Fundacja VEGA

Wskazówki dojazdu Strona internetowa Kontakt: organizacja

Fundacja VEGA Fundacja na Rzecz Osób Niewidomych i Słabowidzących VEGA

24/08/2026

"Z daleka, z bliska i okiem Niewidki": Taki cykl zaczynamy... Będzie śmiesznie, strasznie a czasem smutno i żałośnie nawet. .

Siedzę na schodku małej lodziarni. Mam na sobie jeansy, koszulkę i sportowe buty. Na nosie okulary, smartwatch na nadgarstku. Jem loda. Nie chce mi się stać więc przysiadam na tym schodku kładąc obok składaną laskę. Wokół sporo ludzi, jedni kupują lody a inni przechodzą z trudem omijając kolejkę. Nagle ktoś szarpie mnie za ramię. Odwracam głowę: "Tu to nic nie uzbierasz""." Słyszę, ale proszę o powtórzenie, bo hałas i gwar. "Nie uzbierasz tu nic dziecko drogie, każdy loda w garść łapie i biegnie dalej." Po chwili słyszę jak wrażliwa na los ludzki kobieta kładzie obok mnie na murku monetę. Nadal pozostaję w stuporze, ale słysząc brzęk pieniążka wołam: "Proszę to zabrać." Pani z lekkim oburzeniem zabiera monetę z mojej ręki i półgłosem mówi: "Patrz, nie chce pomocy." Dziś już trochę mnie to śmieszy, bo jestem już całkiem dużą dziewczynką, dojrzałą kobietą a tu "dziecko"? W tamtym momencie jednak poczułam jakiś rodzaj zażenowania a nawet strachu. Dlaczego osoby siedzące po drugiej stronie tego cholernego murka nie wyglądały jak żebrzący biedacy a ja tak? Skąd założenie, że w ogóle czegokolwiek potrzebuję? To zadziwiające ile w anturażu zmienia biała laska...

30/07/2026

Pisałam kilka dni temu o kierowaniu środków i każdego możliwego wsparcia do dziecka z niepełnosprawnością wzroku w jego środowisku rodzinnym. Rodzice robią co w ich mocy by dzieci wzrastały w domach nie w ośrodkach, by to system przychodził do nich a nie one wpychane były do systemu. Tymczasem dzieci są, no co tu dużo mówić okradane z subwencji, wykorzystywane do "wyciągania" pieniędzy na użytek prywatny i w dodatku nikt nie ma zamiaru wziąć odpowiedzialności za ten stan. Placówki prywatne specjalne mnożą się w Kielcach jak grzyby po deszczu i wydawać by się mogło, że to dobrze, że alternatywa dla szkół i przedszkoli publicznych to samo dobro. Na pewno? i, dla kogo? Historię placówek, których dotyczy udostępniony tu post śledzę od miesięcy. Z przerażeniem obserwuję wydarte urzędnikom wyniki kontroli sprzed kilku lat i ze zdziwieniem pytam: Dlaczego pomimo wyników nic tam się na korzyść dzieci nie zmienia? Z ogromnym uznaniem też dłonie ściskam zaangażowanym rodzicom i proszę: Zbierzmy siły, komentujmy, weźmy sprawy we własne ręce. Nasze dzieci to też obywatele tego kraju i mimo trudów z jakimi przyszło się im w życiu zmagać, też mogą coś temu krajowi zaoferować. Reszta w poście udostępnionym tu i w innych postach na profilu nieradiosmartmistrz.

Tak się zastanawiam od kilku dni jak państwu obserwującym opisać to,  co mi w głowie siedzi. Rzecz dotyczy odwiecznego s...
18/07/2026

