboczny mógłby odprawiać Msze św. podczas postojów w trakcie podroży. Starania i prośby zanoszone do Stolicy Apostolskiej zakończyły się pomyślnie udzieleniem w 1415 r. przez papieża zezwolenia dla Krystyna i jego żony Piechny na korzystanie z takiego przenośnego ołtarza. Badania wykopaliskowe… …zamczyska prowadzono trzykrotnie: w latach 1966–69 przez Włodzimierza Błaszczyka, ponownie w 1978 r. badały je Halina Dobrzańska i Barbara Gołąb, oraz w ostatnich latach wspomniany Artur Ginter. Według opisu Błaszczyka, zamek składał się z głównej budowli murowanej na planie prostokąta, mniejszego budynku w części wschodniej oraz z wieży bramnej na planie kwadratu, od której biegł mur obwodowy zakreślający prostokąt o wymiarach 50 x 25 m. Wymienione budowle były otoczone trzema pierścieniami wałów o konstrukcji przekładkowej i z umocnionymi belkami i płaszczem kamiennym zboczami. W trakcie pierwszych badań na terenie zamku znaleziono 107 denarów jagiellońskich, liczne średniowieczne ozdoby i przedmioty codziennego użytku, groty bełtów, ostrogi… Obiekt opasywały także dwie fosy, a do bramy prowadziła grobla o długości 125 m. Z informacji dotyczących badań wykopaliskowych w 1978 r. natomiast wynika, że do głównego majdanu przylegał mniejszy człon. Podobny układ rozwiązania przestrzennego założenia da się zauważyć także w innym zamku Lisów – w Kozłowie. Można wysnuć stąd wniosek, że preferowanym rodzajem usytuowania obronnych rezydencji Lisów są niskie, podmokłe łąki. Niedawne prace pod kierunkiem A. Gintera zaowocowały dość sensacyjnym znaleziskiem: wykopano połówkę pieczęci rodowej z herbem Lisów… Dojazd do pozostałości zamku… …leżących w pobliżu potoku Sarni Stok nie jest skomplikowany. Można dojechać DK 91 zjeżdżając po stronie zachodniej w ulicę Zamkową (nomen omen), można też dotrzeć od ul. Woźnickiej (DW 789). Miejsce, w którym był zamek jest trudnodostępne dla pojazdów, ostatni odcinek należy raczej pokonać pieszo. Pomocne mogą okazać się współrzędne GPS miejsca: 50° 36› 11.99››N, 19° 08› 46.33››E. JAN SŁUPSKI. Źródło:
Nad Wartą, 2024, nr 2 (81)

17/05/2026
Życzymy Państwu Zdrowych, Wesołych,  Spokojnych Świąt Wielkiej Nocy.
05/04/2026

Życzymy Państwu
Zdrowych, Wesołych, Spokojnych Świąt Wielkiej Nocy.

