26/04/2026
❤️🧡💛💚💙💜
Dziś po raz pierwszy podczas protestu, stanęłam na scenie i głośno wyraziłam wszystko co mi leży na wątrobie.
Bo fakt, że w dalszym ciągu czekamy na wykonanie wyroku TSUE dotyczącego transkrypcji małżeństw jest ogromną porażką rządzących. I powinni się wstydzić.
I postanowiłam, że również tu podzielę się tym, co powiedziałam na scenie. Może pójdzie w świat.
***
Na co dzień uczę firmy, organizacje i wszelkie grupy, które tego chcą, na temat różnorodności, inkluzywności i równości. Bo najwyraźniej w tym kraju to nie jest wiedza wrodzona.
I naprawdę cieszę się, że coraz więcej osób chce poznać i szerzyć te podstawowe wartości. Ale osoby pracujące w budynkach rządowych, z tego przedmiotu miałyby pałę i egzaminu nie zdały. Bo im coś tak cudownego, jak miłość przeszkadza. I jest zbyt skomplikowana.
Nie wiem jak Wy, ale mam dosyć słuchania, że rządzący są lepsi od poprzedników. Że oni cały czas nic innego nie robią, tylko rozliczają. Że porządkują to, co tamci zostawili. Może czas rozliczyć siebie?
Ja chcę usłyszeć co robią dla nas. Że pracują by nasza przyszłość była lepsza. Że patrzą do przodu, a nie stoją w miejscu.
Żebyśmy mieli powód by powiedzieć “skoro zaczęli już coś dobrego robić, wybierzmy ich ponownie, żeby mieli więcej czasu”. Tym się zasługuje na kolejną kadencję.
Żaden zawód w tym kraju nie dostaje pieniędzy zanim zrobi to, co ma na umowie.
A oni dostali zaliczkę w postaci naszych głosów, i od tamtej pory co miesiąc kasują pensję, nie robiąc tego na co się umówiliśmy.
My, osoby protestujące, działające w fundacjach i ruchach społecznych, pracujemy ciężej i za darmo, o to by nie tylko nam ale i tym co się boją wyjść z domu, tym co przyjdą po nas było łatwiej.
Nie oczekujemy nawet że coś wymyślą nowego. Mają konkretne wytyczne.
A jak się mają zamiar tłumaczyć, że to kwestia skomplikowanych zmian w systemie to niespodzianka - podobno mamy najlepszych informatyków na świecie - wystarczy wybrać się na polibudę, jeśli brakuje adminów.
Ja należę jednocześnie do trzech grup, bezczelnie olewanych przez rząd.
Głosowałam na nich jako kobieta - ustawy aborcyjnej nie ma.
Głosowałam na nich jako osoba z niepełnosprawnością - ustawy o asystencji osobistej nie ma.
Głosowałam na nich jako część społeczności lgbt - związków partnerskich nie ma.
Jest porażka i złamane obietnice. I jak takim ludziom ufać?
Ja wiem, że nie wszyscy siedzą tylko na stołkach. Są Posłanki i Posłowie walczące o nas. Ale to nie jest liceum, że jedna osoba ogarnia projekt grupowy a reszta zostanie za to szóstki.
My LGBTy to nie tylko tęcza, parady, tranzycje, Lady Gaga, Grindr , śluby jednopłciowe i brokat.
To osoby które nie chcą przepraszać za to kim są.
To osoby, które wiedzą o sobie więcej niż niejeden człowiek po terapii.
To koloryt, który wzbogaca szare obrazki w naszym otoczeniu.
To osoby, które chcą się czuć bezpiecznie, w kraju który budują. Własnymi rękoma, umiejętnościami i pieniędzmi.
Na szczęście w dalszym ciągu jest jedna moc, której nie pokonają.
I której nauczyło mnie życie.
Media mogą nas nie pokazywać.
Rządy mogą nas ignorować.
Ale my tu jesteśmy, będziemy i nawet jeśli nas nie widzą, to na pewno nas usłyszą.
I w końcu zaczną słuchać.
Fot. Spacerowiczka