Tak się zastanawiam od kilku dni jak państwu obserwującym opisać to, co mi w głowie siedzi. Rzecz dotyczy odwiecznego sporu czy niewidome dziecko posyłać do wyspecjalizowanych ośrodków, czy jednak organizować mu edukację i wsparcie w środowisku, w którym dorasta... Sprawa jest trudna a temat złożony i trudno być może o jedną odpowiedź, choć jeśli mnie rodzice pytają to ja mam jedną: Zawsze środowisko domowe jest lepszym miejscem do dorastania dla każdego dziecka. Piszę zawsze, nie mając oczywiście na myśli rodzin dysfunkcyjnych i tych w których występują problemy np. z uzależnieniami jej dorosłych członków. Dlaczego uważam, że to rodzina powinna być miejscem gdzie dziecko, także niewidome czy niewidome z dodatkowymi specjalnymi potrzebami dorastać powinno? Dlatego, że: Mitem jest twierdzenie, jakoby dziecko wysłane do ośrodka w wieku lat 3 4 czy 7 miało większą szansę na samodzielność niż to, które pozostaje w domu. Natomiast nie jest mitem, że wysłanie takiego malucha do ośrodka jest dla niego niemal równoznaczne z porzuceniem i pozostawia traumę na resztę życia. Znam ludzi, dziś już w wieku bardzo dojrzałym, którzy z bólem wspominają pierwsze noce w przedszkolu z internatem, strach, łzy, tęsknotę i przerażająco dojmującą, bolesną samotność. Znam też takich, którzy nigdy nie przestali czuć tego strachu i samotności bez względu na to czy zostawiani byli w wieku lat trzech w przedszkolu czy w ostatnich klasach szkoły podstawowej. Nie jest też na pewno mitem to, że dziecko wysłane na lata do ośrodka, brutalnie rzecz ujmując nie ma do kogo i do czego wracać. Życie w rodzinie toczy się przecież dalej, nowi członkowie rodziny przychodzą na świat, inni umierają, starsze rodzeństwo się wyprowadza, mama choruje, tata zmienia pracę... To wszystko dzieje się bez udziału dziecka dorastającego poza domem. Skutek? Zerwane więzi, których nigdy nie będzie szansy naprawić, czasu się przecież nie cofnie. Niezrozumiane potrzeby: Przecież tak naprawdę członkowie takich "rozerwanych" rodzin się nie znają. Jakie jest więc miejsce dla powracającego do rodziny z ośrodka dziecka? Jaka jest jego rola w rodzinie po tych wielu latach poza domem? Czy jest w ogóle dla niego miejsce? Nie łóżko czy szafka, choć to też ważne, ale jaką rolę, funkcję i wsparcie otrzyma i będzie pełniło? Ktoś teraz powie, że internaty się zmieniły, dzieci jeżdżą częściej do domów, kontakt z rodzicami jest systematyczny i to prawda... Nie zmienia to jednak faktu, że to nie mama budzi dziecko rano i nie ona robi do szkoły kanapki. To nie tata odprowadza do przedszkola i nie on z tego przedszkola niesie na barana swojego zmęczonego malucha. Te z pozoru drobne codzienne gesty rodzica wobec dziecka, dziecka wobec rodzica, cioci, babci, kuzyna czy brata składają się na życie rodzinne. W jednej rodzinie będzie dostatnie, w drugiej będzie trudniej związać koniec z końcem. Jedna rodzina jest mała, druga wielopokoleniowa. Czasem jest tylko mama, czasem oboje rodziców. Bywa różnie, ale nic tej rodziny nie zastąpi. To naprawdę mniej istotne by dziecko umiało wiązać buty, może nosić wsuwane albo na rzepy. Nie musi umieć robić sobie kanapki w wieku lat sześciu, serio... Jak mu mama będzie jeszcze w czwartej klasie te kanapki robiła, czapkę poprawiała czy pomagała odwiesić kurtkę na wieszak, nic się nie stanie. Za to jeśli, choć w dobrej wierze pozbawimy dziecko rodziny i rodzinę dziecka to wszystkim stanie się realna krzywda. Cały czas jeszcze pokutuje mit, że w ośrodkach i tylko tam są specjaliści, którzy wiedzą, umieją i nauczą niewidome dziecko tej mitycznej samodzielności. A rodzice? Dlaczego od razu każe się im rezygnować z własnych, rodzicielskich kompetencji i przekonań? Dlaczego to specjaliści mają wiedzieć lepiej co jest dobre dla dziecka? Smucą mnie zawsze rozmowy z rodzicami, którzy dostają z lokalnych poradni listę specjalnych ośrodków, często oddalonych od miejsca zamieszkania dziecka o dziesiątki kilometrów. Czy nie powinni dostać listę miejsc w okolicy gdzie otrzymają realne, codzienne wsparcie dla dziecka i dla siebie? Dlaczego tak łatwo wręczyć rodzicowi listę a tak trudno zorganizować edukację niewidomych dzieci w miastach i wsiach w których się urodziły? Z ogromnym zainteresowaniem śledzę zmagania i walkę rodziców o wypełnianie obowiązku wsparcia i edukacji dziecka z niepełnosprawnością sprzężoną, w tym niewidomego przez kieleckie instytucje oświatowe. To trudne, ale nie warto z tego rezygnować. Zajrzyjcie na profil:
Z@achęcam do komentowania i udostępniania. Z serdecznymi pozdrowieniami dla wszystkich rodziców: Beata Zielińska, Pedagog specjalny - Fundacja Vega
Zachęcam także do wsparcia fundacji. Szczegóły na stronie: www.fundacja-vega.pl@@

Razem tworzymy świat bez barier Fundacja VEGA wspiera osoby niewidome i słabowidzące w codziennym życiu, edukacji i aktywizacji zawodowej.Dążymy do świata, w którym każdy ma równe szanse. Kontakt → Wesprzyj nas Razem tworzymy świat bez barier Fundacja VEGA wspiera osoby niewidome i sła...

