Inicjatywa Wyspa Sobieszewska

Wskazówki dojazdu Strona internetowa Kontakt: organizacja

Celem grupy jest inicjowanie projektów i działań korzystnych dla mieszkańców i rozwoju Wyspy Sobieszewskiej oraz regionu, w sposób zrównoważony, z poszanowaniem przyrody, dziedzictwa kulturowego i przestrzennego.

Koniec wakacji to idealny moment na dyskusję o przyszłości polskiego Wybrzeża, dlatego gorąco polecamy lekturę poniższeg...
07/09/2026

Koniec wakacji to idealny moment na dyskusję o przyszłości polskiego Wybrzeża, dlatego gorąco polecamy lekturę poniższego artykułu. To mocny i potrzebny głos w sprawie odejścia od masowej deweloperki na rzecz zrównoważonego rozwoju.

Autor Jakub Łoginow - dziennikarz morski o transporcie proponuje wyjątkowo ciekawą wizję m.in. dla Wyspy Sobieszewskiej, stawiając na turystykę przyrodniczą i aktywną zamiast bezmyślnego betonowania unikalnych terenów.

Zwraca też uwagę na realne sposoby wydłużenia sezonu - wskazuje, jak ożywić Wybrzeże jesienią i wiosną dzięki turystyce rolkarskiej, żeglarstwu czy przyciąganiu gości z Czech i Słowacji.

Co najważniejsze, taki model daje mieszkańcom szansę na stabilne, całoroczne i wartościowe miejsca pracy zamiast wyłącznie niskopłatnych zajęć w okresie wakacyjnym.

Zapraszamy do lektury i dyskusji! Jak Waszym zdaniem powinna wyglądać turystyka nad Bałtykiem poza sezonem?

Jaka powinna być turystyka nad Bałtykiem, dlaczego obecny model faworyzujący deweloperów i aparthotele jest patologiczny i szkodliwy dla wszystkich - dla samych turystów, którzy mają "paragony grozy", dla mieszkańców - którzy często nic z tej turystyki nie mają, a ponoszą koszty, dla środowiska i krajobrazu?

Koniec wakacji i początek września do odpowiedni moment na taką dyskusję. Przypomnę, że niecały rok temu wydałem publikację, w której proponowałem inny model turystyki nad Bałtykiem - bardziej zrównoważony, spłaszczający i wydłużający sezon, oparty m. in. o gości z Czech, Słowacji i turystów aktywnych (rolkarze, turystyka piesza) - zainteresowanych odsyłam tutaj:
https://ebookpoint.pl/view/8594E/ksiazki/baltyk-przez-caly-rok-jak-wydluzyc-sezon-turystyczny-i-przyciagnac-gosci-ze-slowacji-i-czech-jakub-loginow,s_02kq.htm /e

