Nigdy nie myślałam że przyjedzie mi prosić o pomoc w sprawie gdzie będą ważyły się losy mojego dziecka, na szali zostanie postawione jego życie i zdrowie. Badanie połówkowe miało potwierdzić tylko fakt, że ciąża przebiega książkowo i już niedługo nasz młodszy synek Leon pozna swojego brata. Byłam bardzo szczęśliwa, planowałam bliższą i dalszą przyszłość. Po pierwszych wizytach kontrolnych nie spod
ziewałam się niespodzianek. Lekarz prowadzący długo nie mógł uzyskać dobrego obrazu serca, nie do końca podobał mu się obraz serca naszego maluszka dlatego skierował nas na echo serca - tak na wszelki wypadek. Jadąc na badanie nadal wierzyłam, że wszystko jest dobrze. Na badanie wybrałam się sama przekonana że tuż po zadzwonię i tylko potwierdzę prawidłowy obraz serca. Badanie wydawało się trwać w nieskończoność. Im dłużej trwało tym bardziej byłam przekonana, że coś jest nie tak. Gdy lekarz zapytał się czy przyjechałam sama już wiedziałam, że ma mi do przekazania złe wieści. Okazało się że mój synek ma złożoną, bardzo rzadką wadę serca która będzie wymagała operacji już w pierwszych dobach życia aby w ogóle żyć. Mamy za sobą mnóstwo dodatkowych badań, konsultacje najlepszych kardiochirurgów dziecięcych w Polsce, niestety nikt nie dawał nam konkretnego planu na operację. Słyszeliśmy, że może po pierwszych zabiegach jak w przypadku serca jednokomorowego będzie zmieniony plan leczenia, ale tak naprawdę nikt nie wiedział jak konkretnie to leczenie będzie wyglądać. Udało nam się dotrzeć do polskich rodziców których dzieci zostały zoperowane w Niemczech, żyją i mają wydolność serduszek zbliżoną do dzieci zdrowych. To nam dało nadzieję i popchnęło do działania. Teraz wiem, że musimy zrobić wszystko aby pomóc synkowi. Nikodem musi urodzić się z niemieckiej klinice, w której już w pierwszych dobach życia musi zostać poddany operacji ratującej życie. W przeciwnym razie nasz synek zacznie się dusić. Profesor Edward Malec zakwalifikował mojego synka do operacji i podejmie się ratowania życia Nikodema. Jeden z najlepszych specjalistów na świecie zajmujących się leczeniem tej właśnie rzadkiej wady serca z jaką urodzi się nasz syn kieruje Kliniką Kardiochirurgii Dziecięcej Szpitala Uniwersyteckiego w niemieckim Münster. Profesor Edward Malec z powodzeniem wykonywał już tego typu operacje na noworodkach, ratował ich życie zachowując dwie komory serca. Daje to nam dużo nadziei, bo ta wada choć bardzo rzadka, może być z powodzeniem skorygowana, a serce może zachować swoją wydolność. Otrzymaliśmy kalkulację z kliniki, kwota jaką musimy wpłacić wynosi ponad 400 tysięcy złotych. Sami nie jesteśmy w stanie zebrać takich środków w tak krótkim czasie, a ten ucieka - w niemieckim Münster muszę pojawić się na 3 tygodnie przed planowanym porodem aby synek mógł uniknąć bardzo ryzykownego transportu. Zostało nam niewiele czasu. Poród planowany jest na 20 listopada. Nie jesteśmy w stanie zorganizować tak dużej sumy, na dodatek w tak krótkim czasie. Prosimy pomóż nam uratować naszego synka. Poprzednia ciąża to zdjęcia, mnóstwo pamiątek, radosny czas oczekiwania i kompletowania wyprawki. Ta jest wypełniona strachem, obawami, kolejnymi badaniami i odliczaniem środków których brakuje na ratowanie życia naszego synka. To jest dla mnie i mojego męża ogromny egzamin z rodzicielstwa, który musimy zdać jak najlepiej aby Nikodem mógł żyć i się zdrowo rozwijać. Nie możemy się teraz poddać. Muszę zrobić wszystko aby uratować mojego synka i brata dla trzyletniego Leona, na którego on tak bardzo czeka. Jako rodzice prosimy o pomoc.