17/03/2025
Tak naprawdę nie napisałam nic w tym roku, a tu już połowa marca za nami. Życie codziennie dostarcza wielu tematów, ale... nie ogarniam...
Spektrum autyzmu, z którym rozwija się moje dziecko, dostarcza nam z dnia na dzień nowych wyzwań, które powodują, że czuje się jak ta zabawka na zdjęciu. Można by rzec, jak mówi cytat z komedii "był czas przywyknąć przecież", ale to nie takie proste. To co kiedyś wydawało się górą nie do przejścia, jak chociażby późniejszy rozwój mowy, dziś powoduje ironiczny uśmiech. Małe dziecko, mały kłopot. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że to co mnie dziś przeraża, za kilka lat, też będzie tylko wspomnieniem w stylu "i po co było się tak martwić?", ale musimy przejść tą górę, a to nie takie proste.
Ósma klasa, pamiętam siebie i moich rodziców, zupełnie nie ingerujących w to, jaką szkołę wybiorę. Sama wybrałam, sama zaniosłam papiery, poszłam na egzaminy oraz rozpoczęłam naukę od września. Moi rodzice byli gdzieś poza tym.
Dziś jestem rodzicem w tych szalonych czasach i na dodatek ucznia ze specjalnymi wyzwaniami. No to był chłopak na targach edukacyjnych i spodobało mu się np. liceum o profilu social media, gdyż tworzą własną telewizję, a świat ekranu i Krzysztof Ibisz, bardzo go fascynują. Można by powiedzieć, mamy to, ale...
niestety jest wiele tych "ale" wokoło systemowych, tylko jak to przekazać ze zrozumieniem zbuntowanemu, prawie piętnastolatkowi, jednocześnie nie zabijając w nim wewnętrznej motywacji?
Spektrum autyzmu w edukacji i wyzwania, przyznam niełatwe, to nadal ciężki orzech do zgryzienia dla wszystkich zainteresowanych stron i gdzieś ginie ten młody człowiek, nie on jest najważniejszy. Sposób naliczania subwencji oświatowej, niby na papierze lepiej, ale w praktyce...kłopot.
A ty kochany rodzicu się z tym zmierz, bo przecież jesteś w tym, jak zwykle sam, bez mapy czy drogowskazów, nie narzekaj, dasz radę, musisz!
Post nie został napisany, aby wzbudzić współczucie, lecz wskazać szereg ciągłych wyzwań, braku narzędzi, gorszych możliwości :)