Jak wygląda obecnie turystyka w wielu miejscach naszego Wybrzeża i dlaczego uważam, że ten model jest patologiczny? Weźmy taką Jastarnię, Hel, Jarosławiec czy Ustronie Morskie. Przez większość roku nic się nie dzieje - nawet gdyby ktoś chciał przyjechać w październiku, listopadzie, marcu, to nie ma po co (w odróżnieniu od Kołobrzegu, Gdańska, Sopotu, Ustki). Niemal wszystkie knajpy pozamykane "bo się nie opłaca", muzeów czy innych obiektów kultury za bardzo nie ma, kina nie ma, nawet na zwykły basen (taki dla mieszkańców, do pływania) nie można iść - bo też nie ma. Wychodzisz na deptak czy molo - i przygnębiające wrażenie, bo nikt nie spaceruje (zupełnie inna atmosfera jest jesienią czy zimą w Kołobrzegu, gdzie na deptaku są ludzie, coś się dzieje, jest wesoło, jest życie). Sami mieszkańcy popadają w marazm i wręcz depresję. Z rozmów wiem, że nieprzypadkowo Hel i Jastarnia to najszybciej wyludniające się miasta w Polsce. Bo tam po prostu nie ma pracy - takiej prawdziwej, stałej, ambitnej, rozwojowej. Cały model "rozwoju" oparty o apartamenty i aparthotele, których właścicielami są zazwyczaj bogaci Warszawiacy i zagraniczne fundusze, oparty jest właśnie o brak miejsc pracy (np. w marketingu, promocji turystycznej, opowiadaniu danego miejsca - przewodnicy turystyczni itp.): wszystko jest zautomatyzowane, koszty społeczne przerzucane są na mieszkańców i krajobraz, zyski wędrują do Warszawy, Oslo, Londynu, Amsterdamu. Często nawet nie ma recepcji - a więc całorocznej pracy na recepcji, tylko patologia kluczyka w skrzynce. Jedyne możliwości "kariery" to sprzątanie i pranie pościeli na umowie śmieciowej. Nic dziwnego, że kto może z młodych ludzi, to stamtąd wyjeżdża np. do Gdańska. Co to za życie w takim Helu w okresie październik - kwiecień, na bezrobociu, gdzie nawet za bardzo nie ma gdzie iść na spacer, bo przejdziesz 500 metrów i miasto się kończy, morze dla ciebie nie jest żadną atrakcją, las też nie. Można dostać depresji. I tylko czekasz na sezon, a gdy przychodzi sezon - to z kolei są takie tłumy i tyle pracy, że wytrzymać się nie da. Marzysz aby się to skończyło - i znów, przygnębiająca pustka i poczucie bezsensu. Tak wygląda codzienność w takich miejscowościach (oczywiście nie dotyczy to osób na stanowiskach, burmistrzów, wójtów, wpływowych biznesmenów co się ustawili w życiu).

Zupełnie inaczej wygląda to tam, gdzie są duże hotele i sanatoria - np. w Kołobrzegu. Tam też idealnie nie jest, zarobki są słabe, a ceny i koszty życia (w tym czynsze) wysokie. Ale w tych sanatoriach i dużych hotelach są przynajmniej jakieś możliwości kariery, stabilizacji. Niektórzy w branży medycznej (sanatoria), ktoś jednak zostaje tym dyrektorem hotelu czy specjalistą ds. marketingu, nawet praca na recepcji jest całoroczna, regularna, stabilna a nie sezonowa.

To o co mam największe zastrzeżenia, to bezrefleksyjna polityka turystyczna państwa, województwa i miast, której jedynym celem jest promocja turystyczna dla samej promocji. Turystów ma tylko być więcej i więcej, obiektów noclegowych więcej i więcej, wszystko ma być zabetonowane - patrz Inicjatywa Wyspa Sobieszewska Wyspa Sobieszewska Grupa sąsiedzka i ich walka z overtourismem. Jedynym celem Polskiej Organizacji Turystycznej, regionalnych organizacji turystycznych i lokalnych organizacji turystycznych ma być WIĘCEJ TURYSTÓW. Również tam i w tych okresach (lato), gdzie już dziś występuje overtourism. Zero refleksji, czemu to ma służyć.

Ano właśnie, PO CO ma być więcej turystów? Moja odpowiedź brzmi: w ideale po to, aby miejscowi mieszkańcy, ale także specjaliści po studiach, mieli możliwości ATRAKCYJNEJ stabilnej pracy, kariery i rozwoju zawodowego - opartej o awanse, rozwój, pięcie się w górę, odkładanie składek ZUS na przyszłą emeryturę itp. Aby ZWYKLI LUDZIE mieli z tego uczciwy i stabilny zarobek, a miasta, gminy i województwa - wpływy z podatków i opłat turystycznych przewyższające koszty i zniszczenia spowodowane turystyką (w tym te środowiskowe).

A jak jest? Ogromne zarobki mają warszawscy i zagraniczni właściciele kapitału, a zwykli ludzie z tego mają niemal równe nic. Mogą sobie co najwyżej ciężko popracować sezonowo. Ci którzy mieszkają w takiej Jastarni czy Sobieszewie od lat i mają kawał działki, dom rodzinny itp. to jeszcze mogą sobie tam wynajmować pokoje, otworzyć knajpę lub choćby postawić budę i w sezonie sprzedawać frytki lub pamiątki. To ok. Kto tego nie ma, to jest z niczym. Jedyna korzyść, że przez trzy miesiące w roku ma dostęp do nieatrakcyjnej słabo płatnej i ciężkiej pracy sezonowej blisko domu.