06/07/2026

Rozmawiałam dziś z pewną starszą osobą, niewidomą całkowicie. Pani przed laty miała resztki wzroku, poruszała się więc samodzielnie i sprawnie. Pracowała w czasach słusznie minionych na tzw. wolnym rynku. Kiedyś to było naprawdę coś... Większość niewidomych pracowała w spółdzielniach. Byli często dowożeni do pracy i odwożeni po pracy do domu. Pani kiedyś słabowidząca dziś jest niewidoma i ma spory ubytek słuchu. Nie wychodzi sama, co w zasadzie nie powinno dziwić. Rozmawiałyśmy niemal dwie godziny. Myślę sobie, że bardzo potrzebne są takie rozmowy. Niewidomi seniorzy są ogromnie samotni. Nawet jeśli mieszkają w dużych miastach, nie pójdą do lokalnych klubów dla seniorów, uniwersytetu trzeciego wieku czy do osiedlowego domu kultury na taneczny wieczorek. Mają naprawdę w zanadrzu i ciekawe historie i dużo życiowego doświadczenia, pogody ducha i chęci życia. Często bardzo dużo czytają czy słuchają książek. Mają więc także dużą wiedzę o świecie. Mogliby to ofiarować innym, podzielić się, zafunkcjonować gdzieś w jakiejś społeczności, ale... asystentów mają przez kilka godzin w miesiącu więc w tym czasie muszą iść po zakupy czy do lekarza. Jaka szkoda, że muszą wybierać. Marzy mi się świat w którym potrzeby wszystkich będą tak samo ważne a wyjście na kawę, do kina, na spotkanie czy koncert nie będzie musiało ustępować wyjściu do sklepu. No, ale dziś obie miałyśmy mnóstwo radości ze wspólnej rozmowy. Dobrego dnia dla wszystkich i zapraszam w środę.

02/07/2026

A teraz podziękowanie: Z głębi serca dziękujemy firmie KOMPLUS z Warszawy za przekazanie fundacji darowizny na cele statutowe. To firma od lat zajmująca się informatyczną obsługą przedsiębiorstw. Pieniądze, które od was dostaliśmy pozwolą na opłacenie kosztów związanych z funkcjonowaniem fundacji a także sprawią, że będzie nam łatwiej pomagać. Jesteście zespołem ludzi nie tylko kreatywnych, ale także otwartych na drugiego człowieka i jego potrzeby. Bardzo doceniamy wasz gest. Całemu zespołowi KOMPLUS życzymy samych sukcesów w pracy i życiu prywatnym i raz jeszcze serdecznie dziękujemy.

02/07/2026

Dzień dobry, długo nic nie pisałam. No cóż, szkolimy się, sprawozdajemy i choć jeszcze wciąż nabieramy wprawy to idzie nam coraz lepiej. Od poniedziałku 6/07 będę do państwa dyspozycji 3 razy w tygodniu: W poniedziałki, środy i piątki w godzinach od 10:00 do 13:00 pod numerem telefonu: 507-131032 i pod adresem os. Sieje 8 B w Kielcach. Jeśli potrzebujesz wsparcia, motywującej rozmowy, porady z zakresu pedagogiki, także specjalnej, masz problemy w przystosowaniu się do nowej sytuacji, bo tracisz wzrok lub chcesz pogadać po prostu, przyjdź proszę lub zadzwoń. Tak mało rozmawia się tak, ucho w ucho i tak rzadko rozmawiamy dziś przy kawie. Zmieńmy to, rozmawiajmy... Służę wsparciem, dobrym słowem i uśmiechem. Zapraszam od lipca, już regularnie. Tymczasem pozdrawiam serdecznie i do usłyszenia! Beata Zielińska, Fundacja Vega

18/05/2026

Dzień dobry wszystkim! Fundacja Vega po gruntownej przebudowie i ciut przydługim wypoczynku wraca do państwa z nową siłą i nowymi planami na działalność. Jest nowy zarząd, nowa rada i nowa strona. Jest też duży dorobek, historia i absolutnie wspaniałe wspomnienia, do których tu, na profilu można wrócić. Zachęcam, miło pooglądać i posłuchać. Jakie plany? Krok po kroku rośniemy w siłę, szkolimy nasze kadry by być dla państwa jak najlepszym wsparciem. W planach mamy: Warsztaty dla młodych rodziców, indywidualne konsultacje psychopedagogiczne dla dzieci i młodzieży a także dzia,łalność badawczą, ale to jeszcze za chwilkę. Tymczasem zapraszam na stronę, do kontaktu i wspierania naszych działań. Potrzebujemy państwa wsparcia by budować, wspierać i się rozwijać.
Serdecznie pozdrawiam: Prezes zarządu: Beata Zielińska

Adres

Kielce
25-561

Strona internetowa

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Fundacja VEGA opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Kontakt: Organizacja

Wyślij wiadomość do Fundacja VEGA:

Skróty

Udostępnij