08/05/2026
Ludzie często mówią mi, że trzeba myśleć pozytywnie i nie tracić nadziei.
Że Bóg ma nas w swojej opiece, że nas kocha i trzeba ufać, nawet wtedy, gdy po ludzku wszystko wydaje się zbyt trudne.
Niektórzy mówią, że warto wizualizować swoje marzenia, żeby próbować zobaczyć przyszłość taką, jakby już gdzieś na nas czekała.�Że nadzieję też można ćwiczyć. ❤️
Więc czasami zamykam oczy i próbuję wyobrazić sobie przyszłość Adasia.
A dziś dzięki AI mogę się tym z Wami podzielić:
Na tym zdjęciu jest właśnie Adaś - trochę zmieniony, ale ten błysk w oku jest prawdziwy. Dokładnie taki ma, kiedy się cieszy. ✨
Siedzi za kierownicą auta, bo kiedyś powiedział mi, kiedyś też będzie prowadził auto.
Dla większości dzieci to zwykłe marzenie, ale dla chłopców z DMD jest to coś, czego nigdy nie zdążą doświadczyć. Kiedy ich rówieśnicy uczą się prowadzić samochód, oni bardzo często uczą się już życia z utratą własnego ciała - z osłabieniem mięśni, z zależnością od innych…
Z jednej strony bardzo boli mnie zwyczajność tego marzenia, bo ja nie marzę o wielkich rzeczach.
Marzę tylko o tym, żeby mój synek miał przyszłość wystarczająco długą i łaskawą, by mógł kiedyś prowadzić samochód. Z drugiej strony wiem, że muszę się trzymać i myśleć pozytywnie, więc próbuję to sobie zwizualizować…
Sięgnęłam do nauki, by wyjaśnić fenomen wizualizacji i zrozumieć jej rolę i okazuje się, że mózg może częściowo reagować na intensywnie wyobrażane sytuacje podobnie jak na realne doświadczenia. Dlatego sportowcy wizualizują zwycięskie mecze, muzycy udane występy, pacjenci rehabilitację, a terapeuci wykorzystują techniki wyobrażeniowe. Nie chodzi o udawanie, że wszystko jest dobrze, tylko o trenowanie sposobu interpretowania rzeczywistości i kierowania uwagi. Mózg jest plastyczny i to nie coachingowy slogan, tylko dobrze opisane zjawisko neurologiczne - powtarzane myśli, emocje, reakcje i sposoby interpretacji świata tworzą i wzmacniają określone ścieżki neuronalne. Im częściej coś ćwiczymy mentalnie, tym bardziej staje się to automatyczne.
Dlatego osoby żyjące długo w stresie łatwiej wpadają w lęk i czarne scenariusze, bo mózg funkcjonuje w stanie alarmu, ale działa to też w drugą stronę - można ćwiczyć zauważanie nadziei, dobra, sprawczości i poczucia bezpieczeństwa.
Najbardziej skuteczne wizualizacje nie polegają na samym marzeniu, ale na zobaczeniu celu, połączeniu go z emocją i jednoczesnym zaakceptowaniu trudności oraz drogi do niego - przy czym pozytywne myślenie nie oznacza zaprzeczania cierpieniu. Czyli nie chodzi o nastawianie się, że wszystko będzie idealnie, tylko bardziej, że nawet jeśli będzie to trudne, to trzeba trenować mózg, by widział także możliwą przyszłość, nadzieję i sens walki.
I dziś myślę, że chyba właśnie to nieświadomie robiłam od początku naszej zbiórki. Czasami zastanawiam się, skąd miałam w sobie tyle wiary, że to wszystko może się udać. Dla wielu ludzi wydawało się to nierealne. Niektórzy pewnie myśleli nawet, że zwariowałam…
A jednak mimo zmęczenia i tysięcy wątpliwości miałam w środku bardzo silne poczucie, że muszę iść właśnie tą drogą, że nie wolno mi się zatrzymać. I do dziś nie umiem do końca wyjaśnić, skąd brała się ta siła. Kiedy opadałam z sił, pojawiali się ludzie, którzy mówili: „dacie radę”, „uzbieracie”, „będzie dobrze”.
I może właśnie dlatego człowiek nie powinien lekceważyć słów, które daje innym.
A dziś coraz częściej słyszę, że Adaś da radę, że zrobi prawo jazdy i jeszcze będę bawić się na jego weselu ❤️
I wiecie co? Ja naprawdę bardzo chcę w to wierzyć.
siepomaga.pl/adam-orlik