Nocna Droga Krzyżowa

Zadzwoń Wskazówki dojazdu Kontakt: organizacja

Nocna Droga Krzyżowa Nocna Droga Krzyżowa z Gdyni Obłuża. Zapraszamy wszystkich, którzy chcą przeżyć noc modlitwy, ciszy i wyzwania. Zachęcamy do dzielenia się świadectwami.

To już w ten piątek! Widzimy się na EDK Gdynia Obłuże - Swarzewo! ​Wielkimi krokami zbliżamy się do tegorocznej Ekstrema...
18/03/2026

To już w ten piątek! Widzimy się na EDK Gdynia Obłuże - Swarzewo!

​Wielkimi krokami zbliżamy się do tegorocznej Ekstremalnej Drogi Krzyżowej. Czas na ostateczne przygotowania! Wyruszamy już w ten piątek.
​⏰ Kiedy? Piątek, godz. 18:30
📍 Gdzie? Kościół św. Andrzeja Boboli (Gdynia Obłuże)

​⚠️ WAŻNA INFORMACJA DLA TRASY R10 ⚠️
Mamy drobną zmianę na trasie R10! II stacja będzie znajdować się przy Kościele św. Judy Tadeusza na Pogórzu Dolnym. Prosimy o zwrócenie na to uwagi i zaktualizowanie swoich planów wędrówki.
​Przypominamy o najważniejszych zasadach EDK (zgodnie z edk.org.pl):
​🤫 Reguła Milczenia: To czas na indywidualne spotkanie z Bogiem i własnymi słabościami. Milczenie obowiązuje od momentu wyjścia na trasę.
​🎒 Samodzielność: Każdy idzie na własną odpowiedzialność. Pamiętajcie, że nie jesteśmy zorganizowaną wycieczką.
​🦺 Bezpieczeństwo: Idziemy w nocy, w różnych warunkach. Odblaski i latarki czołowe to absolutna konieczność! Zabierzcie też wygodne buty, ciepłe ubranie na cebulkę, termos z ciepłą herbatą i wysokoenergetyczny prowiant.
​📱 Nawigacja: Zdecydowanie polecamy pobranie oficjalnej aplikacji EDK i śladów GPS dla wybranej trasy.
​☀️ Mamy też wspaniałą wiadomość! Prognozy pogody na piątek są po prostu cudowne! 🌙✨ Czeka nas piękna i bezchmurna noc, która na pewno ułatwi to ekstremalne wyzwanie.
​Wszystkie trasy i szczegółowe informacje znajdziecie pod tym linkiem:
👉 https://trasy.edk.org.pl/areas/gdynia-obluze
​Do zobaczenia w piątek! Podejmij wyzwanie i zmień swoje życie! 💪✝️ Parafia św. Andrzeja Boboli w Gdyni Parafia Rzymskokatolicka św. Judy Tadeusza Apostoła w Gdyni Pogórzu-Dolnym Parafia św. Ap. Piotra i Pawła w Pucku Dom Misyjny Swarzewo

W tym roku jest szansa na NDK po śniegu?;)
10/03/2026

W tym roku jest szansa na NDK po śniegu?;)

Rozpoznajecie to miejsce? 🙂 To fragment trasy Ekstremalnej Drogi Krzyżowej z Gdyni Obłuża do Swarzewa, ale w majowej ods...
01/05/2025

Rozpoznajecie to miejsce? 🙂 To fragment trasy Ekstremalnej Drogi Krzyżowej z Gdyni Obłuża do Swarzewa, ale w majowej odsłonie. Wiosną ta ścieżka zmienia się nie do poznania – drzewa obsypane są białym kwieciem, obok rozciągają się złociste pola kwitnącego rzepaku, a pod stopami miękka, soczyście zielona trawa.