Co zatem proponuję? Zmienić cele i priorytety. Celem POT, PROT i innych instytucji nie powinna być tabelka w Excelu i bicie rekordów overtourismu, ale bardziej polityka społeczna, polityka zrównoważonego rozwoju. Tak, to dużo trudniejsze. Bo trzeba pomyśleć, zatrudnić fachowców, wykazać się niezwykłą kreatywnością, organizować intelektualne seminaria, konferencje i dysputy o charakterze pozabranżowym. Wyjść z tej korporacyjnej nowomowy turystycznej.

Celem ma być aktywne kształtowanie przestrzeni, stosunków społeczno-gospodarczych, kultury itp. w taki sposób, by np. zamiast aparthoteli powstawały obiekty dające pracę przez cały rok, na umowę o pracę, w tym w zawodach umożliwiających rozwój zawodowy, a nie tylko sprzątanie i kelnerka w sezonie.

To mogą być różne zawody i różne branże. Zawody sportowe - to już jest na Półwyspie, związane z windsurfingiem, kitesurfingiem, żeglarstwem. To właśnie ten kierunek - ludzie mają możliwości AMBITNEJ I ROZWOJOWEJ pracy jako trenerzy windsurfingu, albo w całej tej branży związanej np. z założeniem i rozwojem sklepu, warsztatu. Widzicie różnicę między tym a sprzątaniem w aparthotelu za najniższą krajową?

Dlatego tak bardzo cisnę wszystkich o rozwój kolejnej ciekawej branży - turystyki rolkarskiej. Też idealna na wydłużenie sezonu i też daje możliwości wielu ciekawych i ambitnych miejsc pracy czy ciekawych biznesów. Szkółki rolkarskie, trenerzy jazdy na rolkach, organizatorzy wycieczek na rolkach po polskim wybrzeżu, sklepy i serwisy rolkarskie - to wszystko też daje ludziom możliwość ciekawej pracy, niekoniecznie po studiach, pracy rozwojowej, gdzie za 10 lat będziesz gdzieś dalej i wyżej, a za 20 lat dojdziesz jeszcze wyżej. Czyli zaprzeczenie obecnego modelu, który proponuje mieszkańcom stanie w miejscu - jak dzisiaj sprzątasz pokoje lub sprzedajesz zapiekanki w budzie, co jest dobre na pewnym etapie życia, to choćbyś dał z siebie wszystko, za 40 lat nadal będziesz sprzątać pokoje lub sprzedawać zapiekanki, nadal z tą samą marną wypłatą na śmieciówkach, bez emerytury na starość.

Brakuje mi oferty dla młodych którzy chcą iść na studia i rozwijać się w pomorskiej branży turystycznej w innym modelu, że albo jesteś bogatym warszawiakiem, kupujesz apartament i zarabiasz miliony wkładając w to zero innowacyjności, albo jesteś zwykłym człowiekiem i możesz co najwyżej całe życie sprzedawać zapiekanki i z zarobionych pieniędzy nic nie odłożysz i nic nie osiągniesz, a na starość nie będziesz mieć emerytury.

Przykładowo, Wyspa Sobieszewska mogłaby funkcjonować jak Tatrzański Park Narodowy, gdzie jest mnóstwo ambitnych miejsc pracy dla przyrodników, biologów. Ludzi którzy wykorzystują swoją wiedzę uniwersytecką pracując jako przewodnicy, pisząc publikacje o przyrodzie wyspy, oprowadzając ludzi lub robiąc prelekcje. Takich miejsc pracy nam trzeba, a nie bezmyślnego betonowania Wyspy.

