23/10/2026
Ponad 200 lat fedrowania, tysiące górników i całe pokolenia rodzin, których życie kręciło się wokół kopalni. W Rydułtowach trudno opowiedzieć historię miasta bez opowieści o „Szarlocie” – zakładzie, który przetrwał zmiany granic, ustrojów i epok.
Wszystko zaczęło się w 1806 roku. Kopalnia otrzymała nazwę „Charlotte”, a jej powstanie wiąże się z Fryderykiem von Sackiem i jego żoną Luizą. Co ciekawe, początki zakładu związane były z Czernicą, skąd później działalność przeniesiono w okolice Rydułtów. Węgiel stał się tutaj początkiem wielkiej przemiany.
Z biegiem lat kopalnia rosła, zmieniali się jej właściciele, rozwijały się technika i infrastruktura. W 1855 roku w pobliżu zakładu powstała linia kolejowa, która ułatwiła transport wydobywanego węgla. Z niewielkiego ośrodka przemysłowego wyrastał świat, w którym kopalnia dawała ludziom zatrudnienie, a całym rodzinom – podstawę utrzymania.
Ale kopalnia to nie tylko maszyny, szyby i tony węgla. To także ojcowie wychodzący na szychtę, matki czekające na ich powrót, dzieci dorastające w cieniu przemysłowych wież i domy, w których o pracy rozmawiało się przy stole. Dla wielu rodzin zawód górnika przechodził z ojca na syna. Duma z pracy mieszała się ze strachem o bezpieczeństwo najbliższych.
Przez lata zmieniały się nazwy i granice państw. „Charlotte” stała się „Charlottą”, a po zakończeniu wojny kopalnia otrzymała nazwę „Rydułtowy”. Dla kolejnych pokoleń była już nie tylko zakładem przemysłowym, ale częścią lokalnej tożsamości.
Dziś, gdy przyszłość górnictwa budzi tak wiele emocji, warto spojrzeć na tę historię szerzej. Za każdą kopalnią stoją ludzie – ich ciężka praca, rodzinne tradycje, poświęcenie, ale również niebezpieczeństwa i cena, jaką płacili za utrzymanie swoich bliskich.
Czy bez kopalń można zachować śląską tożsamość? Czy górnictwo to przede wszystkim przemysł, który musi dostosować się do nowych czasów, czy część dziedzictwa, której nie da się zastąpić?
A jeśli ktoś z Was ma w rodzinie górnika z Rydułtów albo pamięta dawną „Szarlotę”, opowiedzcie o tym. Takie wspomnienia są częścią historii, której nie znajdziemy w samych datach i dokumentach.
Fot: Stacja Muzeum
1990 rok