Aż chce się iść dalej i chłonąć wszystkie kolory oraz zapachy wiosny! To idealny moment, żeby przejść tę drogę jeszcze raz – tym razem w majowej scenerii. Kto ma ochotę na taki wiosenny spacer? 🌼

25/04/2025

"Uczestniczyłem w EDK po raz drugi w życiu… na dwóch różnych krańcach Polski. Niesamowite przemiany i dotyk Pana towarzyszyły mi na obydwu krajoznawczych trasach. W tym roku idąc brzegiem morza z Gdyni do Swarzewa Pan Bóg dokonywał cudów jakie dały albo z czasem dadzą wiele do zrozumienia… Stacje Drogi Krzyżowej zaplanowane w naturalnych warunkach czy też kościołach uzmysłowiły mi jak wspaniały jest ten świat i jak Pan Bóg działa w naszym życiu 🙂 dziękuję Mu z całego serca że dał nam taką pogodę, mimo wielu prognoz.. dziękuję że ludzi których nam postawił na tej drodze, którzy z wielkim entuzjazmem i otwartością przyjęli nas w świątyni Bożej z poczęstunkiem i ciepłą herbatę, która dodała nam sił… i ta błoga cisza w której tyle się działo. Moje sumienie zostało poruszone, ostatni czas wiele mi dał wątpliwości jak postąpić, jak żyć, odpowiedzi podczas EDK same się objawiły… pomiędzy 12 a 13 stacją dopadł mnie ból i myśli a może nie dam rady, jednak opatrzność Pana jest wielka i zadziałała w najlepszym momencie 😊 Polecam każdemu przejść Drogę którą dał nam Pan, czy dobrze czy źle, musimy być blisko Najwyższego! Już nie mogę doczekać się kolejnego roku, kolejnej edycji EDK… Wiara czyni cuda! Chwała Panu !"

Co mnie skłoniło do organizacji rejonu?Od pierwszego mojego EDK zastanawiałem się, dlaczego w tak dużym mieście jak Gdyn...
20/04/2025

Co mnie skłoniło do organizacji rejonu?

Od pierwszego mojego EDK zastanawiałem się, dlaczego w tak dużym mieście jak Gdynia jest tylko jeden rejon. Dodatkowo pierwsze EDK zmieniło wiele dziedzin mojego życia. Dzięki, Michał, że mnie zabrałeś – to doświadczenie mnie odmieniło.

Moja żona po drugim moim EDK powiedziała, że pójdzie ze mną, jeśli zrobię wyjście z naszej parafii. Decyzja została podjęta.

Sprawdzając inne rejony, zauważyłem, że inne miasta są bardziej zaangażowane w ten projekt. Postanowiłem to zmienić. Uznałem, że moja parafia również powinna mieć swoją trasę.

Długo szukałem odpowiedniej trasy. Przyszło mi do głowy, że Swarzewo jest idealnym miejscem docelowym, ponieważ drogę można poprowadzić praktycznie wzdłuż brzegu Zatoki Puckiej. Z takim pomysłem poszedłem do wikarego – księdza Piotra Beleckiego. Ksiądz zaaprobował pomysł, a ja zgłosiłem się jako kandydat na lidera do struktur EDK.

Jak się później okazało, zostałem zrekrutowany – ale nie jako lider, tylko jako pomocnik projektu od baz danych. Tu naprawdę poznałem projekt i zrozumiałem, jaką ma wielką skalę i jak wiele osób jest zaangażowanych w pracę przy EDK. Poznałem masę ciekawych ludzi.

Czas mijał, aż w końcu okazało się, że ksiądz Piotr awansował i został przeniesiony do kurii. Mimo to opiekował się dalej projektem. Zbliżał się czas EDK – należało zweryfikować trasę.

Otrzymałem przełożonego który otworzył mi oczy – powiedział, że ze względu na warunki pogodowe mój rejon może w ogóle nie wyjść (sztorm może zakryć plażę). Postanowiłem zrobić drugą, alternatywną trasę – trochę dłuższą, ale mniej wymagającą. Zweryfikowałem kolejną trasę, co dało mi dużo spokoju.

W międzyczasie odezwała się do mnie dobra dusza – pan Tomek z Rewy, który poinformował mnie, że kościół w Rewie będzie otwarty, będzie poczęstunek, a ja mam tylko o tym powiedzieć. Żona pana Tomka pracuje w radzie parafialnej – byłem z nią w stałym kontakcie. Natomiast pan Tomek zwrócił mi uwagę, że jeśli będzie padał deszcz, to moja trasa może być nie do przejścia ze względu na żeremia i wyjście wody z koryta. Postanowiłem więc zweryfikować wspomniany odcinek – wydawało się, że jest do przejścia suchą nogą, ale posłuchałem rady i zmieniłem lekko ślad trasy. Jak się później okazało – to była dobra decyzja, bo przez kolejne dni rzeczywiście padało i EDK Gdynia swarzewo bez kaloszy byłoby nie do przejścia.