Potrzeba nam też miejsc pracy dla osób pracującym w konsultingu turystycznym - prowadzących szkolenia, prezentacje dla właścicieli i menedżerów obiektów noclegowych, albo wprowadzających jakieś innowacyjne rozwiązania - apki, rezerwacje inne niż Booking, cokolwiek ambitnego i innowacyjnego. Nasza pomorska branża turystyczna jest tak mało innowacyjna i otwarta na wiedzę, że ja się załamuję, jak na to patrzę. To zupełne zaprzeczenie tak wyśmiewanego (niesłusznie) Zakopanego, które jest otwarte na innowacje, na nowe kierunki marketingowe - np. na Arabów. Ci Arabowie sami z siebie nie przyjechali, ktoś na to wpadł, podjął działania, pracę, jakieś konkretne i ambitne miejsca pracy i możliwości pracy dla ludzi za tym stały. Na Pomorzu tego wszystkiego nie ma. Jest za to bezmyślne klepanie tych samych prostych schematów od lat, bo wiadomo że latem przyjadą tłumy nawet bez żadnej promocji, a zimą - tylko niektórzy podejmują jakieś działania promocyjne czy tworzą nowe produkty turystyczne, całe szczęście że zaczyna się to w końcu zmieniać na plus.

I żeby była jasność - absolutnie nie mam pretensji do właścicieli pensjonatów czy kwater prywatnych, którzy ciężko pracują i i tak nie mają lekko. Moje uwagi kieruję do burmistrzów, wójtów, radnych wojewódzkich, organizacji turystycznych, władz Gdańska, radnych Gdańska, gdańskich i pomorskich urzędników, którzy nie potrafią - lub nie chcą wyjść poza schemat, docenić ludzi innowacyjnych, zmienić dotychczasową politykę. To przerażające, co ci ludzie robią z Wyspą Sobieszewską - ich pomysł na Wyspę to nie to co ja proponuję (różnorodność, ambitne miejsca pracy w wielu branżach, turystyka przyrodnicza, turystyka rolkarska, wodna, rozwijanie pasji, spacery, wędrówki, kultura, Czesi, Słowacy) - ich jedyny pomysł to beton, beton, beton, apartamenty dla Warszawki i zagranicznego kapitału. Przerażające...

I najgorsze jest to, że te gdańskie elity które mają takie podejście, to nie są jacyś "ciemni niewykształceni zwolennicy skrajnej prawicy którzy nigdzie nie byli i nie widzieli świata", tylko wręcz przeciwnie - to są te wszystkie wykształcone Ą, Ę, platformiaki, "bążury", obracające się na salonach, z dyplomami, poczuciem przynależności do Zachodu itp. I tacy ludzie zamiast postawić na innowacyjność, zamiast zapraszać do współpracy ludzi z pomysłami, energią, innowacyjnością - wolą iść po linii najmniejszego oporu, stawiać na proste niskopłatne prace i widzą "rozwój" w tępym stawianiu betonowych klocków. Serio, gdańszczanie, serio gdańska platformerska elito spod znaku dziedzictwa Solidarności, na tyle was stać?

---
Jeżeli podoba Ci się to co robię, można symbolicznie „postawić mi kawę” w serwisie ByuCoffee. Bardzo dziękuję za wszystkie dotychczasowe "kawy", to motywuje mnie do częstszych analitycznych postów, których przygotowanie wymaga więcej pracy i źródeł:
https://buycoffee.to/jakub-loginow-lepszy-transport-publiczny

W temacie turystyki nad Bałtykiem pisałem też tutaj:

https://porteuropa.eu/morze-mozliwosci-dla-pomorskich-hotelarzy-jak-za-kilkaset-zlotych-wypromowac-sie-na-slowacji/

https://porteuropa.eu/nowa-polityka-turystyczna-pomorza-co-i-dlaczego-nalezy-zmienic-w-promocji-regionu-i-gmin-nadmorskich/

https://porteuropa.eu/branza-hotelarska-nad-baltykiem-czego-mnie-nauczyli-podhalanscy-gorale-i-co-spod-tatr-warto-wdrozyc-nad-morzem/

Ebook można kupić tutaj:
https://ebookpoint.pl/view/8594E/ksiazki/baltyk-przez-caly-rok-jak-wydluzyc-sezon-turystyczny-i-przyciagnac-gosci-ze-slowacji-i-czech-jakub-loginow,s_02kq.htm /e

Spodobało się? Podaj dalej, skomentuj. Dzięki!

