28/05/2026
Czy terapie z użyciem psylocybiny to przyszłość terapii uzależnień od stymulantów?
Gdy Hendrics zaczynał swój projekt w 2014 r. wielu uważało takie przedsięwzięcie za szalone, a on sam mówił: "Pomyślałem, że istnieje spora szansa, że to będzie ostatnie badanie w mojej karierze (...) Wielu moich kolegów uważało, że oszalałem albo że jestem drugim wcieleniem Timothy'ego Leary'ego". Badanie miało odpowiedzieć na ważne pytanie badawcze: "Czy psylocybina połączona z psychoterapią może pomóc uzyskać większą abstynencję od kokainy w porównaniu z aktywnym placebo połączonym z psychoterapią u osób z zaburzeniem używania kokainy?". Postawiono hipotezy, że psylocybina doprowadzi do większego odsetka dni abstynencji od kokainy, większego prawdopodobieństwa całkowitej abstynencji oraz dłuższego czasu do pierwszego nawrotu używania kokainy w ciągu 180 dni po zakończeniu leczenia. Oceniano je za pomocą wywiadu typu timeline followback i potwierdzano badaniami moczu.
Wyzwaniem była sama rekrutacja osób do projektu. Ludzie, którzy są uzależnieni od silnych stymulantów bywają niechętni udziałowi w takich terapiach, a nawet jeśli się zgłoszą, to ciężko im się utrzymać do końca badania. Także same wymagania badaczy stanowiły dla wielu uczestników przeszkodę: "Wymagaliśmy, aby uczestnicy zgłosili co najmniej 7 dni abstynencji i uzyskali negatywny wynik testu moczu przed sesją z podaniem substancji. Był to standardowy okres „washoutu”, stosowany między innymi ze względów bezpieczeństwa. Wśród 7 osób (…) część miała trudności z utrzymaniem abstynencji przez 7 dni i potrzebowała dodatkowego wsparcia. Inni mieli problemy z komunikacją i organizacją logistyczną, dlatego potrzebowali dodatkowej sesji, by omówić dalszy udział w badaniu i usunąć przeszkody utrudniające kontynuację”. Przedsięwzięcie miało przy tym bardzo ograniczone finansowanie, a okres powstania projektu, czyli ponad 10 lat temu, to wciąż czas kontrowersji wokół tematu psychodelików.
Badanie miało formę randomizowanego, poczwórnie zaślepionego badania klinicznego z aktywnym placebo przeprowadzonego w dużym ośrodku badawczym na konserwatywnym Południu USA. Uczestnikami były osoby z zaburzeniem używania kokainy, zmotywowane do zaprzestania używania i bez istotnych chorób współwystępujących. Rekrutacja 40 uczestników trwała od maja 2015 do sierpnia 2023 roku, a zbieranie danych zakończono w maju 2024. Większość badanych była czarnego koloru skóry (33 osoby) o niskim statusie socjoekonomicznym. W grupie badanych było 33 mężczyzn i 7 kobiet, a mediana wieku wynosiła 50 lat. Tylko trzy osoby spróbowały kiedykolwiek wcześniej substancji psychodelicznej, z czego dwie były po pięćdziesiątce, więc miały mgliste wspomnienie takiego eksperymentu w wieku nastoletnim. Uczestnicy zostali losowo przydzieleni w stosunku 1:1 do grupy otrzymującej pojedynczą, doustną dawkę psylocybiny (25 mg na 70 kg masy ciała) albo do grupy aktywnego placebo (100 mg difenhydraminy). Wszyscy uczestnicy otrzymywali ustrukturyzowaną psychoterapię opartą częściowo na terapii poznawczo-behawioralnej - około miesiąc przed oraz miesiąc po całodniowej sesji z badaną substancją.