Dzień startu EDK się zbliżał, a mnie chwytał stres i ataki paniki – ból serca, zawroty głowy… nawet nie myślałem, że wyznaczenie trasy i powiedzenie kilku słów z ambony może mnie tak zestresować, mimo że wiele lat byłem lektorem i czytałem nie raz na Mszy. Jeszcze tego samego dnia pogoda była słaba – wiało i było brzydko. Ale wiedziałem – EDK pójdzie. Stres x2. Brałem już jakieś tabletki na ból głowy, a kawy bałem się pić, bo nie wiedziałem, czy pomoże, czy zaszkodzi.

Ostatnie dni – ilość uczestników się potroiła. Ostatecznie zapisało się 128 osób. Czy wszyscy poszli? Nie wiem. Ale kościół miał pełne ławki, co bardzo mnie ucieszyło i dodało nutkę pewności siebie. Dzieje się! Jestem pewny, że Pan Jezus całą tę drogę organizacji prowadził i błogosławił temu.

Pogoda po wyjściu z kościoła wręcz mnie onieśmieliła – brak chmurki, zero wiatru.

Wybrałem drogę klifami i plażami ze względu na bliskość morza – wiedziałem, że tę trasę wybierze więcej ludzi. Z tego wszystkiego, wstyd się przyznać… zapomniałem o intencji. O najważniejszym. Idąc wzdłuż plaży, myślałem tylko o moim schorowanym tacie. To była moja intencja – by odnalazł spokój i ukojenie bólu.

Doszliśmy do drugiej stacji – patrzę: bardzo dużo młodych ludzi klęczy przy krzyżu, w tle morze. Piękny widok. Wtedy byłem pewny – to musiało się odbyć. Zachód słońca, czyste niebo, gwiazdy prowadzące nas dalej – dawało to niesamowity spokój.

Do Mechelinek doszliśmy o dość młodej godzinie – chyba koło 22. Dużo ludzi dziwiło się, co się dzieje. Widziałem w oczach przechodniów mocne zdziwienie, gdy ludzie dochodzili do molo i klękali.

Przechodząc z Mechelinek do Rewy, moja żona powiedziała mi, że dalej nie da rady – tempo i plaża ją wymęczyły. Z jednej strony czułem niedosyt, z drugiej – dobrze, że mi to powiedziała, bo Rewa to ostatni moment, by wrócić do Gdyni komunikacją miejską. Pożegnaliśmy się, a ja znalazłem kolejną intencję: „Niosę intencję tych, którzy nie dojdą”.

W Rewie odbywało się jakieś wesele w hotelu obok stacji przy krzyżu. To dało mi pewną refleksję – kiedyś w Wielkim Poście nie odbywały się imprezy. Ale z drugiej strony – każdy ma prawo do swojego wolnego czasu. Mimo to czuję się w moim kraju bezpiecznie – choć przechodziło mnóstwo osób obok nas, ani razu nie poczułem się wytknięty czy zagrożony.

W parafii św. Rocha było piękne przywitanie pątników. Przygotowane bułki, ciasta, kawa i herbata, a co mnie najbardziej zdziwiło – nawet jajka z majonezem. Byłem na niejednej EDK – czegoś takiego nie widziałem! Przywitałem się z organizatorką i wyruszyłem dalej, już wzdłuż morza – tam można powiedzieć, że cywilizacja się skończyła.

Szedłem jako jeden z pierwszych. Gdy doszedłem na klif w Osłoninie, nie mogłem przestać się martwić o pątników – klif był kręty i stromy. Mimo dobrego oznakowania odblaskami, doszły mnie słuchy, że ludzie w lesie się pogubili. Mimo to wiedziałem – idą dorośli, będą ostrożni.

Stacja przy mauzoleum w lesie miała na celu przypomnienie historycznie ciężkich czasów – II wojny światowej. Trasa była piękna, lecz ostatnie kilometry – mimo że po płaskiej i twardej nawierzchni – wcale nie były takie proste. Z Pucka do Swarzewa to zaledwie 8 km, lecz ból nóg dawał o sobie znać.