GORĄCA PROŚBA O WSPARCIE PETYCJI:Drodzy Internauci, obserwujący!Udostępniamy post naszych kolegów z Ruchu Obywatelskiego...
01/09/2026

GORĄCA PROŚBA O WSPARCIE PETYCJI:

Drodzy Internauci, obserwujący!

Udostępniamy post naszych kolegów z Ruchu Obywatelskiego Nowy Elbląg w sprawie włączenia Elbląga do Metropolii Pomorskiej.
To właśnie ci sami społecznicy i mieszkańcy Elbląga, którzy wspierali naszą inicjatywę budowy kolei przez Żuławy, gdy ponad rok temu wystartowaliśmy z petycją.

Jak ta sprawa wygląda dzisiaj?
W oficjalnym dokumencie, planie Zintegrowanej Sieci Kolejowej (ZSK), uwzględniono budowę bezpośredniego połączenia kolejowego Trójmiasta z Elblągiem przez Żuławy jako część tzw. Magistrali Warmińskiej. Wierzymy, że ten zapis w strategii przełoży się na realną inwestycję, która trwale połączy nasze ośrodki miejskie, ułatwi dojazdy i odciąży ruch drogowy.

Gorąca prośba do wszystkich: wesprzyjmy petycję Elblążan swoim głosem i podpisem! Granica województw nie powinna dzielić wspólnoty miast i mieszkańców, tym bardziej że organizacja spraw codziennych, zawodowych i edukacyjnych już teraz spełnia wszelkie kryteria życia w jednej metropolii.

Podpisz petycję i podaj dalej! 👇
https://www.petycjeonline.com/chcemy_do_metropolii

Elblążanie, czas wziąć sprawy w swoje ręce! Chcemy do metropolii pomorskiej - podpisz petycję! Liink w komentarzu

Elbląg nie może być miastem peryferyjnym. Chcemy, by był silnie związany z Gdańskiem i całym Pomorzem - gospodarczo, komunikacyjnie i strategicznie.

Te powiązania już dziś są faktem. Tysiące elblążan pracują, studiują w Trójmieście, korzystają z różnych usług i regularnie dojeżdżają do Gdańska, Gdyni czy Sopotu.

Metropolitalne związki Elbląga z Trójmiastem już istnieją. Teraz czas, by znalazły swoje formalne odzwierciedlenie. Dlatego rozpoczynamy zbiórkę podpisów pod petycją w sprawie włączenia Elbląga do Metropolii Pomorskiej.

W trakcie prac nad ustawą metropolitalną istniało ryzyko, że samorządy spoza województwa pomorskiego zostaną pozbawione możliwości przystąpienia do metropolii. Dzięki zaangażowaniu mieszkańców, środowisk obywatelskich i samorządowców tę możliwość udało się obronić.

Wywalczyliśmy możliwość. Teraz musimy wywalczyć członkostwo.
Granica województwa nie może być granicą naszego rozwoju.

🔵 Chcemy Elbląga bliżej Gdańska.
🔵 Chcemy szybkiej kolei przez Nowy Dwór Gdański.
🔵 Chcemy Elbląga w Metropolii Pomorskiej.

Nie czekajmy, aż inni zdecydują, gdzie jest miejsce Elbląga na mapie rozwoju Polski. Sami zacznijmy o nie zabiegać.

✍️ Podpisz petycję
📣 Udostępnij ten post
👥 Powiedz o inicjatywie rodzinie i znajomym

Im więcej podpisów, tym silniejszy będzie głos Elbląga

Adres

Turystyczna
Gdansk
80-680

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Inicjatywa Wyspa Sobieszewska opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Kontakt: Organizacja

Wyślij wiadomość do Inicjatywa Wyspa Sobieszewska:

Skróty

Udostępnij