12/04/2026
W dniu 11 kwietnia 2026 roku, w kościele pw. Św. Apostołów Szymona i Judy Tadeusza w Mokrej odbyła się Msza Święta w Intencji Ofiar Zbrodni Katyńskiej. Pamiętamy ! 🇵🇱🇵🇱
“JESZCZE ROSNĄ DRZEWA KTÓRE TO WIDZIAŁY”
"Biorąc pod uwagę, że wszyscy oni są zatwardziałymi, nierokującymi poprawy wrogami władzy sowieckiej, NKWD ZSRR uważa za niezbędne rozpatrzyć (ich sprawy) w trybie specjalnym, z zastosowaniem wobec nich najwyższego wymiaru kary – rozstrzelania" - pisała szef NKWD Ławrientij Beria do Józefa Stalina w pierwszych dniach marca 1940 r. Tak został przypieczętowany los 15 000 polskich oficerów oraz 7300 przedstawicieli polskich elit - urzędników, naukowców, nauczycieli, prawników, księży, działaczy społecznych i politycznych.
Sowieccy zbrodniarze z NKWD, strzałem w tył głowy uśmiercili w ciągu kilku tygodni ponad 22 tysiące przedwojennych obywateli II Rzeczypospolitej, zamieszkałych głównie na Kresach Wschodnich. Jak wyglądały ich ostatnie chwile? Nie zawsze był to dół śmierci w lesie i suchy trzask wystrzału. Nie wszystkim było dane ostatni raz spojrzeć w niebo.
3 kwietnia 1940 r. zaczęto mordować P***ków. 4421 jeńców przetrzymywanych w obozie w Kozielsku transportowano przez Smoleńsk i Gniezdowo, po czym Sowieci mordowali ich w Lesie Katyńskim. Zostali zabici strzałem w tył głowy, tuż pod potylicą, część zabitych była w wyrafinowany sposób związana. Zabójstwa dokonywano pojedynczo, przy pomocy pistoletu. Ciała trafiały do masowych grobów wykopanych pośpiesznie między drzewami. Cały proces trwał do 11 maja 1940 r., kiedy to wyruszył ostatni transport 150 jeńców z obozu w Kozielsku.
Inaczej wyglądał los jeńców przetrzymywanych w obozie w Ostaszkowie. Większość uwięzionych funkcjonariuszy Policji Państwowej umieszczono właśnie tam (są wśród 6311 ofiar). Likwidacja obozu w Ostaszkowie rozpoczęła się 4 kwietnia 1940 r. i trwała do 19 maja 1940 r. Codziennie partię jeńców pędzono do stacji kolejowej i transportowano do Kalinina (obecnie Tweru). Tam na stacji czekały samochody zwane „czornymi woronami”, które przewoziły jeńców do miejscowego więzienia. Rozstrzeliwania rozpoczynały się wieczorem w piwnicach NKWD i trwały do świtu. W jednym z pomieszczeń piwnicznych sprawdzano dokumenty tożsamości jeńca, po czym skutego przeprowadzano do celi śmierci, wyłożonej materiałami dźwiękochłonnymi. Ciała pomordowanych wywożono o świcie samochodami do lasu nad rzeką Twercą, na teren ośrodka wypoczynkowego NKWD we wsi Jamok koło Miednoje. Następnie wrzucano je bezładnie do wykopanych przez koparkę dołów i zasypywano.
W podobny sposób ginęli więźniowie obozu w Starobielsku. Rozstrzeliwano ich od 5 kwietnia 1940 r. w piwnicach budynku Obwodowego Zarządu NKWD w Charkowie, a ich ciała grzebano w rejonie wsi Piatichatki. Było ich 3739. Wśród nich znajdował się urodzony w 1902 r. Kłobucku podporucznik rezerwy Władysław Sebyła służący we wrześniu 1939 r. w 13. Pułku Piechoty "Dzieci Krakowa" z Pułtuska w składzie 8. Dywizji Piechoty Armii "Modlin". Odkomenderowany do wzmocnienia Korpusu Ochrony Pogranicza w Hancewiczach koło Łunińca, dostał się po 17 września 1939 r. do niewoli radzieckiej. Został rozstrzelany przez sowieckich zbrodniarzy 11 kwietnia 1940 r.
“Jeszcze rosną drzewa które to widziały,
Jeszcze ziemia pamięta kształt buta, smak krwi
Niebo zna język w którym komendy padały
Nim padły wystrzały którymi wciąż brzmi” - śpiewał Jacek Kaczmarski
Minęło 86 lat....
Autor tekstu: Krzysztof Walaszczyk