Różaniec, modlitwa i śpiew przeniosły mnie wręcz do Swarzewa – do kresu drogi. I jedno jest pewne: w przyszłym roku na EDK pójdę, ale gdzie indziej – a do Swarzewa pójdę już tylko jako organizator. Bo chyba przez to wszystko zapomniałem o istocie EDK – czyli przede wszystkim o mocnej modlitwie i rozmyślaniu nad własnymi wadami.

_____________

Drodzy Uczestnicy EDK do Swarzewa,

Z okazji Świąt Wielkanocnych pragnę Wam życzyć, by Zmartwychwstały Chrystus napełniał Wasze serca pokojem, nadzieją i odwagą – tą samą, z którą wyruszyliście w drogę ciemności, ciszy i modlitwy.

EDK to nie tylko fizyczny wysiłek – to wyjście ze strefy komfortu, spotkanie z własną słabością i odkrycie Bożej obecności w samotności, zmęczeniu, w ciszy nocy. To doświadczenie nie zostaje tylko na trasie – ono zmienia nasze życie tu i teraz.

Niech ten czas Zmartwychwstania będzie momentem wewnętrznej przemiany, odnalezienia sensu w codziennych trudnościach i przypomnieniem, że każdy z nas jest powołany do drogi ku pełni życia – od ciemności do światła.

Niech towarzyszą Wam słowa, które wielokrotnie powracały na EDK – apel św. Jana Pawła II do młodzieży.

„Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali.”

Niech te słowa będą światłem nie tylko na trasie EDK, ale przede wszystkim w życiu osobistym, duchowym i codziennym.

_____________

Z serca dziękuję każdemu, kto podjął to wyzwanie.
EDK Swarzewo się odbyła – bo Wy poszliście.

A teraz... przed nami kolejne wyzwania.
W planach mamy nową trasę – do Sianowa, pętlę wokół Gdyni, a także rozwój obecnej trasy.
To ogrom pracy – od logistyki, przez grafikę, promocję, oznakowanie trasy aż po modlitwę i obecność.

Potrzebuje Twojej pomocy. Jeśli czujesz, że to coś, w czym chcesz uczestniczyć – napisz do mnie, odezwij się.

Razem możemy więcej.

Z modlitwą i wdzięcznością,
Karol Zinka
Lider rejonu EDK Gdynia Obłuże

EDK - Ekstremalna Droga Krzyżowa Piotr Belecki

Andrzeju dziękuje za Świadectwo ---To moje pierwsze EDK – mam 48 lat i doszedłem do wniosku, że jak nie teraz, to kiedy?...
18/04/2025

Andrzeju dziękuje za Świadectwo

---

To moje pierwsze EDK – mam 48 lat i doszedłem do wniosku, że jak nie teraz, to kiedy? I tak, zachęcony przez brata, postanowiłem wyjść ze swojej strefy komfortu i ruszyć. Pracę mam biurową – jestem niemal przykuty do fotela i od początku uważałem, że nie ma szans, abym dał radę. Tuż przed samą drogą usłyszałem słowa, że to, czy i ile przejdę, to tylko od Boga zależy – albo otrzymam łaskę, albo nie, i nie ma znaczenia, czy moje ciało jest gotowe.

W głowie nie miałem żadnych oczekiwań, jedynie co, to intencje – stwierdziłem, że każda stacja to będzie jedna intencja i ruszyłem w drogę. Pan Bóg dał mi już na początku wsparcie – kochana żona zadbała o kijki, które, jak się okazało, były w pewnym momencie nieodzownym wsparciem w wędrówce, zaś przyjaciel, który zdecydował się podążać ze mną w ostatnich kilometrach, był jedyną motywacją kontynuacji drogi.

Pierwsze kilometry były wręcz wspaniałe – dobra pogoda, szybka wędrówka, modlitwa różańcowa i przygotowane rozważania sprawiły, że do Mechelinek droga była czystą radością. W Mechelinkach schodziły się dwie EDK – jedna od strony Oksywia, a druga od strony Mostów – i aż ciarki przechodziły po plecach, a wzruszenie cisnęło się na twarz, patrząc, jak każdy z osobna, z krzyżem w ręku lub na plecaku, wchodzi na molo, klęka i po odsłuchaniu rozważania odchodzi.

