17/10/2026
NIE KAŻDY PRZYJACIEL ZWIERZĄT RZECZYWIŚCIE NIM JEST.
Przez lata miałam styczność z ludźmi, którzy nazywali siebie miłośnikami zwierząt, a z czasem okazywali się wilkami w owczej skórze. Ludźmi, dla których deklarowana miłość do zwierząt schodziła na dalszy plan, a nadrzędnym celem stawały się pieniądze.
Dlatego wiem, że piękna otoczka nie zawsze oznacza, że wszystko jest w porządku. To, co pokazuje się odwiedzającym, może wyglądać idealnie. Prawdziwa codzienność zaczyna się tam, gdzie kończy się pokaz.
W schronisku w Sobolewie też były kwiatki przed biurem, kawa czy herbatka z właścicielem schroniska, boksy „pokazowe”, tłuste psy i czułe słowa. A jednak dane dotyczące śmiertelności zwierząt m.in. opublikowane przez Monitor BOZ na podstawie raportów o obrocie zwierząt mówiły same za siebie.
Przykładowo w samym 2019 roku, w którym został całkowicie usunięty wolontariat wykazano 48 psów padłych i 31 uśmierconych tj. 79 martwych zwierząt gdzie było 272 psy na początku roku, 209 przyjętych, 203 na koniec roku 🙄
Tego nie dało się ocenić po wyglądzie otoczenia ani podczas jednej wizyty.
Dlatego obserwując sytuację w zoo w Łącznej, nie uznaję opinii opartych wyłącznie na tym, co ktoś zobaczył podczas rodzinnej wycieczki, za rozstrzygające. Jak w każdym przypadku uważam, że do oceny potrzebne są fakty, dokumentacja i rzetelna weryfikacja, a nie oceny na podstawie chwilowego wrażenia. Życie tych zwierząt toczyło się dalej niż sięgał wzrok odwiedzających.
Jest mi strasznie żal zwierząt. Jako wyłącznie obserwator mam również bardzo złe zdanie o sposobie przeprowadzenia akcji ich zabezpieczenia. Można i trzeba reagować, ale trzeba też robić to z głową, bo to zwierzęta ponoszą konsekwencje ludzkich decyzji.
Nie rozumiem również hejtu wylewanego na organizacje ochrony zwierząt za składanie zawiadomień o możliwości popełnienia przestępstwa i za pomoc przy opiece i w zabezpieczaniu zwierząt na prośbę odpowiednich organów.
Od kiedy zawiadomienie, którego celem jest weryfikacja dowodów, jest powodem do linczu? Zawiadomienie nie jest wyrokiem. Od ustalenia, czy doszło do naruszenia prawa, są właściwe organy.
Można krytykować sposób przeprowadzenia akcji w Łącznej — sama mam do niego poważne zastrzeżenia. Jest to bulwersujące. Ale czym innym jest krytyka konkretnych działań, a czym innym atakowanie ludzi za to, że zaangażowali się w pomoc.
I tak często zastanawiam się, co by się stało, gdyby jutro zniknęły wszystkie fundacje i organizacje ochrony zwierząt, bo z tego co widzę ludzie ładują je do jednego wora.
Kto reagowałby na zgłoszenia?
Kto pojechałby na interwencję?
Kto stanąłby w obronie tych, których cierpienia nie widać na pierwszy rzut oka? Przedsiębiorcy, których często w ciemno bronicie?
Zwierzęta nie potrzebują pięknej otoczki, deklaracji miłości ani dobrego wizerunku. Potrzebują ludzi, dla których ich dobro będzie ważniejsze niż pieniądze, ambicje i własny interes.
Bo nie wszystko złoto, co się świeci. I nie każdy, kto nazywa się przyjacielem zwierząt, rzeczywiście nim jest.