30/03/2026

1966r. Przeszłości ślady dłoń ich odsłania. Lipcowy październik 'dogrzewał trzydziestoma stopniami w cieniu, niebieścił się bezchmurnie. Drobne rybki pluskały w strudze o romantycznej nazwie Sarni Stok, płynącej z łęgów płaskich i podmokłych ku Koziegłowom. Kadzielne wonie przestałych ziół mieszały się z surowym zapachem wilgotnej ziemi z głębokich wykopów, butwiejącego drewna, mokrego kamienia, który się wieki przeleżał pod darnią. — Panie 'Januszu —. Borowik podniósł pytająco czarną kędzierzawą głowę. — Kończcie prędko rysowanie profilów. Za godzinę przyjdą chłopcy z liceum. Czyn społeczny. Zasypią wykopy. Magister Błaszczyk (przewodniczący koziegłowskiej MRN tytułował go, nie wiedzieć czemu, prezesem) przerzucił szybko teczkę gotowych już rysunków, wyciągnął kilka, ułożył na murawie wewnętrznego pierścienia wałów koziegłowskiego zamku. — Niech' pan pokaże, panie Jarku, gdzie były te monety. Magister Jarosław Radkiewicz ¡wskazuje skwapliwie w środkowej warstwie owe miejsce. Kilkunastoletni chłopcy — skąd się tu od razu znaleźli? Spod ziemi wyrośli? — potakują: — No właśnie; tam był taki kamień... — Taki kamień... — głos dyrektora Błaszczyka nabiera cierpkości — Dobrze że was nie przygniótł, że was nie zasypało. Poszukiwacze skarbów! A prawdziwe skarby zniszczyliście! Było tak: ekipa archeologiczna częstochowskiego Muzeum rozpoczęła badania wykopaliskowe ruin zamku nizinnego w Koziegłowach, po miasteczku wieść poszła: — Skarbów szukają! Biskupi siewierscy złoto tam zakopali. I po zmroku zakradła się do wytopu grupa chłopców z podstawówki, zaczęła gmerać w warstwie kamieni, aż się wielki głaz obluzował i spadając oberwał kawał gruzowoglinianej ściany. Wygrzebali się z obwału — i znaleźli wśród gruzu garnek z pozieleniałymi monetkami. Jeszcze się trzymał, lecz gdy wydzierali go sobie z rąk, zostały tylko skorupy, Kształty miał — po pozostałościach sądząc — ciekawe. Ale zrekonstruować się go nie da, bo chłopcy część fragmentów ' rozdeptali. Szkoda, wielka szkoda. Mógł być ciekawym przyczynkiem do historii zamku. Monetki się rozsypały. Chłopcy je wyzbierali, jednak po ciemku niezbyt dokładnie. Rankiem Radkiewicz kilka wdeptanych w ziemię znalazł, pokazał dyrektorowi Błaszczykowi. Zaczęli — znalazłszy także skorupy garnka ze śladami śniedzi — dochodzić, kto w wykopie grzebał. Znaleźli „łowców złota”, odzyskali większość denarków Kazimierza Jagiellończyka. Resztę chłopcy sami odnieśli, gdy im wytłumaczono, jaką nauce wyrządzili szkodę. Kierownictwo szkoły walnie w rewindykacji monet pomagało. A propos szkoły: dyrektor liceum na zabytkowym siada fotelu w swym gabinecie, za zabytkowym rezyduje biurkiem. Piękna rozłożysta szafa, okrągły stół na lwich łapach i rzeźbione krzesła — wszystko wspaniałej stolarskiej i snycerskiej roboty. Aż się proszą do Muzeum w Częstochowie — lub do jego koziegłowskiej filii, którą Błaszczyk z pomocą władz miejskich i powiatowych otworzyć zamierza. Może w pałacyku biskupim, który najbardziej by się nadawał, albo też w pawilonie w pobliżu zamku koziegłowskiego, którego przyziemie ma być odkryte i częściowo zrekonstruowane. Sprawa już omówiona — i niechybnie w przyszłym roku doczeka się realizacji. Błaszczyk już dopilnuje! Cieszy się dyrektor Błaszczyk z odzyskanych monet, z przekazanych przez koziegłowskiego plebana cennych zabytków. Ale i martwi trochę, badania bowiem nie tylko nie potwierdziły jego hipotezy co do datowania zamku, ale wręcz ją obaliły. Zebrane przed kilkoma laty materiały historyczne i schematyczna inwentaryzacja zdawały się dostatecznie wyraźnie wskazywać na pochodzenie zamku z XII wieku. Umocnienia obronne w postaci wałów ziemnych, gdy centralna część warowni była murowana, wskazywały na pośredni charakter zamku — między grodziskiem wczesnośredniowiecznym a średniowiecznym murowanym systemem fortyfikacyjnym. Hipoteza była bardzo prawdopodobna — i jeszcze bardziej ponętna. Cóż może być bowiem dla badacza bardziej atrakcyjnego od znalezienia nie odkrytej dotychczas formy pośredniej między dwiema fazami rozwoju? Niestety, badania wykopaliskowe •tę hipotezę obaliły. Ale przyniosły za to inną rewelację. Oto okazało się, że w XIV wieku zastosowano przy fortyfikowaniu koziegłowskiego zamku anachroniczną, wczesnośredniowieczną formę wałów obwodowych z fosą między nimi. Zamek' był opasany nawet potrójnym pierścieniem wałów — od strony bramy wjazdowej — i podwójną fosą, którą wypełniała wodą rzeczułka Sarni Stok, rozdwajająca się przed zamkiem i łącząca znów za nim. Zapewne warunki fizjograficzne podyktowały nawrót do już niestosowanych w XIV fortyfikacyjnych. Zamek — jak się po badaniach archeologicznych okazało — powstał w wieku XIV, a już w drugiej połowie szesnastego był w ruinie. Bardzo krótki miał więc żywot. Dlaczego? — to też rzecz jeszcze do zbadania. Jak setki innych problemów historycznych w regionie, którego przeszłość dopiero od kilku lat znalazła w dociekaniach naukowców poczesne miejsce. Tegoroczną jesień Włodzimierz Błaszczyk przeznaczył na rekonesansowe roboty wykopaliskowe w obrębie kilku grodzisk, nie mających w zasadzie naukowych metryk. Koziegłowy okazały się być farbowanym lisem, a nie formą przejściową od grodziska do zamku warownego. Natomiast w Złotym Potoku, w Grodzisku koło Kłobucka... Nie ma najmniejszych wątpliwości: mamy w Złotym Potoku do czynienia z wczesnośredniowieczną VIII — IX wieku naszej ery — osadą obronną; z grodziskiem z okresu pierwszych prób zjednoczenia wszystkich plemion polskich. To doniosłe przede wszystkim dla naszego regionu, ale i dla nauki polskiej w ogólności odkrycie. Szczegółowe badania archeologiczne grodziska złotopotockiego pozwolą być może odtworzyć obraz osady starosłowiańskiej i życia jej ludności. Potężne stare dęby wrosły w pierścienie wałów grodziska nad strumieniem przez wieś Grodzisko przepływającym, kilka kilometrów od Kłobucka. Zasłały żołędziami i rdzawymi liśćmi stoki obwałowań, majdan w wewnętrznym kręgu. Głęboka rana wykopu rozcięła wewnętrzny wał i część majdanu, odkryła zwęglone szczątki zabudowań, resztki umocnień." Znalazły się pod łopatą archeologów skorupy naczyń ceramicznych, przeżarte wiekową rdzą, ale dobrze jeszcze zachowane żelazne wędzidło, fragment bruku obwodowej drogi... Zdawało się: dwunasty — trzynasty wiek. Gdy jednak wymyte fragmenty ceramiki osuszono, gdy przeanalizowano wnioski z ich oględzin, nie ulegało już wątpliwości: wiek dziesiąty — jedenasty. Po latach doświadczeń badawczych, zwłaszcza po pracach nad łużyckim cmentarzyskiem w Częstochowie-Rakowie, nabiera się ostrości spojrzenia, dostrzega się nawet drobne subtelności, które wskazują na wcześniejsze datowanie. Należało właściwie kopać w Grodzisku dalej, by zyskać absolutnie pewne podstawy do ustalenia wieku owej osady obronnej. Ale nie starczyło funduszów na dalsze badania — zwłaszcza że pozostały jeszcze roboty wykopaliskowe w Siedlcu Mstowskim. Wykop więc zasypano. Na jak długo? Kiedy się tu do badań wróci? Najszybciej chyba, gdy Prezydium kłobuckiej PRN na wiosnę wyasygnuje coś ze swej szkatuły. Siedlce grodzisko, niemal na administracyjnej granicy Częstochowy i powiatu częstochowskiego, na wyniosłym wzgórzu przy przełomie Warty pod Jaskrowem, zaczęto badać w jesienną pluchę przedostatnich dni października. Kiedyś w obrębie obwałowań grodziska znaleziono w czasie badań powierzchniowych łużyckie i wczesnośredniowieczne skorupy. W niedalekiej od grodziska odległości — na piaskach pod Mirowem — odkryto cmentarzysko łużyckie. Gdzieś więc w okolicy powinna być łużycka osada. Może właśnie ją odszukają archeolodzy pod nawarstwioną wiekami ziemią majdanu siedleckiego grodziska? Może tam właśnie znajdzie się najstarsza Częstochowa? Pozwólmy archeologom szukać — i wyciągać ze znalezisk wnioski; nie bawmy się we wróżby z baraniej kości. Tyle już archeologia nowego .wniosła w ostatnich latach do wiedzy o Częstochowie i regionie, tyle wyjaśniła nierozwiązalnych zdawało się zagadek, że i tę siedlecką z pewnością wyświetli tajemnice. Trzeba tylko czasu. . PS. Przed zamknięciem numeru najnowsze wieści dotarły z Siedlca. Mgr Błaszczyk informuje: już w pierwszym dniu robót znaleziono w wykopie świadectwo nie tylko istnienia przed około 2.500 latami osady kultury łużyckiej, ale i ciągłości osadnictwa w późniejszych wiekach; w pierwszej i drugiej fazie wczesnego średniowiecza, od w. VIII do XI, a nawet XII. Tak więc od dawna poszukiwana osada ludności kultury łużyckiej została odnaleziona. Co jeszcze odsłoni łopata archeologa i jakie z tego wypłyną wnioski naukowym — napiszemy . Źródło: Nad Wartą, 1966, R. 9, nr 11