Przypadkowi przechodnie przystawali zdziwieni i zadawali pytania – o co tu chodzi? Wielkie zdziwienie malowało się na ich twarzach, gdy usłyszeli, że katolicy łączą się w ten sposób z Panem Jezusem w wędrówce na Golgotę i że nasza droga zakończy się w Swarzewie (myślę, że dało im to do myślenia).

Następnie przyszedł pierwszy kryzys – po 15 km wędrówki przyszło nam przebrnąć przez mocno piaszczystą drogę z Mechelinek do Rewy, około 3 km naprawdę trudnej trasy, po przebyciu której spotkała nas miła niespodzianka w parafii św. Rocha – otwarty mały kościółek, gdzie można było się pomodlić, wysłuchać rozważania oraz odsapnąć nieco przy dobrym poczęstunku (różne rodzaje ciast) i gorącej kawie przygotowanych przez parafię – naprawdę, Bogu niech będą dzięki za to pokrzepienie w drodze.

Dalej, w ciemności przez Rezerwat Beka i mgły nad polami, szło się trudniej, ale dzięki kijkom i płaskiej drodze czułem, że dam radę. Niestety, wchodząc do Osłonina, chwycił mnie mocny skurcz w prawą łydkę i gdzieś w głowie zdawałem sobie sprawę, że to już koniec mojej drogi – usiadłem na plaży w Osłoninie, posmarowałem nogi kremem rozgrzewającym, aby pokonać ból, i tylko przez pomyłkę ruszyłem dalej.

Wydawało mi się, że następne trzy stacje dzieli niespełna 1,5 km, i postanowiłem, że powolutku je przejdę, a następnie postanowię, co dalej. Droga między Osłoninem a Rzucewem prowadziła przez wysokie klify, cały czas to w górę, to w dół – opierając się na kijkach, te około 3 km drogi szedłem, a właściwie pełzłem ponad godzinę. Moja modlitwa zmieniła się i prosiłem Boga tylko o to, aby dał mi siły dojść do następnej stacji.

Po tych trudach myślałem, że dalej to tylko po prostej, więc postanowiłem dojść chociaż do Pucka (Swarzewo zdawało się w tej chwili nieosiągalne) – Pan Bóg prowadził nas dalej, po lesie, to w górę, to w dół, tak że do przedmieść Pucka dotarłem skrajnie wyczerpany, ale zarazem spokojny – czułem się przepełniony Bożym spokojem. I tylko przyjaciel, który mi towarzyszył, sprawiał, że było mi raźniej – choć wyczerpany, to jednak nie opuszczony. Tak jak Jezus idący na Golgotę – ja miałem wsparcie.

Po modlitwie w puckiej farze przyszedł czas na ostatni odcinek – niestety moje kijki z ostrymi zakończeniami na wiele się tu nie przydały. Pierwszy raz żałowałem, że ścieżka rowerowa na trasie Puck – Swarzewo jest cała wybrukowana kostką – to były naprawdę najtrudniejsze kilometry, jakie w życiu przebyłem. Wykończony, ale niezmiernie szczęśliwy dotarłem do celu – Matki Bożej Swarzewskiej, i choć potem przez dwa dni musiałem się na nowo uczyć chodzić, to zmiana, jaką w sobie widzę – radość z odmawiania różańca, spokój umysłu, jaki odzyskałem – sprawiają, że z pewnością nie była to ostatnia wędrówka. A EDK – wszystkim gorąco polecam.

EDK - Ekstremalna Droga Krzyżowa

Świadectwo:"Człowiek jest najbardziej sobą, gdy robi to, co wcześniej wybrał. Stąd i ja, bez większych oporów, po krótki...
15/04/2025

Świadectwo:

