15/10/2026
Drodzy,
Niestety spłynęła do nas ogromną faktura za wrzesień.
To 25 tysięcy złotych 😭😭😭
Złożyło się na to mnóstwo wizyt i leczenia, najbardziej kosztowne to:
- choroba Toli - niestety wymioty przez kilka dni nie wyglądały nam za dobrze. Okazało się na szczęście, że to tylko przeziębienie i podrażnione gardło.
- Zgniłka - biedna kicia... Dalej ciężko nam uwierzyć, że jej nie ma z nami. Zgniłka przeszła przez najgorsze chwile i wierzyliśmy, że już do siebie dochodzi. A tymczasem rutynowa wizyta wykazała liczne zmiany na USG w wątrobie... Kotka była kilka dni w intensywnym leczeniu. Nic nie dało się zrobić, zaatakował ją bardzo agresywny nowotwór :(
- Tija przeprowadziła się do domu tymczasowego. Jednak stres związany ze zmianą miejsca spowodował nawrót plazmocytarnego zapalenia opuszek.
Tija musi mieć na dodatek zrobione kontrolne badania krwi, a to będzie kolejny koszt
- Bogdan... Nasz kochany, zasmarkany burasek ciągle ma jakieś przygody zdrowotne. Przytył kilogram! Ale do zdrowia jeszcze trochę.
- Rada i Jantar - ciągle nie mogą doleczyć zapalenia dróg oddechowych. A dom czeka...
- Andrzej Koksik chyba usłyszał o cenach leczenia i chce zostać naszym drogim kotkiem.... Andrzej ma chłoniaka żołądka i przyjmuje chemię. Po dwóch dawkach guz jest znacznie mniejszy, a sam kot czuje się świetnie. A na fakturze ponad tysiąc złotych za chemię Andrzejka. I dobre dwa tysiące za jego hospitalizację, bo na drodze do doagnozy Andrzej nam zafundował wstrząs. Tak go wszystko bolało, aż robił pod siebie. Potrzebna była tlenoterapia, intensywne leki przeciwbólowe. USG wykazało zmianę przy żołądku, kotek został otwarty i pobrano wycinki do badania histopatologicznego... Uffff.
- Papryka to kolejny kot, który po przeprowadzeniu się do domu tymczasowego, wziął się za chorowanie. Dodatkowo badanie kału wykazało glisty (pomimo kilku odrobaczeń). Trzeba było wytoczyć ciężkie antyrobacze działa 😈
- Krystyna Żelatyna - powinna się chyba bardziej nazywać galaretka, bo tak się trzęsła i nie mogła ustać na łapach. Przyszła, zupełnie oswojona, do karmicielki z działek. Weszła do domku i zaczęła zjadać chrupki z worka z suchą karmą. Krystynę Żelatynę ratowaliśmy, ale nie udało się. Jej organizm był zbyt wyniszczony. Odeszła spokojnie, w cieple i bez bólu. Ale jej ratowanie było bardzo kosztowne.
- Potem Tamiś wymagał intensywnej hospitalizacji, bo niestety znowu się nam zatkał. Rezultaty były bardzo dobre, ale pękło 500 zł
- kosztowne były też operacje MeiMei i Yuenika. Te koty o egzotycznym wyglądzie i pochodzeniu trafiły do nas bardzo zaniedbane. Oba kotki długo leczyliśmy - Mei Mei miała ponad pół roku zapalenie płuc!
Teraz przyszedł czas na uporządkowanie paszczy. Dodatkowo trzeba było wykonać echo serca, które zresztą wykazało pewnie nieprawidłowości. Na szczęście można było wykonać zabieg, ale musiał być on robiony w protokole kardiologicznym.
- Czarnuszka z Drożyny - starsza, nerkowa kotka. Podjęliśmy próbę jej ratowania, ale niewydolność nerek była posunięta zbyt daleko :(
- Sawa podobnie jak Tamiś, cierpi na PNN. Co jakiś czas potrzebuje hospitalizacji - podobnie było w zeszłym miesiącu.
Do tego wizyty ze smarkającymi kotami, szczepienia.
Jesteśmy mocno podłamani.
Nie chcemy ciągle zebrać :(
Niestety koszty opieki weterynaryjnej są duże. I tak wiele lecznicy daje nam w miarę możliwości jakiś rabat.
Nie zmienia to faktu, że kot z ulicy wymaga często leczenia. Nierzadko pogłębionej diagnostyki. Echo serca, RTG, USG
Co trzeci podopieczny wymaga zrobienia zębów.
Możemy udawać, że to się nie dzieje? Chyba nie możemy, bo to my jesteśmy nadzieją tych kotów i odpowiadamy za nie.
Za to, aby były zdrowe, aby nie cierpiały.
Aby miały szansę - zwykle po raz pierwszy w swoim życiu - być kochane i zaopiekowane.
Tylko bez was tego nie zrobimy.
Albo tradycyjny przelew:
Fundacja Koty spod Bloku
Nr konta: 33 1140 2004 0000 3302 8081 9278
Tytuł przelewu: darowizna na cele statutowe
Kochani, ledwo udało się spłacić fakturę za sierpień, a otrzymaliśmy podsumowanie za wrzesień. Podsumowanie, które nas położyło na łopatki... Spodziewaliśmy się sporej kwoty, to prawda. Jednak nie aż takiej... Niestety nagromadziło się sporo rzeczy: - choroba Toli - niestety w...