07/01/2026
Dlaczego „Reforma 26” budzi nasz sprzeciw i skutkowała wnioskiem o weto Prezydenta RP
Wbrew pozorom na to pytanie można odpowiedzieć w bardzo prosty i jasny sposób. Wielu ekspertów kwestionuje wręcz samo pojęcie „reformy”, uznając, że proponowane zmiany nie spełniają podstawowych celów takiego procesu. Nie poprawią one jakości kształcenia, a wręcz przeciwnie – mogą ją obniżyć.
Uważamy, że jest to zabieg, który doprowadzi do wieloletniej destabilizacji całego systemu oświaty. Nasi eksperci szacują, że chaos potrwa co najmniej sześć lat, a nawet jedenaście, jeśli weźmie się pod uwagę cały system szkolny. W tym czasie nauczyciele zostaną obciążeni dodatkową pracą, bez jakichkolwiek realnych propozycji wsparcia. Będą zmuszeni samodzielnie tworzyć narzędzia potrzebne do osiągania tzw. efektów uczenia się, ponieważ właśnie na nich opiera się główne założenie reformy.
Jednocześnie likwidowane są treści nauczania, a wprowadzane efekty uczenia się znacząco skomplikują pracę wielu doświadczonych pedagogów. Dodatkowo reforma opiera się na niedokończonym projekcie profilu absolwenta, który był szeroko krytykowany przez ekspertów z dziedziny edukacji. W efekcie nie wiemy, do czego ta praca ma realnie prowadzić, mimo że jej wdrażanie ma się rozpocząć już w 2026 roku, bez jasno określonego horyzontu zmian.
Nowelizacja ustawy – Prawo oświatowe – zakłada również ograniczenie roli kuratoriów w zakresie opiniowania arkuszy organizacyjnych szkół. Daje to dużą dowolność organom prowadzącym i powoduje brak skutecznej kontroli nad planowaniem pracy szkół podlegających jednostkom samorządu terytorialnego i innym podmiotom. Reforma ogranicza także autonomię nauczycieli, z góry narzucając im określone metody pracy, takie jak projekty czy tzw. doświadczenia edukacyjne. Jest to sprzeczne z Kartą nauczyciela, która gwarantuje szeroką autonomię pedagogów w tym zakresie.
Nie zgadzamy się również z pomysłem zmiany terminów egzaminu ósmoklasisty, a prawdopodobnie także egzaminu maturalnego, z ograniczeniem liczby godzin wychowania fizycznego oraz z wprowadzeniem pojęcia „efektów uczenia się”. W oparciu o art. 6 Karty nauczyciela może to prowadzić do postępowań dyscyplinarnych wobec nauczycieli, którzy nie osiągną założonych efektów – mimo że, jak wiadomo, nie zależą one wyłącznie od nauczyciela, lecz także od wielu innych czynników, w tym motywacji uczniów.
Założenia reformy deklarują troskę o tzw. dobrostan uczniów, jednak nie należy utożsamiać go z rzeczywistym i dobrze pojętym dobrem dziecka. Proponowane rozwiązania mogą bowiem stać w wyraźnej sprzeczności z tym, co kształtuje osobowość, charakter oraz fundamenty przyszłego, godnego życia.
Znajdujemy się w bardzo poważnej sytuacji i należy zastanowić się, jak realnie rozwiązać rzeczywiste problemy polskiej oświaty. Reforma zaproponowana przez Ministerstwo Edukacji Narodowej żadnego z tych problemów nie rozwiąże, a w praktyce wygeneruje wiele nowych trudności w pracy nauczycieli. Jak już wielokrotnie bywało w przeszłości, kolejne kontrowersyjne pomysły pseudoekspertów będą musieli wdrażać nauczyciele – bez odpowiedniego wsparcia, przy nadmiernym obciążeniu pracą, bez adekwatnego wynagrodzenia i ze świadomością odpowiedzialności za procesy, na które nie mają realnego wpływu.
Na koniec należy również podkreślić, że reforma w swoim założeniu ma zostać przeprowadzona w sposób bezkosztowy, bez jakiejkolwiek poprawy wynagrodzeń nauczycieli, mimo istotnego zwiększenia zakresu ich obowiązków i odpowiedzialności.
Z tych powodów „Solidarność” zwróciła się z apelem do Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej o zawetowanie ustawy o zmianie ustawy – Prawo oświatowe oraz niektórych innych ustaw. Podczas spotkania w Pałacu Prezydenckim obecni byli również zwolennicy reformy, jednak nie potrafili oni w rzeczowy i konstruktywny sposób bronić jej założeń. Ich wypowiedzi często nie dotyczyły tematu spotkania, a brak umiejętności odniesienia się do konkretnych zapisów ustawowych sprawił, że mimo werbalnego poparcia dla Ministerstwa Edukacji Narodowej byli oni merytorycznie bezużyteczni dla pani minister Nowackiej.