"Człowiek jest najbardziej sobą, gdy robi to, co wcześniej wybrał. Stąd i ja, bez większych oporów, po krótkim namyśle postanowiłem pójść na Ekstremalną Drogę Krzyżową - tym razem do Swarzewa. To było moje kolejne EDK.
Nie wiedziałem jak wrócę, z kim pójdę? Ważne było to, że znów, po kilku latach przerwy, wyruszę na dość oryginalną drogę krzyżową. Nie lepszą, nie pobożniejszą, nie specjalnie wyjątkową. Po prostu ekstremalną.
Czytając w opisach trasy o plaży i klifach, jakoś bardziej pomyślałem o krajobrazie zatoki i blasku księżyca niż o piachu w butach i stromych podejściach. Rzeczywistość szybko zweryfikowała moje oczekiwania i... tak naprawdę je przerosła. Bo z natury, zapewne jak każdy z nas, łatwiej mi szukać dróg prostych, mniej skomplikowanych. A tutaj?
Do 30 km było nawet nawet. Bez większego bólu, z jasnością umysłu podczas rozważań, z gorącym sercem dotykajacym pewnego misterium ostatniej drogi Pana. Nie mówiąc o miłej niespodziance w Rewie. Otwarty kościół, spotkanie z żywym Bogiem ukrytym w tebernakulum. Do tego pyszne drożdżówki i bułki. Czego chcieć więcej w połowie trasy?
Jednak po początkowych momentach ekscytacji, trasie prowadzącej z górki oraz rewelacyknego postoju, pojawiły się pierwsze trudy, które zaprosiły mnie do przekroczenia granic mojej wygody i komfortu.
W końcu nadeszla „ostatnia prosta". Juz tylko 12 km.
Właśnie na EDK usłyszałem tekst, który za mną nieustannie kroczy: „jak się zatrzymamy, to już dalej nie ruszymy". Zrozumieją tylko Ci, którzy poczuli te kilometry w nogach. Każdy kolejny zakret, krok, myśl w głowie prowadziły mnie w samo centrum tego, od czego na codzień uciekam.
Byłem już po XI stacji. Łatwiej było łączyć się z tym, o czym czytałem w rozważaniach. Do tego atmosfera nocy. Cisza.
Na codzień wiele robię, by nie myśleć o bólu. Szybko potrafię znaleźć sposób, by oddalić trudne emocje czy doświadczenia. Przykładem jest chociażby Piesza Pielgrzymka na Jasną Górę. Gdy jest mi źle, mogę zaśpiewać, pogadać z bratem lub siostrą idącą obok, podziwiać krajobrazy polskich wsi mijanych po drodze.
Tu jednak była tylko noc. Tylko cisza. Tylko ja... i On, którego można było znaleźć w tym, od czego tak często uciekam.
Ta droga nie spełniła moich oczekiwań. Ona je przerosła. Nie dlatego bo była łatwa, ale dlatego że była trudna, ekstremalna, życiowa. Pozwoliła mi dotknąć tych miejsc w moim życiu, których się balem; przekroczyć granice, których wcześniej nie przekraczałem... I wreszcie spotkać tego, który ESKTREMALNIE mnie kocha oddając za mnie życie"

✝️📢💪❤️

EDK - Ekstremalna Droga Krzyżowa

Dziękuje!Z całego serca dziękuje wszystkim, którzy wczoraj wyruszyli na trasę Ekstremalnej Drogi Krzyżowej z Gdyni Obłuż...
12/04/2025

Dziękuje!

Z całego serca dziękuje wszystkim, którzy wczoraj wyruszyli na trasę Ekstremalnej Drogi Krzyżowej z Gdyni Obłuża do Swarzewa.
Wasza obecność, modlitwa i milczenie stworzyły coś niezwykłego.

Dla wielu była to droga pełna zmagań – z bólem, zmęczeniem, ciemnością – ale też droga głębokiego spotkania z Bogiem.

Jeśli przeżyłeś tę noc w sposób wyjątkowy – podziel się swoim świadectwem.
Twoja historia może poruszyć i zainspirować innych.
Prześlij je (może być w formie tekstu, zdjęć, filmu) na adres:
📧 [email protected]

Lub wrzuć do folderu w poniższy link

https://drive.google.com/drive/folders/1EHivAX51WRbbC3ajBTCD7KchRAOnWbaj

Już dziś zapraszamy na kolejną edycję EDK!
Niech ta droga staje się co roku okazją do duchowego wzrostu.

Poszukujemy też osób chętnych do pomocy w organizacji – jeśli czujesz, że chciałbyś się zaangażować, daj znać. Razem możemy zadbać, by trasa przyciągała jeszcze więcej serc gotowych na wyzwanie.



---

Adres

św. Andrzeja
Gdynia
81-168

Telefon

793564725

Strona internetowa

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Nocna Droga Krzyżowa opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Kontakt: Organizacja

Wyślij wiadomość do Nocna Droga Krzyżowa:

Skróty

Udostępnij