19/08/2026
To rozwinięcie poprzedniego posta o astrofotografii – tym razem pokazuję, jak wygląda sam sprzęt i jak w praktyce przebiega taka sesja. Link do wcześniejszego wpisu wrzucę w komentarzu.
Na zdjęciach widać mój zestaw do fotografowania nieba:
• teleskop Sky-Watcher Evostar 80ED
• korektor 0.85x
• chłodzoną kamerę ZWO ASI533MC Pro
• szufladę filtrową ZWO
• OAG, czyli Off-Axis Guider, wraz z kamerą guidingową
• sterownik ASIAIR Plus
• montaż paralaktyczny, który prowadzi cały zestaw zgodnie z ruchem nieba
Jak wygląda przygotowanie takiej sesji?
Najpierw trzeba rozstawić montaż i możliwie dokładnie ustawić jego oś obrotu na biegun niebieski. To jeden z ważniejszych etapów, ponieważ od poprawnego ustawienia zależy jakość późniejszego prowadzenia.
Następnie montuję teleskop wraz z całym torem optycznym, podłączam kamerę, elektronikę, zasilanie oraz sprawdzam wyważenie zestawu.
Kolejnym krokiem jest ustawienie ostrości i wybranie kadru. Tutaj pomaga komputerowe rozpoznawanie pola nieba, dzięki któremu zestaw może bardzo precyzyjnie trafić w wybrany obiekt.
Potem uruchamiam guiding. W moim zestawie wykorzystuję do tego OAG. Niewielki pryzmat pobiera fragment światła z głównego toru optycznego i kieruje go do dodatkowej kamery. Komputer obserwuje wybraną gwiazdę i na bieżąco wysyła do montażu niewielkie korekty jego ruchu.
Dzięki temu podczas ekspozycji trwających po kilka, a czasem nawet kilkanaście minut, gwiazdy mogą pozostać punktowe.
Na koniec w ASIAIR ustawiam całą sekwencję: czas pojedynczej ekspozycji, liczbę zdjęć, temperaturę chłodzenia kamery, dithering oraz pozostałe parametry sesji.
Ile to wszystko trwa?
Samo przygotowanie sprzętu przed rozpoczęciem fotografowania zajmuje zwykle około 30–60 minut.
Później zaczyna się właściwe zbieranie materiału. Jedna sesja może trwać kilka godzin albo praktycznie całą noc. Co więcej, jedno gotowe zdjęcie często nie powstaje podczas jednej nocy. Słabsze obiekty fotografuje się przez kilka, a czasami kilkanaście nocy, zbierając łącznie wiele godzin ekspozycji.
Finalny obraz nie jest więc pojedynczym zdjęciem z aparatu. To dziesiątki lub setki pojedynczych ekspozycji, które później trzeba skalibrować, wyrównać, złożyć i poddać obróbce.
I właśnie dlatego astrofotografia to w sporej części cierpliwość. Czasami przez kilka nocy zbieramy światło, które podróżowało do nas setki, tysiące, a w przypadku galaktyk nawet miliony lat.
A wszystko po to, żeby na końcu powstało jedno zdjęcie. 🙂
[dk]