23/07/2026
Są takie spotkania, po których wychodzę z przekonaniem, że to nie tylko ja dałam coś drugiemu człowiekowi. To spotkania z seniorami. Podobnie ma moja koleżanka po fachu z Fundacji Wataha, która wraz ze mną świadczy wsparcie psychologiczne dla seniorów.
Praca z osobami starszymi daje mi ogromną satysfakcję. Nie dlatego, że jest łatwa. Wręcz przeciwnie. Często towarzyszy jej choroba, samotność, utrata sprawności, lęk czy poczucie, że świat bardzo się zmienił.
Niejednokrotnie pierwsze spotkanie odbywa się nie z inicjatywy samego seniora, ale jego bliskich. Dzieci lub wnuki martwią się, chcą pomóc, szukają rozwiązania. Zdarza się więc, że na początku spotykam się z nieufnością, a nawet pytaniem: „Po co mi psycholog?”.
I doskonale to rozumiem.
Rodzina kocha. Troszczy się. Chce ulżyć cierpieniu. Często jednak ta miłość sprawia, że trudno jest po prostu usiąść obok i być. Bliscy chcą pocieszać, przekonywać, dodawać otuchy, rozwiązywać problemy. To bardzo ludzkie i całkowicie naturalne.
Psycholog przychodzi z innym zadaniem.
Nie po to, by powiedzieć, jak żyć.
Nie po to, by znaleźć gotowe rozwiązanie.
Nie po to, by oceniać.
Przychodzi, by wysłuchać. By stworzyć przestrzeń, w której człowiek może powiedzieć wszystko to, czego czasem nie potrafi lub nie chce powiedzieć najbliższym. By dać poczucie, że jest ważny. Że jego historia nadal ma znaczenie. Że jego emocje zasługują na uwagę.
I chyba właśnie ten moment porusza mnie najbardziej.
Kiedy po pierwszej niechęci pojawia się uśmiech na powitanie. Kiedy słyszę: „To kiedy znowu się zobaczymy?”. Kiedy w oczach osoby, która jeszcze niedawno nie chciała rozmawiać z psychologiem, pojawia się błysk radości na myśl o kolejnym spotkaniu.
To są chwile, które przypominają mi, dlaczego wybrałam ten zawód.
Bo choć mam poczucie, że wnoszę do tych spotkań swoją wiedzę, doświadczenie i uważność, to równie często wychodzę z nich bogatsza. Seniorzy uczą mnie cierpliwości, pokory, wdzięczności i tego, jak ogromną wartość ma prawdziwa obecność.
To właśnie oni każdego dnia przypominają mi, że czasem największym wsparciem nie są idealne słowa ani gotowe rozwiązania.
Czasem największym wsparciem jest drugi człowiek, który naprawdę słucha.
To dla mnie największa nagroda i jednocześnie ogromna motywacja, by każdego dnia być dla kogoś właśnie taką obecnością.
💙 A jakie są Wasze doświadczenia? Czy spotkaliście kiedyś osobę starszą, która nauczyła Was czegoś ważnego o życiu?