Około połowa grupy placebo odgadła, co przyjęła. Co ciekawe, jedna z badanych osób, ktòra utrzymywała, że otrzymała placebo, mimo że dostała dawkę psylocybiny i tak utrzymała pełną abstynencję po zakończeniu badania. Sam Hendricks nie widzi problemu w odgadywaniu "zaślepienia", co często stanowi temat dyskusji badaczy: "Wokół problemu „odślepienia” badań psychodelicznych zrobiło się ostatnio sporo zamieszania. Trzeba jednak zauważyć, że integralność zaślepienia bardzo rzadko sprawdza się także w badaniach nad lekami psychiatrycznymi - a kiedy już się to robi, zwykle wypada ono słabo. Dotyczy to między innymi leków na ADHD, leków przeciwpsychotycznych czy kannabinoidów. Można więc zapytać: dlaczego wobec psychodelików stosujemy wyższe standardy? Dlaczego zakłada się, że problem odślepienia dotyczy właśnie ich? (...) Oczywiście oczekiwania mogły mimo wszystko odegrać ważną rolę. Tak samo jak dzieje się to w przypadku wszystkich leków psychiatrycznych i tak jak ma to w zasadzie miejsce w przypadku każdej terapii".
Ważną częścią protokołu była właśnie psychoterapia, która obejmowała 4-5 ok. dwugodzinnych sesji przygotowawczych, a także cotygodniowe sesje integracyjne przez pięć tygodni po podaniu substancji. Sami uczestnicy sugerowali po badaniu, ze proces można by uprościć, choć badacze zalecają ostrożność w pracy z tą wrażliwą grupą pacjentów. Uznano, iż lepszym wydaje się takie postępowanie, by pacjenci czuli, że można było zakończyć terapię szybciej niż żeby czuli się zaniedbani. Również zostało wzięte pod uwagę potencjalne "okno plastyczności" uczestników, gdy sesje integracyjne mogły odegrać bardzo dużą rolę. Odnotowano także, że pacjenci z grupy „psylocybinowej” wszyscy ukończyli pełny program psychoterapii, natomiast w grupie placebo zrobiło to 75% osób. Być może kwestią wartą dalszego zbadania jest wzrost zaanagażowania pacjentów, którzy otrzymali psylocybinę w dalszy proces terapeutyczny. Jednocześnie warto zauważyć, że jeśli grupa, która przyjęła psylocybinę, spędziła więcej czasu na integracji, to więcej jej członków było obserwowanych dłużej. Co za tym idzie, mogło być wychwyconych więcej nawrotów u członków tej grupy niż u członków grupy placebo, co mogło sprawić, że test hipotezy był bardziej rygorystyczny.
Efekty uboczne były raportowane w bardzo małej ilości. Myśli samobójcze, jakie zostały wyartykuowane u jednego uczestnika nie zostały zaklasyfikowane jako bezpośrednio związane z interwencją. Hendrics skomentował, iż było to wyrażenie frustracji nawrotem po dłuższym okresie abstynencji i nie było tam zamiaru odebrania sobie życia. Pojawił się też prawdopodobnie pierwszy oficjalnie zgłoszony przypadek spontanicznego orgazmu podczas sesji terapeutycznej z użyciem psylocybiny. Uczestniczka była ponoć rozbawiona tym doświadczeniem, choć obiektywnie trzeba uznać taką reakcję za działanie niepożądane.
Wyniki prezentują się obiecująco, gdyż osoby, które otrzymały psylocybinę miały:
- większy odsetek dni abstynencji od kokainy niż grupa placebo o minimum ~29 punktów procentowych, - większe prawdopodobieństwo całkowitej abstynencji od kokainy, czyli o około 18 razy większą szansę na osiągnięcie pełnej abstynencji niż osoby z grupy placebo,
- oraz mniejsze ryzyko nawrotu używania kokainy w danym momencie czasu o ok. 72% niż grupa placebo.
6 z 20 osób w grupie psylocybinowej osiągnęło całkowitą abstynencję, co stanowi najbardziej pożądany wynik terapii uzależnień. Należy jednak podkreślić, że próba badawcza była bardzo mała i z pewnością potrzebne są dalsze badania, aby powtórzyć proces i móc porównać rezultaty. Nie sposób nie zgodzić się także z badaczem, że warto zbadać czy powtórzenie dawek mogłoby pomóc większej ilości osób w osiągnięciu takiego rezultatu.
A czy Wy znacie jakieś przypadki, gdy psylocybina pomogła w uporaniu się z uzależnieniem?