W dn. 9.03.2026 w Centrum Usług Wspólnych otwarta została wystawa pt. „Trauma pokoleń. Tragedia Górnośląska”.Autorem wys...
13/03/2026

W dn. 9.03.2026 w Centrum Usług Wspólnych otwarta została wystawa pt. „Trauma pokoleń. Tragedia Górnośląska”.

Autorem wystawy jest Instytut Wojciecha Korfantego w Katowicach.

Podczas spotkania w przejmujący sposób o tragicznych losach mieszkańców Górnego Śląska opowiadał dr. Łukasz Rosicki.

Zapraszamy do oglądania wystawy.

Zapraszamy Państwa do Centrum Usług Wspólnych w Kozieglowach ul. 3-Maja 33 w dniu 9.03.2026r ogodzinie 17.00 na inaugura...
04/03/2026

Zapraszamy Państwa do Centrum Usług Wspólnych w Kozieglowach ul. 3-Maja 33 w dniu 9.03.2026r ogodzinie 17.00 na inaugurację wystawy pt. „Trauma Pokoleń. Tragedia Górnośląska”.
Podczas inauguracji wystawy wygłoszona zostanie prelekcja.
Dziękujemy za udostępnienie wystawy Regionalnemu Instytutowi Kultury im. Wojciecha Korfantego.

02/03/2026
Koncert Noworoczny 🎶
10/01/2026

Koncert Noworoczny 🎶

Zapraszamy Wszystkich Gości Na Koncert Noworoczny.

Adres

Żarecka 28
Koziegłowy
42-350

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Stowarzyszenie dla Rozwoju Gminy Koziegłowy umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Ta Organizacja

Wyślij wiadomość do Stowarzyszenie dla Rozwoju Gminy Koziegłowy:

Udostępnij