11/08/2026
Został zabity tylko dlatego, że walczył o wolną Polskę.
Kilka miesięcy po odzyskaniu przez Polskę – jak nam wtedy mówiono – wolności.
10 sierpnia 1945 roku, na kieleckim Pakoszu, rozstrzelano ppor. Konrada Suwalskiego „Mruka” – żołnierza i dowódcę Armii Krajowej.
Człowieka, który jeszcze niedawno walczył z niemieckim okupantem.
Dla komunistycznego aparatu bezpieczeństwa stał się wrogiem.
A jego historia jest szczególnie tragiczna.
5 sierpnia 1945 roku oddział dowodzony przez Antoniego Hedę „Szarego” zaatakował więzienie w Kielcach. Uwolniono około 350 więźniów.
Wśród nich miał być również „Mruk”.
Dotarli do jego celi śmierci.
Próbowali go uwolnić.
Ale zabrakło materiałów wybuchowych, żeby sforsować drzwi.
Konrad Suwalski pozostał w więzieniu.
Pięć dni później został wywieziony na cmentarz żydowski na kieleckim Pakoszu i rozstrzelany.
Miał zaledwie 25 lat.
To jest właśnie prawda o pierwszych miesiącach powojennej Polski.
Niemcy zostały pokonane, ale dla polskich patriotów wojna się nie skończyła.
Zmienił się tylko przeciwnik.
Tysiące żołnierzy Armii Krajowej, którzy przelewali krew za Polskę, zostało po wojnie aresztowanych przez UB. Wielu z nich torturowano, skazywano w sfingowanych procesach i mordowano.
„Mruk” był jednym z nich.
W jego sprawie pojawiają się również ludzie związani wcześniej z komunistyczną partyzantką. Oskarżycielem był mjr Stefan Szymański „Góral”, a przy wykonaniu wyroku uczestniczył Edmund Kwasek – obaj wcześniej związani z Armią Ludową.
Czy tak wyglądało „wyzwolenie”?
Dla jednych kończyła się niemiecka okupacja.
Dla innych zaczynała się kolejna walka o Polskę.
Konrad Suwalski „Mruk” nie został zabity za żadną zbrodnię przeciwko Polsce.
Został zabity, bo nie zgodził się na Polskę bez pełnej niepodległości.
Bo był żołnierzem Armii Krajowej.
Bo wierzył, że Polska powinna być naprawdę wolna.
Dopiero po upadku komunizmu, na początku lat 90., został pośmiertnie zrehabilitowany.
Ale żaden wyrok sądu nie mógł już zwrócić mu życia.
5 sierpnia 1945 roku zabrakło materiałów, żeby otworzyć drzwi jego celi.
10 sierpnia zabrakło już tylko pięciu dni, żeby historia zapamiętała jego śmierć.
My mamy obowiązek pamiętać.
Cześć i chwała ppor. Konradowi Suwalskiemu „Mrukowi”.
Cześć i chwała wszystkim Żołnierzom Armii Krajowej i Żołnierzom Wyklętym, którzy po wojnie nie złożyli broni i nie pogodzili się z sowieckim zniewoleniem Polski.
🇵🇱 Pamiętamy. Nie pozwolimy wymazać ich z historii.