10/06/2026
Wirus lobbystyczny ....
Czy festynowe gadżety mają oswoić mieszkańców z wiatrakami?
W ostatnim czasie na terenie naszej gminy można zauważyć wzmożoną aktywność firm zainteresowanych budową ogromnych, nawet 270-metrowych elektrowni wiatrowych.
Przedstawiciele tzw. inwestorów pojawiają się na lokalnych festynach, imprezach rodzinnych i wydarzeniach organizowanych przez Urząd Miejski i Sołectwa.
Sponsorują watę cukrową różnego rodzaju gadżety, dmuchane zjeżdżalnie rozdają mieszkańcom materiały promocyjne, w tym wiatraczki z logo swoich firm.
Na pierwszy rzut oka może to wyglądać niewinnie.
Ktoś przyjeżdża, rozdaje dzieciom drobne upominki, pokazuje uśmiechniętą twarz firmy i sprawia wrażenie, że chce uczestniczyć w życiu lokalnej społeczności.
Naszym zdaniem należy jednak zadać bardzo ważne pytanie:
czy jest to rzeczywista troska o mieszkańców, czy raczej element działań wizerunkowych i lobbingowych, które mają oswoić społeczeństwo z planowaną inwestycją?
Nie możemy zapominać, że mówimy o prywatnych firmach, które nie są lokalnymi stowarzyszeniami, kołami gospodyń, jednostkami OSP ani organizacjami działającymi społecznie od lat na rzecz naszej gminy.
Są to podmioty zainteresowane konkretnym celem gospodarczym budową elektrowni wiatrowych i osiągnięciem zysku z tej inwestycji. Trudno więc uznać, że ich obecność na festynach jest całkowicie bezinteresowna.
Naszym zdaniem takie działania mogą stwarzać wrażenie, że firmy te są „częścią lokalnej społeczności”, że pomagają, wspierają i są blisko mieszkańców.
Tymczasem rzeczywisty interes tych podmiotów może być zupełnie inny.
Dzisiaj są gadżety, uśmiechy, wiatraczki i obecność na imprezach. Jutro może być uchwalony miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego, a pojutrze sprzedaż projektów, zmiana inwestora, pozwolenia i rozpoczęcie budowy ogromnych turbin, które na trwałe zmienią krajobraz naszej gminy.
Obawiamy się, że po uchwaleniu MPZP firmy obecne dziś na lokalnych wydarzeniach mogą zniknąć z życia mieszkańców, a w ich miejsce pojawią się podmioty przystępujące już bezpośrednio do realizacji inwestycji.
Wtedy może się okazać, że na protesty jest za późno, bo najważniejsze decyzje planistyczne zostały już podjęte pozwolenia wydane a teraz to już wasz problem mieszkańcy .
Hałas, migotanie, problemy zdrowotne, spadek wartości nieruchomości, utrata szansy na rozwój regionu .
Całe pozostałe życie z widokiem kręcących się wiatraków i migotaniem czerwonych świateł ,tyle pozostanie po tych uśmiechniętych twarzach rozdających wiatraczki .
Trzeba jasno powiedzieć:
budowa 270-metrowych elektrowni wiatrowych to nie jest zwykła inwestycja.
To przedsięwzięcie, które może mieć wpływ na krajobraz, przyrodę, codzienne życie mieszkańców, wartość nieruchomości, charakter miejscowości oraz przyszłość całej gminy.
Dlatego mieszkańcy powinni być informowani rzetelnie, a nie oswajani przez festynowe gadżety i działania promocyjne.
Nie sprzeciwiamy się temu, aby mieszkańcy spotykali się, rozmawiali i uczestniczyli w wydarzeniach lokalnych.
Sprzeciw budzi jednak sytuacja, w której prywatne firmy zainteresowane wielomilionową inwestycją wykorzystują takie wydarzenia do budowania pozytywnego wizerunku, szczególnie wtedy, gdy równolegle trwają procedury planistyczne dotyczące lokalizacji elektrowni wiatrowych.
Mieszkańcy powinni pamiętać, że decyzje podejmowane dzisiaj mogą mieć skutki na dziesiątki lat.
Wiatraczek rozdany dziecku na festynie zniknie po kilku dniach. Natomiast 270-metrowa turbina wiatrowa może pozostać w krajobrazie na całe pokolenia.
Dlatego apelujemy do mieszkańców:
nie dajmy się uśpić działaniom promocyjnym.
Patrzmy na fakty, zadawajmy pytania, żądajmy pełnej informacji i uczestniczmy w procedurach dotyczących miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego.
To jest jeszcze ten moment, kiedy można wyrazić sprzeciw, złożyć uwagi, domagać się przejrzystości i bronić interesu mieszkańców.
Po uchwaleniu planu może być już za późno.
Mazurska Droga stoi na stanowisku, że mieszkańcy mają prawo wiedzieć, kto i w jakim celu zabiega o lokalizację tak ogromnych elektrowni wiatrowych w naszej gminie.
Mają również prawo pytać, czy działania promocyjne firm prywatnych na lokalnych imprezach nie są próbą wpływania na społeczne nastawienie do inwestycji, zanim zapadną najważniejsze decyzje.
To nasza gmina, nasz krajobraz i nasza przyszłość. Nie pozwólmy, aby została przesądzona za nas.